Dotyk śmierci (2024) - recenzja, opinia o filmie [Amazon]. Ej, aj, kto to pisał, gimnazjalista?!
W 2009 roku, policja z Albuquerque, w stanie Nowy Meksyk, znalazła płytkie groby 11 kobiet. Wszczęte zostało śledztwo, lecz mimo wzmożonych wysiłków lokalnych władz i FBI, sprawców nigdy nie schwytano. Do dziś, sprawa owiana jest tajemnicą i wzbudza żywe emocje. Szkoda, że tego samego nie da się powiedzieć o dzisiejszym filmie.
Koncepcja filmu brzmi trochę jak niesamowity "Zodiak" Finchera - tajemnicze morderstwa, sprawa pozostaje niezgłębiona do dziś, dzielni mundurowi, stający na rzęsach, żeby sprawiedliwości stało się zadość. Rzecz w tym, że w filmie z 2007 reżyser miał jasną wizję - zbudował głównego bohatera, któremu kibicowaliśmy i który przeżywał wszystko razem z nami. Do tego, scenom towarzyszyło napięcie, lęk i niepewność. To trzy godziny kinematografii, które mogłyby się nie kończyć.
W kontrze do tego, Asif Akbar stworzył film absolutnie pozbawiony napięcia, pełen patetycznych dialogów, dziwnego montażu i niemożliwie wręcz nudny. Ludzie śmieją się, że to kolejna cienizna z Melem Gibsonem, ale Mel przynajmniej dobrze się bawi i potrafi skupić na sobie uwagę widza! O kim jeszcze można tak powiedzieć w tym filmie? O nikim. Drugą najlepiej zagraną postacią jest kapitan Carter (50 Cent), a jeśli na podium najlepszych występów w twoim filmie mieści się aktor tego kalibru, to dałeś ciała.
Dotyk śmierci (2024) - recenzja, opinia o filmie [Amazon]. Randomowe historie
Fabuła kręci się wokół wspomnianych już morderstw. Do miasta przybywa profiler (Gibson), który spróbuję wytropić mordercę. A ponieważ ten, w prawdziwym życiu, nigdy nie został złapany, film po prostu kręci się w kółko przez półtorej godziny, nie dając widzowi żadnego, najmniejszego nawet katharsis. Kilka nazwisk zostaje wymienionych, powstają teorie, a policjanci sprawdzają je po kolei, lecz ostatecznie niewiele z nich wynika, bo i nie może.
Pierwszy wątek dotyczy umoczonego policjanta, detektywa Tate'a (Michael Sirow), lubującego się w wykorzystywaniu swojej pozycji do zbierania "przysług" od dam nocy - a wszystkie odkopane ciała należały do prostytutek. Obserwując ciche śledztwo w jego sprawie, dowiemy się jak głęboko sięga korupcja na komendzie. Gdzie indziej, poznajemy Caesara Monto (Weston Cage - tak, z tych Cage'ów), otyłego dziwaka, który bardzo nieodpowiednio przygląda się nastoletnim dziewczynkom w swojej okolicy, jest bardzo religijny i przy tym samotny. Idealnie pasuje do profilu sporządzonego przez postać Gibsona. I tak jak ten wątek również nie daje ostatecznie satysfakcji i napisany został tak banalnie, że mógłby znaleźć się jeden do jednego w następnej grze Davida Cage'a (z innych Cage'ów), tak przynajmniej tutaj nawet idzie się przez chwilę wciągnąć i zakończenie można takowym faktycznie nazwać.
Dotyk śmierci (2024) - recenzja, opinia o filmie [Amazon]. Totalna amatorka
Od strony technicznej, wszystko w tym filmie jest nie takie, jakim być powinno. Statyści nie potrafią się zachować, jak kiedy podczas konferencji prasowej, zaczynają bezsensownie machać łapami, gapić się na siebie nawzajem i gdzieś obok kamery, nie próbując nawet udawać, że faktycznie chcieliby zadać pytanie. Kolejnym ujęciom brakuje spójności - postać stojąca plecami do kamery odwraca się o 90 stopni, w kierunku któregoś z detektywów. Następuje cięcie i ta sama postać znowu stoi w poprzedniej pozycji i ponownie odwraca się w kierunku nadchodzącego kolegi. Do tego dochodzi często pozostawiające wiele do życzenia oświetlenie i mamy film sklejony jakby przez początkującego amatora, a nie profesjonalistów.
Jak już wspominałem, tak naprawdę tylko Mel Gibson zdaje się rozumieć, w jakim filmie bierze udział i postanawia trochę zabawić się swoją rolą. Cała reszta pozostaje śmiertelnie poważna i spięta, jakby kije połknęli. W teorii, ich podejście powinno dobrze pasować do może i wyświechtanych, ale jednak poważnych dialogów, przygotowanych łącznie przez aż czterech różnych scenarzystów. I zastanawiam się, czy to, że w trakcie oglądania czasami aż uszy więdły, a wzrok sam uciekał z dala od ekranu, to zasługa właśnie tych dialogów, czy może po prostu mizernego aktorstwa i reżyserii? Może lepszej klasy obsada dałaby radę przekuć ten materiał w faktycznie nadający się do oglądania film? O tym jednak już się nigdy nie przekonamy.
Podsumowując, "Dotyk śmierci" to najgorszy możliwy typ kiepskiego thrillera - nudny thriller. Skoro już nie mogliśmy dostać dobrej opowieści, to szczerze mówiąc wolałbym, aby było to kompletne nieporozumienie, które mogłoby chociaż rozbawić swoim brakiem kompetencji. Tymczasem dostaliśmy film, który... Jest. Ogląda się go, dialogi brzmią jakby znajomo, a aktorzy cały seans grają najbardziej poważnymi minami, jakie są w stanie wykrzesać. I nic z tego nie wynika. Nie ma tu postaci, które można by polubić, nie ma dobrze prowadzonych wątków, które chciałoby się śledzić. Nie ma tu niczego wartościowego.
Atuty
- Mel Gibson zdaje się dobrze bawić;
- Widać tu zalążki czegoś faktycznie dobrego.
Wady
- Okropna reżyseria i montaż;
- Strasznie wyświechtane dialogi;
- Postacie z tektury;
- Chaotyczny, niesatysfakcjonujący scenariusz.
"Dotyk śmierci" to mocny kandydat do miana najgorszego filmu 2024 roku. Kompletna nuda, strasznie dialogi i aktorstwo, nie dający żadnej radości scenariusz. Strata czasu.
Przeczytaj również
Komentarze (5)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych