Jak tylko dowiedziałem się o tym, że ta gra wyszła, zużyłem resztki baterii w telefonie na pobranie i przetestowanie, czy chodzi płynnie, by potem w domu po naładowaniu zacząć grać. Sam zawsze myślałem, że fajnie byłoby wcielić się w ucznia Hogwartu w grze typu RPG, gdzie na podstawie podejmowanych decyzji wyszłoby na to do jakiego dormitorium trafię i kim zostanie moja postać po ukończeniu 7. roku szkoły. Na swoją sowę z listem czekam do dziś! 

Gra została dobrze przygotowana od strony fabularnej. Wcielamy się w ucznia bądź uczennicę, która zaczyna swoją edukację, jednakże nie ma się lekko. Postać nasza bowiem jest obarczona faktem, że jej brat został wydalony ze szkoły po tym, jak ściągał na nią ogromne niebezpieczeństwo. Nie wiemy jednak co to dokładnie za historia za tym stoi - jedne pogłoski mówią o praktykowaniu czarnej magii, inne o ucieczce ze szkoły by służyć Lordowi Voldemortowi. Tak więc już na starcie gry nasza postać zyska nową przyjacielską duszę, ale później trafi również i na osoby patrzące na nią źle, a z jedną nawet wejdziemy w konflikt. 
Czas akcji mamy umiejscowiony w pierwszym roku szkolnym po nieudanej próbie zabicia Harry'ego Pottera jako dziecko. Trafimy więc na znaną nam kadrę nauczycielską szkoły, w tym na Albusa Dumbledore'a, Severusa Snape'a, czy Ginewrę Mc.Gonagall, ale również na Billa Weasleya i Nimfadorę Tonks - nie traktuję tego jako spoiler, bowiem gra wraz z nauką kolejnych elementów gry ujawnia nam m.in. czego będziemy się uczyć i kogo spotkamy na danym roku szkolnym. 

Graficznie gra prezentuje się pięknie i sam przecieram oczy ze zdumienia jak widzę, że gry na telefonach potrafią teraz tak dobrze wyglądać. Twórcy postarali się o odwzorowanie odwiedzanych lokacji tak wiernie książkom i filmom, jak się da. Co prawda kamerę przesuwamy czasem palcem w lewo i prawo, ale lokacje posiadają głębię. Ktoś może mówić o pikselozie - mnie ona w oczy nie uderzyła ani trochę.

Gracz uzyskuje dostęp do kreatora postaci - możemy więc stworzyć postać taką jaką chcemy. Tu już pojawiają się pierwsze zgrzyty, ale o tym później. Za to w tym miejscu stwierdzę, że możliwość stworzenia własnej postaci poszła nieco za daleko moim zdaniem - gracz może sam sobie wybrać do jakiego domu chce trafić. Trochę szkoda. Na szczęście jednak podane są cechy jakimi powinna kierować się nasza postać, więc o ile nie popędzimy za tłumem za danym domem, bo jest najpopularniejszy lub najfajniejszy, możemy dokonać w miarę sprawiedliwego osądu, który dom będzie nam bliższy. Wybór domu ważna sprawa, bowiem to dla niego będziemy potem walczyć o punkty, by pod koniec roku wygrać Puchar Domów. 

Mechanika gry jest jednocześnie prosta i złożona. Wykonujemy czynności związane z historią postaci oraz przeprowadzaną lekcją (m.in. zaklęcia i uroki, eliksiry, latanie na miotle). Polega to na tym, że pukamy palcem w odpowiednie miejsca i zużywamy odpowiednią liczbę punktów akcji. W międzyczasie przyjdzie nam rozmawiać z innymi postaciami i decyzje podjęte podczas rozmów rzutują potem na charakter kolejnych wydarzeń. Za wykonanie zadania bądź zastosowanie odpowiedniej opcji dialogowej uzyskujemy punkty i nagrody, a te są przeróżne. Dodatkowe punkty do odwagi, wiedzy i serdeczności, rozwój danej przyjaźni, albo waluta - kryształy, monety... 

I tutaj zaczynają się schody. Ta gra pachnie mikrotransakcjami na milę i to nie byle jakimi. Po paru godzinach grania można już odczuć, że tytuł owszem, jest free-to-play i niby można grać nie wydając ani grosza, ale prawda jest taka, że balans gry ewidentnie pcha nas w zakupy, czyniąc z tej gry ewidentny skok na kasę fanów. Przykładowo na wykonanie danego zadania mamy konkretną ilość czasu. Może to być 5 godzin w trakcie których zużyjemy punkty akcji, odczekamy określony czas i dokończymy zadanie - ale ryzykujemy wtedy nie wyrobieniem się na czas, bo np. zapomnimy o grze i nie zdążymy nabić lepszych wyników. Może też być tak, że nie od razu rozpoczniemy następny etap - ja właśnie dostałem komunikat, że albo odczekam godzinę, albo wydam kryształy, których mi brakuje. Możemy jednak kupić dodatkowe punkty akcji wydając kryształy, a że te wpadają nam wolno, a cena jest wysoka... wiecie dokąd to zmierza?
Inny przykład to dalszy kreator postaci - możemy ubrać postać na tryb szkolny i tryb luźny, odblokowywać nowe fryzury wraz z wkraczaniem na kolejne levele naszej postaci, ale o ile niektóre rzeczy odblokujemy z czasem gry - i to często odblokujemy do możliwości zakupienia - tak resztę trzeba kupić i w wielu przypadkach ceny są wystrzelone porządnie w górę. O ile fryzury to koszt do 400 monet (tyle idzie zarobić w ciągu 2 rozdziałów, chyba, że uzyskacie bonus, gdzie wybieramy jedną z 3 nagród i wtedy może to być nawet 1000 monet), to ubrania przeważnie kosztują 600-1500 monet, niektóre stroje 3000, a niektóre nawet 6000 monet. W zestawieniu ze światem i kreatorem postaci, mamy tutaj piękny przykład kija i marchewki. 

Innym problemem gry jest... nuda. Samouczek prowadzi nas mocno za rękę, niczym sprzedawca pokazujący "Zobacz! Tu masz to, tam to, a tam zaś tamto! Wow!" - te słowa o tyle dźwięczą mi w uszach, że cutscena wprowadzająca do gry zawiera w sobie dubbing odtwórców ról w filmach. 
Potem jeszcze okazuje się, że postacią nie sterujemy. Jedyne co robimy to pukamy palcem w podświetlane elementy, w wybrane opcje dialogowe i czasem rysujemy jakiś symbol na telefonie. Trudno mi oczekiwać od gry na smartfona coś więcej, ale to pukanie palcem jakoś nie jest do końca przekonujące.

W niejednym artykule pisano, że gra może być godnym następcą "Pokemon GO". Jeśli pod względem popularności wśród graczy, w to nie wątpię. Ja jednak sceptycznie podchodzę do zestawiania tego razem z wyprawami w teren i spotykanie ogromu ludzi przy najpopularniejszych spotach do łapania Pokemonów z prostej przyczyny - jak dotąd nie natrafiłem na jakąkolwiek możliwość interakcji z innymi graczami ani w ogóle na konieczność pójścia w teren. Możliwe, że taka opcja pojawia się z czasem, ale myślę, że byłoby to wiadome z gry, skoro już teraz mogę dowiedzieć się co mnie czeka na 3. roku. 

Muzyka jakaś w tej grze jest, ale powiem szczerze - nie robi na mnie jakiegokolwiek wrażenia. Ot, stanowi tło gry. Trudno jednak oczekiwać po grze-aplikacji na telefony, by soundtrack był taki "Och!" i "Ach!". 

Na koniec zaznaczę, że nie zauważyłem, by gra jakoś żerowała na baterii mojego telefonu. Myślę jednak, że to jak długo Wam telefon pociągnie podczas jednej sesji gry, zależy tylko od modelu telefonu i stanu baterii. 

Ja tej grze jeszcze dam szansę, by przekonać się na ile moje obawy co do tej gry są słuszne. Obawy, że mikrotransakcje, które tutaj wpływają ewidentnie na grę, będą coraz bardziej naciskać na mnie, obrzydzając mi tym samym ten tytuł, bo tak na dobrą sprawę, to jest jedyna wada tej gry jaką dostrzegam. I być może jest to jeden, wielki gwóźdź do trumny gry.

Ktoś mi zarzuci, że za szybko piszę tę recenzję, ale jednak stwierdziłem, że lepiej uprzedzić potencjalnych nowych graczy.