Dobry chłopiec (2025) - recenzja, opinia o filmie [Kino Świat]. Cienka granica między miłością a przemocą
Tommy to taki typowy młody dorosły dzisiejszego Londynu - głośny, wulgarny, agresywny ćpun i rozbójnik. Jego życie to jedno, długie pasmo imprez i nieodpowiedzialnego zachowania. Przynajmniej do czasu, aż na jego drodze stanie Chris...
Jan Komasa potrafi zrobić film! Już jego "Sala samobójców", choć tematycznie trochę odległa od moich ówczesnych wrażliwości i zainteresowań, była na tamten czas aktualna, wizualnie interesująca i wyłoniona dobrymi aktorami. Osiem lat później osobiście przewaliłem parę groszy obstawiając, że nie ma szans, żeby jego "Boże ciało" nie sięgnęło po Oscara dla najlepszego filmu zagranicznego (a ci wzięli i dali "Parasite" statuetkę zarówno dla najlepszego filmu zagranicznego, jak i najlepszego filmu w ogóle. Eh...). Teraz, widząc jak dzielnie pan Komasa poczyna sobie na rynku światowym, zwyczajnie nie mogłem nie wypatrywać z niecierpliwością jego nowego projektu.
Z początku, "Dobry chłopiec" miał rozgrywać się w Polsce, z polskim aktorami w głównych rolach i tak dalej. Ostatecznie jednak postanowiono zawalczyć o szerszego widza, przenosząc opowieść do Anglii, a w głównych rolach zamiast jakiegoś Zbyszka Zamachowskiego i Hugo Tarresa (tak sobie zgaduję, bo w końcu Musiałowski i Gierszał już trochę nie do końca pasują na nastolatków), dostaliśmy Stephena Grahama i Ansona Boona. I tak jak już tylko dla nich dwóch warto się w tę opowieść zanurzyć, tak jest tu też sporo ciekawego komentarza społecznego i... Raczej zauważalnej umowności scenariusza. Żeby nie było zbyt idealnie.
Dobry chłopiec (2025) - recenzja, opinia o filmie [Kino Świat]. Zabawa w dom
Nową sytuację Tommy'ego (Boom) poznajemy z perspektywy Riny (Monika Frajczyk), młodej, macedońskiej imigrantki, która przyjmuje pracę w domu Chrisa (Graham) i jego żony, Kathryn (Andrea Riseborough). Spokojny, acz przepełniony restrykcyjnymi zasadami dom szybko staje się przytłaczający, kiedy pan domu prowadzi dziewczynę do piwnicy, gdzie pokazuje jej przypiętego na łańcuch Tommy'ego. Rina nie może jednak uciec - potrzebuje tej pracy, a Chris wie, że nie jest ona w Anglii do końca legalnie. Obiecuje jednak, że nic jej się nie stanie, że to tylko tymczasowa sytuacja i co tam jeszcze. I zaczynamy film.
Przyznam, że to otwarcie z jednej strony zrobiło na mnie wrażenie - jak szybko sytuacja z najwyżej lekko dziwnej zrobiła się opresyjna i jak bardzo postać Grahama stara się pokazać nam, że w tym co robi nie ma nic złego. I najlepsze jest to, że z czasem, bardzo powoli, naprawdę zaczynamy w to wierzyć. Z drugiej zaś, czułem się mocno zagubiony. W pierwszej chwili myślałem, że Tommy to taki rozwścieczony syn Chrisa i Kathryn, a to ich metoda na zaplanowanie nad nim. Tak jednak nie jest. Kim więc jest Tommy? Dlaczego został porwany? W jakim celu? Odpowiedzi na te pytania, ostatecznie, padają - przynajmniej do pewnego stopnia - lecz nie są to najbardziej proste i konkretne odpowiedzi, jakie można by sobie wymarzyć. Mówiąc krótko - mamy tu do czynienia z raczej odjechanym konceptem, za pomocą którego reżyser próbuje nam coś powiedzieć. Trzeba się z tym pogodzić albo skreślić film jako raczej absurdalny i dziurawy.
Dobry chłopiec (2025) - recenzja, opinia o filmie [Kino Świat]. Pojedynek dwóch mężczyzn i podejść
Sercem opowieści Bartka Bartosika i Naqquasha Khalida są aktorzy, którzy sprzedają to specyficzne szaleństwo bez mrugnięcia okiem. Szczególnie ciekawa jest bitwa charakterów postaci Boona i Grahama. Ten pierwszy bardzo stopniowo, acz nieubłaganie zaczyna mięknąć, zostawiając widza z tlącym się z tyłu głowy pytaniem czy to naprawdę efekt terapii rehabilitacyjnej Chrisa, czy może włączający się syndrom sztokholmski? A może to wszystko tylko gra, a prawdziwa furia i zemsta czai się tuż za oczami Tommy'ego, który czeka tylko na odpowiednią chwilę? Napięcie z tym związane nie opuszcza nas niemal do samego końca. Prawdziwie przerażający jest jednak Chris, który z lekką wręcz ekscytacją tłumaczy swojemu więźniowi, że ten będzie mógł poruszać się na swojej smyczy po większości domu, że zamontowali mu swój ulubiony dzwoneczek na szyję i podobne, kompletnie odczłowieczające go rzeczy. Potrafi być też absolutnie brutalny, ale wygląda na to, że agresja sprawia mu psychiczny ból, co jest chyba jeszcze bardziej przerażające niż gdyby się śmiał, bo wtedy przynajmniej wiedzielibyśmy z jakiego rodzaju wariatem mamy do czynienia. Graham przez większość filmu gra swoją postać jako takiego ciapowatego misia o wiecznie przygarbionych plecach, bardzo niepozornie, ale przy tym tworząc piękny kontrast do bardzo "rozhuśtanego" Boona.
Pozostałe postacie nie są nawet w połowie tak porywające. Rina jest tu głównie jako "osoba z zewnątrz" - choć w całkiem ciekawy sposób za jej pomocą reżyser pokazuje jak trudno jest zgłosić sprzeciw wobec złu (przynajmniej w naszej percepcji), kiedy samemu ma się przysłowiowy niż na gardle. Nie wspomniałem jeszcze o synu Chrisa i Kathryn, Jonathanie (Kit Rakusen), który może i nie może mierzyć się z głównymi bohaterami, ale jest całkiem ciekawy na swój własny sposób. To, jak pokazuje go Komasa, biorąc pod uwagę całą otoczkę miejsca akcji, natychmiast sprawia, że czujemy się niekomfortowo patrząc na niego. Jego energiczny entuzjazm sprawia wrażenie wyuczonego, jakby to była maska, którą dzieciak musi nosić, jeśli nie chce narazić się na gniew rodziców. Filmowcy ostatecznie dostarczają nam całkiem ciekawy zwrot akcji związany z jego osobą. No i jest jeszcze Kathryn. Jej postać to przede wszystkim strona wizualna - na przestrzeni filmu zalicza niebagatelną metamorfozę, lecz jest ona ukazana głównie (choć nie tylko) za pomocą obrazu.
Z tego co słyszałem, widzowie nie mogą się zdecydować, co Komasa próbuje przekazać "Dobrym chłopcem". I jasne, jest to film pełen trudnych tematów, często mocno ze sobą kontrastujących, który prosi nas o wyciąganie własnych wniosków, uważanie na szczegóły. Ale przy tym, powiedziałbym, że ostatecznie jest też raczej jasny w swoim przekazie. Nie wiem, może to ja za bardzo zafundowałem się na jedną wersję wydarzeń ze względu na swój własny światopogląd, może kompletnie nie mam racji. Nawet jeśli - tym lepiej świadczy to o filmie, który każdy może odczytywać na własny sposób. To nie do końca zgrywająca się logicznie, ale jednak bardzo ciekawa, absolutnie świetnie zagrana i pięknie nakręcona opowieść. Warto sprawdzić.
Atuty
- Hipnotyzujący Stephen Graham i Anson Boon;
- Piękne zdjęcia Michała Dymka i nastrojowa muzyka Abla Korzeniowskiego;
- Interesująca, wielowarstwowa dyskusja filozoficzna;
- Szalony, ale wciągający od początku do końca pomysł...
Wady
- ...który - przynajmniej po pierwszym seansie - zdaje się nie w pełni ze sobą kleić.
"Dobry chłopiec" to szalenie ciekawe kino o wychowaniu, przywiązaniu, wolności, znaczeniu rodziny i paru innych rzeczach. Świetnie zagrany, chyba najlepszy film Jana Komasy do tej pory.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych