Jest rok 102014. Powierzchnia Ziemi leży w ruinach i nie nadaję się już do życia, a zasoby naturalne są na wyczerpaniu. Resztki ludzkości w ostatecznej próbie na przetrwanie wybudowała ogromne budowle zwane Panopticonami. Są to swoiste miasta-państwa, które zapewniają schronienie i bezpieczeństwo, ale w tym świecie nic nie jest za darmo. W czasach gdzie pieniądze praktycznie już nie istnieją jedyną wartością jest to jak dany osobnik potrafi przysłużyć się wzrostowi i funkcjonowaniu Panopticonu. Przesłanie nadawane cały czas i wtłaczane do umysłów jego mieszkańców przez propagandę, której wirtualną maskotką jest przypominający słodkiego misiaczka Percy Poppa. Jeśli masz wyższe wykształcenie, jesteś uczonym, naukowcem albo inżynierem to masz szczęście. Wtedy to dostajesz status „mieszkańca” (Citizen) i wiedziesz normalne życie oraz jesteś uważany przez władze Panopticonu za cenny surowiec. Oczywiście jeśli cały czas przyczyniasz się do wzrostu gospodarczego miasta. Sprawa ma się całkiem inaczej z ludźmi, którzy nie posiadają wyżej wymienionych kwalifikacji. Nieproduktywni członkowie społeczności traktowani są jak pasożyty żerujące na dobrobycie i kurczących się zasobach. Nie tylko stają się oni przedstawicielami najniższego szczebla drabiny społecznej, ale także trafiają do najniższych poziomów Panopticonu, a twoim domem staje się mała cela z jednym łóżkiem.  Stajesz się wtedy Grzesznikiem (Sinner) - osobnikiem bez żadnych praw z wyrokiem 1 000 000 lat. Każdy twój ruch jest bacznie obserwowany i jesteś inwigilowany 24/7. Każdy, kto został aresztowany za jakiekolwiek przestępstwo, jest winny niezależnie od tego, czy je popełnił czy też nie. Najgorsze jest to, że dotyczy to także każdego nowo narodzonego dziecka gdyż według powyższych zasad marnują zasoby.

 

Na szczęście władze są szczodre i dają ci szansę na zmniejszenie wyroku, a nawet całkowite jego anulowanie. Nagrodą jest oczywiście status Mieszkańca i wygodne życie. Jednie co musisz zrobić to „zgłaszać się na ochotnika” do trudnych misji mających miejsce na powierzchni poza murami miasta. Należy do nich zbieranie zasobów, neutralizowanie zagrożenia, stanie w pierwszej linii obrony oraz walka z innymi Panopticonami.

W grze wcielamy się w postać Grzesznika, który podczas misji w skutek urazu stracił pamięć, co jest jednym z najgorszych przewinień. Cały czas spędzony na trenowaniu twojej osoby, wszystkie zdolności, umiejętności bojowe oraz cała wiedza przepada co skutkuje spadkiem naszej przydatności,  degradacją do najniższej rangi a także przydziałem 1 000 000 lat kary. Każde najmniejsze przewinienie będzie nas kosztować dodatkowe lata odsiadki.  Naszą postać możemy stworzyć w dość rozbudowanym kreatorze. Zaczynając od płci, wyglądu twarzy, koloru/ wielkości oczu, fryzury, różnych proporcjach ciała (mamy nawet możliwość wyboru długości szyi) i kończąc na głosie. Jeśli chodzi o ubiór to mamy do dyspozycji tylko jedno wdzianko, ale za to w kilku różnych stylach.  Ustalamy nasze imię i nazwisko (w późniejszych etapach gry dostajemy także możliwość dodania ksywki) oraz wybieramy z puli 50 miast do jakiego Panopticonu chcemy należeć. Niestety nie ma ani jednego miasta z Polski. Szkoda. Przydzielone zostaje nam też Akcesorium (Accescory), którego wygląd także możemy ustalić w kreatorze postaci. Jest to cyborg/android, który monitoruje nasze monitoruje nasze działania i pomaga nam w misjach. Można go wyposażyć w jeden rodzaj broni i wydawać mu rozkazy podczas walki. Akcesorium potrafi wskrzesić nasz jeśli polegniemy oraz przekazuje nam różne informacje podczas batalii z przeciwnikami od takich oczywistych jak nasz niski stan zdrowia czy mała ilość amunicji. Na szczęście „nie nawija” co kilka sekund jak Pionki w Dragon’s Dogma.

 

 

Napisałem we wstępie, że FW ma ciekawy pomysł na świat post-apo. Wyżej opisana historia to potwierdza, ale nie tylko ona stanowi o unikalności tego tytułu. Mam na myśli pewną mechanikę gry, która niestety wielu graczy może znacząco zniechęcić już na samym początku gry. Otóż jako, że jesteśmy zdegradowani do najniższej rangi zostajemy pozbawieni wszelakich praw. Na samym początku nie możemy np. wykonać więcej niż 5 kroków w celi czy biegać więcej niż 5 sekund co jest bardzo irytujące, bo trzeba czasami przejść kilka poziomów Panopticonu co potrafi zająć nawet kilka minut. A to dopiero początek. Nie możemy odpoczywać w pozycji leżącej na łóżku, nie możemy rozmawiać z innymi Grzesznikami czy Mieszkańcami, nie możemy podejść bliżej niż 1 metr do osoby przeciwnej płci, nie możemy oddalać się od naszego Akcesorium i zabronione jest także stanie nieruchomo powyżej 2 min… Jak widać ograniczeń jest sporo i niektóre brzmią naprawdę niedorzecznie, ale na szczęście nie są one długotrwałe. Po wykonaniu misji oprócz zmniejszenia wyroku otrzymujemy także punkty EP (Entitlement Points), które także otrzymujemy jeszcze za nasze „podarunki” dla Panopticonu w postaci surowców i broni. Za te punkty wykupujemy tzw. Prawa (Entitlements), które anulują wyżej wymienione ograniczenia, a także dają nam szereg innych przywilejów. Każda nasza kolejna ranga odblokowuje więcej Praw. Pierwsze z brzegu to opcja Szybkiej Podróży. Mamy także  możliwość zatrzymania rzadszych przedmiotów, zakup lepszego ekwipunku dla poszczególnych członków naszej drużyny, poruszanie się bez nadzoru naszego Akcesorium, kończąc na rzeczach kosmetycznych jak kupowanie nowych odzień czy akcesoriów (okulary, czapki, wisiorki).

 

 

Freedom Wars jest grą akcji wliczaną do tzw. gatunku Hunting RPG, do którego należą takie tytuły jak Monster Hunter, God Eater czy Soul Sacrifice. Całość rozgrywki opiera się na przechodzeniu kolejnych misji, a naszym celem jest oczywiście zmniejszenie wyroku. Nie jest to jednak jedyny motyw napędzający historię. Otóż od czasu naszego feralnego wypadku „nawiedza” nas tajemnicza dziewczyna o imieniu Ares. M . Informuje ona nas, że za kulisami dzieje się znacznie więcej i to ona mówi nam o kolejnych działaniach jakie musimy podjąć (takie jak np. odnalezienie pewnej dziewczyny), które mają przyczynić się do Wielkiej Transformacji (Great Transformation) – wydarzenia, które ma zakończyć wszystkie konflikty. Praktycznie to ona w pewnych momentach pcha tą część historii do przodu, która przez większość czasu jest bardziej w tle i tylko w kilku momentach oraz na samym końcu gry wchodzi na pierwszy plan. I w tym miejscu pojawia się jeden z większych minusów tej produkcji, albowiem fabuła nagle urywa się w połowie. Przypomina to strasznie cliffhangera na koniec pierwszego lepszego anime. Kiedy wreszcie zostają odkryte nowe karty, nasi bohaterowie wyruszają w nowe miejsce walki, a całość zaczęła nabierać tępa i konkretnie się rozkręcać – pojawiają się napisy końcowe. Można było to inaczej rozegrać i sprawić by zakończenie nie sprawiało tak nagle urwanego. Najgorsze jest to, że nieprędko zobaczymy kontynuację. Jeden z producentów gry odszedł od zespołu, a sequel zależy teraz od głosów fanów. Póki co nie ma ani strzępka informacji o powstawaniu „dwójki”.