Orzełek Iggy (2025) - recenzja, opinia o filmie [Kino świat]. Polski film animowany z... Zombie kurczakami?!
Iggy nie jest taki, jak reszta społeczeństwa. Nie siedzi całe dnie z nosem przyklejonym do ekranu smartfona, rysować woli na papierze niż na tablecie, a jego ulubionym hobby nie jest wcale granie na konsoli, a wymyślanie nowych zabaw i latanie po swojej prywatnej krainie wyobraźni wraz ze zmyślonym przyjacielem, Feliksem.
Polska kinematografia raczej nie stoi filmami animowanymi. Jeśli wierzyć Wikipedii (wiem, żadne to wiarygodne źródło, ale tylko takie znalazłem), wraz z międzynarodowymi koprodukcjami, spod naszych skrzydeł wyszło tylko 28 animowanych pełnych metraży. Szału nie ma, a należy pamiętać, że w tej liczbie zawierają się również produkcje takie jak "Chłopi", które są bardziej mariażem filmu aktorskiego i animacji. Tak więc, kiedy dowiedziałem się, że ten niepozorny "Orzełek Iggy", spoglądający na mnie od jakiegoś czasu z billboardów na mieście, jest nasz, po prostu musiałem wybrać się na niego z synem (początkowo dzisiaj miało być o "La Grazia").
W kwestii stylu animacji, przez większość czasu oglądamy klasycznie, dwuwymiarowo animowane postacie na tle... Albo szalenie wysokiej jakości renderów albo po prostu klasycznie nakręconych, prawdziwych lokacji. Skłaniałbym się jednak ku tej drugiej opcji, ponieważ kiedy fabuła zabiera nas w z całą pewnością nieistniejące miejsca, bez trudu jesteśmy w stanie stwierdzić, że patrzymy na render. No, chyba że Kędzierski i jego animatorzy wspięli się na takie wyżyny fotorealizmu tylko po to żeby później wlepić w nie dwuwymiarowe obrazki ptaków. W przypadku tego konkretnego autora, nie wykluczam żadnej opcji. Ale o czym jest właściwie jego film?
Orzełek Iggy (2025) - recenzja, opinia o filmie [Kino świat]. Technologia w nadmiarze to zło
Iggy (Tymoteusz Gliszczyński) podchodzi z rodziny idealnie prezentującej powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają. Mama (Agnieszka Dygant) polega na technologii w każdym, najmniejszym nawet aspekcie swojego codziennego życia, podczas gdy tata (Piotr Adamczyk) jest klasycznym człowiekiem czynu - byłym strażakiem, którego pomysłem na miło spędzone popołudnie jest siedzenie w garażu i grzebanie przy swoim starym motorze. Młody bardziej wdał się w ojca - nie lubi się praktycznie z nikim w szkole, bo to same dzbany, wiszące jedynie nad telefonami, raczej mało inteligentne, za to złośliwe. Pewnego dnia poznaje jednak Ewę (Antonina Baduchowska), wesołą dziewczynę, która tak jak on, chciałaby kiedyś latać - tyle że samolotami, a nie za pomocą własnych skrzydeł. Jak to?
A, tak. Byłbym zapomniał. "Orzełek Iggy" rozgrywa się w świecie, w którym ptaki, dzięki technologii, stały się tak wygodne, a przez to i leniwe, że kompletnie zatraciły umiejętność latania. Nie trzeba być szczególnie lotnym (przepraszam za głupi żart), aby zauważyć, że głównym tematem filmu jest to nasze niezdrowo nieograniczone uzależnienie od wszelkich technologii i wynikające z tego lenistwo i brak wyobraźni. Z kolei tym, co pomoże poprawić sytuację (choć raczej okrężną drogą), będzie żywa wyobraźnia naszego głównego bohatera. To bardzo aktualny i, zwłaszcza w tych dzisiejszych czasach, ważny do przekazania morał, a Kędzierski podaje go w przystępny, łatwy do ogarnięcia dla najmłodszych sposób. A zombie kurczaki? Przekonasz się sam! Powiem tylko, że są i robią całkiem dobre wrażenie.
Orzełek Iggy (2025) - recenzja, opinia o filmie [Kino świat]. Wykonanie w kratkę
To napisawszy, wypada również zauważyć, że scenariusz jako taki nie jest jakoś przesadnie wybitny. Jest tajemnicza pani bibliotekarka, której komnata mieści się za tajnym przejściem szkolnej biblioteki (bo czemu nie), która jest trochę magiczna, ale wątek ten nigdy nie zostaje jakkolwiek rozwinięty. Po prostu jest tam i pogódź się z tym. Niby swoją rolę w filmie spełnia, ale naprawdę chciałbym wiedzieć o niej coś, cokolwiek więcej. Zmyślony przyjaciel, Feliks (Kosma Press) niby jest tylko wytworem wyobraźni Iggy'ego, ale ma też swoją własną, niezależną wolę. Rodzice są ze sobą skłóceni, choć nie do końca wiemy dlaczego. Nastroje poszczególnych postaci zmieniają się jak w kalejdoskopie, bo wymaga tego fabuła, choć wcale nie zawsze zostaje to należycie uwarunkowane. A latanie... Ha! Zobaczysz sobie sam. Nie są to może jakieś wielkie problemy, które sprawiają, że film zamienia się w niezrozumiały bełkot, ale ich ilość sprawia, że zaczynają rzucać się w oczy i lekko przeszkadzać.
Jakość samej animacji też bywa różna. Bardzo podobały mi się projekty praktycznie wszystkich postaci - zróżnicowane, charakterne, dobrze przekazujące kto jest kim. Sam ruch i mimika również wypadają świetnie. Trochę bardziej nierówne jest natomiast ich wkomponowanie w obraz. Cieniowanie wygląda niby całkiem podobnie do tego, co jeszcze w latach osiemdziesiątych zrobili twórcy "Kto wrobił królika Rogera?", ale jest jakieś takie bardziej... Przypadkowe, wcale nie zawsze pasując do otoczenia, w którym obecnie znajduje się postać. Kamera lubi też jeździć przy kolejnych ujęciach, praktycznie cały czas pozostając w ruchu, co oznacza, że dobre "wklejenie" obrazków w tło staje się trudniejsze i zdarzają się błędy. A to postać wygląda jakby dryfowała zamiast iść, gofry ślizgają się po talerzu, na którym niby mają leżeć i tak dalej. Ponownie jak w przypadku scenariusza, nie są to jakieś okropne błędy (poza jednym, związanym z samolotem - będziesz wiedział), ale ich ilość przemawia na ich niekorzyść. Nawet mój syn, mimo wciąż młodego wieku, zaczął się w pewnym momencie lekko irytować.
"Orzełek Iggy" to film... Solidny. Nie jakoś bardzo wybitny w żadnej kwestii, lecz oferujący zgrabnie opowiedzianą historię z ładnym morałem, w większości miłą dla oka animację, jak zawsze wyśmienity dubbing i sporo humoru. Mam nadzieję, że odniesie sukces i trochę śmielej zaczniemy działać na tym poletku.
Atuty
- Zgrabna opowieść z ładnym morałem;
- Projekty postaci;
- Dobra obsada;
- Potrafi wyglądać naprawdę ładnie;
- Zombie kurczaki potrafią wyglądać naprawdę upiornie;
- Dużo solidnego, rodzinnego humoru.
Wady
- Niewielkie niedociągnięcia scenariusza;
- Czasami mniej niż doskonała animacja;
- To bardziej moja osobista preferencja, ale: bardzo polskie podejście do ścieżki dźwiękowej. Czytaj: praktycznie cały czas coś musi grać.
"Orzełek Iggy" leci do młodych widzów z ważnym morałem, przy okazji udowadniając, że jak chcemy, to i film animowany potrafimy zrobić. Polecam - zwłaszcza fanom zombie kurczaków.
Przeczytaj również
Komentarze (2)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych