MSI Claw 8 AI+ A2VM - test urządzenia. Jak wypada układ Intela w przenośnej platformie do grania?

MSI Claw 8 AI+ A2VM - test i opinia o urządzeniu. Jak wypada układ Intela w przenośnej platformie do grania?

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 22:00

Nie ma co pudrować rzeczywistości - pierwsza generacja MSI Claw była produktem, który wylądował na rynku z gracją worka cementu zrzuconego z drugiego piętra. Był to sprzęt niedopracowany, zmagający się z problemami wieku dziecięcego architektury Meteor Lake i sterownikami, które wydawały się być pisane na kolanie podczas przerwy śniadaniowej. Jednak w branży technologicznej, podobnie jak w dobrym kinie akcji, liczy się nie to, jak zaczynasz, ale jak kończysz. MSI, zamiast schować głowę w piasek, postanowiło wyciągnąć wnioski, posypać głowę popiołem i wrócić z czymś znacznie lepszym. Claw 8 AI+ to nie jest tylko lifting, ale zupełnie nowe rozdanie, w którym „niebiescy” rzucają rękawicę dominującym układom AMD.

Krajobraz rynku handheldów ewoluował z fazy eksperymentalnej w stan silnego nasycenia, gdzie każdy gracz walczy o swoją niszę, a Valve ze swoim Steam Deckiem wciąż pełni funkcję rynkowego regulatora i punktu odniesienia. Podczas gdy ASUS i Lenovo okrzepły, wydając kolejne iteracje swoich platform, MSI decyduje się na manewr znacznie bardziej ryzykowny, wprowadzając do tego tłoku model Claw 8 AI+ w wariancie A2VM. Jego kluczowym atutem, a zarazem ciągle niewykorzystanym potencjałem, jest architektura Lunar Lake. To właśnie ten krzemowy fundament stanowi definitywną odpowiedź na problemy z efektywnością energetyczną, które trapiły poprzednią generację. Tajwański producent postawił wszystko na jedną kartę - implementację potężnego ogniwa, powiększenie przestrzeni roboczej ekranu oraz zastosowanie układu graficznego Intel Arc 140V. Ten ostatni, przynajmniej w teorii, ma potencjał, by zdominować zintegrowane układy konkurencji, szczególnie w kluczowym dla tej klasy sprzętu aspekcie rekonstrukcji obrazu.

Dalsza część tekstu pod wideo

Sytuacja MSI jest o tyle intrygująca, że firma pozycjonuje wariant A2VM jako produkt stricte premium, co znajduje odzwierciedlenie zarówno w wycenie, jak i bezkompromisowej specyfikacji. Nie jest to sprzęt projektowany jako budżetowa alternatywa dla konsol głównego nurtu. To propozycja skierowana do technokraty i świadomego użytkownika - kogoś, kto rozumie przewagę algorytmów XeSS nad konkurencją, potrafi wykorzystać przepustowość standardu Thunderbolt 4 i jest gotów zapłacić „podatek od nowości” za obcowanie z inżynierią najwyższej próby. Czy jednak w ekosystemie zdominowanym przez sprawdzone i bezpieczne rozwiązania AMD, ten śmiały eksperyment z Intelem ma szansę na rynkowy sukces? Odłóżmy emocje na bok i przyjrzyjmy się twardym faktom.

Specyfikacja techniczna MSI Claw 8 AI+ A2VM:

  • Procesor: Intel Core Ultra 7 (Series 2) z NPU do 47 TOPS (łącznie 119 AI TOPS)
  • Grafika: Intel Arc 140V
  • Pamięć RAM: 32GB LPDDR5x-8533
  • Pamięć na dane: 1TB SSD (slot M.2 2230 NVMe PCIe Gen4)
  • Ekran: IPS 8” FHD+ (1920x1200), 120Hz, VRR, dotykowy
  • System operacyjny: Windows 11 Home
  • Bateria: 80 Wh (4-ogniwowa)
  • Łączność: Wi-Fi 7 + Bluetooth 5.4
  • Porty: 2x Thunderbolt 4 (DisplayPort / Power Delivery 3.0), 1x czytnik kart Micro SD, 1x Audio Jack Combo
  • Sterowanie: gałki i triggery z efektem Halla, przyciski ABXY RGB, D-pad, bumpery, przyciski makro (M1/M2), haptyka HD
  • Audio: 2x 2W głośniki, układ mikrofonów
  • Zabezpieczenia: czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania
  • Wymiary/waga: 299x126x24 mm / 795 g 
  • Cena: ok. 4200 zł

MSI w wariancie A2VM nie uznaje półśrodków, celując w segment ultra-premium, co ma swoje odzwierciedlenie w cenie ustalonej na poziomie 4200 zł. To o 400 zł więcej niż trzeba zapłacić za bezpośredniego rywala, czyli ASUS ROG Xbox Ally X (3799 zł), jednak dopłata znajduje uzasadnienie w kilku kluczowych obszarach. Przede wszystkim otrzymujemy tu aż 32 GB ultraszybkiej pamięci RAM, co w perspektywie kolejnych lat i rosnących wymagań gier AAA jest bezpieczniejszą inwestycją niż standardowe u konkurencji 16 czy 24 GB. Drugim argumentem przemawiającym za propozycją MSI jest większy, 8-calowy panel oraz dostęp do technologii XeSS, która jakością rekonstrukcji obrazu zauważalnie dystansuje konkurencyjne FSR obecne w układach AMD. Choć ASUS wciąż wygrywa dojrzałością oprogramowania, to Claw 8 AI+ oferuje surowszą, ale potężniejszą specyfikację sprzętową, czyniąc tę różnicę w cenie akceptowalnym kosztem za wyższą kulturę pracy i lepsze wrażenia wizualne.

Wygląd i wykonanie MSI Claw 8 AI+ - co się zmieniło? 

MSI Claw 8
resize icon

Kontakt fizyczny z MSI Claw 8 AI+ A2VM zaczyna się od momentu konfrontacji z jego masą. 795 gramów to waga, której w segmencie mobilnym nie sposób zbagatelizować - dla porównania, konkurencyjny ROG Ally X jest lżejszy o ponad 100 gramów. Jednak inżynierowie MSI odrobili pracę domową z ergonomii, idealnie balansując środek ciężkości. W przeciwieństwie do kanciastych brył konkurencji, tutaj postawiono na łagodne krzywizny i głębokie, mięsiste gripy, które anatomicznie wypełniają dłonie. Dzięki temu, mimo słusznych gabarytów, urządzenie nie męczyło w ogóle moich nadgarstków nawet podczas dłuższych sesji, dając poczucie obcowania ze sprzętem solidnym, a nie przerośniętą zabawką. Całość zamknięto w obudowie o piaskowej kolorystyce (nazwanej zresztą Sandstorm) - to odświeżające odejście od rynkowej dychotomii czerni i bieli, nadające konsoli industrialnego, niemal militarnego sznytu. Zastosowane polimery są wysokiej próby. Sztywność korpusu jest wzorowa, a spasowanie elementów nie pozostawia złudzeń, że mamy do czynienia z produktem klasy premium.

Centralnym punktem tej konstrukcji jest jednak to, co definiuje ten model na tle rywali - ekran. Zastosowanie 8-calowej matrycy IPS o proporcjach 16:10 i rozdzielczości 1920x1200 pikseli zmienia zasady gry. Ten jeden dodatkowy cal względem standardowych 7-calowców drastycznie poprawia immersję i czytelność interfejsu w grach strategicznych czy RPG. Choć nie jest to panel OLED, jakość zastosowanej matrycy IPS broni się parametrami: 100% pokrycia przestrzeni sRGB, jasność szczytowa na poziomie 500 nitów oraz odświeżanie 120 Hz gwarantują obraz ostry i nasycony. Kluczowa jest tu jednak implementacja technologii VRR. To ona sprawia, że nawet spadki wydajności do okolic 45 klatek na sekundę są niemal niewyczuwalne dla oka, niwelując zjawisko tearingu i stutteringu. Warto też docenić dolną ramkę ekranu - choć na pierwszy rzut oka wydaje się szeroka, w praktyce pełni funkcję ergonomiczną, podnosząc linię naszego wzroku na bardziej komfortowy poziom.

Dopełnieniem całości jest system sterowania, w którym MSI nie szukało oszczędności. Zarówno analogi, jak i triggery oparto na czujnikach z efektem Halla, co w praktyce eliminuje problem dryfowania i zapewnia chirurgiczną precyzję, tak ważną w tytułach FPS. Opór gałek jest idealnie wyważony, a towarzyszące im subtelne podświetlenie RGB zrealizowano ze smakiem. Niestety, w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu, bowiem nie dostajemy żadnych gładzików. W urządzeniu operującym na środowisku Windows 11, brak trackpada to bolesne przeoczenie, zmuszające użytkownika do ciągłego sięgania do ekranu dotykowego. Pewnym pocieszeniem są solidne przyciski makro zintegrowane z gripami oraz obecność dwóch portów Thunderbolt 4, które otwierają drogę do podłączenia zewnętrznych GPU. Irytuje jednak brak choćby jednego portu USB-C na dolnej krawędzi, co drastycznie ogranicza kompatybilność z popularnymi stacjami dokującymi i wymusza stosowanie wiszących kabli.

Codzienność, oprogramowanie i kultura pracy 

Gaming
resize icon

Obcowanie z MSI Claw 8 AI+ na co dzień to klasyczny przykład technologicznego dysonansu poznawczego, gdzie dyrygentem jest Windows 11. Z perspektywy hardkorowego entuzjasty PC, otwartość tego systemu jest błogosławieństwem: biblioteki Steam, Epic, GOG, czy usługa Game Pass są na wyciągnięcie ręki, bez konieczności zabawy w kompatybilność czy protezy w stylu Protona. Jednak nawigacja po interfejsie nieprzystosowanym do 8-calowego ekranu dotykowego bywa drogą przez mękę. MSI stara się cywilizować to doświadczenie za pomocą nakładki MSI Center M i choć widać tu wyraźny progres względem poprzednika, to do poziomu, jaki wyznaczył ASUS ze swoim Armoury Crate SE, wciąż bardzo wiele brakuje. Oprogramowanie miewa swoje humory - zdarzają się problemy z wybudzaniem gier z hibernacji, a klawiatura ekranowa lubi zastrajkować w najmniej odpowiednim momencie. W sprzęcie za ponad 4 tysiące złotych, takie choroby wieku dziecięcego irytują podwójnie. Nie zliczę, ile razy nakładka odpalała się kilka sekund po naciśnięciu przycisku, a kilkukrotnie potrafiła mi zawiesić cały sprzęt. MSI regularnie wydaje aktualizacje, więc może w przyszłości zostanie to naprawione jak należy. 

Kwestia zasilania w modelu A2VM opiera się na ogniwie o pojemności 80 Wh, co w połączeniu z efektywnością energetyczną architektury Lunar Lake przynosi wymierne rezultaty. W najbardziej obciążającym scenariuszu, przy uruchomionych tytułach klasy AAA i poborze mocy ustawionym na sztywno na 30W, zdołałem wykrzesać jakieś 110 minut. Wystarczy jednak zoptymalizować ustawienia, redukując TDP do poziomu 15W lub korzystając z profilu adaptacyjnego, by w tytułach takich jak Avowed wydłużyć ten czas do solidnych 3 godzin. W przypadku gier niezależnych (głównie 2D) drenaż baterii spada do poziomu około 22-24% na godzinę, co realnie przekłada się na ponad 4,5 godziny ciągłej pracy. Jako platforma multimedialna urządzenie deklasuje rywali, osiągając w teście ciągłego odtwarzania wideo HD wynik bliski 12 godzinom. Całość uzupełnia dołączony zasilacz o mocy 65W zgodny ze standardem Power Delivery, który ładuje ogniwo do pełna w nieco ponad 1,5 godziny. Wyniki bardzo satysfakcjonujące, stawiające ten sprzęt na podium długości działania. 

Na osobne owacje zasługuje system chłodzenia, który jest cichym bohaterem tej konstrukcji - dosłownie i w przenośni. Inżynierowie MSI zaprojektowali specjalny układ termiczny (zwany Cooler Boost HyperFlow) oparty na dwóch wentylatorach i masywnych ciepłowodach, który radzi sobie z odprowadzaniem ciepła w znakomity sposób. W kluczowym dla wydajności przedziale TDP 20-25W, konsola pozostaje zaskakująco cicha, generując jednostajny, niski szum, który błyskawicznie ginie w tle domowych odgłosów czy miejskiego zgiełku. Nie ma mowy o irytującym świszczeniu czy nagłych skokach obrotów, co świadczy o świetnie napisanej krzywej wentylatorów. Co istotne, ciepło jest izolowane od punktów styku dłoni z obudową, więc nawet podczas intensywnej rozgrywki gripy pozostają chłodne, co bezpośrednio przekłada się na komfort użytkowania. Byłem zaskoczony jak po dwóch godzinach ciągłego grania, wentylatory nie wskoczyły na wyższe obroty ani na moment. Świetna robota. 

Jedynym elementem, który w tej sekcji wyraźnie odstaje od reszty jest warstwa audio. Frontowe głośniki stereo grają poprawnie i czysto, ale w urządzeniu wycenionym na taką kwotę tego typu „poprawność” to dla mnie za mało. Dźwięk jest dość płaski, a przy wyższych poziomach głośności scena muzyczna staje się stłamszona i traci na separacji instrumentów. Brakuje tu głębi i basowego fundamentu, który potęgowałby immersję w grach akcji. O ile do oglądania YouTube’a czy słuchania podcastów zestaw ten wystarczy w zupełności, o tyle wymagający gracze szybko sięgną po słuchawki, by nie tracić niuansów oprawy dźwiękowej w najgłośniejszych tytułach. 

Wydajność, architektura i kultura pracy - test bojowy Lunar Lake

Wydajność i gaming
resize icon

Sercem modelu Claw 8 AI+ w wariancie A2VM jest procesor Intel Core Ultra 7 (Series 2) oparty na architekturze Lunar Lake, sparowany z układem graficznym Arc 140V (architektura Battlemage). To połączenie stanowi fundamentalną zmianę w podejściu do mobilnego grania na platformie „niebieskich”. O ile poprzednia generacja (Meteor Lake) miała problemy z efektywnością energetyczną, tak Lunar Lake błyszczy w dolnych rejestrach poboru mocy. W kluczowym dla handheldów przedziale do 15W, układ Intela nie tylko nawiązuje walkę, ale często dystansuje konkurencję opartą na procesorach AMD Ryzen Z1 Extreme. Przykładowo, Cyberpunk 2077 przy TDP ograniczonym do 15W i natywnej rozdzielczości 1280x800, osiąga stabilne 40 klatek na sekundę, a po aktywacji skalowania XeSS wartość ta wzrasta do ponad 50 FPS. W przypadku gier niezależnych czy starszych tytułów 2D, układ Arc 140V jest bezkonkurencyjny, oferując maksymalną płynność przy minimalnym drenażu baterii, co do niedawna było piętą achillesową układów x86.

Kiedy zdejmiemy kaganiec energetyczny i pozwolimy urządzeniu pracować w trybie 25-30W, Claw 8 pokazuje pazur w najnowszych produkcjach AAA. Tutaj kluczową rolę odgrywa zastosowanie aż 32 GB ultraszybkiej pamięci LPDDR5x-8533. Przypomnę, że w architekturze zunifikowanej, gdzie CPU i GPU współdzielą zasoby pamięci, standardowe 16 GB stosowane u konkurencji staje się wąskim gardłem, uniemożliwiającym wczytanie tekstur wysokiej jakości. MSI eliminuje ten problem. Dzięki podwojonej dawce pamięci RAM, w tytułach takich jak Forza Horizon 5 czy Doom: The Dark Ages, możemy swobodnie ustawić jakość tekstur na poziom wysoki lub nawet ultra, zachowując płynność animacji. W Forza Horizon 5 (1080p, ustawienia wysokie), przy 30W, sprzęt generuje stabilne 53 klatki na sekundę (średnio), co zapewnia komfortową rozgrywkę bez konieczności drastycznego cięcia detali graficznych.

Największym atutem technologicznym, który realnie odróżnia propozycję MSI od konkurencji spod znaku ASUS-a czy Lenovo, jest jednak technologia XeSS wspierana sprzętowo przez jednostki XMX. W przeciwieństwie do programowego rozwiązania FSR od AMD, technologia Intela wykorzystuje dedykowane rdzenie AI do rekonstrukcji obrazu. Różnica na 8-calowym ekranie o wysokim zagęszczeniu pikseli jest kolosalna. Obraz skalowany przez XeSS jest znacznie stabilniejszy, pozbawiony charakterystycznego dla FSR migotania krawędzi i artefaktów w ruchu. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli surowa wydajność jest zbliżona do konkurencji, finalna jakość obrazu po prostu bardziej do mnie przemawia na MSI Claw 8. Dla zaawansowanych użytkowników otwiera to drogę do korzystania z narzędzi typu Optiscaler, pozwalających na implementację bibliotek XeSS w niemal każdej grze, co jest dużym udogodnieniem w przypadku potrzeby zachowania wysokiej płynności przy idealnej jakości obrazu.

No ale nie wszystko jest takie znakomite i wiadomo, że także tutaj znajdą się pewne problemy. Krzywa wydajności w średnim zakresie energetycznym (pomiędzy 15W, a 20W) bywa niekiedy niekonsekwentna, co sugeruje, że sterowniki układu Arc wciąż wymagają optymalizacji pod kątem konkretnych silników gier. Zdarza się, że przyrost klatek nie jest wprost proporcjonalny do zwiększonego poboru mocy, co jest typowym problemem wieku dziecięcego nowej architektury GPU. Na szczęście Intel wykazuje się dużą determinacją w wydawaniu regularnych aktualizacji sterowników. Jeśli zaś chodzi o termikę, system chłodzenia zdaje egzamin celująco. Nawet pod długotrwałym, pełnym obciążeniem w wymagających benchmarkach (jak 3DMark Time Spy czy Steel Nomad), temperatura procesora oscyluje w bezpiecznych granicach 70-75 stopni Celsjusza, a temperatura układu graficznego rzadko przekracza 65 stopni. Co istotne, ciepło jest efektywnie wyprowadzane na zewnątrz, nie powodując throttlingu termicznego, który mógłby skutkować nagłymi spadkami wydajności. Bajka pod tym względem. 

Czy warto kupić MSI Claw 8 AI+ A2VM? 

MSI Claw 8 AI+ w wariancie A2VM to urządzenie, które w świecie technologii jest rzadkim przypadkiem udanej pokuty. Po falstarcie pierwszej generacji, tajwański producent nie tylko naprawił błędy, ale w wielu aspektach przeskoczył konkurencję, serwując nam sprzęt o znakomitej specyfikacji i kulturze pracy. To demonstracja siły architektury Intel Lunar Lake, która udowadnia, że dominacja AMD na tym rynku być może nie jest wcale przesądzona (chociaż aktualne trendy rynkowe mówią, że już dawno czerwoni pozamiatali)

Zaporowa cena na polskim rynku, wynosząca ok. 4200 zł, stawia ten model w trudnej pozycji startowej względem tańszego ASUS ROG Ally X. Jednak dopłata znajduje uzasadnienie w twardych faktach. Otrzymujemy większy (i lepszy) ekran o świetnych parametrach, bezkonkurencyjne 32 GB pamięci RAM, które zapewnia spokój na lata, oraz dostęp do pełnej technologii XeSS, deklasującej wizualnie konkurencyjne FSR. Claw 8 AI+ to sprzęt dla świadomego entuzjasty, który jest w stanie zaakceptować pewną szorstkość oprogramowania i wysoką wagę urządzenia w zamian za topową wydajność, genialną kulturę pracy i wolność od ładowarki. Jeśli więc szukasz dobrego przenośnego sprzętu do grania i zaakceptujesz pewne wady, to MSI Claw 8 AI+ zdecydowanie warto rozważyć. 

Atuty

  • Ogniwo 80 Wh w połączeniu z efektywnością energetyczną Lunar Lake to absolutny game-changer, pozwalający na realną mobilność bez powerbanka
  • Wydajność i 32 GB RAM pamięci LPDDR5x-8533 eliminuje wąskie gardła w najnowszych grach AAA, pozwalając na wyższe ustawienia tekstur niż u konkurencji
  • Sprzętowe wsparcie dla skalowania obrazu (XMX) zapewnia jakość obrazu zbliżoną do DLSS, deklasując FSR pod względem ostrości i stabilności
  • Znakomita matryca IPS, która dzięki technologii Variable Refresh Rate maskuje spadki płynności, a dodatkowy cal powierzchni roboczej drastycznie poprawia immersję
  • System chłodzenia jest niezwykle wydajny i, co ważniejsze, kulturalny - nawet przy 25-30W urządzenie generuje jedynie cichy szum
  • Solidna bryła, świetne plastiki oraz dryfoodporne gałki i triggery oparte na efekcie Halla sprawiają, że trudno mieć jakieś zastrzeżenia do jakości wykonania
  • Dwa porty Thunderbolt 4 dają ogromne możliwości rozbudowy, w tym łatwe podłączenie zewnętrznych kart graficznych i szybkich dysków

Wady

  • Kwota 4200 zł pozycjonuje sprzęt w segmencie ultra-premium, czyniąc go zauważalnie droższym od bardzo udanego ROG Ally X
  • Nakładka MSI Center M, choć lepsza niż kiedyś, wciąż ustępuje funkcjonalnością i stabilnością rozwiązaniom konkurencji
  • Ergonomia systemu Windows niestety kuleje. Brak choćby jednego gładzika przy obsłudze desktopowego systemu operacyjnego bywa frustrujący i wymusza częste korzystanie z ekranu dotykowego
  • Blisko 800 gramów wagi to masa, którą czuć w rękach, co może być męczące przy wielogodzinnych sesjach bez podparcia łokci (ale na szczęście komfort trzymania tego urządzenia jest bardzo dobry)
  • Brak portu USB-C na dolnej krawędzi utrudnia korzystanie z popularnych stacji dokujących czy podpięcie sprzętu do monitora
  • Głośniki grają poprawnie, ale w tej klasie cenowej oczekuję dźwięku o większej głębi i lepszej separacji

MSI Claw 8 AI+ A2VM to obecnie jeden z najlepiej wyposażonych handheldów z Windowsem na rynku, który skutecznie rehabilituje producenta po wpadce z pierwszą generacją. Architektura Lunar Lake, 32 GB pamięci RAM oraz genialna bateria 80 Wh sprawiają, że pod względem sprzętowym jest to maszyna niemal kompletna, dystansująca rywali kulturą pracy i jakością obrazu (dzięki XeSS). Obraz ten psuje nieco wciąż dojrzewające oprogramowanie, brak gładzików oraz wysoka cena, która w Polsce przekracza psychologiczną barierę 4000 zł. Mimo to, dla technologicznych purystów szukających bezkompromisowej wydajności, jest to obecnie propozycja numer jeden.

8,0
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper