Chcę więcej (2026) - recenzja filmu [Kino Świat]. Kto chce zagrać z Wieniawą w League of Legends?

Chcę więcej (2026) - recenzja i opinia o filmie [Kino Świat]. Kto chce zagrać z Wieniawą w League of Legends?

Roger Żochowski | Dzisiaj, 21:00

„Chce więcej” to film będący reżyserskim debiutem na dużym ekranie Damiana Matyasika, znanego wcześniej z krótszych produkcji, takich jak „Zabij, bracie” czy „Mama umiera w sobotę”. Starsi czytelnicy PSX Extreme mogą go kojarzyć z czasów, gdy pisał recenzje i wygrywał turnieje w Tekkena jako Mashter. Teraz zebrał całkiem solidną ekipę, by opowiedzieć historię osadzoną dość mocno - jakże by inaczej - w anturażu gier wideo.

Film opowiada historię Marcina (niezły Maciej Musiałowski), który próbuje pomóc ojcu swojej dziewczyny (Julia Wieniawa), potrzebującemu kilku milionów na drogą terapię ratującą życie. Problem w tym, że Michał i jego paczka przyjaciół zajmują się głównie profesjonalnym graniem w League of Legends, a z tego nie da się zarobić tyle, ile potrzeba. Nie chcąc zdradzać szczegółów dość przewidywalnej fabuły, dodam tylko, że opowieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami związanymi z praniem pieniędzy i cyberoszustwami, co jest tematem jak najbardziej na czasie. I bez wątpienia ważnym. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Punkt wyjścia był więc ciekawy, młodzieżowy (fanbase LOLa), no i z Wieniawą w obsadzie, co już samo w sobie w pewnych kręgach jest wartością dodaną. 

Chcę więcej (2026) - recenzja i opinia o filmie [Kino Świat]. Młode wilki

chcę więcej
resize icon

Niestety, początek filmu jest zbyt powolny. Niby poznajemy trudne realia bohaterów oraz ich życiowe dylematy, ale wszystko mogłoby być trochę bardziej dynamicznie zmontowane.Tym samym film potrafi chwilami znudzić, gdy widz czeka na moment, aż akcja nabierze tempa. Obsada stoi jednak na solidnym poziomie. Musiałowski po raz kolejny pokazuje, że potrafi nie tylko przyciągnąć uwagę widza, ale też utrzymać napięcie w scenach dramatycznych zwłaszcza w konfrontacjach z patologiczną matką (Kinga Ilgner). Marcin jest postacią tragiczną, bo łatwa kasa zmienia go nie do poznania. Z jednej strony otwiera sobie nowe drogi życia, z drugiej zamyka te, o które dbać powinien najbardziej. Z paczki znajomych uwikłanych w przekręt finansowy, na którym przejechały się miliony Polaków, najlepiej wypada wiarygodny w swojej roli uzdolnionego "hakera" Sebastian Dela. Wieniawa z kolei kreuje postać młodej kobiety rozdartej między lojalnością wobec rodziny, karierą poczatkującej piosenkarki, a uczuciem do Marcina. Wzbudza sympatię, choć nie robi nic więcej ponad to. Ale wstydu nie ma, swoją rolę spełnia. Inna sprawa, że główne postacie tego dramatu są kalkami podobnych bohaterów z filmów, jakie nie raz już oglądaliśmy. 

Warto przy tym zwrócić uwagę na role drugoplanowe: Jan Frycz wciela się w emerytowanego gangstera, nieco w klimacie „Ślepnąc od świateł”, Jarosław Boberek w prokuratora, Piotr Cyrwus - który dla wielu widzów już chyba na zawsze pozostanie „Ryśkiem z Klanu” - mającego problemy z alkoholem i prawem ojca Marcina, a Piotr Stramowski obcykanego w półświatku adwokata. Szkoda, że bardziej znani aktorzy pojawiają się stosunkowo krótko, bo wnoszą autentyczność i bez wątpienia wzbogacają historię. Są to jednak głównie epizodyczne momenty stanowiące dalekie tło. 

Chcę więcej (2026) - recenzja i opinia o filmie [Kino Świat]. Dwa oblicza 

chcę więcej
resize icon

Jednym z mocniejszych punktów filmu są zdjęcia i scenografia - szczególnie plenerowe ujęcia Katowic naprawdę robią wrażenie. Wysoki poziom utrzymuje też ścieżka dźwiękowa - elektroniczna muzyka świetnie buduje napięcie, potrafi być niepokojąca, a jednocześnie nadaje scenom dynamiki. Maciek Zieliński spisał się tutaj znakomicie. No i hej - w końcu polski film, w którym dobrze słychać dialogi. 

To napisawszy nie sposób jednak nie wspomnieć o wadach. Czasami brakuje bardziej dopracowanego ciągu przyczynowo-skutkowego, przeskoki czasowe mogą być dezorientujące, a zachowania bohaterów i to, kto jest „zły” a kto "dobry", można dość szybko przewidzieć. Ta przewidywalność i brak znaczących twistów fabularnych osłabiają wspomniany, całkiem dobry punkt wyjścia dla historii. Drugą część filmu, między innymi dzięki gęstniejącemu klimatowi i gościnnym występom uznanych aktorów, ogląda się  znacznie lepiej, mimo to zakończenie pozostawia niedosyt. Można było mroczniej, można było też dosadniej. Z kolei widoczne na napisach końcowych wątki edukacyjne, pełniące rolę kampanii o zagrożeniach w cyberprzestrzeni, nie do końca pasowały mi do klimatu filmu młodzieżowo-kryminalnego. Jakby ktoś wyjął je z kapelusza. 

"Chcę więcej" balansuje więc między dramatem rodzinnym, dreszczowcem gangsterskim a krytyką społeczną, choć nie zawsze wszystko tu działa spójnie. Pewne scenariuszowe schematy i narracyjne niedociągnięcia są po prostu zbyt wyraźne. Niemniej dzięki znakomitej muzyce, licznym smaczkom dla fanów gier, efektownym ujęciom, solidnej grze aktorskiej części obsady oraz rosnącemu napięciu w drugiej połowie filmu, „Chce więcej” nadrabia część z tych bolączek. Choć z pewnością można było z tej historii wycisnąć więcej.

Atuty

  • Świetna ścieżka dźwiękowa
  • Montaż scen plenerowych pokazujących Katowice
  • Druga, bardziej dynamiczna część filmu
  • Mocna obsada drugo i trzecioplanowa

Wady

  • Scenariusz czasem gubi spójność
  • Film bardzo wolno się rozkręca
  • Przewidywalni bohaterowie
  • Zbyt dużo schematów, można było mocniej

Trochę dramat, trochę film miłosny, trochę gangsterki i trochę thrillera.

6,0
Roger Żochowski Strona autora
Przygodę z grami zaczynał w osiedlowym salonie, bijąc rekordy w Moon Patrol, ale miłością do konsol zaraziły go Rambo, Ruskie jajka, Pegasus, MegaDrive i PlayStation. O grach pisze od 2003 roku, o filmach i serialach od 2010. Redaktor naczelny PPE.pl i PSX Extreme. Prywatnie tata dwójki szkrabów, miłośnik górskich wspinaczek, powieści Murakamiego, filmów Denisa Villeneuve'a, piłki nożnej, azjatyckiej kinematografii, jRPG, wyścigów i horrorów. Final Fantasy VII to jego gra życia, a Blade Runner - film wszechczasów. 
cropper