Rzeki przeznaczenia (2025) - recenzja serialu [Netflix] Brazylijska klątwa

Rzeki przeznaczenia (2025) - recenzja serialu [Netflix] Brazylijska klątwa

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 11:30

Wspomnienie niezwykle oryginalnej - składającej się z czterech sezonów -  serii, jaką okazało się netflixowe “3%” sprawia, że z zainteresowaniem śledzę wszystkie doniesienia na temat nowych brazylijskich produkcji, które pojawiają się na stronie streamingowego giganta. Nie inaczej było w przypadku najnowszych “Rzek Przeznaczenia”, do których przyciągał nie tylko stosunkowo krótki, zaledwie czteroodcinkowy format, ale także udział bardzo dobrze znanego twórcy. 

Rok 2025 okazuje się jak dotąd wręcz znakomity dla brazylijskich produkcji. W wielu zestawieniach, podsumowujących minione 12 miesięcy w końcówce grudnia, z całą pewnością pojawi się choćby “Tajny Agent” Klebera Mendonci Filho, pokazywany już choćby na festiwalu Nowe Horyzonty. Trzymający w napięciu thriller, w umiejętny sposób kreślący realia Brazylii lat 70’, z wielką rolą Wagnera Moury. Podobne poruszenie wywołał również oryginalny “Błękitny szlak”, opowiadający o świecie niedalekiej przyszłości, w którym starsi Brazylijczycy zostają ubezwłasnowolnieni, przeciwko czemu decyduje się zaprotestować główna bohaterka obrazu. W zeszłym tygodniu na Netflixie pojawił się z kolei zaledwie czteroodcinkowy miniserial “Rzeki przeznaczenia”, jak się okazuje realizowany przez rodzinny duet Fernando i Quico Meirellesów, spośród których zdecydowanie bardziej znany jest ten pierwszy.

Dalsza część tekstu pod wideo

Pssica
resize icon

I to właśnie za sprawą Fernando, twórcy jednego z najbardziej znanych filmów brazylijskich XXI. wieku, czyli “Miasta Boga”, rozpoczęła się realizacja serialu Netflixa. Reżyser przybył do miasta Belem w 2015 roku, w związku z udziałem w przedstawieniu operowym w pobliskim Teatro de Paz. Ktoś z miejscowych sprezentował mu wtedy książkę Edyra Augusto, bliżej nieznanego w kraju dziennikarza i autora powieści kryminalnych. Meirelles od razu zachwycił się jego stylem pisarskim, dziwiąc się, że tego typu autor nie jest szerzej rozpoznawalny, nie tylko w Brazylii, ale także za granicą. Jakiś czas później, za sprawą producentki Andrei Baraty Ribeiro, ekranizacją jego powieści udało się zainteresować przedstawicieli Netflixa, mając na pokładzie zarówno Fernando Meirellesa, jak i jego syna Quico, znanego już choćby z pracy nad serią “Joint Venture”. Opowiadającej o losach dilera marihuany, który po zalegalizowaniu tej substancji w Brazylii zaczyna sprzedawać ją legalnie. 

Oryginalny tytuł “Pssica” tłumaczony u nas jako “zonk” ma się nijak do mocno pompatycznych “Rzek przeznaczenia”, oczywiście będących bliżej angielskiego tytułu, choć sam miniserial opowiada o poważnym problemie. Fabuła serii koncentruje się na losach trzech postaci: nastoletniej Janalice, która w wyniku ciągu nieszczęść dostaje się w ręce handlarzy żywym towarem; syna szefa lokalnego gangu rzecznego Prei, który bardzo szybko się w niej zakochuje i obiecuje wyrwać z niewoli, a także starszej Kolumbijki Mariangel. Żądnej zemsty za zabójstwo członków jej rodziny, za które odpowiedzialni byli mężczyźni należący do tegoż gangu. Wspomniana już na początku “Pssica” to zaś rodzaj klątwy, w której działanie wierzy każda z głównych postaci tej produkcji.

Pssica
resize icon

Rzeki przeznaczenia (2025) - recenzja, opinia o serialu [Netflix] Niezwykle dynamiczna produkcja Netflixa

Obecność wspomnianego już na początku Fernando Meirellesa skłania do porównań miniserialu Netflixa do jego najbardziej znanego dzieła, choć akurat w tym wypadku nie wydają się ono zasadne. “Rzeki przeznaczenia” w dużo dynamiczniejszy sposób opowiadają o problemie przemocy seksualnej, która w najróżniejszej formie dotyka główną bohaterkę serii, młodą Janalice, wszechobecnej nędzy, będącej idealną pożywką dla zorganizowanej przestępczości, a także jej związków z lokalną polityką. Świat produkcji zaludniają niezwykle interesujące postacie, takie jak choćby szef gangu, mocno walczący o to, by jego dzieci nie zostały skazane na podobny los jak on; dobry były policjant, który po latach opierania się różnym pokusom ma dziś nielicznych sprzymierzeńców w obecnych strukturach służb czy też osoba po przejściach, decydująca się na zwykłe, osiadłe życie, do czasu aż ktoś nie nadepnie jej na odcisk, co staje się udziałem Mariangel. 

Niezwykle dynamiczna produkcja Netflixa skrzy się najróżniejszymi barwami, co Fernando Meirelles w wywiadach tłumaczył specyfiką miejsca, gdzie kręcono do niej zdjęcia, czyli brazylijskiego regionu Para. Twórcom już w pierwszym odcinku udaje się przebyć z bohaterami niezwykle długą drogę, nakreślając ich charaktery, jak i problemy z jakimi się stykają. Piękno lokalnej przyrody jest tu niezwykle zwodnicze bowiem poszczególne miejsca stają się areną niezwykle brutalnych wydarzeń, opisywanych już w powieści Edyra Augusto, o której zresztą raz po raz przypominają specyficzne wstawki, akcentujące pojedyncze zdania wypowiadane albo zaledwie pomyślane przez bohaterów. Sugestywność prozy Augusto ponoć sprawiała zresztą, że twórcy długo zastanawiali się w jaki sposób podejść do tej historii, nie epatując widza przesadną przemocą, ale na szczęście ostatecznie udało im się znaleźć odpowiednie wyjście.

Pssica
resize icon

Rzeki przeznaczenia (2025) - recenzja, opinia o serialu [Netflix] Zwodnicze piękno przyrody

Największym problemem serii Netflixa okazuje się jej format. Meirellesowie początkowo chcieli zaadaptować powieść Augusto na film fabularny, w końcu jednak zdecydowali się na zrealizowanie miniserialu. Niestety to pęknięcie wyraźnie widać w produkcji, która stoi w rozkroku pomiędzy chęcią rozbudowania świata przedstawionego a koniecznością przykrojenia fabuły powieści do wcześniej przyjętego formatu. To wszystko sprawia, że “Rzeki przeznaczenia” stają się niezwykle rzadkim przypadkiem pozycji jednocześnie zbyt krótkiej i zbyt długiej. Niektóre fragmenty należałoby przyciąć, gdyby realizowano obraz pełnometrażowy, z drugiej jednak strony aż prosi się by zdecydowanie rozwinąć wątek polityczny, dając więcej czasu ekranowego choćby postaci Amadeu.

W ostateczności jednak “Rzeki przeznaczenia” to pozycja, którą zdecydowanie warto się zainteresować. Serial, który w oryginalny sposób opowiada o lokalnej przestępczości, w umiejętny sposób pokazując różne oblicza przemocy seksualnej, co udało się również dzięki świetnym rolom mało znanych aktorów, bo prócz pamiętanego choćby z “Berlin Alexanderplatz” czy “Zbrodni przyszłości” Welketa Bengue grają tu mało znani aktorzy. Uwagę zwraca przede wszystkim debiutująca w produkcji serialowej Domithila Cattete jako Janalice, a także Lucas Galvino i Marleyda Soto. Oryginalna seria streamingowego giganta potwierdza, że warto mieć na oku realizowane dla niego brazylijskie produkcje.

Atuty

  • interesująca fabuła
  • piękne zdjęcia
  • dynamiczna realizacja
  • udane główne role

Wady

  • produkcja zdaje się być zawieszona pomiędzy formatem pełnometrażowego filmu i miniserialu
  • niektóre wątki powinny zostać rozwinięte

“Rzeki przeznaczenia” to udana, oryginalna i zaledwie czteroodcinkowa pozycja, łącząca w sobie dynamiczną produkcję z umiejętnym opowiadaniem o palących problemach współczesnej Brazylii.

7,0
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper