Sexify (2022) – recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Instrukcja obsługi mężczyzny

Sexify (2022) – recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Instrukcja obsługi mężczyzny

Iza Łęcka | 18.01, 21:58

Po całkiem dobrym przyjęciu i osiągnięcie szczytów popularności w różnych krajach Netflix dał zielone światło Kalinie Alabrudzińskiej i Agacie Gerc na stworzenie kolejnego sezonu „Sexify”. Od lipca 2021 roku było wiadomo, że Monika, Natalia i Paulina powrócą wraz ze swoją aplikacją o seksie. Czy jednak jest to satysfakcjonujący powrót? I tak, i nie. Zapraszam do recenzji.

Po akademiku w peerelowskim stylu nie ma już śladu. Choć trzy ambitne studentki nie wygrały konkursu na najlepszą aplikację, wystartowały z własnym biznesem – i jest to start rodem z Doliny Krzemowej, gdzie do stworzenia udanych i kreatywnych projektów konieczne jest wyzwalające otoczenie. Dlatego główna siedziba Sexify odznacza się kolorowym i nowoczesnym designem, ekipą pełną pozytywnie nastawionych ludzi, którzy raz-dwa zrobią Ci latte na sojowym, zjeżdżalnią i... długami na niemal 500 tysięcy złotych. Coś poszło nie tak, ktoś nie zajrzał do zestawień transakcji na koncie bankowym, przez co premiera aplikacji okazała się jednym wielkim niewypałem, a Natalia, Monika i Paulina zostały zmuszone do szukania zamożnego inwestora. Pojawienie się przedsiębiorczej, ale piekielnie twardej i bezwzględnej, bizneswoman nie oznacza jednak końca kłopotów start-upu.

Sexify (2022) – recenzja 2. sezonu serialu [Netflix]. Nowy biznes, stare problemy

Sexify (2022) – recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Główne bohaterki

Ekipa odpowiedzialna za „Sexify” wkracza w następną część historii zdeterminowanych studentek pragnących zrewolucjonizować rynek aplikacji dedykowanych kobietom bez jakichkolwiek kompleksów i ze sporym entuzjazmem. Firma Sexify rozpoczyna swoją drogę z przytupem, lecz nie może liczyć na pozbawiony przeciwności start. Po zgłoszeniu się chętnej inwestorki młode przedsiębiorczynie muszą mierzyć się z ograniczonym budżetem i czasem na zrealizowanie powierzonego projektu oraz konkurencją, która jest o krok dalej, na domiar złego tworzy swoją wersję aplikacji dla mężczyzn. Szowinistyczny, stereotypowy i krzywdzący Sexiguy miesza szyki Natalii, Pauliny i Moniki. Jednocześnie tym razem oczy scenarzysty Jakuba Rużyłło zwracają się w kierunku panów – część nowego sezonu koncentruje się na zagadnieniach męskiej seksualności, ale robi to podobnie jak w przypadku pierwszej serii: pobieżnie, niedelikatnie i stereotypowo.

Poza pracą dziewczyny również nie wiodą spokojnego życia. Po rozstaniu Paulina za wszelką cenę próbuje zrozumieć siebie i swoje potrzeby, ale trochę jej nie po drodze z mężczyznami, Natalia przeżywa kryzys w związku, a Monika za wszelką cenę chce udowodnić ojcu, że jest w stanie poprowadzić własny biznes bez niczyjej pomocy. Jej determinację (ale i okropny brak profesjonalizmu) obserwujemy na każdym kroku. Przy całym nagromadzeniu wielu wątków (a wchodzą w to także kwestie rodzinne) tempo 2. sezonu „Sexify” nie spada ani na moment, co w połączeniu z systematycznie nadawanymi efektami dźwiękowymi i muzyką klubową, tworzy spory miszmasz. Ten styl ma przypaść do gustu młodym odbiorcom,

Aktorsko jest bardzo dobrze. Aleksandra Skraba, Sandra Drzymalska i Maria Sobocińska, które wcielają się główne bohaterki znakomicie radzą sobie ze swoimi rolami – każda z postaci jest na swój sposób unikatowa, wyróżnia się od koleżanek, a młode aktorki bardzo dobrze uchwyciły ich charakter i dopasowały się. Można by nieco przyczepić się do pewnego braku pomysłu na wątek Pauliny czy bardzo ograniczone przedstawienie postrzegania świata przez Monikę, ale w gruncie rzeczy format ośmiu krótkich odcinków oraz wiele przedstawionych wątków nie pozwoliły na solidniejsze ukazanie wskazanych przeze mnie aspektów. W 2. sezonie recenzowanego „Sexify” do obsady dołączają Izabela Kuna, Dobromir Dymecki oraz Nikodem Rozbicki, którzy momentami kradną uwagę widzów. Szczególnie zabawna i lekka jest kreacja Rozbickiego wcielającego się w rapera Młodego Małolata, głos współczesnego pokolenia, dodaje do serialu Netflixa humorystycznego bitu. Natomiast Dymecki nie pierwszy raz nawiązuje współpracę ze streamingowym gigantem – wcześniej grał w „Prime Time”, „Brokat” oraz „Noc w przedszkolu” - za to ponownie odsłania swoje spore umiejętności warsztatowe. Jego bohatera po prostu dobrze się odbiera.

Sexify (2022) – recenzja 2. sezonu serialu [Netflix]. Kolorowo, dynamicznie, ale nadal infantylnie

Sexify (2022) – recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Monika

Nie mogę zaprzeczyć, że recenzowane „Sexify” czerpie garściami z zalet wcześniejszego sezonu – jest kolorowo, dynamicznie, a efekty muzyczne podkreślają unikalny styl produkcji. Od pierwszego odcinka drażni mnie jednak przedstawienie młodych ludzi i ich podejścia do seksu. O tym, że Polacy mają problemy z seksualnością wiemy nie od dzisiaj – brak bazującej na wiedzy naukowej, a nie zaściankowych przekazach duchownych, edukacji seksualnej, ogromna zaściankowość, wstydliwość w kwestiach zdrowia seksualnego przekazywane z pokolenia na pokolenie oraz ograniczony dostęp do specjalistów robią swoje. I może żyję w ogromnej bańce, może przez pryzmat własnych doświadczeń związanych z prowadzeniem tego typu zajęć postrzegam inaczej rzeczywistość, ale wiem, że wielu młodych ludzi po prostu chce rozmawiać – i w przeciwieństwie do wątków ukazywanych w serialu Netflixa, również mężczyźni są skorzy do rozmów, a nie tylko przechwałek na temat wielkości przyrodzenia czy umiejętności zaspokojenia partnerki. „Sexify” w 2. sezonie bierze na tapet wiele stereotypów związanych z toksyczną męskością, ale nie próbuje ich nawet przewartościować, zamiast tego skupiając się na kulisach walki o aplikację i osobistych perypetiach bohaterek. Jeżeli już w polskiej produkcji bierzemy się za tematykę seksu, to przekażmy młodym ludziom nieco więcej. Niestety, taki mamy klimat, że w kraju nad Wisłą warto wplatać więcej treści merytorycznych w tego typu propozycjach.

Pomimo moich kilku zarzutów 2. sezon „Sexify” odbieram lepiej niż pierwszy. Nadal scenariusz pozostawia trochę do życzenia, bo jest niemożebnie infantylny i pretensjonalny, postacie są bardzo naiwne, a dialogom brakuje jakości przypominającej chociażby niedościgniony wzór jakim jest „Sex Education”, lecz w gruncie rzeczy to całkiem przyzwoita opowieść o młodych kobietach. Gatunek seriali poszerza się o produkcje nadążające za współczesnymi przekazami, w których kładzie się szczególny nacisk na siostrzeństwo i wspierające się przedstawicielki płci pięknej, dlatego dobrze, że również polscy twórcy dołożyli swoją cegiełkę do tego procesu. „Sexify” jest specyficzne, nie jest pozbawione wad czy nonsensów, ale bije z niego pozytywny przekaz. I to chyba liczy się przede wszystkim.

Atuty

  • To lekka i pozytywnie nastrajająca opowieść o przedsiębiorczych, młodych kobietach
  • Wątek aplikacji skupiającej się na seksie zostaje rozbudowany,...
  • Jest kolorowo i dynamicznie
  • Solidna gra aktorów zaangażowanych w projekt

Wady

  • Nadal mam pretensje o merytoryczną kwestię badań nad seksualnością
  • ...… ale momentami uderza to w infantylne tony
  • Męska seksualność zostaje momentami ukazana nieco stereotypowo
  • Czasami muzyka męczy
Iza Łęcka

Iza Łęcka

„Sexify” w drugim sezonie ponownie rusza z kopyta i atakuje nas feerią kolorów, dźwięków i intensywnych doznań głównych bohaterek. Jest całkiem interesująco, czasami zabawnie, scenarzyści dołożyli kolejne wątki i wprowadzili totalny chaos, ale w ogólnym rozrachunku jest dobrze. W obliczu ostatnich zdecydowanych reakcji Netflixa i kasowania wielu projektów, trzymam kciuki za trzeci sezon.

6,5

Komentarze (15)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper