M3gan (2022)

M3GAN (2022) - recenzja, opinia o filmie [UIP]. Kiedy smart urządzenia wejdą za mocno

Piotrek Kamiński | 16.01, 22:00

Obdarzona sztuczną inteligencją lalka dostaje zadanie trzymania pieczy nad małą dziewczynką "bez względu na wszystko". Jej nadopiekuńczość szybko staje się kłopotliwa, a później wręcz niebezpieczna. Ale czego się spodziewać, kiedy jej "genialni" twórcy aplikują jej możliwość samodoskonalenia bez żadnych ograniczeń?

"Wcielenie" było durnym filmem. Absolutnie zabawnym i wciągającym, ale przy tym niemożliwie wręcz głupkowatym. Tak więc od scenarzystki odpowiedzialnej za tamtą historię nie spodziewałem się absolutnie niczego innego. Mimo to dzisiejszy film i tak trochę mnie zawiódł. Tylko trochę, ponieważ jakkolwiek kompetentny horror wypuszczony w styczniu to i tak widok rzadszy niż Wielka Stopa w grach Rockstara.

M3GAN (2022) - recenzja filmu [UIP]. Prosty, byle jaki scenariusz 

Cała, szczęśliwa rodzina

Gemma (Allison Williams) pracuje w firmie robiącej zabawki. Coś w stylu Furby, ale kontrolowanego przez apkę w telefonie. Prosty kudłacz nie jest jednak szczytem jej ambicji. Po godzinach topi firmowe fundusze projektując robota w kształcie dziewczynki, który będzie czymś więcej niż tylko interaktywną lalką. Piekielnie zaawansowana technologia, którą Gem i jej współpracownicy pakują do środka pozwoli M3GAN - bo tak nazywa się ów prototyp - widzieć, czuć zapachy, rozpoznawać emocje, a także... Samodzielnie uczyć się dzięki dostępowi do internetu. Jej szef nie jest zachwycony, kiedy widzi awarię androida, lecz wszystko to zmienia się wraz z prezentacją, do której Gem użyła swojej siostrzenicy, Cady (Violet McGraw). Otóż rodzice Cady zginęli w pierwszych minutach filmu w nieziemsko głupim wypadku samochodowym, skutkiem czego młoda zostaje pod opieką cioci. Z tym, że ciocia jest kompletnie niegotowa na bycie rodzicem - myśli właściwie tylko i wyłącznie o pracy, nie umie rozmawiać z dziećmi, a jedyne zabawki, jakie ma w domu, to przedmioty kolekcjonerskie, których nie pozwala dotykać. Postanawia więc skończyć M3GAN po to, by móc podarować ją Cady.

Fabuła filmu rozwija się raczej powoli, choć czuć cały czas, że nieuchronnie zmierza do wybuchowego finału. M3GAN od samego początku wygląda dziwnie i niepokojąco, przy czym twórcy wcale nie musieli się jakoś specjalnie o ten efekt starać. Lalka jest na tyle realistyczna, ale przy tym wyraźnie nieprawdziwa i dziwnie się porusza, że cały czas kłóci się percepcją widza. Zagranie całkiem genialne w swojej prostocie. Tak więc nawet kiedy z początku jest jeszcze całkiem niewinna i tak zarówno my jak i bohaterowie czują się przy niej niekomfortowo. Bliżej końca jest już natomiast po prostu jak morderca z jakiegoś standardowego slashera, a w ostatnich scenach przechodzi nawet swego rodzaju... "modyfikację" nazwijmy to, przez co wygląda jeszcze bardziej horrorowo.

Wielka szkoda, że twórcy tak wyraźnie pchają motyw pokładanie zbyt wielkiej wiary w technologię i automatyzację, ale robią to bardzo powierzchownie, nie próbując nawet powiedzieć niczego ciekawego. Ot, zauważają problem, ale nie pochylają się nad nim. Mam wrażenie, że w ogóle cały scenariusz pełen jest takich detali, które można było ciekawie pociągnąć, ale ostatecznie nic się z nimi nie dzieje. Może to kwestia tego, że film z początku miał być znacznie bardziej brutalny, ale ostatecznie postanowiono go przemontować na PG-13 i nakręcić niektóre sceny na nowo. Na przykład Gemma lubi zbierać przedmioty kolekcjonerskie. Jak ten detal wpisuje się w szerszą historię, jak ma się do M3GAN, czy czegokolwiek? Nijak. Szczegół ten nie ma absolutnie żadnego wpływu na fabułę.

M3GAN (2022) - recenzja filmu [UIP]. Kiedy lalka jest najlepszą postacią w całym filmie... 

Zabójczy taniec

Widziałem opinie, że dzisiejszy film jest w zamyśle absurdem i ma przede wszystkim bawić widza, ale przyznam, że sam zupełnie tego nie zauważyłem. Jasne, niektóre sceny wypadają całkiem zabawnie. Czysto fizycznie będzie to na pewno scena "tańca" M3GAN, po której internet natychmiast zakochał się w samej idei filmu. Ale dialogom też nie brakuje pojedynczych przebłysków geniuszu, jak choćby kiedy jedna z mam opowiada Gemmie o swoim genialnym dziecku, po czym zwraca się do niego czule, a gnój odpowiada jej... No, opryskliwie. Lepiej zobaczyć samemu. Albo absolutnie najbardziej absurdalna scena w całym filmie, kiedy to morderca lalka zaczyna śpiewać swojej podopiecznej piosenkę żeby ją pocieszyć. Surrealizm sytuacji jest tak olbrzymi, że nie sposób nie zacząć się śmiać. Są to jednak raczej pojedyncze sytuacje, ponieważ większość filmu traktuje się raczej poważnie, ewentualnie rzucając mało celnymi gagami, jak cała sytuacja z Gem próbującą przypodobać się pani psycholog sprawdzającej, czy jej dom jest właściwym miejscem dla Cady.

Wybierając się na horror, zwłaszcza typu slasher, godzimy się na pewne konwencje. Okazjonalnie, naprawdę dobry film jest w stanie je przełamać, ale w większości produkcji jest to zupełnie normalne, że bohaterowie zachowują się jak idioci, przyglądają się niebezpieczeństwu, zamiast uciekać, albo atakować, nikt nie domyśla się niczego, a czarny charakter jest zasadniczo nieśmiertelny, aż do ostatniego aktu filmu. Trzeba się z tymi faktami pogodzić, jeśli chce się czerpać radość z oglądania. Byleby jeden film nie miał ich w swoim scenariuszu zbyt wiele. Niestety, "M3GAN" jest winna wszystkich zarzucanych jej czynów i jeszcze paru, o których nie wspominam, bo spoilery. Starałem się nie zwracać na nie uwagi, ale bliżej końca ilość absurdów była już zbyt duża - zarówno tych wynikających z ram gatunku, jak i czysto logicznych dziur w fabule. Jasne, można spędzić z "M3GAN" udane dwie godziny, ale trzeba bardzo dużo dobrej woli i zaparcia żeby pozostać głuchym na ogólną byle jakość jej scenariusza. 

Emocjonalnie aktorzy nie mają kompletnie nic do roboty, choć nie jest to do końca ich wina. Tak po prostu skoncentrowana jest fabuła. Gem nie potrafi zbliżyć się do swojej siostrzenicy, a Cady jest wycofana po stracie rodziców. Obie aktorki spisują się w porządku w swoich rolach, choć chwalić je też nie ma przesadnie za co. Najlepiej i najbardziej żywo, paradoksalnie, wypada tytułowa lalka. Z każdą kolejną minutą filmu M3GAN jest coraz bardziej ludzka, potrafi odpysknąć, robi się sarkastyczna. Nie wiem jak sztuczna inteligencja opanowała różne intonacje, ale psia mać, udało jej się to!

"M3GAN " to po prostu lekki straszak o morderczej lalce. Coś jak Chucky, ale z mniejszą ilością krwi i ogólnie z raczej miękkim scenariuszem. Ani horrorowo, ani moralizatorsko scenariusz nie sili się na nic nowego, co jest, moim zdaniem, największym problemem filmu. Tytułowa bohaterka jest na tyle ciekawą postacią, że film ogląda się bezboleśnie od początku do końca, ale prócz niej film jest raczej byle jaki. Taki typowy średniak, który można obejrzeć sobie przy okazji, ale nie wyskakiwałbym spod kołdry żeby biec na niego do kina. To powiedziawszy, jak na styczniowy horror i tak nie jest źle!

Atuty

  • Tytułowa lalka;
  • Główne bohaterki są ciekawie oderwane od ludzkich emocji;
  • Kilka zabawnych scen i tekstów.

Wady

  • Niemożliwie naiwny scenariusz;
  • Zbyt powolny pierwszy akt;
  • Gdzie tu klimat horroru;
  • Boleśnie odtwórczy i przewidywalny.
Darek

Piotrek Kamiński

"M3GAN" to nijaki horror bez faktycznie trzymających w napięciu scen, raczej mało oryginalny i niezbyt satysfakcjonujący. Na powierzchni utrzymuje go solidna obsada, ze szczególnym wyróżnieniem tytułowej lalki. Polecam raczej przy okazji, jako ciekawostkę.

5,0

Komentarze (44)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper