mumie_zdjecie

Mumie - recenzja filmu. Familijna bajka przepełniona dobrym humorem i banalną fabułą

Maciej Zabłocki | 16.01, 21:00

Muszę przyznać, że uwielbiam bajki dla dzieci. Z różnych powodów. Wracam regularnie do Shreka czy Madagaskaru, ale też włączę raz na jakiś czas starego Króla Lwa lub Drogę do Eldorado. Ostatnio wybrałem się do kina na nowego Kota w Butach, a kilka dni temu miałem niebywałą przyjemność zobaczyć familijną animację Warner Bros, czyli Mumie. Zabawną i wartościową komedię dla najmłodszych odbiorców. 

Mumie zostały stworzone przez hiszpańskiego reżysera Juana Jesusa Galocha i w założeniu mają wciągać już od samego początku zarówno humorem, jak i banalną, ale ciekawą opowieścią. Fabuła została rozpisana w przewidywalny sposób i nieco starsi widzowie momentalnie domyślą się zarówno jej zakończenia, jak i przebiegu, ale to w końcu bajka stworzona dla dzieci. Wobec tego nie zamierzam krytycznie oceniać zawiłości tej historii, a dodatkowo przyznam, że pewne wątki rozwiązano w ciekawy i zabawny sposób. Oto bowiem prehistoryczne, podziemne, egipskie miasto zarządzane przez potężnego Faraona funkcjonuje spokojnie w błogiej nieświadomości. Metropolię ukazano w iście komediowy sposób, na każdym kroku nawiązując do współczesności. Podobieństwa muszą być oczywiste, by naszym pociechom łatwiej było zrozumieć i odebrać poszczególne elementy tamtejszej codzienności. 

Historię w Mumiach opowiedziano w taki sposób, by trafiła do każdego i przedstawiała oczywiste wartości

MUMIE_1

Główny bohater, sympatyczny woźnica zwany Thut, rozpoczyna widowisko od szaleńczych wyścigów rydwanów w których niespodziewanie wygrywa, ale przypłaca to utratą koła i całego powozu. Ulega wypadkowi, po którym nie chce już "siadać za kółkiem", obawiając się dużych szybkości. W międzyczasie jednak, dzięki sukcesom, staje się miejscową gwiazdą, rozdając autografy na malowanych ręcznie papirusach, które tysiące lat później stały się wartościowymi obrazami dla współczesnych historyków. Akcja dość szybko przeskakuje pomiędzy prehistorią, a współczesnością, ukazując zmagania brytyjskiego archeologa - Lorda Carnaby, dokonującego przełomowego odkrycia. Wraz ze swoimi średnio ogarniętymi pomocnikami włamuje się do pradawnego grobowca, by znaleźć tam wartościowe skarby. Co i rusz jednak akcję przerywają telefony od jego kochającej mamy. Może za pierwszym czy drugim razem było to nawet zabawne, ale przez cały film twórcy nieco nadużywają tego motywu.

Archeologowi, dzięki niezwykłemu przejściu do pradawnego świata, udaje się skraść bardzo cenny pierścień zaręczynowy należący do Faraonów. Miał on zostać ofiarowany księżniczce Nefer przez głównego bohatera, jako dowód ich miłości i nadchodzącego małżeństwa (z przypadku). W pradawnych czasach księżniczkom wybierano mężów i tutaj również dochodzi do zabawnego zwrotu akcji. W wyniku kradzieży pierścienia, Thut wyrusza na szaloną, bohaterską wyprawę razem ze swoim młodszym bratem i słodkim zwierzakiem, malutkim krokodylem Crociem. Zamierzają odzyskać pierścień i bezpiecznie wrócić do pradawnego Egiptu. Niespodziewanie jednak dołącza do nich księżniczka, dodając całemu obrazowi niezwykłego uroku. To świetnie narysowana postać przepełniona różnymi emocjami. Ukazano je w bardzo bezpośredni i atrakcyjny sposób, przedstawiając marzenia, talent, przywiązanie czy pewność siebie. Na tym jednak zakończę, by nie zdradzać więcej fabularnych smaczków. Zdecydowanie warto zobaczyć je w kinie już od 20 stycznia! 

Dorośli odbiorcy znajdą tu wiele smaczków z codzienności, a młodsi momentalnie skumają się z bratem głównego bohatera

To, co mnie szczególnie urzekło, to duże przywiązanie wagi do trendów i wartości współczesnego świata. Mamy tu i ówdzie nawiązania do wszędobylskich smartfonów czy niezwykłej popularności, jaką można w kilka chwil zrobić na YouTube. Dostajemy też mega szalonego (i zabawnego) producenta muzycznego, który toleruje absolutnie wszystkie odpały i przedziwne zachowania, pozostając mało wrażliwym na jakieś zewnętrzne bodźce. Młodszy brat głównego bohatera kuma każdy jeden motyw, natychmiastowo znajdując idealne rozwiązania. Dzieciaki przecież nie tylko szybko dorastają, ale często o wiele bardziej "ogarniają" to, co dzieje się wokół dorosłych. Kreacja tego młodziaka jest świetna, a jego teksty znakomicie pasują do okoliczności. Komedia ukazuje ponadto braterstwo i przyjaźń, a także jednoznacznie odpowiada na pytanie, dlaczego warto komuś zaufać i na kimś polegać.

Film nie jest długi, trwa nieco poniżej półtorej godziny (w sam raz, by dziecko zdołało wytrzymać tyle czasu w kinie). Myślę jednak, że dobrze odnaleziono w nim odpowiedni balans, zachowując podział na momenty zabawne i smutne, przepełnione jakąś refleksją. Mogę powiedzieć, że to taka klasyka gatunku, ale też jedna z ciekawszych bajek ostatnich lat, pozbawiona nachalnych wstawek o równouprawnieniu czy klasyfikacji płciowej. Znajdziemy silną i pewną siebie postać kobiecą, ale w mojej ocenie perfekcyjnie wyważoną. Mamy też mężczyznę, który obawia się czegoś i ma swój kręgosłup moralny pokazując, że nie są mu obce pewne emocjonalne przemyślenia. Myślę, że nasze najmłodsze pociechy wyciągną z tej bajki wiele dobrego, bo sama mimika twarzy bohaterów i ich zachowania jednoznacznie sugerują, kiedy coś jest dobre i właściwe, a kiedy niekoniecznie. Wychodziłem z kina z uśmiechem na twarzy i chociaż film nie zmusił mnie do żadnych wyjątkowych przemyśleń, prezentując doprawdy banalną fabułę, to jednak byłem zadowolony. Kilka razy nawet się uśmiałem, mimo że wiedziałem, jak to wszystko się skończy. Jeżeli macie małe dzieci w wieku do 6 czy 8 lat, kupujcie już bilety. Powinno im się spodobać!

Atuty

  • Bezpośrednie ukazanie wielu istotnych wartości takich jak przyjaźń, miłość czy wiara w siebie
  • Duża dawka banalnego humoru podana w przystępnej formie
  • Wysoka jakość techniczna samej animacji (z drobnymi wyjątkami)
  • Zwierzak Croco i jego właściciel, młodszy brat głównego bohatera, absolutnie wymiatają
  • Silna postać kobieca nie jest tutaj w żaden sposób przesadzona, a wręcz przeciwnie
  • Świetnie zaprojektowani główni bohaterowie i ciekawie ukazane emocje
  • Dużo dobrej muzyki

Wady

  • Fabuła jest doprawdy banalna i od samego początku wiadomo co się wydarzy, ale to bajka stworzona dla dzieci
  • W mojej ocenie słabo na tle reszty wypadają pomocnicy głównego złoczyńcy, archeologa

Maciej Zabłocki

Mumie to zabawna animacja stworzona przede wszystkim dla najmłodszych odbiorców. W bardzo prosty sposób przedstawia szereg najważniejszych wartości, takich jak miłość, przyjaźń, wiara czy nadzieja, a także fakt, że zło wcale nie popłaca. Świetna kobieca postać i młodszy brat głównego bohatera, który "kuma" wszystko dopełniają dzieła. Krótkie i humorystyczne, choć banalne. Bawiłem się bardzo dobrze!

8,0

Komentarze (14)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper