SKLEP
Paweł Perez Myśliwiec 04.11.2016
Football Manager 2017 - recenzja gry
4451V

Football Manager 2017 - recenzja gry

Chciałoby się rzec – kolejny rok, kolejny Football Manager. Czy to źle? Niekoniecznie. Spece z SI Games podążają obranym przez siebie kursem, który kieruje popularną serię ku, nie przesadzając, doskonałości. Kolejna odsłona to kolejna cegiełka służąca do zbudowania gry kompletnej. 

Football Manager 2017
  • Platformy:  PC 
  • Data premiery - Polska: 04.11.2016
  • Napisy
  • od lat 3

Pamiętam czasy, gdy zapowiedzi kolejnych FM-ów były swoistym świętem. Ciągnęły się tygodniami, zdradzano kolejne nowości, gracze z wypiekami na twarzy oczekiwali wzmianek o tym, co czeka ich w nowej odsłonie kultowej serii. Tegoroczna zapowiedź była inna – najpierw we wrześniu krótki trailer z migawką ekranów z gry i tradycyjną wyliczanką – 1000 nowości, 20 000 nowych elementów mediowych, 1500 nowych animacji. Potem cisza i w połowie października ponad 30-minutowa zapowiedź, w której Miles Jacobson (od lat związany z serią) zdradził, czego możemy spodziewać się po FM 2017. Ci bardziej sceptyczni mieli obawy, że ten sposób komunikacji nie wróży nic przełomowego i... nie pomylili się. Nowa odsłona Football Managera to więcej, lepiej, szybciej, ale bez choćby odrobiny szaleństwa. Szaleństwa po postacią czegokolwiek, co sprawiłoby, że moglibyśmy krzyknąć „wow”.

W recenzji sprzed roku pisałem o uczuciu déjà vu, które mi towarzyszyło. To uczucie wraca ze zdwojoną mocą. Nowy FM nie zaskakuje. Ba, momentami wręcz rozczarowuje, bo dla osób, które mają do czynienia z serią rok w rok, jest to trochę taka wersja „FM 2016 Plus”. Już wspomniana zapowiedź wideo nie pozostawiała wątpliwości, że czeka nas to samo, ale lepiej podane. Czy faktycznie tak jest? Bez wątpienia. O dziwo jednak trudno uznać to za wadę, bo jakby nie patrzeć – ubiegłoroczna, bardzo dobra odsłona, doczekała się kolejnych szlifów, niczego nie pokpiono, więc tylko się cieszyć i piszę to bez cienia ironii.

Szybciej, lepiej, FM 2017

Niuanse – ten wyraz ciśnie mi się na usta, gdy mam komuś wyjaśnić różnicę między wersją aktualną a tą sprzed roku. Odświeżony ekran startowy (to standard), ale już nie ze statycznym obrazkiem, a... z naszą ruszającą się postacią menedżera. I to menedżera w każdym calu lepszego w kwestii wizualnej, bo SI Games poszło po rozum do głowy i ubiegłoroczną nowość w postaci edytora wizualnego doprowadziło do stanu, który można uznać za akceptowalny, a nie jedynie irytujący. Więcej opcji, większy zakres edycji, świetny patent z możliwością skanowania zdjęcia z naszą twarzą, którą program potrafi zamienić na wirtualny odpowiednik (chociaż z efektem ostatecznym bywa różnie).

Nie, to nie ja. Chociaż... rysy twarzy generowane są na bazie zdjęcia ze mną. Dobra, dopracowana opcja (zwłaszcza w stosunku do biedy sprzed roku), ale to wciąż tylko ciekawostka. 

W zakresie tematów technicznych również czeka na nas zmiana i to nie byle jaka. FM 2017 rozróżnia zainstalowany system operacyjny, jaki mamy (wersja 32- lub 64-bitowa), a co za tym idzie, potrafi z mocnej maszyny opartej na systemie 64-bitowym wyciągnąć znacznie więcej poprzez zagospodarowanie dostępnej pamięci RAM. Efekt jest przewidywalny – szybciej załadujemy więcej lig, czeka nas bardziej płynna rozgrywka, szybsze przetwarzanie danych itd. Aczkolwiek, żeby nie przechwalić tej nowości – załadowanie 14 lig z bazą ok. 39 tys. zawodników zajęło mi w FM 2017 praktycznie tyle samo co w FM 2016. Sama rozgrywka wydaje się jednak faktycznie bardziej płynna.

Opcja szybkiego startu to nowość w serii. Bez wybierania lig, ustawiania opcji - jedno kliknięcie i gramy. 

Sam start również został nieco rozbudowany. Obok standardowego trybu wyboru zespołu pojawił się szybki start, który błyskawicznie pozwala nam na wybór klubu, który chcemy poprowadzić. Ba, co więcej, gra dostosuje otoczenia do naszego wyboru, tzn. że po uruchomieniu gry pojawią się dodatkowo ligi np. powiązane z naszą ligą regionalnie lub kluczowe dla rozgrywki.

Na starych śmieciach

Gdy już uporamy się z odpaleniem nowej rozgrywki i „wystrojeniem się” w wirtualne ciuchy, przychodzi czas na mięsko. Na pierwszy rzut oka niewiele się zmieniło – ten sam interfejs (poza dodaniem, obok jasnej i ciemnej, „skórki” z elementami zielonymi), znane ekrany, opcje. Z drugiej strony wystarczy kilkanaście minut, aby docenić wspomniane niuanse. Nasza skrzynka wiadomości nareszcie jest miejscem, gdzie chce się przebywać. Porady od sztabu, atrakcyjniejsza analiza przed i pomeczowa, znacznie więcej informacji, które w poprzednich odsłonach wymuszały od nas klikania po kolejnych ekranach, mamy pod ręką. Teraz bardzo wiele spraw załatwimy z poziomu skrzynki. Świetnie sprawdzają się np. porady od sztabu – dostajemy informacje zarówno o transferach, jak i treningu czy kontraktach. Jednym przyciskiem możemy zatrudnić polecanego specjalistę, zlecić obserwację zawodnika czy ustawić trening indywidualny.

Analiza przedmeczowa. Jeden z wielu ekranów, które zostały dopieszczone lub dodane na poziomie skrzynki odbiorczej. 

Atrakcyjniej i czytelniej przedstawia się ekran porównania zawodników. Ci natomiast doczekali się przy transferach systemu obietnic, który poprzedza zakup piłkarza. Od teraz możemy danemu zawodnikowi zagwarantować konkretną pozycję na boisku, kurs językowy czy ulubiony numer. Znowu, niuanse, ale na tyle ciekawe, że nie nudzą, a wręcz przeciwnie – dodają grze większej głębi, bo reakcje zawodników na nasze działania są jeszcze lepiej odwzorowane. Obiecaliście komuś grę w podstawowym składzie, ale wciąż go nie wystawiacie? Na pewno upomni się o swoje. Nie zaproponowaliście nowego kontraktu gwieździe, która się tego domaga? Możecie wkurzyć ją, ale i część drużyny, co odbije się na morale zawodników.

Rozejrzeliśmy się, ustawiliśmy skład, czas więc na mecz. I znowu – niuanse, ale jakże smakowite. Wyjście jedenastek z tunelu (w którym, swoją drogą, zdarza się nam udzielić odpowiedzi na szybkie pytanie od mediów), na murawie, przy okazji rzutów wolnych, pojawia się słynny spray. Animacji jest faktycznie więcej, są lepsze i całość wygląda o niebo lepiej niż rok temu, chociaż wiadomo – to wciąż ubogi tryb 3D, który kojarzyć się może z grami sprzed dobrych kilku(nastu) lat. Mimo to jak nigdy włączyłem powtórki bramek, aby nacieszyć oko różnorodnymi strzałami. Kilkadziesiąt spotkań nie pozwoliło mi się nudzić i zdecydowanie w tym przypadku nie ma mowy o powtarzalności. Gdy dorzucimy do tego jeszcze szereg zmian w otoczeniu – reklamy, stadiony, trawa, to okazuje się, że mecz w FM-ie jeszcze nigdy nie wyglądał tak dobrze.

"Ale jak to, nie sterujesz zawodnikami?" - najczęstsze pytanie od osób, które próbują zrozumieć fenomen Football Managera. A sam mecz - poprawki, dodatki, no i licencjonowana liga polska, ale o tym w dalszej części tekstu. 

Nie można zapomnieć również o poprawionej sztucznej inteligencji przeciwników - reagują sensowniej, jest mniej kuriozalnych sytuacji, a sam silnik "uczy się" naszego sposobu gry, co z czasem widać przy kolejnych spotkaniach i próbie gry bez jakichkolwiek zmian taktycznych.

Spotkania wciąż możemy obserwować we wszystkich dostępnych opcjach (komentarz, tryb 2D, kilkanaście kamer w trybie 3D), a po meczu przeprowadzić analizę przy użyciu systemu Stats, który przejął pałeczkę po Prozone.

Nim trochę ponarzekam, to z kronikarskiego obowiązku dwa słowa o trybach. Kluczowa sprawa - FM Touch, który jest uproszczoną wersją "normalnego" FM-a (mniej tabelek, większe nastawienie na to, co kluczowe - transfery, mecze), został odłączony i dostępny jest jako osobna gra. Pojawi się również osobna wersja dla urządzeń mobilnych. W "dużym" wydaniu FM-a, obok kariery solowej, mamy tradycyjną rozgrywkę online oraz nieco rozbudowane tryby, które zadebiutowały rok temu: Fantasy Draft (Turniej gwiazd) i Create-a-club (Własny klub). Pierwsza opcja to gratka dla grających online, którzy chcą stworzyć np. miniligę lub rozgrywki pucharowe - jest draft, opcja ustawienia budżetu itp. Drugi tryb to po prostu podręczny edytor - możemy wybrać dowolny klub i tak naprawdę stworzyć go na nowo - edycja nazwy, barw, składu (np. opcja dodania dowolnego zawodnika, byle zmieścić się w odgórnie narzuconym budżecie). Dla każdego coś miłego. 

Zgrzytam zębami

Nowy FM dopieszcza wiele funkcji, ale też widać, że twórcy chcieli uniknąć posądzenia o wtórność, więc postanowili dodać nowe opcje. Cóż, jedną z nich jest pojawienie się zakładki społecznościowej, gdzie jesteśmy bombardowani wpisami w stylu Twittera. Nie wiem, może to moja ogólna awersja do tego sposobu komunikacji, ale w grze traktowałem to jako zło konieczne. Powtarzalność, lanie wody, a nawet tak błaha sprawa jak... hasztag, który zamiast pokazywania zbioru informacji o piłkarzu/drużynie, kieruje nas do konkretnego profilu, sprawiły, że tę nowość zaliczam akurat do tych z cyklu wymuszonych przez obecne trendy.

Możliwe, że gdzieś w trakcie gry te wszystkie "tłity" będą miały odzwierciedlenie, ale na pierwszy rzut oka to zwykły zapychacz - #niedokoncawyszlo.

Podobnie jest z konferencjami. Nie wiem, co można z nimi zrobić, aby w jakikolwiek sposób je uatrakcyjnić. Narzekałem rok temu, narzekam i teraz. Wytrzymałem pół sezonu, nim zleciłem asystentowi udział w tej szopce. Powtarzające się pytania, brak namacalnych skutków, nuda i monotonia. 

Nie do końca zrozumiałem też sens wprowadzania m.in. osoby analityka. Spec taki nie ma atrybutów innych od tych, które znamy, nie do końca wiadomo, czym się zajmuje i jeśli zdecydujemy się na jego zatrudnienie, to robimy to nieco "na czuja". 

Chciałbym jeszcze nieco ponarzekać, ale... nie bardzo jest na co. Silnik meczowy, który najczęściej dostarczał pożywki malkontentom, wygląda naprawdę dobrze. Może, jak na ligę polską, miałem za dużo karnych czy bramek "stadiony świata" (chociaż po meczu Legia - Real widać, że strzelanie pięknych bramek nie jest naszym obce), ale nie było to nic, co można uznać za jakąś anomalię. Nie trafiłem na żaden crash dump (wyrzucenie gry do pulpitu z błędem typu 253465), gra się nie zawiesiła, nie odnotowałem żadnego buga, który wywróciłby rozgrywkę do góry nogami. Rynek transferowy działa poprawnie, w ligach również bez cudów (po 16 kolejkach w Hiszpanii pierwsza trójka to... Barca, Real i Atletico). 

Dobre, bo polskie

Football Manager 2017 to kolejna odsłona serii z pełną polską lokalizacją, bez której, nie ma co ukrywać, dla osób nieznających angielskiego byłoby trudno. Ogrom opcji, ustawień czy opisów może przytłaczać, ale dzięki lokalizacji dość sprawni przebiega proces "aklimatyzacji". Przy okazji wersji językowej warto wspomnieć o nowym module udostępnionym przez SI Games, który umożliwia na dodawanie własnych tłumaczeń. Znając zaangażowanie FM-owej społeczności, można być pewnym, że nowe wersje językowe to tylko kwestia czasu (a i pewnie nasza będzie modyfikowana), podobnie jak wszelkie dodatki w postaci lig, paczek z grafikami itp. Dodam, że zestawy z poprzedniej odsłony działają bez problemów, a tym samym bardzo szybko można uatrakcyjnić rozgrywkę m.in. poprzez wgranie herbów drużyn czy logosów lig.

Na deser bardzo dobra wiadomość dla rodzimych graczy. Nowa odsłona FM-a to pełna licencja dla LOTTO Ekstraklasy. Co to oznacza? Oryginalne herby, stroje 3D, twarze zawodników, lepsze odwzorowanie rynku transferowego i reputacji klubów. Niby niewiele (dodanie herbów czy koszulek możliwe jest od lat dzięki dodatkom tworzonym przez społeczność), ale z drugiej strony miło, że SI Games dostrzega polską społeczność FM-aniaków i widzi sens inwestowania w nasz rynek. 

Co za czasy - reklama Football Managera w trakcie meczu Ekstraklasy. Chociaż to hasło "po raz pierwszy w historii" nieco na wyrost - polska liga w FM-ie jest od lat, teraz po prostu będzie w ramach oficjalnej licencji. 

Przekopując się przez kolejne ekrany FM 2017, łapałem się czasami na tym, że nie do końca wiedziałem, czy to nowość, czy może ominąłem daną opcję w poprzedniej wersji. Skłaniało mnie to ku wnioskowi, że mam do czynienia z produkcją nieco wtórną, kopiującą sprawdzone schematy, z drugiej jednak strony bardzo szybko przekonywałem się, że jednak dużo elementów usprawniono.

FM 2017 poprawił bardzo wiele w stosunku do poprzedniej odsłony, dorzucił nieco od siebie, stając się grą prawie kompletną. Prawie, bo dyskusyjna pozostaje kwestia niektórych opcji – czy są odpowiednie, czy są dobrze pokazane (wspomniane konferencje prasowe, media społecznościowe, ale również – dla mnie – mało atrakcyjny trening). Nie da się jednak ukryć, że nowa odsłona serii to kolejny krok ku grze kompletnej i jeśli rok temu mogłem z czystym sumieniem wystawić „8”, tak tegoroczna odsłona zasługuje na przynajmniej pół „oczka” więcej. Sumiennie jednak uprzedzam tych, którzy z serią są rok w rok – nie spodziewajcie się rewolucji. Ba, nawet mówienie o ewolucji może być na wyrost – to raczej mozolne szlifowanie diamentu, aniżeli odkrywanie nowej kopalni złota. To bardzo dobra gra, ale pozostawia lekki niedosyt w zakresie tego, co z serią można jeszcze zrobić i co poprawić. Dla kogoś, kto chciałbym spróbować swoich sił w tego typu produkcji - pozycja absolutnie obowiązkowa. Dla tych, którzy spędzili dziesiątki godzin w FM 2016 - będzie to taka wersja FM 2016 Plus zasługująca na 7+. Osobiście jednak nie planuję powrotu do wcześniejszych odsłon - wracam do FM 2017, wszak Liga Mistrzów sama się nie wygra. 

Tagi: football manager 2017

Werdykt
Graliśmy na: PC
  • + Wykorzystanie systemów 64-bitowych - jest szybciej i bardziej płynnie
  • + Spotkania w 3D - lepsze animacje, oprawa meczowa
  • + Więcej dzieje się w skrzynce odbiorczej
  • + Brak uciążliwych bugów
  • - Brak rewolucyjnych zmian
  • - Wciąż nudne konferencje prasowe
  • - Dużo kosmetyki bez większego znaczenia dla rozgrywki
  • - Kilka nieprzemyślanych nowości (m.in. media społecznościowe)
Paweł Perez Myśliwiec
Paweł Perez Myśliwiec Najlepsza odsłona serii Football Manager, ale zarazem najmniej urozmaicona względem poprzednika. Dla nowicjusza pozycja obowiązkowa, dla weterana wersja FM 2016 Plus.
Oceń recenzję
+ +1 -

Miesięcznik PSX Extreme