Warhammer 40,000: Battlesector - recenzja gry. Karmazynowy świt

Warhammer 40,000: Battlesector - recenzja gry. Karmazynowy świt

kalwa | 13.12.2021, 08:00

Trudno o dobrą turową grę strategiczną. Zwłaszcza jeśli jest się graczem konsolowym. Wypełnić tę niszę stara się Black Lab Games pod skrzydłami Slytherine. Czy ich Warhammer 40,000: Battlesector spełnia oczekiwania? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w poniższej recenzji.

Zanim przejdę do właściwej części recenzji, muszę zaznaczyć, że nie jestem znawcą uniwersum Warhammer 40,000. Na palcach jednej dłoni mogę policzyć produkcje, które przeszedłem, i które w jakiś sposób do tegoż należą. Dlatego nie będę w stanie ocenić tego, jak ta gra odnajduje się we franczyzy. Niemniej, już na wstępie mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to poziom jest wystarczająco wysoki. W końcu jest to też coś, w co można w miarę spokojnie pograć, choć niestety i tutaj mogło być lepiej.

Upadek anioła

Warhammer 40,000: Battlesector - recenzja gry. Scenka fabularna

Fabuła skupia się wokół postaci Porucznika Caerlona, który wraz z sojusznikami (których zyskuje w trakcie) likwiduje kolejne zastępy Tyranidów. Wszystko w ramach odpierania inwazji na Baal Secundus. Wspomniani sojusznicy to różnego typu osobistości - od wzniosłego paladyna imieniem Aeturo, po zbrojmistrza Croginaxa. Jest też pełna nienawiści Siostra Verity, która przewodzi Walecznym siostrom.

W opowieści nie brakuje interakcji pomiędzy postaciami, dramatycznych zwrotów akcji i tego wszystkiego, co w fabule powinno być. Szczerze mówiąc nie poczułem się jednak zainteresowany losami bohaterów i z doświadczenia wiem, że nie trzeba znać materiału źródłowego, aby odczuwać emocje podczas poznawania historii. Tutaj nie boli to jakoś szczególnie, bo motorem napędowym jest rozgrywka.

Jesteśmy pod ostrzałem!

Warhammer 40,000: Battlesector - recenzja gry. Walka

Warhammer 40,000: Battlesector to wręcz typowy przedstawiciel gatunku. Całość polega na wydawaniu rozkazów wybranym jednostkom w turach. Każda jednostka ma określoną ilość punktów ruchu i akcji. Poza zwykłym poruszaniem się, możemy wybierać spośród wszelakich umiejętności - te oczywiście różnią się w zależności od specjalizacji. Może to być chociażby rzucenie granatem, skorzystanie z mechanicznego miecza, czy tymczasowe wzmocnienie celności.

W tym wszystkim są też jednostki specjalne, czyli bohaterowie, którzy mają więcej punktów ruchu i akcji - do tego stopnia, że jeśli wszystko dobrze rozegramy, dokonają podwójnego ataku. Co ważne - punkty akcji można poświęcić na rzecz punktów ruchu. Nasza postać dotrze dalej, ale już nie będzie mogła wykonać żadnej akcji. To samo tyczy się przeciwników.

Wspomnianych bohaterów możemy ulepszać. Na końcu każdej misji zostają nam przydzielone punkty umiejętności (jedna ich część za podstawowe cele, druga za dodatkowe), które możemy wykorzystać do nabycia nowych umiejętności - zarówno biernych jak i aktywnych. To dobre rozwiązanie, które skutecznie wpływa na różnorodność kolejnych rozgrywek i sprawia, że trudno o nudę. Zwłaszcza, że z biegiem czasu dołączają do nas coraz to nowe jednostki.

Chwila, bo ja nic nie widzę!

Warhammer 40,000: Battlesector - recenzja gry. Photo mode

Jak to zwykle bywa z takimi grami w konsolowych wersjach, jest trochę topornie i nieprzejrzyście w temacie sterowania i interfejsu. Całe szczęście, że jest samouczek, który dobrze wszystko objaśnia, ale wciąż przez dobre kilka godzin trochę trudno się w tym wszystkim połapać. Pierwsze sesje są przez to niesłusznie dłuższe. I nawet po ogarnięciu wszystkiego wciąż nietrudno o pomyłkę.

Bardzo brakowało mi opcji cofnięcia ruchu, lub konieczności potwierdzania go. Nie zliczę ile razy zdarzyło mi się udać na sąsiadujące z przeciwnikiem pole, zamiast faktycznie go zaatakować. I może by do tego nie doszło, gdyby nie to, że gdy jest sporo jednostek na ekranie, o płynności można zapomnieć. Nie ma co prawda pokazu slajdów, ale o komforcie nie ma mowy.

To nieco frustrujące, ale prawdziwa niechęć do dalszej zabawy może się pojawić wraz z błędem aplikacji, który wyłączy grę. Te pojawiają się stosunkowo często i całe szczęście, że są automatyczne zapisy w trakcie misji - choć w domyśle nie następują niestety co rundę. Straciłem w ten sposób dobre 5 godzin gry. To w zasadzie jedyny tak poważny problem tej gry. Jeśli twórcy to naprawią, granie w Warhammer 40,000: Battlesector będzie jeszcze bardziej przyjemne.

Karmazynowy świt

Warhammer 40,000: Battlesector - recenzja gry. Karmazynowy świt

Przy tym wszystkim Warhammer 40,000: Battlesector dobrze brzmi i wygląda. Cieszy swobodna obsługa kamery, co nie tylko ułatwia planowanie kolejnych ruchów, ale pozwala podziwiać kunszt twórców, którzy zadbali o wysoką szczegółowość jednostek. Entuzjaści trybu fotograficznego też będą mieli przy czym się pobawić, bo ma całkiem sporo możliwości.

Do gustu przypadła mi ścieżka dźwiękowa, choć trudno o niej powiedzieć coś więcej. W swoim charakterze jest dość przeciętna, ale wystarczająco dobra żeby nie drażnić. Niektóre utwory mają też naprawdę świetne fragmenty, które dodają starciom sporo epickości i podbudowują uczucie, że uczestniczymy w wielkiej bitwie. Udźwiękowienie również stoi na przyzwoitym poziomie, choć musiałem przyciszyć odzywki żołnierzy, bo były zdecydowanie zbyt głośno.

W wątku fabularnym spędziłem ponad 45 godzin, grając na poziomie średnim. Bywało ciężko i nieraz zmuszony byłem powtarzać misję od nowa. Można jednak dostosować trudność pod siebie - ale trzeba to robić rozważnie, bo w trakcie kampanii nie da się tego poziomu zmienić. Oprócz kampanii możemy bawić się również w trybie potyczki oraz zmierzyć się z innymi graczami. Twórcy zadbali o możliwość zabawy w trybie hot seat oraz przez internet. Nie udało mi się niestety przetestować sieciowych rozgrywek, bo lobby świeciło pustkami.

Koniec końców, pozostaje liczyć, że twórcy naprawią największe bolączki tej gry. Warhammer 40,000: Battlesector to naprawdę świetny przedstawiciel gatunku, który wciągnie na kilkadziesiąt konkretnych godzin. W rozgrywce zabrakło kilku rozwiązań, płynność w bardziej intensywnych starciach pozostawia trochę do życzenia, a interfejs bywa nieprzejrzysty, podobnie jak czcionka - zwłaszcza przy opisie umiejętności. Te wady to jednak niewielka niedogodność w obliczu świetnie przemyślanej rozgrywki, która wciąga jak bagno. Warto dać szansę, choć obecnie zalecam jednak poczekanie na pierwsze łatki.

Ocena - recenzja gry Warhammer 40,000: Battlesector

Atuty

  • Przemyślana i bardzo wciągająca rozgrywka
  • Długi czas zabawy
  • Mnogość opcji w dopasowaniu poziomu trudności
  • Ciesząca oko stylistyka i szczegółowość jednostek
  • Klimat
  • Muzyka

Wady

  • Częste błędy aplikacji
  • Spadki animacji przy większych ilościach jednostek
  • Nieczytelna czcionka w niektórych przypadkach
  • Czasami nieprzejrzysty interfejs
  • Mało porywająca fabuła

kalwa

Warhammer 40,000: Battlesector to bardzo dobra gra, choć wymaga jeszcze poprawek. Dość częste błędy aplikacji nieco psują odbiór i frustrują. Brakuje też niektórych rozwiązań, sama fabuła jest nijaka, ale klimat i rozgrywka nadrabiają. To jedna z solidniejszych produkcji w swojej kategorii.
Graliśmy na: PS4

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych