Recenzja: Anamorphine (PS4)

Recenzja: Anamorphine (PS4)

Laughter | 12.08.2018, 15:15
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google

Anamoprhine kolejny raz rozbudza odwieczną dyskusję na temat tego, czy gry wideo można uznać za sztukę. W tym wypadku twórcy nie tylko zatracili balans między rozgrywką a artystycznym doświadczeniem, ale i zepsuli większość obecnych w grze rzeczy.

Anamorphine porusza bardzo istotne tematy. Strata, depresja, czy uzależnienie od używek to rzeczy do których trzeba podejść na poważnie. Zwłaszcza, że choroba nie wybiera, a w przypadku depresji mówimy o schorzeniu, z którego bardzo trudno się wyleczyć i często bywa ono śmiertelne. Motyw jest więc wyjątkowo ciekawy i można przygotować o nim naprawdę dużo interesującej treści. Niestety, twórcy poszli inną drogą i postawili na narracyjny minimalizm.

Dalsza część tekstu pod wideo

Anamorphine #1

Oznacza to, że interpretacja poszczególnych scen to nasza broszka i na tekst nie macie co liczyć. Nie otrzymamy żadnych refleksji, z którymi moglibyśmy się skonfrontować. Zamiast tego, jesteśmy biernym obserwatorem otaczającego nas środowiska. Rozgrywki za wiele tutaj nie uświadczycie. Dość powiedzieć, że sprowadza się ona do eksploracji i rozglądania po niewielkich pomieszczeniach. Pod tym względem interaktywność jest wręcz prostacka i niemalże nie istnieje.

Anamorphine jest tradycyjnym symulatorem chodzenia, gdzie odpalamy jeden skrypt za drugim i po około dwóch godzinach następują napisy końcowe. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie przerost formy nad treścią. Odkrywając kolejne wspomnienia skaczemy po różnych lokacjach układając sobie prostą i niemą historię cierpiącej kobiety. Poznajemy przy tym fragmenty z różnych etapów jej życia i stopniowe popadanie w coraz większą bezsilność.

Anamorphine #2

Pomysł brzmi całkiem ciekawie, ale odniosłem wrażenie, że twórcom zabrakło najważniejszego, czyli myśli przewodniej, którą mogliby przekazać innym. Tytuł w żaden sposób nie sprowokował mnie do zastanowienia się nad istotą poruszanej problematyki. Czułem, że autorzy zapomnieli o opowiedzeniu swojej idei. Pod tym względem dużo lepiej wspominam równie mocno depresyjne Actual Sunlight i Little Red Lie.

Należy też zaznaczyć, że warstwa techniczna Anamorphine jest tragiczna. Gra nie dość, że wygląda wyjątkowo brzydko, to ma straszne problemy z utrzymaniem płynności. Częste ścinki potrafią irytować, a do tego dochodzą bardzo długie ekrany wczytywania. Osoby odpowiedzialne za optymalizację mocno spieprzyły swoją robotę. Szkoda. Zwłaszcza, że oprawa - delikatnie mówiąc - nie imponuje.

Anamorphine #3

Do tego dochodzą błędy i problemy. Niejednokrotnie produkcja wysypała mi się do menu konsoli i skasowała mój zapis. Twórcy po paru dniach wypuścili łatkę, ale całość nadal sprawia wrażenie mocno niedopracowanego produktu. Rzuca się to w oczy, bo zwykłej rozgrywki tu praktycznie nie ma. Całość jest niemalże statyczna, a i tak wiele elementów wykonano po prostu źle.

Niejednokrotnie trafimy na sceny, które powinny płynnie zmienić się w kadr lub zdjęcie, a nas przenieść do innej lokacji. Dzieje się to jednak z widocznymi i wspomnianymi wcześniej spadkami płynności. Nie zabraknie surrealistycznych wycieczek po sennych wizualizacjach, ale i one są wyjątkowo nijakie, a ich rola sprowadza się do wydłużenia rozgrywki poprzez kolejne minuty trzymania wychylonego analoga.

Anamorphine #4

Ostatecznie trudno znaleźć jakiś istotny pozytyw czy cechę potrafiącą przyciągnąć do Anamorphine. Jeśli jesteście miłośnikami symulatorów chodzenia i macie ochotę na subtelnie podaną opowieść, do której sami sobie dopowiecie znaczną część fabuły, to w gruncie rzeczy możecie sprawdzić ten tytuł na jakiejś przecenie. Nie nastawiajcie się jednak na artystyczne lub głębokie przeżycie, bo traficie na srogie rozczarowanie.

Grę do recenzji dostarczył wydawca.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google
Źródło: własne

Atuty

  • Poruszona problematyka

Wady

  • Grafika
  • Warstwa techniczna
  • Prostacka rozgrywka i minimum interakcji

Krótki i problematyczny spacer po brzydkiej wirtualnej przestrzeni i doświadczenie, o którym szybko zapomnicie.

4,0
Laughter Strona autora
cropper