RECENZJA
3539V
Recenzja gry: LEGO Przygoda gra wideo
Mimo upływu lat pamiętam doskonale dzień, w którym zobaczyłem na wystawie zestaw Lego z białym promem kosmicznym i czerwoną wyrzutnią rakiet. Wyglądałem wówczas jak przerośnięty glonojad przylepiony do szyby. Świadomy tego, że za swoje kieszonkowe mogę co najwyżej pozwolić sobie na stojący obok promu motorek z policjantem. Grając w najnowszą produkcję TT Games ciężko więc było pozbyć się sentymentu.
LEGO: Przygoda to jeden z najzabawniejszych, przemyślanych i działających na wyobraźnię filmów jaki miałem okazję obejrzeć w ostatnich miesiącach. Akcja dzieje się w Klocburgu, mieście rządzonym przez mrocznego Lorda Biznesa, który tępi wszelkie przejawy kreatywności wśród mieszkańców. Wszystko musi być z góry do dołu ułożone według instrukcji i nikt nie może się wyłamywać. W takich okolicznościach poznajemy Emmeta, Legoludka przeciętnego do wszelkich możliwych granic przeciętności, który dość przypadkowo odnajduje Klocek Oporu. Nie ma on wbrew pozorom nic wspólnego z zatwardzeniem, za to legenda głosi, że jest w stanie zniweczyć posępne plany Lorda Biznesa.


Dalsza część tekstu pod wideo

Wybrane okazje dla Ciebie
Smartring ULTRAHUMAN Ring Air 66.92mm Tytanowy
0 zł
Kup teraz
1279.98 zł
Szlifierka mimośrodowa NEO 14-020
-60.89 zł
Kup teraz
369.1 zł
Huśtawka PATIO Bocianie Gniazdo D029-06TB Szary
0 zł
Kup teraz
207.99 zł
Lodówka HAIER 3D 70 Series 7 HTW7720DNGB No frost 200.6cm Czarne szkło
-200 zł
Kup teraz
4299 zł
Marsz do kina a potem grać!
Gra od samego początku do końca bazuje na scenariuszu filmowym i można napisać, że jest w pewnym sensie jego rozbudowaną wersją. Nie brakuje świetnych wstawek filmowych znanych z pierwowzoru. błyskotliwych cytatów nabijających się z popkultury (znajdziemy tu masę nowych gagów nagranych na potrzeby gry), autoironii i niezwykle barwnej ekipy bohaterów. Każdy ma tu swoje miejsce i czas na antenie, a dzięki unikalnym umiejętnościom możemy wracać do odwiedzonych już miejsc, by odblokować sekrety. Oprócz Emmeta w grze przyjdzie nam sterować seksowną na klockowaty sposób Żyletą, Batmanem będącym parodią samego siebie (sprawdźcie koniecznie subwoofery w Batmobilu!), Kicią Rożek (nie pytajcie), Gandalfem z Władcy Pierścieni, a nawet szalonym piratem znanym ze starszych zestawów LEGO, który doczekał się steampunkowego sznytu. Jest też bezimienny, zużyty niebieski kosmonauta z pękniętym na środku hełmem - dokładnie w taki sam sposób, jak w rzeczywistości pękały dzieciakom bawiącym się LEGO takie hełmy. A nie wspomniałem nawet o całej plejadzie postaci pobocznych z Supermanem, Zieloną Latarnią czy... Abrahamem Lincolnem. Jedna mała uwaga - najlepszym wyjściem jest najpierw obejrzeć film, a dopiero potem zagrać w grę. Wyprawa do kina wiąże się ze spójną, ciekawie nakreśloną i zaskakującą w kilku momentach wizją, która nie będzie już niosła tak mocnego przesłania, jeśli większość faktów poznacie ciorając na konsoli. Bez względu jak postąpicie, druga opcja zawsze będzie w pewnym sensie uboższa o wrażenia, bo gra i film mają zbyt dużo wspólnych cech, by wzajemnie się uzupełniać.
Zapomnijcie też o wielkim sandboksowym świecie. Taka a nie inna koncepcja filmu spowodowała, że cała gra podzielona została na kilka mniejszych unikalnych światów z bazami wypadowymi. Poza wspomnianym Klockkburgiem trafimy także choćby do posępnego biurowca Lorda Biznesa, na Dziki Zachód, zwiedzimy kanciasty ocean czy pośmigamy nocą po autostradzie. A właśnie - poziomy zaprojektowane zostały z głową, a co najważniejsze, są niezwykle zróżnicowane. Nie brakuje wszelkiego rodzaju mini-gierek, sekcji strzelanych na szynach, pościgów czy prostych zagadek logicznych, w trakcie których niezbędne staje się żonglowanie bohaterami i korzystanie z ich unikalnych zdolności. Jest nawet wariacja na temat gier rytmicznych oraz sekwencje rodem z platformówek 2,5D. Grałem w tytuł z moją narzeczoną i naprawdę bawiliśmy się przednio. Bo trzeba pamiętać, że gry z serii LEGO największą frajdę przynoszą właśnie w kooperacji. Tym razem zmieniono też trochę sterowanie. Ludki stały się bardziej bezwładne, co czasami utrudnia wymierzanie skoków i orientację w przestrzeni. Da się jednak do tego przyzwyczaić.




Jarosław, Jarosław, Jarosław!
Podobnie jak w poprzednich częściach wciąż zdarzają się momenty, w których za pomocą kółka automatycznie stworzymy pożądaną konstrukcję, ale nie brakuje też nowych patentów z zaznaczaniem kilku gotowych elementów utoczenia w celu zbudowania z nich jeszcze większego schematu, czy motywu ze składaniem zestawów według instrukcji, co z miejsca przypomni czasy dzieciństwa. Cała zabawa polega na doborze brakujących klocków z pewnej dostępnej puli i zrobienie tego jak najszybciej (uciekające punkty). Szkoda, że gra nie doczekała się polskiego dubbingu, bo w kinie Jarosław Boberek grający złego i dobrego glinę kradnie całe show, a wiemy, że w grach również jest klasą samą w sobie. Mamy wprawdzie lokalizację kinową, ale niestety po raz pierwszy od dawien dawna o niebo lepiej słuchało mi się polskich aktorów. Nie liczcie też na cuda w kwestii oprawy - to w dalszym ciągu wysoka półka na starszych konsolach i zaledwie kosmetyczna zmiana w przypadku nowych. Jest 1080p i płynna animacja, ale jeśli nie robi to wielkiej różnicy po co przepłacać? Nie zmienia to faktu, że gra jest kolorowa, postacie poruszają się z kanciastą dla siebie gracją, a ekran co chwila zalewają dziesiątki latających klocków.
Choć mechanika gier z serii LEGO jest już nieco wyeksploatowana, to spora dawka poczucia humoru, genialna paczka bohaterów i możliwość wzięcia udziału w wydarzeniach ze świetnie wyreżyserowanego filmu sprawiły, że deweloperowi znów udało się przyciągnąć mnie do ekranu. Wprawdzie nie na jakoś bardzo długo, bo tytuł jak na serię LEGO jest dość krótki i jego ukończenie zajmuje około 6 godzin. Przynajmniej dwa razy tyle spędzicie na masterowaniu poziomów, odblokowywaniu wszystkich legoludków, zbieraniu gaci, złotych klocków, instrukcji i zestawów LEGO. I choć odbywa się to na znacznie mniejszą skalę niż w poprzednich odsłonach, a misje poboczne wykonujemy niejako z biegu, to taka skondensowana pigułka sprawdza się nad wyraz dobrze. A teraz zarzućcie ten kawałek i jazda z klockiem. Tylko nie mówcie Batmanowi!
Źródło: własne
Ocena - recenzja gry LEGO Przygoda gra wideo
Atuty
- paczka charyzmatycznych bohaterów
- masa mini-gier
- budowa konstrukcji
- ciekawa historia
- nie ma miejsca na nudę
Wady
- brak polskiego dubbingu
- krótka przygoda
- na next-genach grafika powinna być lepsza
Dla fanów klocków LEGO, zarówno tych starych jak i młodych, naprawde fajna sprawa. Szkoda, że tak krótka.
Przeczytaj również
Recenzja
12576V
617
Recenzja
12576V
617
Marvel's Wolverine - recenzja gry. Wizytówka możliwości PlayStation, ale...
10.09, 17:00
Filmy/seriale
9412V
2
Filmy/seriale
9412V
2
Amazon Prime Video z jednym z najlepiej ocenianych filmów 2025 roku! Wielki przegrany Oscarów w streamingu
Wczoraj, 05:46
Filmy/seriale
8421V
49
Filmy/seriale
8421V
49
Nowy Prison Break OFICJALNIE! Zaprezentowano „Prison Break: Black Creek” i jest pierwszy teaser
10.09, 20:33
Gry
7343V
44
Gry
7343V
44
Ta gra zdmuchnie nowe Call of Duty. Dziś premiera najważniejszej strzelanki 2026 roku
10.09, 11:06
Gry
6203V
95
Gry
6203V
95
Rockstar w strachu?! Na 2 miesiące przed premierą GTA 6 emulator PS5 odpala GTA 5 w 60 FPS
Wczoraj, 12:28
Filmy/seriale
5935V
1
Filmy/seriale
5935V
1
Apple TV znowu ma świetne science fiction. Netflix może mieć liczby, ale tutaj ktoś naprawdę zbudował markę
10.09, 21:30
Komentarze (25)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych