Na wstępie warto zaznaczyć, że obiecana rewolucja nie sprawia, że gra jest bardziej przystępna i skierowana do szerszego grona odbiorców. Najnowsza odsłona Naruto to nadal niezwykle hermetyczna pozycja, którą pokochają najwięksi fani uniwersum. Oni będą bawić się świetnie, poznają nowe informacje, zapoznają się z ciekawymi historiami i po prostu… będą grać, grać, grać, bo tego w tej produkcji nie brakuje.

 

 

Niech rozpocznie się Światowy Turniej!

 

Twórcy uczą się na błędach i po odrobinę zbyt RPG-owym Ultimate Ninja Storm 3 otrzymujemy produkcję, która w pewien sposób wraca do korzeni. Głównym trybem rozgrywki jest Światowy Turniej Ninja, w którym wybieramy bohatera, a następnie śmigamy w trybie eksploracji po różnych lokacjach, rozmawiamy z ludźmi, wykonujemy zadania poboczne, kupujemy ekwipunek oraz przygotowujemy drużynę do tych obiecanych, wielkich zawodów.

 

Turniej odbywa się na zupełnie nowych zasadach, w których zespoły rywalizują ze sobą w trybie „każdy na każdego”. Autorzy zrezygnowali z zawrotnej liczby wojowników na arenie pozostawiając po jedynym przedstawicielu z każdej drużyny. Co z resztą ekip? Na nich przychodzi czas w kolejnych rundach. W trakcie rozgrywki nie uświadczycie tutaj pasków życia, a liczbę kulek-orbów. Za miażdżenie rywali i wykonywanie zawrotnych combosów odbieramy punkty rywalom, które są przekazywane w kolejnych rundach pozostałym wojownikom. Od początku należy walczyć jak najlepiej i kontrolować sytuację na arenie, ponieważ zdarza się tak, że my męczymy się z jednym rywalem, a nagle wpada na nas „dopakowany kulkami” drugi oponent, który w efektowny sposób zgarnia nasze punkty i zdobywa prowadzenie. Później w kolejnych rundach musimy nadrabiać, a nie jest to najłatwiejsze zadanie. Podczas walk możemy korzystać ze specjalnych wydarzeń, które aktywują się na arenach – wyskakiwanie na rampę i atak z nieba to całkiem przyjemny sposób na zdobycie wielu orbów. Sama walka jest niezwykle dynamiczna i od czasu do czasu chaotyczna – chcemy atakować jednego rywala, wpada na nas drugi, a za chwilę doskakuje trzeci. Nie pomaga nakierowywanie na przeciwników (zmieniamy atak lewym analogiem), bo ten element po prostu nie działa perfekcyjnie. Często ninja chce atakować rywala z końca mapy, zamiast tego, który akurat stoi obok. 

 

 

Sam event jest podzielony na ligi – od D do S – a po wygraniu poszczególnych zawodów możemy przystąpić do kolejnych. Nie jest to tak proste jak może się wydawać, ponieważ zawsze jest poprzedzone trybem eksploracji. Nasz bohater śmiga po mapach, rozmawia z ludźmi, od czasu do czasu może wykonać zadania poboczne (różne quizy, walki, przynieść, odnieść, pozamiataj), uzbroić się do kolejnych walk lub pozyskać nowych sprzymierzeńców.

 

Historie podane w najlepszy sposób

 

Na szczęście nie samymi kulami człowiek żyje i po zmaganiach w Światowym Turnieju możemy przystąpić do czegoś poważniejszego. W grze nie zabrakło Przygód Ninja, które są różnymi opowieściami ze świata Naruto – poznajemy historie uniwersum, które są ukazane w formie anime, a w kluczowych momentach przejmujemy kontrolę nad daną postacią i pokazujemy skilla. Walki w tym trybie to normalne starcia, podczas których musimy wykazać się kocią zręcznością, opanowaniem postaci i dobrym wyczuciem czasu. Atakujemy, używamy bloku, wykorzystujemy techniki, przywołujemy sprzymierzeńców, unikamy ataków, kontratakujemy – cała magia tej pozycji znajduje się właśnie w tych starciach. To nie klepanie na oślep trzech guzików i modlenie się o to „aby combo się udało”, a należy w odpowiednim czasie użyć uników (ilość jest ograniczona), kontrować rywala, używać dodatkowego ekwipunku (polepszenie swoich lub obniżenie statystyk rywala, rzucanie przedmiotami, zastawianie pułapek), atakować, reagować na zachowanie i wykorzystywać efektowne super techniki. W przypadku tych ostatnich zapoznacie się z Ostatecznymi Technikami Zespołowymi, w których dwóch lub trzech zawodników potrafi w niezwykle kunsztowny sposób poniżyć rywala i odsłonić jego słabości, jednocześnie prezentując swoją prawdziwą moc. 

 

 

Podczas Przygód Ninja przygotujcie się na prawdziwą bombę – 46 minut nowych animacji stworzonych przez samego Masashi Kishimoto, który poprzez Ultimate Ninja Storm Revolution chce Wam przedstawić kilka wyśmienitych, soczystych szczegółów z tego bujnego uniwersum.

 

Dodajemy do tego historię tajemniczego Mecha-Naruto, który został specjalnie stworzony dla tej produkcji przez ojca serii, a otrzymujemy coś więcej niż tylko „grę do uniwersum”. To prawdziwa skarbnica świeżutkiej wiedzy, która pozwala nam wcielić się w wiele wyśmienitych postaci. Zapytacie ile? Ponad 100 bohaterów trafiło do gry (118?) i spędzicie długie tygodnie zanim wszystkich ogracie, poznacie i nacieszycie się ich obecnością. Warto jeszcze nadmienić, że po wyborze wojownika możemy dodatkowo zdecydować, w których umiejętnościach będzie się specjalizował – Ostateczna Technika, Przebudzenie, Zryw Wsparcia – te elementy determinują naszą taktykę na polu walki.  

 

W Sieci znajdziecie szaleńców

 

Jeśli po zapoznaniu się ze wcześniejszymi trybami uważacie się za prawdziwych ninja i zechcecie zmienić imię na Naruto, to włączajcie tryb Online, który dość boleśnie zweryfikuje Wasze umiejętności. Znajdziecie tutaj szybką walkę, ligi, turnieje, czy też niekończący się pojedynek, w którym starcie trwa dosłownie do upadłego!

 

 

Chociaż testowałem grę kilka dni przed premierą, to już wtedy bez problemu mogłem znaleźć chętnych do rozgrywki. W Sieci nie ma czasu na pomyłki, bo każdy miłośnik produkcji ma w krwi zaszczepione wszystkie techniki. To dość zabawne, a zarazem bolesne, jak w kilka chwil możecie odnieść wrażenie, że te kilkadziesiąt wygranych wcześniej starć ze sztuczną inteligencją to tak naprawdę nic. Dopiero w Sieci znajdziecie prawdziwych szaleńców, którzy w moim odczuciu poświęcili swoje całe życie Naruto.

 

Przed przystąpieniem do starć możemy przygotować swoją kartę wojownika – wybieramy specjalny tytuł, który wcześniej mogliśmy zdobyć w każdym innym trybie rozgrywki (za wygrane lub przegrane pojedynki, wykonywanie misji). Znajdziecie tutaj takie perełki jak „Niedojada”, „O przenikliwym wzroku”, „Mistrz Ostatecznej Techniki”, czy też „Entuzjasta Ostatecznej Techniki”. Tytułów jest mnóstwo, dostajemy je niemal za każde pierdnięcie, by następnie móc prezentować się w Sieci. Na karcie znajdziecie poziom oraz takie podstawowe szczegóły, jak region oraz pseudonim.

 

Nie zapomnijmy o modyfikacji wyglądu bohatera – wybieramy akcesoria (coś na głowę, tułów, paski, rękawice), przedmioty, czy też różnorodne techniki. Wszystkich elementów jest naprawdę sporo, a zawsze możemy wskoczyć do sklepu – tutaj za zebrane ryo (waluta w świecie Naruto, zdobywamy za rozegrane walki we wszystkich trybach) możemy kupić najróżniejsze przedmioty i przyozdobić lub uzbroić nimi postać.

 

 

Przygotowaliście kartę i wygląd wojownika? To nie zapomnijcie o klonie! W Ultimate Ninja Storm Revolution otrzymujemy możliwość stworzenia swojego alter ego, którego ubieramy, uczymy technik i wysyłamy w świat! On walczy z rywalami i zdobywa dla nas pieniądze oraz przedmioty. To ciekawy gadżet, którym można się zabawić w wolnej chwili.

 

Wracając jeszcze na sekundę do samych starć – to prawdziwa esencja produkcji i miód dla miłośników serii. W tym miejscu zawalczycie z podobnymi miłośnikami Naruto, nauczycie się rozważnie wykorzystywać umiejętności, atakować w odpowiednim momencie, kontratakować i… nie ukrywajmy, będziecie bawić się wyśmienicie!

 

Ładnie, po naszemu, z klimatem, ale nie ideał

 

Zauważyliście, że bodajże wszystkie specjalistyczne nazwy w tym tekście są przetłumaczone? To nie przypadek, ani nawet moja dobra wola. Po prostu Ultimate Ninja Storm Revolution przynosi nam prawdziwą rewolucję dla tej serii i gra została w pełni przetłumaczona! Dialogi, wszystkie teksty, elementy menu – wszystko z polskimi napisami! To fenomenalna sprawa, ponieważ gra z pozoru jest łatwiejsza i odrobinę bardziej dostępna.

 

Specjalnie napisałem „z pozoru”, bo nie ukrywajmy – to produkcja stworzona przez fanów dla fanów. Jeśli jesteście miłośnikami tego klimatu – pewnie nawet nie czekacie na ten tekst, a już dawno złożyliście stosowne zamówienie przedpremierowe. Tak jak zaznaczyłem na samym początku tekstu – produkcja CyberConnect2 to hermetyczne dzieło. Nie jest to zarzut czy też jakikolwiek minus, po prostu musicie wiedzieć, że polskie napisy są miłym dodatkiem, ale i tak bez znajomości realiów jest tutaj trudno. Najnowsza odsłona serii jest typową kontynuacją – nie tłumaczy podstaw, a serwuje esencję i zarazem wyśmienite smaczki dla tych oddanych miłośników.

 

 

Porównując oprawę tej produkcji do poprzednich odsłon nie widzimy znaczącej różnicy. Wciąż mamy przyjemność z grafiką cell shadingową, która po prostu od pewnego czasu prezentuje stały, przyjemny dla oka poziom. Oczywiście, dużo lepszy efekt dają animacje wykonane przez twórców anime – to chce się oglądać. Dodajemy do tego miłą oprawę audio, znane głosy i jest sympatyczna atmosfera.

 

Trudno jednak nie zauważyć, że pozycja oferuje nam zaledwie cztery tryby rozgrywki – mamy tutaj Światowy Turniej Ninja, Przygody Ninja, sieciowe zmagania oraz swobodną rozgrywkę (w różnych trybach i różnych konfiguracjach możemy walczyć przeciwko znajomym na kanapie lub z sztuczną inteligencją). Nie jest to mało, ale jeśli jeden z wariantów Wam nie podpadnie (a tak może być z przygodami lub turniejem), to w głównej mierze spędzicie czas w 1 miejscu, a później oddacie się mutliplayerowi… Ale tam, jak już wspomniałem, nie jest łatwo.   

 

 

To coś więcej niż zwykła gra na licencji

 

Jeśli mam być szczery to nie czuję się odpowiednim targetem studia CyberConnect2. Kilka lat temu zobaczyłem ponad 100 odcinków anime, kuzyn podesłał 20 tomów mangi… Przetworzyłem, było przyjemnie, ale nigdy nie ciągnęło mnie dalej. Jednak dzięki tej produkcji zainteresowanie tym uniwersum odrobinę odżyło i w pierwszym, lepszym momencie pewnie wrócę do tego świata...

 

Mimo pewnych braków bawiłem się dobrze, ale jestem pewien, że miłośnicy tej pozycji będą bawić się wyśmienicie. Dla nich Ultimate Ninja Storm Revolution to prawdziwy raj. Poznają nowe opowieści, zawalczy w nowym trybie i pewnie nawet przez chwilę nie będą narzekać na niedociągnięcia.

 

Nowe Naruto to kolejna gratka dla fanów, lecz nawet reszta świata odnajdzie w tej pozycji coś ciekawego. Pod warunkiem, że lubicie odrobinę chaotyczne walki, chcecie poznać kilka ciekawych historii (chociaż wszystkiego nie zrozumiecie) i nie macie awersji do specyficznego klimatu uniwersum.