Kajetan Węsierski Kajetan Węsierski 19.07.2020
Najlepsze seriale pierwszej połowy 2020 roku, które musisz zobaczyć
2346V

Najlepsze seriale pierwszej połowy 2020 roku, które musisz zobaczyć

Bieżący rok to zdecydowanie posucha w kwestii głośnych produkcji kinowych, ale na szczęście pozwala to lepiej skupić się na świetnych serialach. Tych powstało przez ostatnie 6 miesięcy całkiem dużo! 

Obecna sytuacja na świecie nie wygląda najlepiej - pisząc to mam w głowie pojawiające się cały czas newsy o tym, że kina są ponownie zamykane. Przez wzgląd na warunki placówek wyświetlających największe premiery pełnometrażowych produkcji, debiuty są ciągle przesuwane. Wciąż przecież nie widzieliśmy "Mulan", "Czarnej Wdowy", czy też "Tenet" od Christophera Nolana. I w gruncie rzeczy dalej nie mamy stuprocentowej pewności, kiedy dostaniemy taką możliwość. 

Z tego względu bardzo mocno urosła w siłę branża seriali. Netflix zanotował ogromny skok na giełdzie i nie można się temu dziwić. Wespół z w wieloma innymi platformami streamingowymi (HBO Go, Apple TV itd.) odpowiadały za to, na jakie produkcje poświęcaliśmy dużą część naszego czasu wolnego. Studia zdają sobie z tego sprawę, więc promocja także weszła na nowy, wyższy poziom. 

Siła seriali

I choć bieżący rok zostanie zapamiętany z zaserwowania społeczeństwu namiastki apokaliptycznego życia, które wcześniej znaliśmy wyłącznie z filmów i seriali, to nie można pominąć tego, jak wiele dobra pojawiło się w zakresie szeroko pojętej popkultury - zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że dzięki sytuacji na zewnątrz, lwia część z nas miała nieco więcej czasu na absorbowanie tych dóbr

Warto więc przyjrzeć się najlepszym produkcjom odcinkowym, które debiutowały w 2020 roku. Ostatnie 6 miesięcy obfitowało w całkiem sporo gorących i głośnych premier. Wiele z nich stanowiły hitowe kontynuacje, jak trzeci sezon "Dark "i czwarty sezon "La Casa de Papel", ale te odłożymy na inne zestawienie. 

Dziś skupię się wyłącznie na tych markach, które stawiały pierwsze kroki w świecie seriali. I, jak zawsze, jeśli Wasi faworyci nie znaleźli się poniżej, koniecznie dorzućcie o nich kilka słów w sekcji komentarzy. 

Defending Jacob (Apple TV)

Serial odkryłem stosunkowo późno, ale nie żałuję ani trochę. Świetna historia balansująca na granicy kryminału i produkcji prawniczej. Genialnie zrealizowany tytuł, który stoi niezwykle wysoko pod praktycznie każdym względem. Poczynając od podręcznikowo zbudowanego klimatu, przez ciekawą i angażująca fabułę, aż po grę aktorską - tu nie mogło być inaczej. W głównych rolach występują przecież Chris Evans oraz Jaeden Martell. 

Locke & Key (Netflix)

Bardzo dobra adaptacja komiksowego pierwowzoru i choć można jej wytknąć kilka niedociągnięć, to błędem byłoby pominąć ją w takim zestawieniu. Świetnie realizuje to, co twórcy chcieli przedstawić w oryginalnej historii i niezwykle umiejętnie bawi się konwencją horroru dla nieco młodszej widowni. Wielki plus należy się także za zdjęcia do serialu, albowiem jest na czym zawiesić oko! 

Devs (HBO Go)

Serial, przy którego opisie wielokrotnie pojawia się określenie „Sci-Fi dla technologicznych ekspertów”. Nie do końca mogę się z tym zgodzić, bo daleko mi do programisty, a wciąż potrafię docenić to, co twórcy zamierzali tu przedstawić. Historia opowiada przecież o porwaniu i choć w tle rzeczywiście dzieją się rzeczy, które mogą lepiej trafić do osób lubujących się w aspektach high-tech, to jestem przekonany, że nie tylko oni będą się dobrze bawić. 

Tales From The Loop (Prime Video)

Chyba największe zaskoczenie tego roku! Produkcja wyjątkowo klimatyczna i tytuł, który genialnie załatał mi dziurę w serduchu po skończeniu seansu trzeciego sezonu "Dark". Choć „Opowieści z pętli” nie łączą wątków tak zgrabnie, jak wspomniana, niemiecka produkcja, to wciąż potrafią bardzo mocno zaangażować i przyprawić o ból głowy. Polecam każdemu, bo serial zasługuje na zdecydowanie większy rozgłos. 

The New Pope (HBO Go)

Nie do końca miałem pewność, czy powinienem umieszczać ten tytuł w zestawieniu... Jest to przecież w gruncie rzeczy kontynuacja „Młodego Papieża”. Skoro jednak oficjalnie traktuje się ją jako osobny serial, to niech tak właśnie będzie. Mówimy o świetnym projekcie, którego twarzami są Jude Law i John Malkovich. Świetna historia o dziejach Watykanu, którą po prostu warto poznać. Gra aktorska robi swoje, a scenografia tylko dopełnia całość. 

The Last Dance (Netflix)

O tej pozycji najgłośniej było w kręgach sportowych. Cała mini-seria opowiada bowiem o jednym z najwybitniejszych koszykarzy w historii, człowieku, który sam w sobie stanowi ogromną markę - Michaelu Jordanie i Chicago Bulls jego czasów. Produkcja odkrywa przed nami nieznane wcześniej momenty z życia mistrza oraz jego otoczenia i choć najwięksi fani na pewno kojarzą wiele z nich, to wciąż świetna gratka. 

I May Destroy You (HBO Go)

Stosunkowo mały serial, ale taki, który zdecydowanie był potrzebny. Śledzimy w nim losy Arabelle Essiuedu, która znajduje w szczytowym momencie swojej kariery. Jej internetowe teksty cieszą się coraz większą popularnością, a ona sama podpisała właśnie kontrakt na napisanie książki. Wszystko się jednak zmienia, gdy pewnego wieczoru zostaje zgwałcona w klubie nocnym. To bolesne doświadczenie wywraca jej życie do góry nogami i całkowicie przestawia priorytety. 

Mrs. America (HBO Go)

Ostatnie wydarzenia ze świata pokazują, że choć równość jest zapisana w wielu prawnych dokumentach, to niekoniecznie istnieje ona w głowach ludzi. To ogromny błąd i coś, co powinno się zmienić. Wierzę, że może pomóc w tym poznanie perspektywy drugiej strony - tej dyskryminowanej. Ułatwi to serial „Mrs. America”, który skupia się na walce o prawa kobiet w ubiegłym wieku. Zdecydowanie warto się z nim zapoznać. 

Little America (Apple TV) 

Antologie mają to do siebie, że choć nie wciągają ciągiem fabularnym jak klasyczne historie, to posiadają pewien margines błędu - gdy jeden odcinek będzie gorszy, można nadrobić fabułą w kolejnych kilku. Tak mniej więcej wygląda to w przypadku tegorocznego hitu od Apple, który traktuje o imigrantach, skupiając się na różnorakich momentach z ich żyć. Nie brakuje humoru, jak i również dramatu – każdy odcinek to osobna historia. 

The Midnight Gospel (Netflix)

Animowane produkcje muszą się dziś wyróżniać na tle tysięcy innych, aby zainteresować dorosłych widzów. Charakterystycznego motywu nie brakuje również świeżutkiej produkcji na Netflix. Niezwykle barwna, psychodeliczna atmosfera doskonale sprawdza się w kontekście fabuły i świetnie kontrastuje z tematami, które decydują się poruszać twórcy. Mowa jest przecież o istocie egzystowania, samej śmierci, a także wielu stanów ludzkich i wszechświatów, które mogą nas otaczać. Grube rozkminy w jeszcze grubszej otoczce. 

Tagi: Amazon Apple hbo go netflix seriale