Kajetan Węsierski Kajetan Węsierski 17.05.2020
Ubisoft - gry stworzone przez twórców Assassins Creed, o których nie mieliście pojęcia
2613V

Ubisoft - gry stworzone przez twórców Assassins Creed, o których nie mieliście pojęcia

W zeszłym tygodniu było Naughty Dog, więc przyszła pora na kolejne duże i znane studio. W najnowszym tekście na tapet trafił francuski Ubisoft i ich mniej znane produkcje. 

Poprzedni wpis, traktujący o grach, które wyszły spod szyldu Naughty Dog (tudzież JAM Software), a o których wiele osób nie wiedziało, bardzo przypadł Wam do gustu.  Myślę, że warto więc pójść za ciosem i pokusić się o rozwój tego małego cyklu. Dziś przedstawię produkcje studia, które wypada bardzo podobnie, jeśli chodzi o wiek, ale jest znacznie bardziej płodne. 

Mowa oczywiście, jak zdążyliście domyślić się po tytule, o firmie Ubisoft. Ta założona została w 1986 roku, we Francji i funkcjonowała pierwotnie pod nazwą Ubi Soft Entertainment SA. Za jej stworzeniem stoi pięciu braci Guillemot: Christian, Gerard, Claude, Michel oraz Yves. Warto tu wspomnieć, że do dziś na najwyższym szczeblu zasiada wyłącznie ten ostatni, którego na pewno doskonale kojarzycie. 

Pierwszą bardzo głośną grą, którą od razu utożsamia się z firmą, był Rayman. Projekt ukazał się w 1995 roku. Można śmiało uznać, że był dla Ubi Soft Entertainment tym, czym Crash Bandicoot dla Naughty Dog- swoistym przełomem. Główna różnica jest jednak taka, że przygody Jamraja były siódmą produkcją od Gavina i Rubina, a magiczny uszatek to dopiero... 51 tytuł spod skrzydeł braci (biorąc pod uwagę również te wyłącznie wydane). Robi wrażenie, prawda?

Dziś Ubisoft kojarzy nam się właśnie z Raymanem, ale także ze świetnymi markami, jak Assassin’s Creed, Far Cry, Tom Clancy, czy nawet tanecznym Just Dance. To jednak zaledwie wycinek całej historii studia. Przygotowałem dziś dla Was kilka tytułów, które ukazały się spod bandery francuskich twórców, a o których mogliście wcześniej nie słyszeć! Jeśli macie swoje pozycje, z którymi mieliście okazję obcować, a nie pojawiły się one poniżej, koniecznie dorzućcie je w komentarzach!

Zombi (1986)

Pierwsza gra, która oficjalnie powstała z ramienia studia Ubi Soft. Jej premiera miała miejsce w 1986 roku, kiedy to debiutowała na Amstrada CPC. Natomiast cztery lata później, w 1990, została wydana ponownie na nowe urządzenia: ZX Spectrum, Commodore 64, Amigę, Atari ST oraz MS-DOS. 

Projekt był pierwszoosobową grą przygodową z elementami akcji, w której wcielaliśmy się w jednego z członków ekspedycji podczas apokalipsy zombie. Przeciwników można było pokonać za pomocą pojedynczego strzału w głowę albo kilku w inne części ciała. 

Pewnie kojarzycie grę Zombi wydaną przez Ubisoft w 2015 roku na bieżącą generację oraz PC? Cóż, jest to w gruncie rzeczy remake ZombiU z WiiU, które jest re-bootem Zombi z 1990 roku, będącym remasterem pierwotnego wydania. Niezłe szaleństwo

Hurlements (1988)

Kolejna pozycja to wydana dwa lata po debiutanckim Zombi, gra przygodowa, traktująca o wilkołakach! Ów tytuł przeszedł bez większego echa, więc liczba platform, na które się ukazał, nie robi już takiego wrażenia. Debiutował on bowiem na Amstrada CPC oraz MS-DOS. W Hurlements ponownie dostawaliśmy kilka poziomów, troszkę postaci oraz pierwszoosobową perspektywę na szaloną fabułę. 

W grze wcielaliśmy się w małego złodziejaszka, Kane’a oraz jego uroczą dziewczynę, Lorry. Naszym zadaniem było naprawić samochód, który uległ awarii, aby jak najszybciej wydostać się z obecnego położenia i nie dać pożreć czyhającemu na nas wilkołakowi. Czego by nie mówić, Ubisoft już na samym początku upodobał sobie fantastyczne stworzenia i klasykę powieści science-fiction.

Nighthunter (1989)

Rok i kilka konkretnych gier później… Zombie? Były! Wilkołaki? Także! Czegoś Wam brakuje? Tak, w kolejnym tytule wcielaliśmy się w wampira! I to nie byle jakiego przedstawiciela krwiopijców- Ubi Soft pozwolił nam wejść w skórę samego Draculi! Nie odstąpiono jednak od wielkich, włochatych monstrów (odpowiedni przycisk pozwalał na zmianę postaci). Tytuł mogli premierowo sprawdzić posiadacze Amstrada CPC oraz Atari ST. 

Sam projekt był znaczącym progresem względem poprzednich. Dostaliśmy tradycyjną grę platformową w 2D, która oferowała 30 poziomów (po 20 ekranów w każdym). By przejść do następnego, trzeba było uzbierać osiem przedmiotów: trzy pergaminy oraz pięć kluczy. Naszym największym przeciwnikiem w tytule był sam czas, albowiem gdy nastawał dzień, trzeba było znaleźć schronienie przed zabójczym światłem słonecznym. 

Skateball (1989)

W tym samym roku, gdy otrzymaliśmy „Nocnego Łowcę”, Ubi Soft wypuścił także nieco inny, niezwykle interesujący projekt- futurystyczną, brutalną grę sportową, będącą fuzją hokeja oraz piłki nożnej. Tytuł ukazał się na całą masę urządzeń: ZX Spectrum, Amigę, MS-DOS, Atari ST, Commodore 64, a nawet Amstrada GX4000 (i była to jedyna gra Ubi Softu na ten sprzęt). 

Spotkania rozgrywało się na lodowych kortach otoczonych stalowymi ścianami oraz okazjonalnie występującymi przeszkodami. W meczu udział brały dwie drużyny (trzech zawodników + bramkarz w każdej z nich) i rywalizowały o zdobycie pięciu bramek. Zasady? Tylko jedna... Brak żadnych zasad! I dozwolony pełen kontakt z przeciwnikiem. 
Brzmi całkiem podobnie do zapowiedzianego na ten rok Roller Champions. Czyżby inspiracja i chęć powrotu do korzeni? Być może! 

Tonic Trouble (1999)

Mógłbym pewnie sporządzić całą długą listę odnośnie do produkcji z lat 80. ubiegłego wieku, ale chyba warto wrzucić tu nieco urozmaiceń. Tak więc mija kolejne 10 lat, a Ubi Soft (jeszcze pod starą nazwą) wydaje niezwykle ciekawego, przygodowego "akcyjniaka", który zdawał się mocno przypominać wybitnie udanego Raymana. 

Gra ukazała się na Nintendo 64, Game Boy Color oraz komputery z systemem Windows. I spotkała się z dość dobrym przyjęciem, choć nie aż takim, jakie wywołał zaprezentowany na tym samym Tokyo Game Show, Rayman 2. W projekcie wcielaliśmy się w przybysza z kosmosu, który nieszczęśliwym splotem wydarzeń zesłał na naszą planetę ogromną tragedię i teraz, pchany poczuciem winy, wyrusza, aby ją uratować i przywrócić dawny porządek. 

Dragonriders: Chronicles of Pern (2001) 

Choć tytuł ten ukazał się stosunkowo niedawno, bo 19 lat temu (w Europie rok później), to znany jest niewielkiemu gronu osób. Gra wyszła na komputery z systemem Windows, a także na Dreamcasta. Całość bazuje na serii powieści Sci-Fi autorstwa Anne McCaffrey pod tytułem „Dragonriders of Pen”. Projekt nie był jednak szczytem umiejętności studia i do dziś odstrasza chętnych słabymi ocenami z recenzji (na MetaCriticu licznik zatrzymał się na 44 punktach).

W grze wcielamy się w jednego ze smoczych jeźdźców, D’kora, który z pomocą smoka Zenth’a, wyrusza w poszukiwaniu młodej kobiety. W projekcie można natknąć się na mnóstwo wątków pobocznych oraz niezwykle ciekawe i mocne scenariusze. Twórcy z ogromnym rozmachem podeszli do tworzenia postaci w grze- możemy wejść w interakcję i porozmawiać z ponad 170! Niestety za ilością nie poszła jakość. 

In Memoriam (2003)

Ostatnią pozycją, której wspomnienia nie miałem początkowo w planach, jest dość zaskakujące „In Memoriam”. Gra przygodowa, która zaliczana jest do nietypowego gatunku „internetowych thrillerów”. Nazwa wywodziła się z konieczności posiadania łącza sieciowego, albowiem kolejne etapy zagadek znajdywały się na specjalnie stworzonych stronach internetowych! Pozycja ukazała się na komputery z Windowsem oraz Macintoshe. 

Gra okazała się komercyjnym sukcesem, jak przekazał bowiem jeden z jej twórców, do 2006 roku rozeszła się w nakładzie ponad 300 tysięcy sztuk. Cóż, jak na tak niszowy projekt, jest to wynik bez wątpienia pozytywny. Nie inaczej było w przypadku ocen i wiele wskazuje na to, że gracze tamtych czasów bardzo cenili sobie tak eksperymentalne podejście do rozwijającej się rozgrywki. 

Tagi: Assassins Creed historia Ubisoft Ubisoft Montpellier Zombi