Piotrek Kamiński Piotrek Kamiński 29.01.2020
Mały Zgon - wywiad z Karoliną Gorczycą. "Osobiście liczę na kolejną odsłonę Tomb Raidera"
1148V

Mały Zgon - wywiad z Karoliną Gorczycą. "Osobiście liczę na kolejną odsłonę Tomb Raidera"

Mały Zgon to powrót Juliusza Machulskiego, jednego z najbardziej cenionych reżyserów kina rozrywkowego w Polsce, do świata seriali. Z tej okazji mieliśmy okazję porozmawiać z Karoliną Gorczycą, którą fani gier kojarzą jako polski głos Lary Croft w ostatniej trylogii Tomb Raider.

Piotrek Kamiński: Kogo grasz w "Małym Zgonie"?

Karolina Gorczyca: Moja bohaterka ma na imię Angela. Jest niebezpieczną więźniarką, odsiadującą bardzo długi wyrok.

PK: Kręciliście w prawdziwym więzieniu?

KG: Tak, w Bartoszycach, które niedługo przed tym jak się tam zjawiliśmy zostało opuszczone przez osadzonych. Został pusty, nieogrzewany budynek. Całe więzienie zostało pomalowane przez naszych scenografów na bardzo mocne, agresywne kolory, które, dodatkowo wzmacniały energię tego miejsca.

PK: Jak się czułaś będąc, de facto, w więzieniu, nawet jeśli nieczynnym?

KG: Będąc w więzieniu, które jeszcze do niedawna  funkcjonowało, czujesz, że jest w nim żywa i mocna energia, prycze są jeszcze niemalże ciepłe, wszystkie więzienne zakamarki - kuchnie, łaźnie, pralnie przed chwilą jeszcze pełne były osadzonych. Z tego co pamiętam, więzienie w Bartoszycach jest jednym z najstarszych więzień w Polsce i pierwszym, w którym wykonywano karę śmierci. Spacerowałam po jego korytarzach, zaglądałam w jego zakamarki i przyznam,  że jest w tym miejscu coś strasznego. W murach czujesz obezwładniający lęk i agresję. Po takim doświadczeniu uświadamiasz sobie, że odebranie komuś wolności to jedna z najgorszych kar, jakie mogą spotkać człowieka. Musisz nauczyć się żyć w tym systemie. Dla mnie niewyobrażalne.

PK: A skąd w takim miejscu wzięła się Angela?

KG: Za swoje dokonania (śmiech). Siedzi za morderstwo, ale z racji tego, że działa w teamie z Ryszardem [dyrektorem więzienia, granym przez Piotra Grabowskiego - dop.red] i jest osobą wykonawczą w jego projekcie, dostaje szereg przywilejów, które pomagają jej robić rzeczy, których w normalnym więzieniu osoba z jej wyrokiem nie mogłaby robić.

PK: Kręciłaś też w jakichś innych sceneriach?

KG: W większości było to więzienie oraz  teren więzienia, ale również leśna droga, gdzie rozgrywają się ostatnie sceny. Prowadziłam kilkakrotnie ciężarówkę więzienną. W jednej ze scen prowadziłam też dużego MANa z naczepą. Angela jest zupełnie inną rolą niż te, które grałam dotychczas. Zarówno pod względem wyglądu jak i zachowania. Mam nadzieję, że zaskoczę widza.

PK: A co było największym wyzwaniem związanym z tą rolą? Na pewno niełatwo jest zagrać mordercę? Już sama ta świadomość musi swoje robić w psychice.

KG: Nie towarzyszyła mi myśl, że jestem morderczynią i mam wyrzuty sumienia. Angela ich nie ma. Nawet szczyci się tym, że ma takie dokonania na koncie, bo dzięki temu w więzieniu zajmuje wysokie miejsce w hierarchii, a w momencie, kiedy dostaje przywileje od Ryszarda, zostaje niemalże królową, przewodzi pozostałym dziewczynom i sama podejmuje wiele decyzji. Najtrudniej było znaleźć jej szczególny rodzaj twardości oraz nauczyć się scen walki wręcz. Ćwiczyłam z kaskaderami scenę bójki, Andżela kontra dwie więźniarki. Grałam z lokalnymi dziewczynami, one miały w sobie coś bardzo naturalnego i wiarygodnego kiedy ze sobą rozmawiały. One po prostu były [więźniarkami - dop. red.]! (śmiech). Miałyśmy sceny na spacerniaku, dziewczyny chodziły, pluły, paliły fajki, rozmawiały swoim specyficznym lokalnym językiem. Pomyślałam, że nie będę im wtórować i muszę znaleźć własny sposób, żeby Angela się z pośród nich wyróżniała. Wymyśliłam, że jest bardziej skupiona na obserwacji, a jej siła polega na jej tajemniczości. Ale kiedy trzeba dać komuś w twarz, to robi to spektakularnie. Dzięki temu reszta czuje do niej respekt. Wiesz, duże psy nie muszą szczekać.

PK: Dlaczego postanowiłaś przyjąć akurat tę rolę, ten serial?

KG: Po pierwsze nazwisko reżysera, po drugie ciekawa rola, a po trzecie obsada. Juliusz Machulski jest ojcem wielkich produkcji, które zapisały się w kanonie naszej rozrywkowej kinematografii. Ludzie oglądają je po kilka razy, cytują. Żeby zrobić takie kino trzeba mieć nie tylko szczęście i wstrzelić się w odpowiedni czas, ale również potrzebna jest olbrzymia wiedza na temat tego, czego oczekuje widz. Juliusz Machulski robił swoje pierwsze filmy w czasach, w których komercja dopiero wchodziła do polskiego kina. Wydeptał w nim pewną drogę, zbudował swój gatunek. Dzisiaj już trudno jest znaleźć taką niszę, w której reżyser konsekwentnie idzie i zjednuje sobie publiczność.  Niewielu jest takich, a nawet jeśli są, to wywodzą się właśnie z tamtych czasów.

PK: "Mały Zgon" też będzie komediowy, jak poprzednie produkcje Juliusza Machulskiego? Bo zwiastun nie wydaje się być zbyt zabawny - wygląda raczej poważnie.

KG: Też byłam zaskoczona, że nie jest zbyt zabawnie. Obejrzałam dwa pierwsze odcinki i wiem też co będzie dalej.Powiem Ci, że humoru będzie przybywało i mam nadzieję, że będzie kilka takich scen i tekstów, które zapadną widzom w pamięć.

PK: Mam nadzieję. A wiesz, jestem właśnie w trakcie przechodzenia Shadow of the Tomb Raider i to aż trochę dziwne słyszeć Twój głos dobiegający z Twoich ust, a nie Lary. Wciąż się przyzwyczajam. Powiedz, masz jeszcze w planach pracować w dubbingu growym?

KG: Nie wiem jakie są plany producentów gry, ale nie sądzę, że będą chcieli zabrać graczom tę kultową postać. Osobiście liczę na kolejną odsłonę. 

PK: Widziałaś grę w ruchu, albo może grałaś sama?

KG: Grałam w drugą odsłonę, ale doszłam do momentu, w którym trzeba było pokonać wielkiego niedźwiedzia, który wyskakiwał z jamy i potwornie ryczał. Wtedy wymiękałam. Jestem zbyt wrażliwa na takie ekstremalne emocje (śmiech).

PK: To pewnie łatwo było Ci się wczuć w rolę. W końcu w tej nowej trylogii jest wiele takich mocno stresujących dla Lary momentów.

KG: Nagrywając, w ogóle się nie stresuję. Potrafię zagrać emocje: krzyk, strach, złość – a złość wręcz bardzo łatwo. To część mojego zawodu. 

PK: To rozumiem, że nie widziałaś jak tam dalej wyszło?

KG: Widziałam. Znalazłam pewnego YouTubera, który w bardzo zrozumiały i ciekawy sposób przechodzi krok po kroku całą grę. Wciągnęła mnie historia i byłam ciekawa swojej pracy. Nawet do niego napisałam z podziękowaniem, bo bardzo pochwalił moją pracę.

PK: Uwierzył, że to naprawdę Ty? 

KG: Nie odpowiedział mi, więc chyba nie uwierzył, ale spotkaliśmy się później przy premierze gry i wyjaśnił, że faktycznie nie był pewny, że to byłam ja.

PK: A wracając jeszcze na sekundę do serialu, będzie drugi sezon?

KG: Wiem, że Canal+ ma bardzo ambitne plany - dużo nowych projektów wydawniczych, więc może być różnie.

PK: No to trzeba będzie się po prostu przekonać. Dzięki za rozmowę.

KG: Dzięki.

Tagi: karolina gorczyca mały zgon