Roger Żochowski Roger Żochowski 23.11.2019
Hyde Park. Jakie były Wasze początki na PPE, jak trafiliście na portal?
919V

Hyde Park. Jakie były Wasze początki na PPE, jak trafiliście na portal?

Tęskniliście za Hyde Parkiem na PPE? No to już nie musicie. Cotygodniowa dawka prywaty od redaktorów i moderacji wraca na łamy serwisu i jak zawsze zapraszamy Was serdecznie do dyskusji na palące tematy. 

W tym tygodniu chcielibyśmy Was zabrać na sentymentalną podróż w przeszłość i zapytać o to jakie były Wasze początki na serwisie PPE. Jak tu trafiliście i jak wspominacie swój debiut w komentarzach, blogach, recenzjach. 

Roger: To był bardzo intensywny miesiąc. Ankieta na PPE pokazała nam, co powinniśmy zmienić, bo choć świadomi jesteśmy tego, że nie wszystko na PPE działa jak należy, to takie ankiety naprawdę pomagają w obraniu właściwej drogi. Część odpowiedzi nas bardzo zaskoczyła, bo jednak znacznie różniła od tego, co można było poczytać w komentarzach. Z drugiej strony komentujących jest dużo mniej niż osób odwiedzających portal i nieudzielających się w społeczności, więc można było się po części tego spodziewać. Z tej strony chciałbym podziękować wszystkim osobom, które wzięły udział a ankiecie. Jedno jest pewne - chcecie więcej ambitnych i opiniotwórczych tekstów i chcecie większej integracji z redaktorami. Powrót Hyde Parku to taki przedsmak nadchodzących zmian. 

Dosłownie przed chwilą zamknęliśmy też nowy numer PSX Extreme - praca nad kalendarzem jak co roku była bardzo owocna i udało nam się zdobyć zgody na użycie praktycznie wszystkich artworków, które chcieliśmy umieścić na kolejnych stronach. Premiera magazynu już w czwartek a w nim tez sporo naprawdę dobrej publicystyki. W weekend z kolei mam plan nadrobić nie tyle gry (ostatnio ograłem Shenmue 3 i Death Stranding - obie polecam choć obie dla specyficznego odbiorcy), co seriale i filmy. Irlandczyk, Mroczne materie, nowy sezon Doliny krzemowej, Watchmeni - będzie co robić, gdy dzieci pójdą spać. I aż strach pomyśleć jak tych zaległości będzie dużo, gdy do Polski wjedzie Disney+ (nie mogę za wiele zdradzać, ale już mocno ruszyło w tym temacie). 

Pytanie tygodnia: Ja na PPE byłem gdy jeszcze go nie było. Od początku uczestniczyłem w budowie serwisu, gdy był on jeszcze planowany za czasów Ściery, poprzedniego wydawcy. Nigdy nie zapomnę kluczowego dla startu portalu spotkania, na którym mieliśmy omówić każdą podstronę. Sęk w tym, że jeden z redaktorów (hi Rozbo) zarezerwował miejscówkę, w której odbywał się baaaardzo głośny koncert. Każdy się więc przekrzykiwał i w sumie zamiast coś ustalać większość skupiła się w pewnym momencie na piciu napojów wyskokowych. A portal jakoś ruszył i działa do dziś :) 


Wojtek: Listopad kończę w naprawdę dobrym humorze. Nie tylko z powodu świetnych gier, przy których spędziłem długie godziny. Nie tylko ze względu na kilka fajnych sprzętów, które wpadły do mojej kolekcji... A przede wszystkim – bo temat next-genów rozrasta się z każdym kolejnym tygodniem. Nie mogę się już doczekać nowych konsol, pierwszych gier i nowych padów. Funkcji, opcji, systemów, testów! Już teraz myślę o tym wszystkim, powoli odkładam pieniądze i mam nadzieję, że będziemy teraz systematycznie karmieni nowinkami dotyczącymi PS5 i Scarlett.

Cała ta ekscytacja jest połączona ze srogim uśmiechem – jak Google mogło dopuścić do tak fatalnej premiery Stadii? Usługa jest totalnie nieprzygotowana, brakuje gier, funkcje dopiero nadciągają, a całość jest zabita przez lagi i brak ludzi na serwerach. Przecież taka firma jak Google musiała wykonać porządne testy, sprawdzić serwery... Totalna porażka. Choć sam streaming mnie w pewien sposób interesuje. Może nie w takim wydaniu, ale jestem przekonany, że za 10 lat będzie to dobry dodatek do standardowej rozgrywki.

Czekam też na Disney+. Mam ogromne zaległości na Netfliksie, kilka filmów do zobaczenia na HBO GO, ale kręci mnie ten cały „The Mandalorian” i chętnie zobaczyłbym kilka produkcji z MCU... Ale nic. Aktualnie Disney nie chce moich zaskórniaków, więc trzeba czekać.

Pytanie tygodnia: ja trafiłem na PPE z zupełnie innym zadaniem. Wywodzę się ze sceny sportów elektronicznych i miałem na portalu przygotowywać... Turnieje. Kiedyś z głupoty napisałem do Rogera, ten mnie wysłuchał i chciał sprawdzić. Akurat jeden z byłych redaktorów kolejny raz nie przyszedł do pracy, więc naczelny zapytał „a potrafisz pisać?”. Pierwszy news wpadł, później kolejny i przyszły szef zaprosił mnie na trzytygodniowy okres próbny, który skończył się po trzech dniach. Później stałe godziny, awans na zastępcę i tak jestem już na portalu przeszło sześć lat. Sporo czasu i szczerze mówiąc – nigdy nie sądziłem, że będzie mi dane tak długo tutaj pisać.


Tsurugi: Uff, to był intensywny weekend jak i cały obecny tydzień(hm, w sumie nadal jest). Ostatnio pojechałem do Gdańska na kolejne warsztaty Salsation. Prawie trzy miesiące temu poznałem ten rodzaj aktywności fizycznej i tańca, stąd poza ćwiczeniami na siłowni, intensywnie uczę się tańczyć, poznaję nowe chreografie i muzykę. Plus, systematycznie spada mi niepotrzebny ciężar na ciele, co zauważyło sporo osób. Podróż do i z Gdańska mogę śmiało określić jako bardzo przyjemną. Pociągi wygodne, szybkie i nie trzęsło, mnóstwo miejsca na nogi, ciepło i nie śmierdzi. W drugą stronę wracałem Pendolino i cała podróż trwała 2:40. Sam Gdańsk to bardzo ciekawe miasto, udało mi się niestety zwiedzić tylko kilka miejsc, bo głównym celem były zajęcia fizyczne. Ale napewno pojadę ponownie. W pracy natomiast bez zmian, tylko zimno, bo robota częściowo na dworze. Co do gier, to aktualnie pykam w Batman: Arkham City i robię sobie brakujące trofea z dlc, w ramach relaksu.

Pytanie tygodnia: Moje początki na ppe to były z jakieś 4 lata temu. O portalu wiedziałem wcześniej z reklam z Psx Extreme, ale nie miałem jeszcze wtedy tak swobodnego dostępu do internetu. Wystarczyło mi to, co przeczytam w gazecie. Ale pewnego razu, idąc do fryzjera, zacząłem przeglądać neta w poszukiwaniu jakichś growych informacji i w wyszukiwaniach wyskoczyło Ppe. Wszedlem w jeden news, w drugi, w artykuł i stwierdziłem, hej, mogę założyć tu konto, jest fajnie. Dzięki temu zacząłem poznawać społeczność ppe i wtedy jeszcze będącego na ppe użytkownika o nicku Squaresofter. Pisał on bardzo ciekawe blogi, używając bogatego języka, chyba skomentowałem jeden z blogów i tak nawiązaliśmy kontakt. Bardzo mocno siedziałem wtedy w Dark Souls 1 i zaoferowałem pomoc przy platynie. Squaresofter dość szybko polecił mi wejść na tajemniczego "shouta". Kierując się jego wskazówkami, znalazłem to miejsce, dość mocno zakopane na ppe. Od momentu wejścia się zaczęło. Mnóstwo ludzi(wtedy), mnóstwo tematów growych i mnóstwo śmiechu.

Pierwsze co mnie spotkało to podejrzenie Montany o to, że jestem multikontem(termin mi wtedy nieznany) i atak na mnie, straszenie banem i przymusem znania całego regulaminu od początku pobytu na ppe. W mojej obronie stanął...Squaresofter, który polecił napisać do tajemniczego "Pereza", że jestem dręczony. Na szczęście obyło się bez tego. Zdaje się, że był to swego rodzaju chrzest bojowy bo kolejne wizyty przebiegały spokojnie(taaa, shout i spokój, kiedyś nie do pomyślenia). Tam poznałem Gaba, Realistę, Sycho, Persona, Mashiego, Krzychu007, Montanę, Alexego, Pereza(gdy pierwszy raz mi odpisał to był szok, bo wiedziałem, że to Bardzo Ważna Osoba, zaszczyt poziom Extreme), Muminka, Zduna, Cyborga, BlondSpaceBoro, bieluka, Borsuka, Dark-a(czyli mrok a nie Dariusz), jana84, Supermario, Keymuthę, Manowara74, Carnage, Daaku i jeszcze wiele innych osób. W międzyczasie zostałem raz naciągnięty przez jakiegoś oszusta, napisałem o nim bloga i tak sobie żyłem na ppe. Bardzo dużo czasu spędzałem na ppe i shoutcie, także dzisiaj bywam codziennie, ale nie aż tyle czasu. Moja przygoda z ppe nadal trwa. Początki były intensywne i emocjonalne  :)


Mashi: Cieszę się, że po dość długim rozbracie z grami znów udało mi się wkręcić w klimat giercowania.  Na tą  niechęć złożyło się wiele czynników, w tym jeden dość osobisty którego nikomu nie życzę, ale też coś innego. Pamiętam jak podczas urządzania domu „projektowałem” swój pokój gier. Było w nim jasno, czysto, a każda rzecz miała swoje miejsce. Czasami zanim zaczynałem grać mijała chwila nim wszystko przygotowałem, odłożyłem na półkę, itp. – musiało być cacy. Po czasie zrozumiałem że ów „sterylność”, ład i porządek mają niewiele wspólnego z klimatem za który pokochałem to hobby. Było pięknie, ale jakoś nieswojo. Pewnego dnia pomyślałem, żeby to wszystko…”zaorać” i zrobić coś na kształt pub room’u. Wiecie – dobry napitek na półkach, jakiś sprzęt grający, stolik, cztery fotele, TV na którym można z kumplami obejrzeć mecz i takie tam. Całkowicie inna rzeczywistość niż show room gracza była się strzałem w przysłowiową 10. Okazuje się, że nagle nie jest mi potrzebny dizajnerski plakat Drejka na ścianie, ledowe podświetlenie, czy skórzana sofa w otoczeniu jakichś ekstrawaganckich półek na gry. To co na zdjęciu wygląda bardzo fanie, nie zawsze sprawdza się w praktyce, także jeśli kiedyś będziecie skupiać się na „projektowaniu” Waszego wymarzonego pokoju do gier, to w pierwszej kolejności postawcie na prostotę, a potem na wszelkie upiększacze które tylko utrudniają zabawę.

Pytanie tygodnia: Na PPE trafiłem w sam dzień startu portalu, naturalnie dzięki wiedzy z PSX Extreme, jednak z uwagi na fakt, że jakoś do internetu mnie nie ciągnęło, to nawet nie myślałem o założeniu konta. Zwyczajnie wolałem „wydanie papierowe” w postaci miesięcznika i na tym opierałem swoją wiedzę. Z biegiem czasu pokusa była coraz większa i tak – pewnego dnia – się zarejestrowałem. Bez namysłu, bez zastanowienia postawiłem na nick, którym posługiwałem się wcześniej na czacie PSX Extreme. Stałem się Canizaresem86 hłe hłe. Był to okres w którym podobnych portali na rynku było kilka i każdy oferował coś ciekawego. Nie  ma też co ukrywać że ppe.pl na początku było bardzo proste i nie dorastało do pięt konkurencji na tym polu (w wolnej chwili rzućcie okiem na pierwsze blogi jakie się pojawiły na stronie i opisy piw Ściery).

Czas leciał, a ja zapomniałem o PPE i haśle do konta. Po kilku latach – chyba w 2013 roku – znów się zarejestrowałem (już jako mashi1986) i szybko wyłapałem bana za multikonto z Canizaresem86 (o ironio hłe hłe). Sprawa jednak wnet się wyjaśniła i zacząłem aktywnie uczestniczyć w życiu portalu komentując newsy, pisząc blogi, a nawet wpadając na kilka zlotów. Poznałem wiele wartościowych osób, z którymi niestety aktualnie nie mam kontaktu ( w wyniku nieporozumień, niedomówień itp.). To rzecz której żałuje najbardziej. Mimo wszystko dobrze mi tu i nigdzie się nie ruszam, w nadziei, że wszystko zatoczy koło i stara ekipa znów jakoś się zgada.


Łęcka: Listopad wszedł prężnie z buciorami i... Orze mnie jak może, tak więc już kilka tych tygodni stoi pod znakiem chorób wszelakiej maści. Sił brak, do tego dochodzi ciągły niedoczas, coraz to nowe obowiązki oraz zobowiązania, a człowiek najchętniej schowałby się pod kocykiem, z gorącą herbatą i przytulił Switcha. W końcu czas ponownie osiodłać Płotkę i zasiąść do geraltowych przygód, tym razem z konsolą Nintendo na kolanach... Ciekawa jestem, czy rzeczywiście kanapowa zabawa z Geraltem przyniesie tyle satysfakcji co klasyczne sesje przed tv. Oj, jak czekam już na chwilę wytchnienia i spotkanie z Wiedźminem. A co do Geralta... Grudniowa netflixowa premiera serialu jest dla mnie jedną z najbardziej wyczekiwanych w tym roku. Powiedziałabym, że muszę się do tego przygotować, czyli oprócz Dzikiego Gonu, ponownie siadam do sagi, bo trzeba się przyznać, że od kilku książek się odbiłam, a chęci nadal są... Ciekawa jestem jak Cavill spisze się jako Wiedźmin, bo choć prędzej niż Supermana to wolałam go w Dynastii Tudorów, tak no powiedzmy sobie szczerze... Za miesiąc trzeba sprawdzić czy te godziny treningów przyczyniły się do zręcznego i dynamicznego smagania mieczami... ;)

Pytanie tygodnia: PPE znam od kilku ładnych lat, a moje pierwsze pojawienie się na portalu to zawiła i intensywna historia z intrygą, zazdrością i kłótnią w tle. Co by tu dużo mówić, najgorsza jest zazdrosna kobieta, która wiele sobie potrafi wyobrazić, a tutaj tylko chłop na portalu o grach czas spędzał. Z tego odkrycia pozostało jednak częstsze lub rzadsze śledzenie newsów, czytanie blogów i podążanie za większymi i mniejszymi wojenkami branży. Siedziałam jednak najczęściej cicho jak mysz pod miotłą, będąc głównie obserwatorem. Lata poleciały i bum! a tutaj już powoli 5 miesiąc mija jak po drugiej stronie lustra się znalazłam - moje redakcyjne początki z większym bądź mniejszym zapałem, sympatią czy antypatią śledzi tutaj wielu. A że zza cienia trzeba było w końcu wyjść, tak więc jestem. I powiem Wam - powodzenia i dla Was, i dla mnie ;) Trzymajcie się ciepło, bo "winter is coming"...


Drunkparis:  Roger zagroził rózgami na święta i kazał pisać HP. Cóż, wyjścia nie ma i jak szef każe, to trzeba skrobać. Zimno. Szczególnie że wraz z żoną jesteśmy świeżo po powrocie z Barcelony. Temperatura dość znaczna i mocno wyższa od naszej, mimo że nie jest to szczyt tych najcieplejszych dni, to 25 do 28 stopni robi różnicę. Samo miasto pozytywnie nas zaskoczyło i muszę przyznać, że Hiszpanie, to jednak mają fajnie. Pozwiedzaliśmy chyba wszystko, co się dało, a tym samym z moją Misią nachodziliśmy się za cały miesiąc tutaj w Polsce. Sporych rozmiarów miasto daje mnóstwo atrakcji, a tych sobie nie odmawialiśmy i korzystaliśmy z całego hiszpańskiego dobrodziejstwa. Jako że sam fanem FC Barcelony nie jest i raczej sceptycznie spoglądam na kluby z La Liga, to widok stadionu Blaugrany odmówić sobie nie mogłem. Tak, przyznaję, robi wrażenie. Nawet mojej żonie się podobało (chociaż ona akurat lubi piłkę kopaną). Tego realnego Messiego nie spotkaliśmy, ale w całym mieście można go znaleźć nawet w skarpetkach... i to dosłownie. Co ciekawe na samym Camp Nou duża promocja nowego PES-a. Mnóstwo plakatów, bilbordów z gwiazdami mistrza Hiszpanii w fajnie skrojonych spotach w klubowym sklepiku.

Starczy tej piłki, przy takiej temperaturze nie odmówiliśmy sobie leniuchowania na plażach zaczynając w Santa Susanna, a kończąc na samej Playa de La Barceloneta zahaczając przy okazji o Sant Pol de Mar. Po tak długim pobycie człowiek ma chęć zamieszkać w takiej Barcelonie, bo miasto naprawdę cholernie przyciąga zabytkami i wielkością (o ile ktoś lubi zwiedzać i coś robić). Koniec końców sielanka dobiegła końca i nastał powrót do szarej i powoli coraz zimniejszej Polski. Tutaj poza obowiązkami ciągle nadrabiam zaległości. Obecnie męczę nowego Assassyna, który wciąga z godziny na godzinę i bardzo przyjemnie mi się pogrywam pomimo faktu, że mocno przypomina mi Origins. Zabrałem się także za Quantum Break, a chodził za mną już jakiś czas. Jeszcze przed wyjazdem zaczynałem Control, ale jakoś mi nie podszedł. W przeciwieństwie do wspomnianego przed chwilą tytułu przygody Jacka Joyce bardziej mnie przekonują i przyznaję, że gra ma swoje atuty. W międzyczasie oczywiście ogrywam nieziemskiego PES-a (eFootball) 2020 i jaram się jak za czasów ISS-a na pierwszej PlayStation. Tak to wygląda, a za moment święta, prezenty, magia tego czasu i ta nadzwyczajnie przesadzona uprzejmość wszystkich wokół. Lubię to :)

Pytanie tygodnia: Moje początki był dość normalnie i nic nadzwyczajnego tutaj napisać nie mogę. Zarejestrowałem się, pisałem, czytałem, hejtowałem i tak do dzisiaj, hehe. Na portal trafiłem, gdy szukałem konkretów ze świata gejmingowego i tak już tutaj zostałem. Szczerze nie lubię tego typu pytań, więc z mojej strony wyjątkowo krótko. Pozdro.


Igor: Oj jak dawno nie było mnie w Hyde Parku, pewnie tęskniliście, co nie? Listopad już prawie za nami, a u mnie robi się coraz goręcej. Jak niektórzy mogli się już zorientować, zostałem projektantem gier i obecnie pracuję nad grą Cooking Simulator. Tak się składa, że w czwartek moja ekipa wypuściła do gry kolejne darmowe dlc i obyło się bez słynnego w branży crunchowania. W tym miesiącu mogłem także zrecenzować zaskakująco dobrego Terminatora, który pokazuje, że krakowski Teyon uczy się na błędach i może stać się kolejną dużą siłą na naszym rynku. Poza tym jakoś szczególnie nic ciekawego się nie dzieje - no może oprócz tego, że...

Pytanie tygodnia: W przyszłym tygodniu stuknie mi równe 6 lat na PPE - ale ten czas zapiernicza... Czuję się jakbym zaledwie kilka tygodni temu pisał dla Rogera pierwszy próbny tekst, z nadzieją w sercu ja to, że jednak zostanę przyjęty i spełni się moje marzenie. Swoją drogą na szóstą rocznicę dostałem ciekawe zadanie, które w pewien sposób jest materializacją powiedzenia, że historia kołem się toczy. Swoją pracę zacząłem od tekstu o historii padów do PlayStation z okazji premiery PlayStation 4, w tę sobotę zaś zobaczycie podobny tekst, ale z okazji pokazania patentu na pada do PlayStation 5. Tutaj mam też małe pytanie do was. Czy w związku z tym, że pracuje w game devie, chcielibyście zobaczyć jakieś teksty na ten temat?

Tagi: hyde park redakcja