Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 09.11.2019
SteelSeries Arctis 1 Wireless – recenzja sprzętów. Najlepszy headset dla Nintendo Switcha
747V

SteelSeries Arctis 1 Wireless – recenzja sprzętów. Najlepszy headset dla Nintendo Switcha

SteelSeries ponownie wykorzystał swoje Arctisy, by trafić do szerokiego grona odbiorców, jednocześnie puszczając oczko do fanów Nintendo Switcha. SteelSeries Arctis 1 w wersji przewodowej lub bezprzewodowej zostaną docenione przez wielu graczy, ale to posiadacze konsoli Nintendo właśnie na taki sprzęt czekali od dawna.

Do naszej redakcji kilka tygodni temu przyjechały w zasadzie dwie paczki od SteelSeries. Duńczycy powierzyli nam SteelSeries Arctis 1 i SteelSeries Arctis 1 Wireless, które jednak nie różnią się pod wieloma względami, ale najważniejszą zmianą jest oczywiście sam system podłączenia słuchawek. Producent zdecydował się na wykorzystanie tej samej konstrukcji, choć daje nam większy wybór, co jest na pewno dobrą decyzją.

Nie będę przy tym ukrywał, że gdy dowiedziałem się o SteelSeries Arctis 1 Wireless, chciałem sprawdzić urządzenie z jednego powodu – Nintendo Switcha. Jak wiadomo konsola Nintendo nadal nie radzi sobie najlepiej z bezprzewodowymi słuchawkami, a właśnie SteelSeries jako pierwsza firma postanowiła przygotować mały odbiornik na USB-C. Proste? Aż dziw bierze, że samo Nintendo nie wykonało podobnego ruchu i nie zapewniło swoim klientom dedykowanego sprzętu. Na szczęście Duńczycy wpadli na ten pomysł i choć Arctis 1 można podłączyć także do PlayStation 4, Xboksa One lub urządzeń mobilnych, to jednak nie bez powodu sprzęt został okrzyknięty najlepszym headsetem dla konsoli Nintendo... I trudno mi nie zgodzić się z tym przydomkiem.

SteelSeries Arctis 1 Wireless recenzja 2

SteelSeries Arctis 1 Wireless recenzja 3

SteelSeries Arctis 1 Wireless – znana konstrukcja z pewnymi zmianami

Zanim jednak przejdę do samego dźwięku oraz rozgrywki, warto na pewno pochylić się nad konstrukcją, ponieważ w „Jedynkach” SteelSeries postawiło na kilka różnic względem pozostałych Arctisów. Przy pierwszym kontakcie od razu można dostrzec inny pałąk, który teraz jest znacznie węższy i nie posiada charakterystycznej taśmy z gogli narciarskich. Zamiast tego producent zastosował piankę, która szczerze mówiąc, leży na głowie znacznie gorzej. Mogę podejrzewać, że ta zmiana jest podyktowana samą ceną, jednak przyzwyczaiłem się już na tyle do wspomnianej opaski, a choć całość nie tylko prezentuje się gorzej, to także nie oferuje tak dobrego doświadczenia. W prezentowanym modelu zastosowano także inną konstrukcję – teraz pałąk jest prosty i ze względu na mniejszą powierzchnię nie posiada specjalnego wycięcia i dodatkowego zawiasu.

W głównej mierze cały zestaw został przygotowany z podatnego na zarysowania plastiku, który nie prezentuje się tak solidnie jak jego testowani przeze mnie poprzednicy. Zastosowane odświeżenie sprawia, że urządzenie nie robi już takiego wrażenia jak pozostałe Arctisy, jednak zmiany mają jeden plus – headset odrobinę mocniej przylega do głowy. Pozwala to jeszcze lepiej odizolować się od dźwięków zewnętrznych i przykładowo skupić się na pracy lub rozgrywce. Mimo to SteelSeries Arctis 1 Wireless wyróżnia się na tle konkurencji jednym – świetnymi poduszkami, które pozwalają cieszyć się dźwiękiem przez wiele godzin. Podczas testów miałem okazję grać przez dobre osiem godzin i nie czułem najmniejszego dyskomfortu. Muszle świetnie odcinają od dźwięków, a zastosowany materiał dobrze odprowadza ciepłe powietrze. To duży atut urządzenia, z którym można spędzić nawet wiele długich godzin. Warto na pewno jeszcze przyjrzeć się samym słuchawkom, ponieważ na lewej wylądowała rolka do zmiany głośności (umiejscowiona w świetnym miejscu!), przełącznik do wyłączenia mikrofonu, port słuchawkowy mini-jack 3,5 mm, port ładowania microUSB oraz złącze na wpięcie mikrofonu. Na prawej natomiast znajduje się mała dioda sygnalizująca pracę oraz włącznik/wyłącznik urządzenia. Czego tutaj brakuje? Zdecydowanie miejsca, gdzie można byłoby schować odbiornik. Jak wiadomo takie małe rzeczy lubią się zapodziać, a zgubienie tego małego elementu sprawia, że w zasadzie tracimy funkcję urządzenia... Twórcy postawili na jeszcze jedną zmianę – teraz mikrofon nie znajduje się w słuchawce, a zdecydowano się na odpinaną konstrukcję. To również średnio udana decyzja, bo wciąż jestem przekonany, że najlepszym rozwiązaniem w tym wypadku jest schowanie majka, gdy akurat z niego nie korzystamy. Jego jakość według relacji znajomych jest „fantastyczna”, bo podczas rozmów nigdy nie pojawił się problem z odbieraniem słów – problemem jest jedynie odrobinę zbyt mocne łapanie otoczenia.

SteelSeries Arctis 1 Wireless i SteelSeries Arctis 1 tak jak wspomniałem różnią się pod względem budowy jedynie samym podłączeniem, ale muszę dodać, że przewodowa wersja niestety posiada przewód przymocowany na stałe. Oczywiście na prawej słuchawce nie znajdziecie także włącznika/diody, bo są niepotrzebne, a na lewej nie przygotowano wejścia na microUSB do ładowania. Pozostałe elementy w formie pałąku, rozmiaru czy też samych muszli – to identyczna konstrukcja.

SteelSeries Arctis 1 Wireless recenzja 4

SteelSeries Arctis 1 Wireless – znany dźwięk z przyjemnościami

Seria SteelSeries Arctis została doceniona przez wielu graczy za sprawą jednej decyzji – firma w większości modeli zastosowała te same podzespoły, więc przykładowo Arctis 7 oferuje identyczne możliwości względem Arctis 1. Dzięki temu sięgając po Arctisy możesz mieć pewność, że otrzymasz fantastyczny dźwięk we wszystkich grach. Urządzenia zostały docenione przez profesjonalistów, seria jest wybierana przez wiele esportowych drużyn, co nie jest przypadkiem.

Ja oczywiście na samym początku testów podłączyłem SteelSeries Arctis 1 Wireless do Nintendo Switcha i od razu poczułem różnicę. Przez ostatnie miesiące najczęściej sięgam właśnie po tę platformę i próbowałem już różnych przewodowych słuchawek – nie mogłem w tym wypadku liczyć na wyjątkowe doświadczenia. Z Arctisami jest znacznie lepiej, dźwięk to wysoka półka, a jednocześnie możemy zachować wygodę. Podczas rozgrywki w przykładowo Overwatch potrafiłem zorientować się, z której strony biegną przeciwnicy, świetnie brzmią wszystkie strzały, a podczas rozgrywki w Super Smash Bros. Ultimate mogłem bez przeszkód docenić każdy atak lub wyprowadzony cios. Miałem też ostatnio okazję powrócić do Mario Kart 8 Deluxe – dźwięk wydobywający się z aren jest wprost cudowny. Ponownie przekonałem się, że dobry headset pozwala podbić wrażenia z dosłownie każdego tytułu. Dźwięk jest również zaskakująco głośny (można go regulować przez konsolę lub wspomniany suwak), co jest dobrą wiadomością dla wszystkich graczy, których męczą zbyt ciche headsety – tutaj na szczęście nie pojawiły się jakiekolwiek ograniczenia. „Jedynki” nadają się także do oglądania filmów (pod warunkiem, że robicie to na PC), ale już samo słuchanie muzyki to sprawa dość dyskusyjna. SteelSeries stawia w tym wypadku na graczy, więc nie możemy liczyć, że nagle doświadczymy tutaj czegoś wybitnego – łatwo usłyszycie tutaj poszczególne pasma, ale dźwiękom zdecydowanie za często brakuje głębi.

W trakcie tekstu wspominam głównie o Nintendo Switchu, ale SteelSeries Arctis 1 Wireless pozwala cieszyć się rozgrywką na wielu frontach. Odbiornik możemy podłączyć do konsoli Nintendo, urządzeń z Androidem (USB-C), a nawet dzięki dołączonej przejściówce – do PlayStation 4 i PC. Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku Xboksa One, bo jesteśmy tutaj zmuszeni do podłączenia kabla. Trzeba przy tym na pewno pochwalić SteelSeries, ponieważ słuchawki na jednym ładowaniu potrafią wytrzymać ponad 15 godzin, a dodatkowo zdecydowano się na wykorzystanie łączności WiFi 2.4 GHz, więc nie musicie się obawiać o jakiekolwiek zakłócenia. Sprzęt działa także od razu po wyciągnięciu z pudełka – wystarczy podłączyć do Nintendo Switcha, PlayStation 4 lub przykładowo smartfona i już można cieszyć się odpowiednim dźwiękiem.

SteelSeries Arctis 1 Wireless recenzja 5

SteelSeries Arctis 1 Wireless recenzja 1

SteelSeries Arctis 1 Wireless – najlepiej dla Nintendo Switcha, ale...

SteelSeries Arctis 1 Wireless to zdecydowanie najlepsze słuchawki dla Nintendo Switcha dla osób, które chcą poczuć wolność i nie zamierzają męczyć się kablami. Niestety, sama konstrukcja nie została dopieszczona (łapiący zarysowania plastik, brak metalowych wstawek dopełniających konstrukcję, gorszy pałąk), ale na szczęście urządzenie oferuje świetny dźwięk znany już ze znacznie droższych modeli. Sytuacja wygląda bliźniaczo w przypadku SteelSeries Arctis 1, ale oczywiście w tym wypadku jesteśmy zmuszeni do korzystania z kabla.

Samą konstrukcję można nadal poprawić, zadbać o kilka wspomnianych detali, jednak SteelSeries Arctis 1 Wireless i SteelSeries Arctis 1 oferują naprawdę świetne wrażenia dźwiękowe podczas rozgrywki: headsety sprawiają, że możemy znacznie lepiej cieszyć się posiadanymi produkcjami. Urządzenia mogą jednocześnie zainteresować graczy, którzy liczą na wszechstronność, bo akurat „Jedynki” podłączycie do PlayStation 4, Xboksa One, PC, smartfona, tableta oraz wspomnianego Nintendo Switcha. Mam przy tym pewność, że opcja bezprzewodowa to zdecydowanie najlepsza propozycja dla graczy, którzy spędzają każdy wolny czas z hybrydą Nintendo w ręku i nie chcą się plątać kablem. Szkoda jedynie, że ten headset zadebiutował dopiero teraz – to w zasadzie niezbędnik dla posiadaczy Nintendo Switchów.

SteelSeries Arctis 1 Wireless kosztują 520 zł, a SteelSeries Arctis 1 kupicie za 255 zł.

Tagi: SteelSeries SteelSeries Arctis SteelSeries Arctis 1 SteelSeries Arctis 1 Wireless