Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 12.07.2019
Call of Duty: Modern Warfare – graliśmy w tryb Gunfight. To jest ten rok
5559V

Call of Duty: Modern Warfare – graliśmy w tryb Gunfight. To jest ten rok

Na ostatniej prostej aktualnej generacji nie brakuje wyśmienitych produkcji, ale dość niespodziewanie w gąszczu największych hitów może uplasować się Call of Duty: Modern Warfare. Pierwsze chwile z produkcją potwierdzają jedno – nadciąga takie Call of Duty na jakie czekaliśmy.

Na specjalne zaproszenie Infinity Ward Kraków miałem okazję zapoznać się z fabularną kampanią Call of Duty, trybem sieciowym Gunfight oraz przeprowadziłem wywiad z szefem studia. Na dobry początek pragnę przedstawić nowy tryb.

Gunfight (w polskiej wersji Strzelanina) stawia na zmagania dwóch drużyn, które lądują na bardzo małej mapie. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że na starcie nawet widzimy swoich przeciwników – następnie trzeba zrobić szybki unik, wydać polecenie swojemu partnerowi i możemy rozpocząć zabawę! Przed meczem nie możemy wybrać broni, perków czy też specjalnych gadżetów, ponieważ cały sprzęt jest rozdawany przez system i co najważniejsze – każdy gracz posiada takie samo uzbrojenie. Co to oznacza? Pierwszy pojedynek rozegraliśmy za pomocą... Snajperek. Oczywiście każdy z dziennikarzy na evencie wiedział, że snajpą na małej mapie nie podziałamy, więc wyciągnęliśmy zwykły pistolet (druga broń) i rozpoczęliśmy polowanie.

Call of Duty Modern Warfare gameplay 1

Właśnie „polowanie” najlepiej opisuje wrażenia z Gunfight, bo deweloperzy wpadli jeszcze na dwa ciekawe pomysły – zrezygnowano z regeneracji zdrowia i jeśli żaden z zawodników nie zginie przez pierwsze 40 sekund, to w centrum mapy pojawia się flaga. Następnie niezbędne jest zdobycie lokalizacji i bronienie jej przez trzy sekundy, by móc otrzymać punkt. Każdy mecz odbywa się do sześciu zwycięstw.

Pojedynki w Gunfight są interesujące, bo oferują bardzo zróżnicowane wrażenia. Czasami trzymając broń maszynową w łapię nie ma miejsca na skradanie, a każdy liczy na otwartą walkę i szuka głowy rywala, choć zdarzają się także starcia, gdy zawodnik chowa głowę w krzakach i starcie przybiera bardzo taktyczny charakter. To właśnie tutaj pojawia się największy atut najnowszej propozycji Infinity Ward – rozgrywka jest bardzo różnorodna. Projektanci trybu wpadli na bardzo interesujący pomysł, który faktycznie się broni, ale oczywiście dużą zasługą są tutaj mapy.

Na pokazie miałem okazję pobiegać po King (wnętrze magazynu) oraz Pine (przestrzeń w gęstym lasie) i nawet w tym wypadku otrzymałem od deweloperów dwa różne spojrzenia na Gunfight. Na King łatwiej było dostrzec rywala, szybciej potrafiłem zlokalizować cel, zaś znowu na Pine kilkukrotnie pojawiła się zabawa w „złap mnie, jeśli potrafisz”. W dniu premiery otrzymamy oczywiście znacznie więcej lokalizacji – nawet w Sieci możecie natrafić na mecze ze Stacka (pustynny plac z kontenerami).

Trzeba mieć oczywiście świadomość, że Gunfight to jedna z nowości – w menu gry widziałem kilka dodatkowych atrakcji, ale na wszystkie szczegóły z trybu sieciowego (oraz moje pełne wrażenia) musicie zaczekać do 1 sierpnia. Wtedy odbędzie się pełna prezentacja multiplayera Call of Duty: Modern Warfare, a możecie mi wierzyć... Jest na co czekać. Aktualnie zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony – może nawet nie samym Gunfight (choć tryb bardzo przypadł mi do gustu), to jednak Infinity Ward poszło w bardzo dobrym kierunku. Nowe Call of Duty jest płynniejsze od swoich poprzedników, bohaterowie ruszają się bardziej realistycznie, czucie broni zostało dopieszczone i faktycznie każda zabawka oferuje inne odczucia. Studio dopracowało animacje – z łatwością na przedstawionych materiałach dostrzeżecie nowe ruchy, pewniejsze chwyty broni... Jest po prostu dużo lepiej.


Nie jest jeszcze czas na wszystkie konkrety, jednak nawet w Gunfight dostrzeżecie możliwość szybkiego biegu ze wślizgiem. Ruch otwiera mnóstwo opcji, ale co warte zaznaczenia, twórcy nie przesadzili z odległością ślizgu. To dobra opcja szczególnie na małych mapach, gdzie najbardziej liczą się nasze umiejętności. Tutaj nie ma mowy o przypadkowych zabiciach, a brak regeneracji zwiększa adrenalinę. Kolejną nowością przetestowaną podczas rywalizacji jest możliwość postawienia broni przykładowo na murku – bez problemu możemy podbić do ścianki, schować głowę, a następnie ustawić swojego gnata na wyznaczonym miejscu. Zmniejsza to odrzut i pozwala idealnie wycelować w nadciągającą ofiarę. Gracze mogą także wychylać się zza rogu – odpowiednie ustawienie zwiększa możliwości postaci i faktycznie wpływa na możliwości atakującego. Czego nie brakuje w nowym trybie? Satysfakcji. Pojedynki są bardzo intensywne i nie będę specjalnie zaskoczony, gdy Infinity Ward właśnie na tym wariancie zabawy oprze rywalizację e-sportową, bo całość nadaje się do tego idealnie.

Interesująco na pewno zapowiada się także płynne przejście między różnymi trybami – twórcy dzielą narrację oraz progresję pomiędzy kampanię, sieciowe zmagania oraz wciąż nieujawnioną kooperację. Mimo to na pewno warto podkreślić, że Call of Duty: Modern Warfare wygląda znacznie (!) lepiej w fabularnym wariancie wojny, gdzie możemy dosłownie poczuć nowy silnik – nie zobaczycie tego jeszcze na zaprezentowanych materiałach (te pochodzą wyłącznie z Gunfight), jednak deweloperzy wykonali obłędnie dobrą robotę oferując zupełnie nową technologię. Moje pełne wrażenia z kampanii dopiero pojawią się na portalu, ale już teraz mogę wspomnieć – jeśli Infinity Ward zapewni odpowiednie emocje, to będziemy mówić o prawdziwej rewolucji... Pod względem technologicznym jest na pewno oczekiwany od dawna wielki powiew świeżości. Gram we wszystkie tytuły AAA dostępne na rynku, a podczas kampanii Modern Warfare w prostych słowach: opadła mi kopara.

A co najlepsze? To wszystko (Gunfight oraz kampania) działało na PlayStation 4 i PlayStation 4 Pro. Jak to jest możliwe? W Infinity Ward nie znajdziecie magików, ale utalentowanych deweloperów, którzy przygotowali silnik od podstaw – trzymając w łapach kontroler, widząc kampanię poczujecie nową technologię. Michał Drobot (szef studia Infinity Ward Kraków i znachor odpowiedzialny za cały silnik) zdradził mi w rozmowie, że aktualna generacja ma jeszcze kilka soków do wyciśnięcia i szczerze mówiąc – ja już je zobaczyłem podczas fabularnego trybu... Ale o tym jeszcze przeczytacie.

Call of Duty Modern Warfare gameplay 2

Podsumowując swoje pierwsze wrażenia z Call of Duty: Modern Warfare – Gunfight zapewnia zróżnicowaną rozgrywkę, która raz potrafi zaskoczyć dynamiką (runda trwa 20 sekund?), a innym razem zachwycić taktycznym zacięciem. Nie będzie to pewnie rozwiązanie dla wszystkich, ale jeśli preferujecie akcję, która w ekspresowym tempie oferuje mnóstwo wrażeń i tonę satysfakcji, to będziecie bardzo zadowoleni. Jednocześnie podczas wizyty w Infinity Ward Kraków doświadczyłem tego, na co wszyscy fani Call of Duty czekali od lat. Twórcy oferują zupełnie nowy silnik, który potrafi zachwycić... A to oczywiście dopiero początek, bo choć nikt nie mógł mi tego głośno powiedzieć, to jestem przekonany, że na tej technologii będą rozwijane kolejne części Call of Duty, a silnik i cała technologia pokaże dopiero swoje prawdziwe oblicze i pazur... Choć już teraz jest bardzo, bardzo dobrze.

Panie i Panowie, Chłopcy i Dziewczęta – to jest ten rok. To jest to Call of Duty... I to jest ta kampania (oby tylko scenariuszowo udźwignęli temat...). Chcecie więcej? Wpadajcie na PPE – wkrótce opublikuję pełne wrażenia z kampanii i wspomniany wywiad... A to dopiero początek.

Tagi: Activision Call of Duty: Modern Warfare Infinity Ward