Tomasz Ambroziak Tomasz Ambroziak 26.12.2018
PlayStation 2 Classic? Wybieramy 20 gier, które mogą trafić do małej konsoli Sony
6662V

PlayStation 2 Classic? Wybieramy 20 gier, które mogą trafić do małej konsoli Sony

Skoro doczekaliśmy się PS Classic, to dlaczego mielibyśmy nie dostać w końcu także i PS2 Classic? PS2 było i wciąż pozostaje najpopularniejszą konsolą w historii, a jej biblioteka może się pochwalić rozlicznymi klasykami. Postanowiliśmy więc zrobić zestawienie dwudziestu gier, które mogłyby się pojawić na takim sprzęcie.

Na wstępie uściślijmy. Biblioteka PS2 jest tak ogromna, że prawdziwym wyzwaniem było wybrać z niej po prostu dwadzieścia gier. Podejmując się jednak tego wyzwania, braliśmy pod uwagę obecne branżowe realia, realne możliwości (minimalizując chciejstwo) i casus PS Classic, dlatego np. różne serie reprezentuje tylko jeden tytuł.

God of War

Gdybyśmy mieli wybierać jedną część serii, prawdopodobnie byłaby to “dwójka”, bo jest po prostu lepsza, ale niewykluczone, że w hipotetycznej ofercie PS2 Classic znalazłby się raczej pierwowzór. Nie szkodzi, to wciąż naprawdę niezła gra. Najciekawsze było w niej to, jak rozprawiała się z gameplayowymi oczekiwaniami. Spodziewaliśmy się totalnej młócki w klimatach mitów greckich, a w wielu miejscach musieliśmy ruszać też głową. Następne części inaczej już rozkładały akcenty, stawiając przede wszystkim na akcję.

Devil May Cry

Jak wyżej. Trudno powiedzieć, która część mogłaby się pojawić na PS2 Classic. “Jedynka” to wprawdzie protoplasta slasherów i legenda, ale nie ulega wątpliwości, że nadgryzł ją trochę ząb czasu. “Trójka” to natomiast jedna z najlepszych gier akcji w historii, według wielu - wciąż najlepsza. Oczywiście byłoby miło, gdybyśmy dostali wersję Special Edition, którą wzbogacono o kilka bonusów, np. Vergila jako grywalną postać.

Tekken

I tu też jak wyżej. Z jednej strony Tekken Tag Tournament z wielkim rosterem i budujący na fundamentach postawionych przez kultową trzecią część, z drugiej Tekken 5, który był powrotem na właściwe tory po kontrowersyjnej “czwórce” uchodzącej za czarną owcę serii. Lepszy byłby chyba Tekken 5.

Z bijatyk dobrym wyborem byłby także Virtua Fighter 4 czy Soulcalibur 2, ale powiedzmy sobie szczerze - są na to znacznie mniejsze szanse.

Sly Raccoon

Przyjemny dla oka kreskówkowy styl, dobry level design, w miarę zróżnicowane wyzwania, skradanie, skakanie, główkowanie i jeszcze trochę różnych fajnych rzeczy, które powodują, że seria Sly Coopera była jednym z okrętów flagowych Sony w czasach PS2. Kolejne dwie części usprawniały formułę poprzez dodanie nowych grywalnych postaci dysponujących unikatowymi zdolnościami.

Ratchet and Clank

Pierwsza część Ratcheta to świetna trójwymiarowa platformówka, która rozpoczęła cykl trwający do dziś. W gruncie rzeczy była to nowa generacja platformerów 3D, które zacierały granice między tym gatunkiem a tytułami bardziej przygodowymi. Podobnie jak w wymienionym powyżej Sly’u znajdziemy tu mnogość atrakcji - skakanie, strzelanie, zbieractwo, prosty system rozwoju, minigierki itd. Do tego para tytułowych sympatycznych bohaterów i stylistyka science fiction spotykana w platformówkach raczej rzadko.

Jak and Daxter

Kolejny platformer nowego typu o niezwykle sympatycznej powierzchowności, choć może jednak trochę bardziej tradycyjny w porównaniu z tymi wymienionymi powyżej. Pierwsza część według sporej rzeszy graczy uchodzi za najlepszą, w kolejnych pewne akcenty rozkładano już inaczej, co nie wszystkim przypadło do gustu.

Burnout 3: Takedown

Zwolennicy realizmu w grach wyścigowych mogą pewnie kręcić nosem, ale można z całą pewnością pokusić się o stwierdzenie, że Burnout 3 to jeden z najlepszych czysto arcade’owych racerów w historii. Niesamowite poczucie szybkości i totalna rozpierducha na ulicach, które robią wrażenie także i dziś.

Gran Turismo 3: A-Spec

Jeden z pierwszych system-sellerów PS2. Prasa branżowa na początkowych etapach życia tej konsoli narzekała na brak gier pokazujących możliwości sprzętu, ale gdy te zaczęły wychodzić, nie było czego zbierać. Piękna jak na swoje czasy grafika (nawet dzisiaj nie wygląda źle), setki samochodów na licencji, przytłaczająca i niewiarygodna wręcz liczba rzeczy do roboty i multum opcji ustawień. Gran Turismo 4 oferowało “więcej, lepiej”, ale odczuwanle było też wówczas pewne zmęczenie materiału.

Prince of Persia: Sands of Time

Trudno sobie wyobrazić PS2 Classic bez jakiejś gry Ubisoftu, więc niech wybór padnie na Prince of Persia: Sands of Time - niezwykle udany reboot kultowej serii, której pierwsza odsłona ukazała się pod koniec lat 80. i zyskała status klasyka. Sands of Time to nie tylko przeskok w 3D, ale też nowe mechaniki, jak efektowne bieganie po ścianach czy używanie tytułowego piasku, by manipulować czasem (pozwalał np. go cofać, dzięki czemu byliśmy w stanie naprawiać popełnione fakapy).

Onimusha: Warlords

Formuła klasycznych części Resident Evil plus samuraje plus elementy fantastyczne - bardzo udane połączenie. Capcom ostatnimi czasy sprawia wrażenie, jakby chciał nam przypomnieć o Onimushy, co jest na pewno dobrym pomysłem, zwłaszcza że ostatnimi czasy wręcz obrodziło w gry z akcją rozgrywającą się w feudalnej Japonii.

Okami

Przygody bogini Amaterasu, która przybrała postać wilka (tytuł to gra słów - oznacza “wilka” lub “wielkie bóstwo”). PlayStation ani nigdy wcześniej, ani nigdy później nie dostało chyba tak udanego klona Zeldy. No, może z tym klonem to lekka przesada, bo produkcja nieodżałowanego studia Clover stoi mocno na własnych nogach (łapach?), czego dowodem chociażby mechanika malowania pędzlem, co przydaje się nam i podczas walki, i do rozwiązywania łamigłówek.

Ico

Jeden z protoplastów tzw. gier artystycznych, przy czym w odróżnieniu od wielu współczesnych gier artystycznych tutaj można przegrać. No i Ico nie jest pretensjonalne. Nie był to komercyjny hit, ale nigdy się nie dowiemy, ile lasów przetrzebiono, by mogły powstać artykuły z serii “Czy gry to sztuka?” inspirowane pierwszym tytułem Fumito Uedy. Shadow of the Colossus na liście nie umieszczamy, bo niedawno na PS4 ukazał się pełnoprawny remake.

Silent Hill 2

Jeden z najlepszych horrorów w historii gier video i też ich absolutny klasyk. Horrorów, rzecz jasna, bardziej psychologicznych i bazujących na atmosferze, a nie tryskającej posoce i jumpscare’ach (nie żeby było w tym coś złego, ale wielu reprezentantów gatunku korzysta obficie z tego akurat zestawu środków). Przydałoby się odświeżyć graczom Silent Hill 2, bo remaster HD sprzed kilku lat był zwyczajnie skiepszczony.

Breath of Fire: Dragon Quarter

To akurat przykład zwykłego chciejstwa z mojej strony. Szanse są na to niewielkie, ale Capcom w ostatnich latach lubi odgrzewać kotlety, a Dragon Quarter, piąta część serii Breath of Fire, która niemal wszystkie jej tradycje wyrzuciła przez okno, zasługuje na drugą szansę. Poprzednikom blisko było do Final Fantasy lub Dragon Questa, “piątka” to takie capcomowskie Vagrant Story (muzykę do obu gier napisała ta sama osoba). Na uwagę zasługuje tutejszy gameplayowy myk - bohater dysponuje specjalnymi mocami, które z łatwością pozwalają mu uporać się z każdym przeciwnikiem, ale jeśli będzie ich nadużywał, zginie. A taki zgon oznacza konieczność rozpoczynania wszystkiego od samiuśkiego początku (choć z pewnymi ułatwieniami i nowy scenkami).

Resident Evil 4

Czwarta część Resident Evil to nowy początek dla tej serii - w odstawkę poszły pre-renderowane tła, budujące klimat statyczne kamery (teraz kamerę umieszczono za plecami postaci), większy nacisk położono na akcję, a nie rozwiązywanie (czasami abstrakcyjnych) łamigłówek, choć tych bynajmniej nie brakuje (są one jednak często opcjonalne). Niektórym fanom cyklu się to podobało, niektórym nie, ale nie ulega wątpliwości, że Resident Evil 4 to kamień milowy dla gatunku strzelanin TPP.

Shin Megami Tensei: Persona 3

Pierwsza część Persony pojawiła się (niespodziewanie) na PS Classic, więc można oczekiwać, że na PS2 Classic nie zabrakłoby części trzeciej. Zwłaszcza że to niezwykle ważny tytuł Atlusa, który po wydaniu Shin Megami Tensei III był w nie lada opałach (gra sprzedała się poniżej oczekiwań, a jej produkcja kosztowała sporo). Potem było już jednak tylko lepiej, a zwieńczeniem dobrej passy była stosunkowo premiera Persony 5, która rozeszła się w ponad dwóch milionach egzemplarzy.

Kingdom Hearts

Gdy świętej pamięci miesięcznik EGM publikował plotkę, że powstaje crossover, w którym pojawią się bohaterowie filmów Disneya i Final Fantasy, wielu pukało się w czoło. Widziałem to zresztą na własne oczy. Kilkanaście lat później seria może się pochwalić sprzedażą na poziomie ok. 25 milionów egzemplarzy i wkrótce ten wynik zostanie z pewnością poprawiony (od długo wyczekiwanej premiery 'trójki' dzieli nas ledwie miesiąc). Pierwsza część Kingdom Hearts nie posiada wprawdzie systemowych udoskonaleń, które zaimplementowano w kontynuacjach, ale fabularnie jest najbardziej przystępna. Kolejne odsłony zaczęły mocno mieszać w uniwersum cyklu.

Metal Gear Solid 3

Poprzednik wzbudził trochę kontrowersji tym i owym, ale “trójka”, co muszą przyznać chyba wszyscy (niezależnie od tego, jak oceniamy MGS2), trzymała wysoki poziom. Zimna wojna, Związek Radziecki, dżungla, elementy survivalowe, świetne walki z bossami, jazda bez trzymanki przez ok. 10 godzin. MGS3 to też chyba ostatnia część, którą naprawdę chciał stworzyć Hideo Kojima. Do produkcji następnych zmuszały go okoliczności, co widać choćby po tym, jak zaczął się plątać w swoim własnym uniwersum.

GTA: San Andreas

Nie trzeba świecy, by znaleźć graczy uważających, że San Andreas to wciąż najlepsza część serii. To nie tylko jeden z najważniejszych i najlepiej ocenianych tytułów w historii PS2, ale też jedna z najambitniejszych gier swojej generacji (i chyba tak w ogóle też). Wielki świat, nowe umiejętności, które dają większe możliwości eksploracji (wspinanie i pływanie), rozliczne atrakcje, aktywności i zadania poboczne, minigry, system rozwoju, multiplayer i wiele innych rzeczy.

Final Fantasy XII

Trudno sobie wyobrazić taką listę bez żadnej części Final Fantasy, choć znając Square Enix, które w ostatnich latach wydało remastery HD części stworzonych z myślą o PS2, może do tego nie dojść. Final Fantasy XII, podobnie jak wymienione tu również GTA: San Andreas, to także jedna z najbardziej ambitnych gier swojej generacji i tytuł, który wyciskał z konsoli Sony wszystkie soki. Rozmach, zróżnicowanie i przywiązanie do detali w niektórych miejscach robi zresztą wrażenie do dziś.

Tagi: Devil May Cry final fantasy god of war gta PlayStation 2 ps2 classics