Katana ZERO z pierwszymi ocenami. Piękna gra retro 2D zablokowana w Australii

DLC powstaje 7 lat i zrobiło się tak wielkie, że jest właściwie pełnoprawnym sequelem 

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

DLC zazwyczaj kojarzy nam się z kilkoma dodatkowymi misjami, nową lokacją albo pretekstem, żeby po paru miesiącach ponownie zainstalować grę. I… wygląda na to, że ktoś zapomnia o tym powiedzieć autorowi Katana ZERO. Dodatek zapowiedziany jeszcze w 2019 roku nadal powstaje, przez kolejne lata regularnie zwiększał swoje rozmiary, aż Justin Stander w końcu użył określenia, które właściwie kończy dyskusję: projekt jest już wielkości pełnoprawnego sequela. I cześć. 

Siedem lat. W tym czasie można spokojnie skończyć szkołę, studia, znaleźć pierwszą pracę i nadal nie zobaczyć daty premiery dodatku do gry, którą odpaliło się jako nastolatek. Co zabawne, Katana ZERO samo nie jest przecież gigantycznym RPG na 150 godzin. Oryginał był zwartą, szybką i bardzo stylową przygodą, którą można było przejść w kilka wieczorów. A jakimś cudem DLC urosło do rozmiarów kolejnej gry, nadal nie ma terminu wydania, a twórca po prostu zapewnia, że ciężko nad nim pracuje. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Nie taki mały dodatek

Historia tego DLC od początku przypomina mi powolne przesuwanie mebla w pokoju. Najpierw miał stać metr dalej. Później dwa. Po kilku latach okazuje się, że ktoś wyburzył połowę domu i buduje nowe piętro. Pan Stander mówił na początku, że dodatek jest kilkukrotnie większy, niż zakładał. Potem dalej to skalował, a dziś to już niemal” sequel”. 

Rodzi się w tym wszystkim pytanie, które samo ciśnie mi się na klawiaturę: dlaczego właściwie nadal nazywamy to DLC? Hollow Knight: Silksong zaczynało jako dodatek i w pewnym momencie Team Cherry uznało, że skala wymaga osobnej gry. Przy Katana ZERO granica wygląda coraz bardziej umownie. Jeśli mamy nową porcję historii, zawartość wielkości następnej części i ścieżkę dźwiękową z ponad 30 nowymi utworami, to już w zasadzie… Nie jest dodatek. 

Z drugiej strony rozumiem, dlaczego fani nadal czekają. Katana ZERO zakończyło się w miejscu, które wręcz domagało się dalszego ciągu. Historia Zero, Chronos, jego wspomnień i całej warstwy ukrytej pod neonowym thrillerem zostawiała więcej pytań niż odpowiedzi. Mechanicznie również było gdzie iść dalej. I w tym wszystkim chyba po prostu pozostaje się cieszyć, że dostaniemy więcej tego dobra. 

Siedem lat zaczyna jednak trochę ważyć

Długi development ma romantyczną wersję, którą bardzo lubimy. Mały twórca siedzi nad wymarzonym projektem. Dłubie, dłubie i dłubie... Tylko że wraz z kolejnymi latami rosną również oczekiwania. Po dwóch latach chcemy dobrego DLC. Po siedmiu… Trochę jak z Silksongiem, oczekujemy czegoś kosmicznego. Każdy dodatkowy rok dopisuje do rachunku kolejne zero (hehe :)). 

A przecież nadal nie mamy nawet przybliżonego terminu. W kwietniu 2025 roku pojawił się teaser i krótkie potwierdzenie, że projekt wciąż żyje. W październiku 2026 roku dostaliśmy następny znak życia oraz informację o gigantycznej skali. Konkretnego okna premiery nadal brak. 

Dochodzi też kwestia ceny. Dodatek był przez lata zapowiadany jako darmowy, a jeszcze materiał z 2025 roku podtrzymywał taki plan. Najnowsza wiadomość Standera nie wspomina jednak o cenie, dlatego część serwisów słusznie zaznacza, że aktualny status tej obietnicy pozostaje niejasny. Jeżeli twórca rzeczywiście odda za darmo zawartość wielkości pełnej kontynuacji - chapeau bas. Będę bił pokłony. 

Chcę zobaczyć ten dodatek

Przede wszystkim dlatego, że jego historia produkcji zrobiła się niemal równie ciekawa jak sama gra. Z małego rozszerzenia powstał projekt rozwijany przez siedem lat, większy od pierwotnych założeń wielokrotnie i obecnie opisywany przez twórcę jako odpowiednik pełnego sequela. 

I kurczę, historia w tym wszystkim jest niewiarygodnie interesująca.. 2019 - zaraz będzie. 2021 - projekt jest większy. 2025 - nadal powstaje. 2026 - teraz ma wielkość sequela. Oby następny komunikat nie informował, że DLC urosło do rozmiaru trylogii. W tym tempie Zero zdąży przejść na emeryturę przed premierą.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: Własne
Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper