Największe zawody 2026 roku - o grach, które miały dowieźć a jednak nie dowiozły
Shark, Harley, Deadshot i Boomerang wystąpili razem ponad dwa lata temu w jednej z bardziej zawodnych gier bieżącej generacji. Patrzą teraz na dzisiejszych przegranych, którzy zapowiadali się zupełnie inaczej. Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do gier wysokiej jakości - z racji wysokich budżetów i potężnych zespołów deweloperskich zaprzęgniętych do prac. Pomimo licznych sukcesów w jakości, cała branża przechodzi obecnie trudny czas. Obecny rok także przyniósł garstkę rozczarowań. Zerknijmy.
"Większość dzisiejszych produkcji AAA przestała mnie bawić jak dawniej. Są częściej wykorzystywane jako narzędzia do politycznej i ideologicznej dyskusji" - zauważa Roland Sataic, chorwacki gracz. Podobnie jak wielu i wiele z nas jest on weteranem gamingu, który jako jeden ze swoich ulubionych tytułów wskazuje grę Resident Evil 3: Nemesis (1999, Capcom). Jego wypowiedź pokrywa się z opiniami wielu graczy z podobnym stażem. Grając jako dorośli wypatrujemy szerszego kontekstu i próbujemy racjonalizować przekaz zawarty we współczesnych produkcjach. Staliśmy się bardziej analityczni. Obecnie nie trzeba być światowej sławy recenzentem, aby pozostawić po sobie retoryczny ślad w postaci opinii o danej produkcji, studiu czy całej sytuacji, w jakiej znalazł się przemysł elektronicznej rozrywki. Samo granie stało się droższym hobby, więc siłą rzeczy nasze wymogi zawędrowały w górę.
Trudno jednak odmówić starań wielu studiom, których członkowie zawsze starają się dowieźć możliwie najwyższą jakość, najczęściej zależną od mocy przerobowych, oraz mocy samego wydawcy, który decyduje o przyznaniu środków na dany projekt. Ostatnio boleśnie przekonał się o tym legendarny twórca, Hideo Kojima. Usłyszawszy od przedstawicieli Sony, że jego Physint nie otrzyma dalszego finansowania postanowił skontaktować się z zarządcami Microsoftu i wkrótce po tym ogłoszono przekierowanie projektu dla konsol z rodziny Xbox. Przypadek Hideo zakończył się szczęśliwie przez wzgląd na poprzednie osiągnięcia i reputację studia Kojima Productions. Nie każdy zespół ma takie portfolio oraz kontakty. W dzisiejszej branży szalenie łatwo o porażkę. Autorzy poniższych tytułów mogą się już nie wykaraskać z powodu mieszanego lub zwyczajnie słabego przyjęcia swoich dzieł.
Highguard (Wildlight Entertainment)

Kolejny hero shooter, jakich pełno rynku, chciał zagarnąć część tortu. Nie udało się, ponieważ Highguard nie zdołał przekonać graczy od lat zapatrzonych w hegemonów gatunku, czyli Valorant, czy obie gry spod znaku Overwatch. Gra pojawiła się w styczniu i już od początku miała problemy z optymalizacją. Graczy rozjuszył brak jakiejkolwiek komunikacji pomiędzy studiem a społecznością, bez której takie tytuły przecież nie funkcjonują. Ledwie dwa miesiące po premierze gra była już martwa a deweloper borykał się z problemami finansowymi czego następstwem okazały się redukcje etatów w firmie.
Code Violet (TeamKill Media)

Sam pokładałem w tej produkcji spore nadzieje jako ktoś wychowany na Resident Evil i Dino Crisis. Code Violet inspirowało się serią Dead Space oraz Dino Crisis. Twórcy szykowali się na premierę jeszcze w 2025 roku, lecz obawiali się, że końcówka sezonu należeć będzie do Call of Duty: Black Ops 7. Deweloperzy zdecydowali się wydać tytuł wyłącznie dla PlayStation 5 w obawie przed modderami, którzy zechcą "rozebrać" protagonistkę za sprawą autorskich modyfikacji. Szkoda, że nie pomyśleli, że firmy takie jak Capcom nie obawiają się takich zagrywek i skutecznie blokują wszelki próby udostępniania takich treści za pośrednictwem kanałów online. Media nie szczędziły grze negatywnych recenzji wskazujący wygórowaną cenę i kiepską jakość techniczną (problematyczna optymalizacja silnika Unreal Engine 5). Jak na ironie, produkcja nie sprzedała się najgorzej (hot babe, dinozaury, podobieństwa do Dino Crisis) i studio już zapowiedziało prace nad kontynuacją.
The 9th Charnel (Saikat Deb)

Obecna generacja kwitnie w horrory, i niestety, coraz częściej zdarzają się przypadki, gdy twórcy, nawet jeśli bazują na sprawdzonych recepturach, tworzą gry po prostu słabe. Do tej niechlubnej kategorii zaliczam The 9th Charnel, produkcję, w której właściwie trudno cokolwiek zrozumieć. Rozbijamy się w pobliżu terenów opuszczonej kopalni. Nie ma tutaj zbyt wielu mechanik, jedynie chód, sprint i ukrywanie się. Tropiące nas maszkary są śmieszne i pozbawionej jakiejkolwiek SI. Trudno się tutaj przestraszyć a jedyne czego się obawiałem to czas gry - modliłem się, aby nie była zbyt długa. W tej kwestii deweloper okazał łaskę. Unikać jak ognia.
Samson (Liquid Swords)

Czy może być coś mniej nietrafnego niż produkcja gry przypominającej Grand Theft Auto i premiera pół roku przed debiutem najnowszej odsłony serii Rockstar? Autorzy z Liquid Swords, w większości weterani udanego cyklu Just Cause stworzyli akcyjniaka, który podzielił los ubiegłorocznego MindsEye Lesliego Benziesa. Siłą rzeczy produkcję porównuje się do Sleeping Dogs czy True Crime. Twórcy naprostowali sytuację twierdząc, że ich gra w żadnym stopniu nie jest próbą konkurencji dla GTA. W Samson chodzi o wyjście z poważnych długów po stronie głównego bohatera, która przyjmuje rozmaite zlecenia. Nie wszystkie zadania wiążą się z zarabianiem pieniędzy, więc kluczowe jest podejmowanie właściwych decyzji. Protagonista porusza się autem lub pieszo po najgorszych dzielnicach miasta. Tytuł mocno skrytykowano za słabą jakość i wyjątkowo sztampowy scenariusz. O tej marce raczej już więcej nie usłyszymy.
Aphelion (Dontnod Entertainment)

Dwójka astronautów, obca planet i agresywna istota depcząca im po piętach. Brzmi jak zachęta na mocny dreszczowiec w otoczce science-fiction, jednak ostatnia produkcja uznanego dewelopera, DontNod nie spotkała się ze zbyt wielkim entuzjazmem. Operujemy naprzemiennie Ariane i Thomasem. Pierwsza z dwójki postaci to sekcje nakierowane na akcję podczas gdy Thomas opiera się wyłącznie na unikaniu zagrożeń. Niestety twórcom nie udało się wypracować odpowiedniego balansu i gra za szybko staje się monotonna. Główne zło, istota zwana Nemesis została zainspirowana uniwersum Obcego. Fakt ten nie pozwolił jednak twórcom spodziewanego sukcesu i produkcja bardzo szybko przepadła bez echa. Być może kolejny projekt studia okaże się ciekawszy dla graczy. Oby, bo sam deweloper nadal ma silny potencjał, aby osiągnąć dobre wyniki finansowe.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych