Disney+ logo z popcornem

Ten serial MCU zatrzymał ponad połowę widzów i… został skasowany. Streaming nie działa tak, jak myślimy

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Kiedyś sprawa wydawała się dość prosta. Serial oglądają ludzie - dostaje kolejny sezon. Ludzie przestają oglądać - stacja wyciąga wtyczkę, aktorzy dziękują ekipie na Instagramie i wszyscy idą dalej. Streaming miał być jeszcze łatwiejszy, bo przecież Netflix, Disney czy Amazon wiedzą o nas niemal wszystko. Widzą, kto kliknął pierwszy odcinek, kto zasnął przy czwartym, kto wrócił po tygodniu i kto przewinął napisy końcowe. Problem w tym, że im więcej danych zbierają platformy, tym trudniej czasem zrozumieć ich decyzje.

Świetnym przykładem jest Wonder Man. Serial Marvela z Yahyą Abdul-Mateenem II zatrzymał do finału około 52% widzów, którzy rozpoczęli sezon, a w pierwszej połowie 2026 roku należał do najchętniej oglądanych oryginalnych produkcji Disney+. Co więcej, drugi sezon początkowo dostał zielone światło. Kilka miesięcy później Disney zmienił zdanie i projekt skasował. Można więc obejrzeć cały sezon, polubić bohatera i usłyszeć od algorytmu coś w rodzaju: dziękujemy za zaangażowanie.

Dalsza część tekstu pod wideo

52 procent brzmi dobrze, ale…

Najpierw trzeba rozprawić się z jedną pułapką. 52% nie oznacza, że Wonder Man był jakimś gigantycznym przebojem, którego Disney postanowił dla sportu wyrzucić przez okno. Według Luminate nowe seriale Disney+ potrzebowały w analizowanym okresie około 53% retencji, żeby znaleźć się w bezpieczniejszej strefie przed anulowaniem. Wonder Man zatrzymał 52% widowni w ciągu pierwszych 12 tygodni. Brakował więc dosłownie jeden punkt procentowy, przynajmniej według tego konkretnego modelu. 

Tyle że retencja jest tylko jednym z pól arkusza. Wonder Man zebrał około 1,9 mld minut oglądania w USA w pierwszej połowie 2026 roku i według danych Luminate należał do najlepiej oglądanych sezonów oryginalnych produkcji Disney+ w tym okresie. Na papierze mamy więc serial, który ludzie oglądali, ponad połowa zainteresowanych dotarła do końca, recenzje były dobre, a Yahya Abdul-Mateen II dostał nawet nominację do Emmy. 

Twórcy zostali więc postawieni w sytuacji jeszcze bardziej osobliwej niż zwykłe anulowanie po premierze. Przez chwilę mogli zakładać, że historia będzie kontynuowana, po czym ktoś wrócił do liczb i uznał, że jednak nie. Sam Abdul-Mateen mówił później, że usłyszał, iż chodziło o oglądalność, ale chciałby dostać bardziej konkretną odpowiedź. Trudno mu się dziwić. Jeśli serial przechodzi część testów, zostaje odnowiony, a potem znika, człowiek naturalnie chciałby wiedzieć, przy którym dokładnie pytaniu zaznaczył złą odpowiedź.

Streaming miał wszystko policzyć

Dawna telewizja przynajmniej udawała system, który zwykły widz potrafił sobie wyobrazić. Były ratingi, konkretna godzina emisji, reklamodawcy i liczba ludzi siedzących przed ekranem. Streaming rozbił tę matematykę na kilkanaście mniejszych równań. Liczy się liczba rozpoczętych sezonów, ukończonych sezonów, koszt pozyskania widza, budżet produkcji, czas oglądania, zdolność przyciągania nowych abonentów, prawdopodobnie również to, ilu z nich zostanie na platformie po finale.

Dlatego 52% samo w sobie mówi zaskakująco niewiele. Tani kryminał z takim wynikiem może być świetnym biznesem, a drogie widowisko za dziesiątki milionów dolarów nadal może wyglądać jak problem. W przypadku Wonder Mana dodatkowym paradoksem jest fakt, że serial był przedstawiany jako jedna z tańszych produkcji Marvela. Luminate zwraca jednak uwagę, że jego relacja kosztu do wygenerowanego czasu oglądania nadal mogła wyglądać gorzej, niż sugerował sam budżet. 

Jeszcze ciekawiej robi się po spojrzeniu na całą branżę. Według najnowszego raportu Luminate amerykańskie stacje telewizyjne przedłużyły w 2025 roku około 65% swoich programów, podczas gdy największe platformy SVOD odnowiły około 44%. Przez lata streaming sprzedawano nam jako raj dla seriali, które w klasycznej telewizji nie miałyby szans. Dzisiaj większą szansę na dalsze życie potrafi mieć produkcja emitowana według starego modelu. 

Najbardziej frustrująca pozostaje kompletna asymetria informacji. Disney wie dokładnie, jak oglądaliśmy Wonder Mana. My dostajemy fragment danych od Luminate, kilka branżowych raportów i próbujemy odtworzyć decyzję jak miejsce zbrodni. Gdyby serial został skasowany po kompletnym braku zainteresowania, temat skończyłby się szybko. Tutaj mamy 1,9 mld minut, 52% retencji, wcześniejsze zamówienie drugiego sezonu i ostateczne anulowanie. Nic dziwnego, że podobne przypadki rodzą teorie spiskowe.

„Hit” przestał mieć jedną definicję

Przypadek Wonder Mana dobrze pokazuje, dlaczego słowo „sukces” stało się w streamingu wyjątkowo śliskie. Można mieć dobrą retencję i zostać skasowanym. Można zebrać ogromną liczbę godzin oglądania i nadal nie uzasadnić kosztów. Można dostać drugi sezon, a potem go stracić. Widz patrzy na popularność. Platforma patrzy na popularność, cenę, nowych abonentów, utrzymanie starych, strategię marki oraz pewnie kilka wykresów, których nigdy publicznie nie zobaczymy.

Dlatego następnym razem, gdy Netflix, Disney+ czy Prime Video skasują serial, który „wszyscy oglądali”, prawdopodobnie obie strony będą miały trochę racji. Ludzie naprawdę mogli go oglądać. Firma naprawdę mogła uznać, że było ich za mało albo kosztowali ją za dużo. Wonder Man dostał 52% widzów aż do mety i nawet to nie wystarczyło…

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper