PS5 Pro zbyt drogie w Polsce? Gracze wściekli, ale konsole i tak znikają z półek
Jeszcze w marcu tego roku PlayStation 5 Pro dało się w Polsce kupić za mniej niż 3000 zł. Dziś w największych sklepach kosztuje 5999 zł, a rekordzista życzy sobie 6299 zł.
Gracze mówią wprost o przekroczeniu granicy absurdu - tyle że mimo tych cen konsola znika z półek szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Sześć tysięcy złotych za sprzęt, który kończy dwa lata
PS5 Pro zadebiutowało w Polsce w cenie 3499 zł. Pod koniec marca 2026 roku Sony podniosło europejską stawkę do 899,99 euro, a kilka dni później podwyżka dotarła do Polski - do 3899 zł. I na tym oficjalna część historii się kończy, bo wszystko, co wydarzyło się później, działo się już bez żadnego komunikatu producenta.
W lipcu nową podłogą cenową stało się 4499 zł - taką kwotę wpisały Empik, Sferis, x-kom i firmowe oferty na Allegro. Dwa tygodnie później x-kom i Neonet przeskoczyły do 4999 zł. Na początku września RTV EURO AGD, x-kom, OleOle i Sferis zażądały 5999 zł, a Morele podbiły stawkę do 6299 zł. W tym samym czasie Media Markt i Media Expert w ogóle nie miały konsoli na stanie.
To wzrost o 71 procent względem ceny premierowej. Najbardziej boli jednak porównanie z zagranicą. Sony nie ruszyło ceny sugerowanej od marca - w USA to wciąż 899 dolarów, a w Niemczech 899 euro, czyli jakieś 3899 zł. Polski gracz płaci więc za to samo pudełko nawet o dwa tysiące złotych więcej niż Niemiec. I nie dostaje w zamian nawet napędu, bo ten trzeba dokupić osobno za 399-499 zł.
Jedna gra przewróciła stolik
Punktem zwrotnym był 27 sierpnia. Rockstar pokazał wtedy na Netfliksie ponad 26-minutowy materiał Extended Look z Grand Theft Auto 6. Według Sensor Tower sprzedaż gry wzrosła w ciągu doby o 436 procent, przy czym zamówienia na PlayStation skoczyły o 606 procent, a na Xboksie o 127. Nielsen IQ odnotował w Wielkiej Brytanii 33-procentowy wzrost sprzedaży samych konsol Sony - i identyczne zjawisko po stronie Xbox Series X/S.
Efekt na półkach był natychmiastowy. W Stanach Zjednoczonych PS5 Pro zniknęło z Amazona, Best Buy, Walmartu, Targetu, a nawet z oficjalnego PlayStation Direct. Best Buy oferował ograniczoną liczbę egzemplarzy z naruszonych opakowań ekspozycyjnych, GameStop schodził do używanych, a na rynku wtórnym pojawiły się oferty przekraczające 1,3 tysiąca dolarów. Polskie sklepy zareagowały jedynym językiem, jaki znają - w kilka dni ceny poszły w górę o tysiąc złotych.
Mechanizm jest banalnie prosty. GTA 6 ukaże się 19 listopada wyłącznie na PS5 i Xbox Series X/S, a na oficjalnej stronie gry widnieje hasło „Plays Best On PlayStation 5". Kto chce zobaczyć Vice City w najlepszej możliwej formie, ma jedną drogę - i doskonale o tym wie. Dane zebrane przez Hotukdeals pokazują, że między marcem a czerwcem aż 46 procent dyskusji o GTA 6 na tej platformie pochodziło od ludzi będących akurat w trakcie kupowania nowej konsoli.
Najzabawniejsze jest to, za co właściwie płacimy premię. Sam pokaz nagrano na zwykłym PS5, najprawdopodobniej po to, żeby udowodnić, że bazowy model udźwignie tak wymagającą grę. A o wersji Pro coraz częściej mówi się, że zaoferuje raczej wyższą rozdzielczość niż wymarzone 60 klatek, bo procesor może po prostu nie dać rady. Dopłacamy dwa tysiące złotych do obietnicy, której nikt jeszcze nie potwierdził.
RAMageddon, czyli dlaczego wściekłość nic nie zmieni
Za podwyżkami stoi coś więcej niż chciwość dystrybutorów. Branża nazwała to zjawisko RAMageddonem. W pierwszym kwartale 2026 roku ceny pamięci RAM wzrosły o 75-80 procent, a prognozy mówią o kolejnych 40-50 procentach w trzecim kwartale i 30-40 w czwartym. Powód jest jeden - producenci przerzucili moce na rynek sztucznej inteligencji, gdzie marże są nieporównywalnie wyższe.
Microsoft nawet nie próbował tego ukrywać. Podnosząc ceny Xboksów od 1 sierpnia, napisał wprost, że koszt pamięci i magazynu danych w konsolach wzrósł ponad 2,5 raza, a do jesieni 2027 roku spodziewa się kolejnego podwojenia. Martin Hiegl z Lenovo uważa z kolei, że ceny DRAM i NAND nie wrócą już do poziomów z początku 2025 roku i mogą utrzymać się nawet do 2030. Do tego dochodzą polscy handlarze, którzy wyczuli okazję i wykupywali dostępne partie, żeby odsprzedawać je z narzutem. Ale sami scalperzy niczego by nie ugrali, gdyby nie mieli komu sprzedawać.
I tu dochodzimy do sedna. Gniew graczy jest w pełni uzasadniony i kompletnie bezsilny, bo sklepy nie czytają komentarzy pod newsami - czytają raporty sprzedaży. A te mówią jedno: przy 5999 zł konsole schodzą. Analitycy Ampere Analysis szacowali, że gdyby konsole kosztowały tysiąc dolarów zamiast obecnych siedmiuset, sprzedaż mogłaby spaść w ciągu pięciu lat nawet o 43 procent. Problem w tym, że te 43 procent to perspektywa pięcioletnia, a wynik kwartalny jest tu i teraz.
Podsumowanie
Najciekawsza w tej historii nie jest cena, tylko nasza własna reakcja na nią. Jeden pokaz gry, która ukaże się dopiero za dwa miesiące, wystarczył, żeby tysiące ludzi uznały dopłatę dwóch tysięcy złotych za rzecz do przełknięcia. Na Amazonie można dziś zamówić PS5 Pro za 4028 zł, ale z czasem oczekiwania sięgającym 6-7 miesięcy. Fakt, że dla większości kupujących nie jest to żadna alternatywa, mówi o tym rynku więcej niż wszystkie tabele cen razem wzięte. Nie liczy się, ile sprzęt kosztuje. Liczy się, czy zdążymy przed premierą.
Sony swojego cennika nie zmieniło od marca. Obecne kwoty to decyzja polskich sieci handlowych, które po prostu sprawdzają, gdzie leży nasz próg bólu. Dopóki go nie znajdą, będą testować dalej - a jeśli GTA 6 sprzeda się tak, jak wszyscy przewidują, listopad da im do tego znakomity pretekst.
Przeczytaj również
Komentarze (6)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych