Ten serial pobił rekord Emmy. 14 nagród w jednym roku i jeszcze niedawno prawie nikt o nim nie mówił
Jeszcze wiosną Widow’s Bay wyglądało jak kolejna dziwna rzecz schowana gdzieś w katalogu Apple TV. Matthew Rhys gra burmistrza wyspy bez porządnego zasięgu, mieszkańcy ostrzegają przed klątwą, a on bardzo chciałby, żeby zamiast potworów przyjechali wreszcie turyści z portfelami. Horror miesza się z komedią, nad wszystkim unosi się wakacyjne słońce, a człowiek przez pierwsze odcinki nie jest nawet pewien, czy bardziej powinien się śmiać, czy sprawdzać, co właśnie poruszyło się za bohaterem.
A potem wydarzyło się coś, czego nie da się już nazwać zwykłym sukcesem. Widow’s Bay zgarnęło 14 nagród Emmy, ustanawiając rekord największej liczby statuetek zdobytych przez komedię w jednym sezonie i przebijając zeszłoroczny wynik The Studio. Do kompletu doszły między innymi nagrody za najlepszy serial komediowy, scenariusz, reżyserię oraz role Matthew Rhysa, Stephena Roota i Kate O’Flynn…
Wyspa, której algorytm nie musiał ratować
Senne miasteczko na wyspie u wybrzeży Nowej Anglii, burmistrz próbujący ratować lokalną gospodarkę turystyką i mieszkańcy przekonani, że miejsce jest przeklęte. Tom Loftis oczywiście uważa ich opowieści za zabobony. Turyści w końcu przyjeżdżają. Pech chce, że dokładnie wtedy stare historie zaczynają wyglądać podejrzanie prawdziwie.
Jeszcze ciekawszy jest sposób, w jaki Widow’s Bay dochodziło do obecnej pozycji. Produkcja nie wjechała do popkultury na gigantycznym marketingowym czołgu. Zaczęła rosnąć wraz z kolejnymi tygodniami emisji, rekomendacjami widzów, memami i rozmowami ludzi, którzy odkrywali serial trochę jak nową knajpę, o której na razie wiedzą tylko znajomi. Samą tę drogę opisywano później jako sukces zbudowany przede wszystkim na “word of mouth”.
Pomogło też to, że serial trudno pomylić z sąsiadami. Katie Dippold rozwijała ten pomysł od ponad dekady, a Hiro Murai wyreżyserował połowę dziesięcioodcinkowego sezonu. Efekt wygląda jak wakacyjna pocztówka, na której ktoś po wysłaniu dorysował coś bardzo niepokojącego. Jasne niebo, morze, urocze domki, lokalni dziwacy i świadomość, że gdzieś pod tym wszystkim coś czeka.
Dostać coś, czego nikt nie zamawiał
Nagrodowe żniwa są tym bardziej efektowne, że Widow’s Bay wygrało praktycznie na całej szerokości boiska. Matthew Rhys dostał Emmy za główną rolę komediową, Stephen Root i Kate O’Flynn triumfowali w kategoriach drugoplanowych, Katie Dippold wygrała za scenariusz, Hiro Murai za reżyserię, a Betty Gilpin za występ gościnny. Do tego doszły nagrody techniczne za zdjęcia, scenografię, casting, muzykę i dźwięk. Sporo!
Dla Apple TV to również kolejny bardzo mocny argument w dyskusji o jakości własnego katalogu. Platforma zakończyła tegoroczne Emmy z 29 nagrodami, a Widow’s Bay zostało najbardziej uhonorowanym serialem całej stawki. Rok wcześniej rekord komediowego sezonu należał do innej produkcji Apple - The Studio z 13 statuetkami.
Sam rekord daje przy okazji bardzo sympatyczny policzek obsesji na punkcie bezpiecznych marek. Katie Dippold wymyśliła wyspę, dziwaków i własny rodzaj horrorowej komedii. Matthew Rhys po gali mówił wręcz, że ma nadzieję, iż taki sukces zachęci studia do większego ryzyka z nowymi, wymagającymi pomysłami. Oby ktoś odpowiedzialny za budżety rzeczywiście słuchał, zamiast już planować remake Widow’s Bay na 2042 rok.
Warto przy tym pamiętać, że nagrody i popularność nie zawsze idą dziś tym samym korytarzem. Streaming rozbił publiczność na tyle mocno, że serial może być ogromnym wydarzeniem dla jednej grupy widzów, podczas gdy druga pierwszy raz słyszy jego nazwę podczas rozdania Emmy. Nawet sama gala zebrała w tym roku około 6,7 mln widzów, a AP zwracało uwagę na coraz większy rozdźwięk między uznanymi streamingowymi hitami i skalą dawnych telewizyjnych zjawisk pokroju Seinfelda czy ER.
Gdzie leży Widow’s Bay?
Najzabawniejsze w rekordzie czternastu Emmy jest więc to, że serial przez sporą część sezonu zachowywał się jak odkrycie przekazywane z ręki do ręki. W kwietniu Apple otwierało fikcyjną wyspę dla pierwszych turystów. We wrześniu Widow’s Bay jest najbardziej nagradzaną komedią pojedynczego sezonu w historii Emmy. Nawet burmistrz Tom Loftis nie wymyśliłby skuteczniejszej kampanii promującej lokalną turystykę.
Teraz zacznie się oczywiście trudniejsza część. Drugi sezon nie będzie już wchodził tylnymi drzwiami. Dostanie oczekiwania, nagłówki, czternaście statuetek stojących metaforycznie przy wejściu i widzów chcących sprawdzić, o co było tyle hałasu. Pierwszy sezon mógł po prostu być dziwnym serialem o przeklętej wyspie. Następny będzie dziwnym serialem o przeklętej wyspie, który właśnie pobił rekord Emmy.
Przeczytaj również
Komentarze (2)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych