Narodziny legendy. Kultowy thriller z lat 80. prosto z paryskiego metra

Narodziny legendy. Kultowy thriller z lat 80. prosto z paryskiego metra

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 11:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Choć Luc Besson debiutował dwa lata wcześniej, to właśnie film “Metro” z 1985 roku w pełni pokazał z jak nietuzinkowym twórcą mamy do czynienia. Przedziwne połączenie kina gangsterskiego, dramatu romantycznego, komedii, a także thrillera, z pamiętnymi rolami Christophera Lamberta i Isabelle Adjani, nie jest w żadnym wypadku obrazem doskonałym, ale wyróżnia się niezwykle jak na swoje czasy oryginalnym podejściem i znakomitą atmosferą.

O realizacji “Metra” Besson myślał już od początku lat 80. Bardzo szybko jednak przekonał się, że tak ambitna produkcja będzie wymagała sporych nakładów finansowych, a żadna działająca na rynku francuskim firma producencka nie chciała ryzykować wykładania pieniędzy na projekt kompletnego debiutanta. Remedium na te problemy miała się okazać produkcja niskobudżetowego filmu, którym okazała się “Ostatnia walka” z 1983 roku. Post-apokaliptyczny thriller science fiction opowiadający o świecie przyszłości, w którym po zagładzie nuklearnej ludzie tracą zdolność komunikowania się. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Realizacja pełnometrażowej wersji jego wcześniejszego shorta okazała się dla Bessona prawdziwym wyzwaniem, nie tylko w zakresie reżyserii, ale również produkcji, zwłaszcza że na jej potrzeby musiał założyć własną firmę. Doświadczenie to mocno mu się jednak opłaciło. Nie tylko dlatego, że podczas prac nad filmem twórca poznał m.in. początkującego wówczas aktora Jeana Reno oraz Érica Serrę, który w kolejnych latach zostanie kompozytorem muzyki do jego filmów, ale przede wszystkim dlatego, że udowodnił, iż potrafi doprowadzić do końca niezwykle wymagający projekt. 

Lambert w metrze
resize icon

Spore sukcesy względnie taniego, w niezwykle umiejętny sposób wykorzystującego czarno-biały format zdjęć i technikę CineScope, sprawiającą że kręcone przez jego ekipę lokacje przestały być łatwo rozpoznawalne, sprawiając wrażenie znajomych miejsc, których rzeczywiście dotknęła wielka katastrofa, sprawiły że młodym twórcą zainteresowali się przedstawiciele francuskiego giganta Gaumont. A sam Besson w końcu dostał możliwość realizacji swego wymarzonego dzieła. Nikogo, kto dobrze zna niezwykle bujną wyobraźnię tego twórcy, nie powinien zdziwić fakt, iż główną inspiracją dla scenariusza do “Metra” były młodzieńcze przemyślenia reżysera.

Besson w młodości zobaczył na stacji metra drzwi oznaczone napisem “wstęp wzbroniony” i zaczął się zastanawiać co się za nimi kryje. Ta dziecięca ciekawość okazała się punktem wyjścia do stworzenia filmu o ludziach żyjących niejako poza oficjalnym społeczeństwem – w tunelach, korytarzach i pomieszczeniach technicznych paryskiego metra, które nie jest tu jedynie zwykłym miejscem rozgrywania akcji, ale swoistym ukrytym światem, rządzącym się własnymi zasadami. 

Kluczowe według Bessona było to, że praktycznie cała akcja filmu miała rozgrywać się w podziemiach metra. Nie mając, tak jak my dzisiaj, dostępu do kroniki całej historii kinematografii za pośrednictwem Internetu, reżyser od początku obawiał się, że ktoś już wcześniej wpadł na podobny pomysł. Mimo wszystko postanowił go jednak rozwijać. Od początku przyświecała mu myśl, by nie tworzyć typowego gangsterskiego thrillera, lecz raczej mieszaninę dreszczowca, kryminału, komedii,  melodramatu i musicalu. Pomógł mu w tym zespół złożony z twórców, których poznał już podczas realizacji swojej pierwszej pełnometrażowej produkcji.  

Francuskiego metra nie szkaluj!

Metro
resize icon

O głównym bohaterze filmu, Fredzie dowiadujemy się, że został zaproszony na przyjęcie urodzinowe przez Hélène, którą dopiero co poznał. Na miejscu kradnie kompromitujące bogatego męża kobiety dokumenty, a następnie - uciekając przed wysłanymi przez niego specjalistami od mokrej roboty - trafia do przedziwnego świata podziemi paryskiego metra. Poznając jego osobliwych mieszkańców i stopniowo ucząc się panujących w nim zasad, z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę, że trafił w idealne dla siebie miejsce. Ekscentrycznym włamywaczem coraz bardziej fascynuje się również Hélène, przez lata tkwiąca w nieudanym związku. 

Nad scenariuszem do filmu, obok Bessona pracowali również członkowie jego zespołu, których poznał podczas realizacji poprzedniego filmu. Byli wśród nich m.in. współtwórca skryptu do “Ostatniej walki” Pierre Jolivet, Sophie Smit, która ostatecznie pełniła tu także rolę montażystki, Alain La Henry, a także Marc Perrier, któremu ostatecznie należy przypisać autorstwo większości, skądinąd świetnych, dialogów w filmie. 

Najważniejszą nową znajomością okazał się jednak legendarny Alexandre Trauner — nieprzypadkowo uznawany za jedną z najważniejszych postaci francuskiej scenografii. Współpracownik Luisa Bunuela, Billy’ego Wildera i Marcela Carne'a. Mimo ogromnej różnicy wieku (Traunera i Bessona dzieliło ponad 50 lat!), obaj szybko znaleźli wspólny język, a twórca wspaniałej scenografii „Metra” w wielu późniejszych wywiadach wypowiadał się o Bessonie w samych superlatywach. Muzykę do filmu skomponował z kolei dobry znajomy Bessona, Éric Serra. W obsadzie znalazł się również Jean Reno, który tym razem nie wcielił się jednak w główną rolę. 

Adjani Metro
resize icon

Początkowo Besson chciał obsadzić w rolach Freda i Hélène Stinga i Charlotte Rampling. Gdy okazało się to niemożliwe, sięgnął po zupełnie innych aktorów. Christopher Lambert, przedstawiany w napisach jako Christophe, był jeszcze przed swoją przełomową kreacją w „Nieśmiertelnym”, która miała zapewnić mu światową sławę, ale zdążył już zwrócić na siebie uwagę za sprawą występu w „Greystoke”. Isabelle Adjani Besson znał natomiast ze wspólnej pracy nad teledyskiem do utworu „Pull Marine” z jej debiutanckiej płyty, wydanej w 1983 roku, dlatego nie miał większych problemów z nakłonieniem jej do dłuższej współpracy. 

Więcej kłopotów nastręczała twórcom praca w samym metrze. Przedstawiciele Autonomicznego Zarządu Transportu Paryskiego (Régie Autonome des Transports Parisiens) co prawda bowiem zgodzili się na prace nad obrazem ale narzucili ścisłe ograniczenia godzinowe, co sprawiło, że ekipa mogła pracować od 9 do 16, a także od 1 do 5 w nocy. Dodatkowo na planie zawsze pojawiał się specjalny wysłannik RATP, który miał pilnować, by członkowie zespołu filmowego i aktorzy nie zbliżali się do niebezpiecznych stref, a metro nie było pokazywane w niewłaściwy sposób, zwłaszcza w scenach przemocy i pościgów. 

Wspomniane ograniczenia paradoksalnie okazały się jednak błogosławieństwem, gdyż wymogły na samym Bessonie dokładne planowanie prac, które ostatecznie miały sięgnąć nawet kilkudziesięciu tygodni. Sam Christopher Lambert w późniejszym wywiadzie dla LA Times wspominał o długich piętnastu tygodniach pracy pod ziemią, w czym miało jednak pomagać to, że średnia wieku całej ekipy wynosiła około 26 lat. Najstarszy był, wspomniany już wcześniej, Alexandre Trauner, mający wtedy prawie 80 lat. 

Narodziny Cinema du look

Adjani w Metrze
resize icon

Oglądając “Metro” dziś, po ponad czterech dekadach od jego premiery, niezwykle łatwo przychodzi jego krytyka, głównie pod kątem scenariuszowym. Choć bowiem w teorii został on osadzony na całkiem solidnych fundamentach: kradzieży niezwykle ważnych dokumentów, próbie ich spieniężenia, przy jednoczesnej rosnącej fascynacji Helene postacią niezwykłego włamywacza Freda, a samego bohatera światem podziemnego metra, fabule daleko do solidności. Podobnie film oceniali zresztą zawodowi krytycy tamtych czasów, jednocześnie chwaląc niezwykle sugestywnie wykreowany świat paryskich podziemi i ganiąc miałkość samej opowieści.

Nie jest to jednak przypadek czy nawet efekt pracy nad skryptem wspominanych już kilku członków grupy współpracowników Bessona, a raczej celowy zabieg samego reżysera. Młody twórca od początku zamierzał bowiem odejść od schematów typowego przestępczego thrillera, opartego na solidnym szkielecie fabularnym, w zamian stawiając przede wszystkim na kreację niezwykłego świata. Współgra z nim również niezwykle interesująca muzyka Erika Serry, będąca mieszaniną synth-popu, rocka i punkowej estetyki rodem z francuskiego kina młodzieżowego lat 80.

Choć wspomniani zawodowi komentatorzy początkowo byli co do tego tytułu mocno sceptyczni, bardzo szybko zaczęli go doceniać. W końcówce lat 80. w jednym ze swych esejów krytyk Raphael Bassan ukuł sformułowanie “Cinema du Look” zestawiając “Metro” Luca Bessona z takimi tytułami jak "Diva” Jeana-Jacques'a Beineixa i „Zła krew” Leosa Caraxa, pisząc o nich jako o produkcjach, w których fabuła została kompletnie podporządkowana stylowi wizualnemu, kolorowi, muzyce i spektaklowi. Sam film ogląda się więc bardziej jako ciąg teledysków, powiązany bardzo luźną historią.

Widowni francuskiej od początku przypadła do gustu wizja Luca Bessona.  “Metro” okazało się jednym z najpopularniejszych filmów swoich czasów, gromadząc w salach kinowych niemal 3 miliony widzów. Drugi obraz reżysera doczekał się również aż trzynastu nominacji do najbardziej prestiżowych nagród, Cezarów, ostatecznie zgarniając trzy statuetki, m.in. za główną rolę męską dla Christophera Lamberta. Ważniejsze od tego okażą się jednak wpływ tego filmu na przyszłe produkcje, widoczny choćby w słynnych węgierskich “Kontrolerach” z 2003 roku, których reżyser, Nimrod Antal w późniejszych wywiadach, wprost przyznawał do inspiracji filmem Bessona, a także dalsze losy tego twórcy.

We wspominanej już wcześniej rozmowie z wysłannikami Los Angeles Times, Christopher Lambert wspominał o swoim rozczarowaniu francuskim rynkiem filmowym, który nie pozwalał rodzimym twórcom na eksperymenty, zwłaszcza w obrębie kina gatunkowego. Sam Besson, przebywając na planie „Nieśmiertelnego”, miał według Lamberta być kompletnie oczarowany sprawnością organizacji amerykańskich planów filmowych, szczególnie w porównaniu z warunkami pracy we Francji. Pomimo tego nie wybrał drogi, którą wcześniej podążył choćby Paul Verhoeven, decydując się na emigrację do Stanów Zjednoczonych. Mimo  korzystania z finansowania amerykańskich producentów Besson przez długi czas pozostawał w ojczyźnie, właśnie tam realizując swoje kolejne filmy. Doskonale wpisało się to zresztą w jego wizerunek twórcy kina gatunkowego, który podchodził do jego schematów w tak oryginalny sposób, że wkrótce dorobił się statusu jednego z najciekawszych francuskich reżyserów ostatnich dekad, a jego filmy robiły prawdziwą furorę także za Oceanem. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: własne
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper