Graliśmy w Fangtopia. Zaczęło się od kilku klocków. Skończyło na całym halloweenowym miasteczku

Graliśmy w Fangtopia. Zaczęło się od kilku klocków. Skończyło na całym halloweenowym miasteczku

Klaudia Żurawska | Dzisiaj, 17:15
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Tegoroczny Gamescom zaserwował mi szeroką paletę gier do ogrania, w tym dostało mi się kilkoma indykami. Na stoisku Secret Mode czekała na mnie Fangtopia od Absolutely Games. To połączenie cozy game ze strategią. Tutaj nie walczymy z przeciwnikami, nie mamy obszernej listy zadań, po prostu… układamy klocki. Dostajemy stos heksagonalnych pól, musimy odpowiednio rozplanować ich rozmieszczenie i stopniowo powiększać tworzoną krainę.

Prostota gry jest chyba jej największym atutem. Na planszy pojawiają się lasy, góry, wioski, tory kolejowe oraz inne elementy krajobrazu, które możemy powiększać tak, żeby zgarnąć jak najwięcej bonusów. Cała stylistyka jest utrzymana w klimacie halloweenowym: mamy pola z dyniami, nawiedzone traktory, pociągi widmo.

Dalsza część tekstu pod wideo

Chyba najwięcej przyjemności miałam z obserwowania, jak z kilku niepozornych „klocków” powstawało całe królestwo. Początkowo było łatwo, bo było sporo wolnej przestrzeni, przez co zdarzyło mi się bezmyślnie umieścić jakieś klocki. Z czasem, jak na planszy robiło się coraz gęściej, głowiłam się, jak najlepiej to wszystko połączyć, żeby grało. W tej grze nie chodzi o to, by zapełnić całą planszę. Chodzi o odpowiednie łączenie elementów, zbieranie bonusów, a przy tym podejmowanie strategicznych decyzji, dlatego, jak w szachach, dobrze jest przewidzieć kilka ruchów w przód. Czasami gra sama podpowiada, czego brakuje i jakie klocki należy ułożyć obok danego heksa.

Fangtopia
resize icon

Nie jest to strategia, przy której trzeba siedzieć z notesem i analizować każdy możliwy scenariusz. To ma przede wszystkim odprężać, a jako że idzie teraz jesień, halloweenowa szata graficzna idealnie wpasuje się w gusta wszystkich jesieniar, co czasem lubią w coś poklikać, chociażby tylko przez chwilę. Tyle że ta chwila będzie taka dłuższa, wiem z doświadczenia — miałam tak z Goblins of Elderstone.

Poznałam dwa tryby Fangtopii. Pierwszy to Fangtopia Mode, czyli ten główny, w którym budujemy swoje królestwo, ale jakoś bez zbędnej presji. Ten tryb to właśnie coś typowego dla pasjonatów cozy games. Drugi to Island Mode - no i tutaj już robi się ciekawiej. W tym trybie, zamiast skupiać się wyłącznie na rozwijaniu krainy, zajmujemy się łączeniem ze sobą wysp. Tryb jest dość dynamiczny i wymaga myślenia bardziej do przodu. Rozgrywka nie sprowadza się wyłącznie do mechanicznego dokładania kolejnych pól, ale daje wrażenie tworzenia czegoś własnego i umożliwia eksperymentowanie z jak najlepszym wykorzystaniem dostępnej przestrzeni. Fangtopia była jedną z ostatnich gier, które sprawdziłam na Gamescomie, przez co okazała się całkiem przyjemną formą odpoczynku. Jest jeszcze Ghoulish Mode, ale tego twórcy nie dali mi sprawdzić. Nie wiem czemu, może build z końca sierpnia nie miał jeszcze dopracowanej formuły, ciężko stwierdzić. Nie była to gra, przy której zapragnęłam spędzić kilkadziesiąt godzin. W moim odczuciu jest to tytuł, do którego można usiąść wieczorem, trochę popykać, tak z godzinkę, może trzy, i tyle.

Od strony wizualnej jest to typowy, niewielki indyk. Nie bez powodu wspomniałam tu o Goblins of Elderstone - jak tylko zobaczyłam modele drzew, to moje pierwsze pytanie do pana obsługującego stoisko dotyczyło silnika, na którym postawiona jest ta gra, oraz tego, czy wyżej wymienione studio miało styczność z Goblinami. Oprawa graficzna spełnia swoją funkcję, ale nie jest też jakaś wybitna. Myślę, że po sezonie halloweenowym zostanie szybko zapomniana. Ścieżka dźwiękowa też jakoś nie zapada w pamięć. Na ten moment nie jestem sobie w stanie przypomnieć, czy był tam tylko jeden zapętlony utwór, czy np. każdy z trybów miał inną muzykę.

Fangtopia ma pojawić się 26 października tego roku. Gra trafi na PC, PlayStation 5 oraz Nintendo Switch 2. Ja grałam w wersję na PC i tylko taka była dostępna na stoisku, dlatego nie jestem w stanie napisać, jak gra wyglądała na dwóch pozostałych platformach. W moim odczuciu na PlayStation 5 tego jakoś nie widzę, na Switchu prędzej. Jeśli pełna wersja zaoferuje odpowiednio dużo różnorodności, pomysłów i sposobów na dalsze budowanie, może okazać się naprawdę dobrym tytułem na krótkie sesje „zbierania myśli”. Ten tytuł nie próbuje wyważać drzwi do świata gier logicznych, nie wymaga wielkiego zaangażowania od gracza, ale uważam, że należałoby jednak dodać coś więcej, aby zatrzymać odbiorców na dłużej. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: Opracowanie własne
Klaudia Żurawska Strona autora
Wychowana na playstation 1 miłośniczka gier retro, cosplayer :) Bardzo lubię Legend of Legaia i Legend of Mana :)   Nie wiem czemu nie działa odnośnik do fanpaga, zatem -> facebook.com/shinryucosplay :)
cropper