Netflix logo na ekranie

Netflix bierze się za najbardziej kultowy horror. To może być ich nowy Wiedźmin?

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Netflix mógł dostać smoki, elfy, tawerny i drużynę sympatycznych poszukiwaczy przygód, którzy co odcinek pakują się do nowego lochu. Zamiast tego skręca w mgłę. Za nią stoi stary zamek, wampir z paskudną historią rodzinną i kraina, z której wyjątkowo trudno wrócić na własnych warunkach. Jeśli ktoś zna Dungeons & Dragons głównie z kolorowych podręczników albo Honor Among Thieves, Ravenloft może być lekkim szokiem. 

Netflix rozwija aktorski serial osadzony właśnie w Ravenloft, jednym z najbardziej rozpoznawalnych horrorowych światów D&D. W centrum znajdzie się Strahd von Zarovich i jego droga od tragicznego antybohatera do wampirzego Darklorda.Za scenariusz odpowiada John August, przy projekcie pracuje Hasbro, a wśród producentów wykonawczych znalazł się Alfonso Cuaron. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, Netflix może właśnie znalazł świat zdolny zająć miejsce obok tych największych fantasy w swoim katalogu. 

Dalsza część tekstu pod wideo

D&D po zgaszeniu światła

Ravenloft nie jest świeżym pomysłem wyciągniętym z kapelusza po sukcesie kilku gotyckich seriali. Strahd pojawił się już w module z 1983 roku, a sam setting przez dekady urósł do rangi jednego z najbardziej charakterystycznych zakątków całego Dungeons & Dragons. Oficjalne materiały D&D określają Barovię wręcz jako najsłynniejszy horrorowy setting marki. Mgła odcina bohaterów od świata, zamek Ravenloft góruje nad okolicą, a gospodarz zdecydowanie nie należy do ludzi, których chciałoby się spotkać po drodze do łazienki o trzeciej nad ranem.

Ogromną przewagę daje sam Strahd. Fantasy ma wystarczająco dużo bezimiennych mrocznych lordów mówiących głębokim głosem o końcu świata. Tutaj antagonista stoi w centrum opowieści od samego początku. Dawny wojownik, obsesja na punkcie Tatyany, zamordowany brat, nieśmiertelność kupiona za wyjątkowo wysoką cenę - materiału na rodzinny obiad raczej z tego nie będzie. 

Do telewizji pasuje natomiast konstrukcja samego świata. Ravenloft z czasem rozrósł się poza Barovię do całych Domains of Dread - przeklętych krain rządzonych przez kolejnych Darklordów. Jeśli pierwszy sezon chwyci, materiału nie trzeba szukać ze świecą. Można zostać ze Strahdem, można otwierać następne fragmenty mgły, można wprowadzać inne odmiany horroru…

Netflix zna już smak wielkiego fantasy

Porównanie z Wiedźminem samo przychodzi do głowy, choć oba światy są bardzo różne. Netflix wie już, ile można ugrać na mrocznym fantasy posiadającym istniejący fandom, rozpoznawalnych bohaterów i materiał źródłowy rozciągnięty na lata. Przy Ravenloft dostaje dodatkowo parasol Dungeons & Dragons, marki, która od dawna nie potrzebuje przedstawiania graczom. 

Tyle że sukces Wiedźmina powinien być dla Netflixa także instrukcją, czego lepiej nie robić. Fani wielkich światów fantasy mają pamięć słonia i cierpliwość urzędnika przed końcem zmiany. Zauważają zmiany w charakterach, przestawione wydarzenia i scenariuszowe skróty. Ravenloft przez ponad czterdzieści lat obrósł historiami, mapami, kampaniami i własnymi świętościami. Sam Curse of Strahd prowadzi graczy przez Barovię, zamek Ravenloft, Vallaki, Amber Temple i dziesiątki miejsc, o których ludzie siedzący przy stołach mają własne wspomnienia. 

Nazwiska przy projekcie dają kilka powodów do optymizmu. John August pisał między innymi Big Fish i Corpse Bride, więc gotycka baśń oraz bohaterowie stojący jedną nogą w makabrze nie są dla niego szczególnie egzotycznym terenem. Alfonso Cuaron pozostaje producentem wykonawczym, a jego obecność od razu podnosi temperaturę oczekiwań. Nadal mówimy jednak o serialu będącym na etapie developmentu. 

Ravenloft stanowi osobny pomysł i znacznie wyraźniejszy gatunkowo kierunek. Może właśnie tego potrzebowała ekranowa wersja Dungeons & Dragons. Próba pokazania „całego D&D” brzmi jak zamówienie serialu o wszystkim. Barovia ma smak, pogodę, potwora i drzwi wejściowe, które zatrzaskują się za widzem.

Niech mgła zostanie gęsta

Największa szansa Ravenloft kryje się więc w tym, że świat może być ciasny, duszny i paskudnie romantyczny. Zamek na wzgórzu może znaczyć więcej niż pięć cyfrowych stolic, a jeden wampir spokojnie wystarczy za całą armię złoczyńców. Dungeons & Dragons od dawna udowadnia przy stole, że potrafi być horrorem. Teraz ktoś spróbuje zgasić światło przed kamerą.

Czy dostaniemy nowego Wiedźmina? Na razie mamy mgłę, kilka bardzo dobrych nazwisk i jednego z największych złoczyńców D&D czekającego w zamku od 1983 roku. To już sporo. Netflix powinien tylko oprzeć się pokusie wypuszczenia z Barovii całego parku rozrywki po pierwszym udanym sezonie. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper