Największy problem Rockstar Games i GTA 6
Debiut Grand Theft Auto VI przypomina nerwową atmosferę w biurze przed wejściem szefa firmy po dłuższej nieobecności. Wszyscy w popłochu sprzątają papiery z biurek. Znikają zbędne rzeczy z szuflady, znika pewność siebie wynikająca ze swobody. Właśnie tak zachowują się inne firmy szykujące premiery przed listopadem. Wszystkie studia chcą wyrobić się najdalej do końca października bo ich zarządcy wiedzą, że „ludzie trzymają kasę na nowe GTA” – jeden debiut dyktuje harmonogram najważniejszego okresu w skali rocznej. Nadciąga największe wydarzenie ostatniej dekady – według panującej narracji.
Oczy growego świata zwrócone są na 622 Broadway (Nowy Jork) gdzie mieści się siedziba Rockstar Games. Budynek ten przez lata wydawał się zupełnie odcięty od świata. Media nie miały wglądu do produkcji Grand Theft Auto VI. A jeśli już komuś udało się zamienić kilka słów z włodarzami amerykańskiego studia - odpowiedzi były wymijające. Dopiero niedawne wydarzenie udostępnione dzięki współpracy studia Rockstar Games oraz Netflix ("Szersze Spojrzenie") odsłoniło większość kart z rozgrywki. Zapowiada się wyborna przygoda w imponującym świecie, ożywionym dzięki silnikowi RAGE (Rockstar Advance Game Engine).
Do tej pory niedoścignionym przykładem produkcji z otwartym światem było Red Dead Redemption 2, z którego nadchodzące GTA czerpie cząstkę narracji. Opowieść o losach Jasona i Lucii - wzorem tamtej historii - ocieka filmowością. Postacie zachowują się w czasie rzeczywistym w sposób niemal reżyserowany. To bardzo ciekawa iluzja obecna tylko w produkcjach Rockstar od czasów Grand Theft Auto IV (2008). Z racji długoletnich odstępów pomiędzy premierami od zachodniego zespołu, całość nabiera unikalnego charakteru.
Grand Theft Auto VI i debiut wszech czasów

Tak głośna premiera wywołuje lawinę komentarzy. Grand Theft Auto VI jest sumą ostatniego dziesięciolecia branży. Nie piszę tego wyłącznie w superlatywach. Eksperci poddali materiał pochodzący z Szerszego Spojrzenia dogłębnym analizom. Gra, choć wizualnie rozczula zmysły - boryka się z problemami typowymi od lat - niedostateczną rozdzielczością oraz wydajnością. Znawcy obawiają się, że produkcja może mieć kłopoty z wyświetlaniem grafiki w 1440p. Druga sprawa to ilość klatek na sekundę. Deweloperzy potwierdzili 30 klatek animacji w wersji na bazowym modelu PlayStation 5. Każda wielka gra boryka się z podobnymi ograniczeniami, nawet taka zbudowana za blisko dwa miliardy dolarów. Pełnię jej potencjału uwolni dopiero edycja przeznaczona dla komputerów osobistych lub konsol nowej generacji. Brak napędu optycznego w PlayStation 6 (co można już przecież zapisywać oficjalnie) oznaczałby, w przypadku "rewitalizacji" gry, konieczność zakupu nowej edycji lub aktualizacji. Przypomnijmy, że poprzednia gra serii była wydawana aż trzykrotnie i zapewniła wydawcy zysk przez TRZY generacje konsol.
Fani czekają na tę chwilę już trzynaście lat. Produkcję Grand Theft Auto VI rozpoczęto krótko po debiucie świetnie przyjętej historii Arthura Morgana (Red Dead Redemption 2). Gangsterska przygoda Jasona Duvala i Lucii Caminos, według rokowań, ma wygenerować ponad pięciomiliardowy przychód na poczet wydawcy. W tle oczekiwań na grę wewnątrz Rockstar Games wskutek zwolnienia kilkudziesięciu pracowników powstał związek zawodowy. Blisko 220 osób opowiedziało się za ponownym zatrudnieniem kolegów i koleżanek dotkniętych decyzją szefów studia. Rozwiązanie stosunków pracy, według zapewnień studia zostało podyktowanie naruszeniem zasad poufności z ramienia osób wskazanych do opuszczenia firmy. Sprawa ma znaleźć swój finał w sądzie w październiku - w miesiącu poprzedzającym debiut Grand Theft Auto VI. Tymczasem w jakość produkcji wierzą miliony fanów, a Szersze Spojrzenie tylko wznieciło oczekiwania. Jason i Lucia wspólnie lub osobno przemierzają dzielnice Vice City. Twórcy gry wpadli na nietypową promocję oferując władzom Miami, na bazie którego stworzono miasto w Grand Theft Auto VI, by na kilka dni zmienić nazwę w wyznaczonych punktach. Pomysł nie przypadł do gustu wszystkim zarządcom.
Nadciąga najbardziej poprawne i rygorystyczne GTA w historii?

"Prawdziwym problemem jest fakt jak wielu w tej branży łapie się na tym, że ich sukces jest zależny od pojedynczego projektu" - zauważa Jim Trinca, dziennikarz IGN. Autor wypowiedzi przekonuje się coraz bardziej do nietypowego scenariusza. "Gracze powinni szykować się na scenariusz, w którym to GTA VI, bardziej niż wybawcą przemysłu, stanie się powodem jego całkowitego kryzysu" - komentuje Trinca. Skąd ten śmiały wniosek, panie Trinca? Dziennikarz w swoim tekście bierze pod lupę wszystkie reakcje deweloperskiego światku, gdy tylko Rockstar puści w obieg nową informację o swojej grze. Wystarczy, że ma związek z datą premiery. Reszta wtedy modyfikuje harmonogramy, aby nie pokrywać się z debiutem nowej produkcji spod znaku Grand Theft Auto. Być może autor wierzy w masową egzaltację. Gdy klienci już nasycą się urokami Vice City stwierdzą, że metody stosowane przez Rockstar Games przynoszą o wiele lepsze efekty. Ludzie mają coraz mniej czasu na kończenie gier. Coraz bardziej liczą się z pieniędzmi w dobie nieustającej inflacji. Cena Grand Theft Auto VI pomimo wcześniejszych obaw, została łagodnie zaakceptowana przez graczy, o czym świadczą owoce rezultaty w kontekście zamówień przedpremierowych. Innymi słowy, będą kupować mniej gier przekonani, że żadni twórcy nie zbliżą się do poziomu technicznego zaawansowania Grand Theft Auto VI i przeznaczanie podobnych sum na tytuły, które i tak zostaną wypolerowane w ramach aktualizacji, minie się z logiką. To wciąż tylko obawa wysunięta na podstawie dzisiejszej mentalności graczy. Przybywa głosów sprzeciwu wobec wydawania gier niedopracowanych. Studio Rockstar od zawsze starało się uniknąć podobnych sytuacji.
Zakręćmy czasem. Jest właśnie 2001 rok, obejrzałeś-aś swój ulubiony serial z wieczornej ramówki. W pokoju masz PC z poinstalowanym Windowsem 2000. Kilka kliknięć później znajdujesz się w trójwymiarowym Liberty City. Tak się złożyło, że masz ochotę poszaleć i właściwie nic Cię w tym świecie nie powstrzymuje oprócz stopniowej nawałnicy policyjnych radiowozów. Aby służby reagowały musisz sporo narozrabiać. Wywoływania chaosu było w tej serii jednym z efektów swobody oddanej przez twórców. Powrót do Vice City może to zmienić. Z racji nacisku na realizm deweloperzy nie tylko przyłożyli się do sfery wizualnej. Stworzyli łańcuchy reakcji aktywujące się w zależności od poczynań graczy. Wyciągnij broń idąc ulicą a miasto zareaguje o wiele szybciej niż myślisz. To miasto żyje własnym życiem i nie pozwoli na przesadną destrukcję. Na tym polu dostrzegłem kłopotliwą kwestię dla osób ceniących serię za rozwałkę na własnych zasadach. Epickie pościgi, wybuchy i strzelaniny staną się częścią wybornej reżyserii, niekoniecznie będą wynikać ze swobodnego zwiedzania Vice City. Tutaj wyczuwam podobieństwo do gry Red Dead Redemption 2. Grand Theft Auto VI może okazać się o wiele bardziej filmowe niż myślimy. W całym medium gier i jego interaktywności to ograniczenia są ceną, jaką płaci się za realizm.
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych