Robert De Niro i Michael Keaton w thrillerze Netflixa?! Takie filmy kiedyś były kinowymi hitami
Jeszcze dwadzieścia kilka lat temu wystarczył mroczny korytarz, seryjny morderca, dwóch aktorów z najwyższej półki i interesujący plakat. Bilet sprzedany. Hollywood regularnie wpuszczało do kin thriller. Dzisiaj podobny zestaw otwieramy najczęściej z poziomu aplikacji, między serialem dokumentalnym o oszustach a komedią romantyczną z algorytmicznie idealną miniaturką.
The Whisper Man świetnie pokazuje tę zmianę. Robert De Niro jako emerytowany detektyw, Michael Keaton jako skazany seryjny morderca, do tego Adam Scott, Michelle Monaghan i ekranizacja bestsellerowej powieści Alexa Northa. Film trafił 28 sierpnia bezpośrednio do Netflixa. De Niro i Keaton spotykają się tutaj w scenach przesłuchania, choć obaj występowali wcześniej w Jackie Brown i wtedy nie dzielili ekranu.
I o to chodzi!
Thriller z seryjnym mordercą miał kiedyś status pełnoprawnego hollywoodzkiego widowiska dla dorosłych. Milczenie owiec, Siedem, Kolekcjoner kości, Kolekcjoner czy późniejsze Zodiak nie wymagały superbohatera ani katastrofy zagrażającej całej planecie. The Whisper Man świadomie korzysta z tego języka. Nawet spotkanie De Niro z Keatonem przy więziennym stole natychmiast przywołuje skojarzenia z Clarice Starling odwiedzającą Hannibala Lectera.
Sama historia również brzmi jak coś wyjętego z wypożyczalni VHS. Syn owdowiałego pisarza zostaje porwany, a trop prowadzi do sprawy sprzed lat i mordercy nazywanego Whisper Manem. Tom musi zwrócić się o pomoc do dawno niewidzianego ojca - emerytowanego policjanta odpowiedzialnego za złapanie zabójcy. Jeden zaginiony dzieciak, stara sprawa i człowiek siedzący za kratami wystarczają, żeby uruchomić całą maszynę.
Nazwiska robią resztę. De Niro przez dekady zbudował ekranową historię, którą można właściwie przewijać równolegle z historią amerykańskiego kina, a Keaton potrafi przejść od komedii do czegoś naprawdę niepokojącego jednym ruchem twarzy. Reżyser James Ashcroft wykorzystał właśnie ten kontrast, obsadzając Keatona jako narcystycznego seryjnego mordercę i stawiając go naprzeciw znacznie spokojniejszego bohatera De Niro.
Środek Hollywood przeprowadził się na kanapę
Największa zmiana wydarzyła się gdzieś pomiędzy blockbusterem za 200 milionów dolarów a niezależnym filmem za ułamek tej kwoty. Z kinowego repertuaru zaczęły znikać produkcje ze środka: thrillery, dramaty sądowe, kryminały i filmy dla dorosłych oparte głównie na aktorach oraz scenariuszu. Nadal powstają, tylko coraz częściej ich naturalnym adresem stał się streaming.
Netflix znalazł dla podobnych rzeczy wygodne miejsce. The Whisper Man nie musi przekonywać widza, żeby ubrał kurtkę, pojechał do multipleksu i wydał dodatkowe pieniądze na jeden konkretny tytuł. Film pojawia się na stronie głównej i konkuruje o znacznie mniejsze zobowiązanie: dwie godziny wieczoru. Dla klasycznego thrillera to wyjątkowo przyjazne środowisko.
I pewnie, trochę na tym jednak tracimy. Kino nadawało takim produkcjom ciężar. Gdy film z wielką obsadą dostawał premierowy weekend, reklamy i własny plakat przed wejściem do sali, automatycznie czuło się, że pojawiło się coś nowego. Streaming potrafi połknąć dokładnie ten sam film w trzy dni. W piątek jest wielką premierą, w poniedziałek mieszka już dwa rzędy niżej, a za miesiąc ktoś odkryje go przypadkiem podczas przewijania kategorii. Wiecie, co mam na myśli.
Z drugiej strony właśnie dzięki platformom podobne filmy nadal mogą powstawać z aktorami tej klasy. Gdyby alternatywą miało być całkowite zniknięcie średniobudżetowego thrillera, wolę zobaczyć go w aplikacji niż wspominać gatunek przy okazji kolejnego zestawienia „10 rzeczy, których Hollywood już nie robi”.
Najciekawsze pozostaje więc pytanie o kino przyszłości. Jeśli sale zostaną głównie dla filmów, które muszą eksplodować na ekranie wielkości ściany, repertuar stanie się znacznie bardziej jednorodny. Thriller może nie potrzebować IMAX-a, ale wspólne siedzenie w ciemności podczas dobrej sceny przesłuchania też miało swój urok. Cisza kilkuset ludzi potrafiła być efektem specjalnym, którego żaden soundbar nie ma w ustawieniach.
Stary thriller znalazł nowy adres
The Whisper Man wygląda więc trochę jak przesyłka wysłana z dawnego Hollywood pod współczesny adres. Seryjny morderca, rodzinny dramat, emerytowany glina wracający do starej sprawy i dwie legendy spotykające się przy jednym stole. Cały zestaw nadal działa. Zmieniło się miejsce, w którym widz ma go znaleźć.
Nie chciałbym, żeby kino zupełnie oddało takie historie platformom, bo między kolejnymi widowiskami za ćwierć miliarda dolarów przydałoby się czasem zwyczajnie zgasić światło i posłuchać, jak dwóch świetnych aktorów rozmawia w więziennym pokoju. Skoro jednak Hollywood przeniosło znaczną część tego repertuaru na streaming, pozostaje korzystać.
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych