Nowa era gamingu nadejdzie za 3 miesiące. Czekaliśmy na to od 2018 roku
Mijają kolejne dni od oficjalnego, wielkiego pokazu Grand Theft Auto VI, a ja wciąż zbieram szczenę z podłogi. Co prawda nie siedzę non stop przed monitorem, nie przeglądam kolejnych analiz, stop-klatek czy reakcji graczy, ale gdy przypomnę sobie te fragmenty z Extended Look, myślę sobie: ja pierdziu, ale to było dobre.
To, co przygotował Rockstar Games, przekracza wszelkie dotychczasowe wyobrażenia o tym, czym może być gra wideo. Nowa era gamingu nadejdzie dokładnie za niecałe trzy miesiące, 19 listopada, i po niespełna dekadzie wyczekiwania (od premiery Red Dead Redemption 2) wreszcie dostaniemy dzieło, które przedefiniuje całą branżę rozrywkową.
Gdy gasną światła, a na ekranie pojawia się neonowe, tętniące życiem Vice City i stan Leonida, natychmiast uświadamiasz sobie, że wszystkie inne tytuły z otwartym światem nagle zestarzały się o dekadę. W sieci panuje absolutna euforia - gracze, branżowi weterani i najwięksi sceptycy piszą niemal jednym głosem, że jesteśmy świadkami technologicznego i artystycznego cudu. Wszelkie wcześniejsze obawy o kompromisy graficzne czy zmęczenie materiału prysły jak bańka mydlana w ułamku sekundy.
Nowości, które może zaoferować tylko Rockstar Games
Najbardziej hipnotyzującym elementem całego spektaklu jest niesłychana gęstość i autentyzm otaczającego nas świata. Mnogość postaci niezależnych widocznych na plażach, bulwarach, w ciasnych alejkach czy ekskluzywnych klubach sprawia, że wirtualne miasto przestaje być tylko dekoracją, a staje się autonomicznym, oddychającym organizmem.
Każdy przechodzień zdaje się prowadzić własne życie - ludzie wchodzą w unikalne interakcje, rozmawiają, reagują na pogodę, ubiór protagonistów, a nawet na drobne gesty. Nie ma tu mowy o klonach czy powtarzalnych schematach: to tłum, jakiego gry wideo nigdy wcześniej nie widziały.
Prawdziwym sercem tej opowieści jest jednak relacja Jasona i Lucii. Dynamika między tą dwójką, inspirowana klasycznym motywem Bonnie i Clyde’a we współczesnym wydaniu, bije z ekranu niesamowitym magnetyzmem. Z zaprezentowanych fragmentów wyłania się dojrzała, pełna napięcia i chemii więź, w której wzajemne zaufanie jest nieustannie testowane przez bezwzględny świat przestępczy. To nie jest tylko prosty podział na misje dla dwóch postaci, ale organiczny system współpracy, w którym bohaterowie osłaniają się w walce, wymieniają spojrzeniami i reagują emocjonalnie na rozwój wydarzeń.
Sposób, w jaki twórcy podeszli do rzemiosła, budzi mój bezgraniczny podziw, zwłaszcza w dobie wszechobecnych skrótów produkcyjnych. Ponad 600 tysięcy ręcznie przygotowanych animacji sprawia, że każdy krok, sięgnięcie po broń, wejście do pojazdu czy dynamiczna ucieczka przed policją wyglądają jak wycięte z wysokobudżetowego filmu akcji. Brak dróg na skróty w postaci generatywnej sztucznej inteligencji i postawienie na czysty kunszt ludzkiej pracy czuć w każdym pojedynczym kadrze.
System fizyki oraz model zniszczeń wznoszą interakcję ze środowiskiem na poziom, o którym dotychczas mogliśmy jedynie marzyć. Pojazdy - według słów twórców - zachowują się z niesamowitym ciężarem i bezwładnością, a kolizje deformują karoserię w sposób niezwykle realistyczny i zróżnicowany. Woda, mokradła, zarośla na bagnach oraz zmienne warunki atmosferyczne reagują na obecność postaci i maszyn z chirurgiczną precyzją, tworząc spektakl, od którego dosłownie nie sposób oderwać wzroku.
Jeszcze większy świat, jak i możliwości eksploracyjnych
Możliwości swobodnej eksploracji i aktywności pobocznych w nowym stanie Leonida zapowiadają się wręcz przytłaczająco bogato. Skala wnętrz budynków, do których można wejść bez żadnych ekranów ładowania - od małych sklepów monopolowych, przez gigantyczne centra handlowe, aż po luksusowe rezydencje - otwiera pole do niespotykanej dotąd swobody planowania napadów i ucieczek. Każdy zakątek mapy skrywa unikalne mikronarracje i sekrety czekające na odkrycie.
Powrót legendarnego systemu pościgów z sześcioma gwiazdkami to ukłon w stronę najbardziej wymagających graczy, zwiastujący potężne wyzwanie taktyczne. Sztuczna inteligencja służb porządkowych działa z niespotykaną dotąd koordynacją - policjanci wykorzystują ukształtowanie terenu, zakładają blokady, stosują manewry zajeżdżania drogi i zmuszają gracza do ciągłej improwizacji oraz wykorzystywania każdego elementu otoczenia na swoją korzyść.
Równie fenomenalnie prezentuje się wpleciony w rozgrywkę ekosystem mediów społecznościowych. Wirtualny internet, platformy wideo i profile mieszkańców Leonidy nie są tylko statyczną ciekawostką, lecz dynamicznym zwierciadłem naszych poczynań w świecie gry. Nagrania z brawurowych ucieczek czy absurdalnych sytuacji momentalnie stają się viralami w grze, wpływając na rozpoznawalność bohaterów i reakcje otoczenia na ulicach.
Głosy zachwytu płynące z forów dyskusyjnych i mediów społecznościowych nie są przypadkowe - ludzie na całym świecie czują, że mamy do czynienia z projektem absolutnie unikalnym. Gracze zachwycają się głębią udźwiękowienia, gdzie każdy silnik, ryk tłumu czy szum wiatru w palmach buduje niezrównaną imersję. To poziom dbałości o detale, do którego żadne inne studio na świecie nie jest w stanie się nawet zbliżyć.
Niezwykle budujący jest również fakt całkowitej rezygnacji z mikropłatności w premierowym wydaniu gry, co pozwala skupić się wyłącznie na czystej magii jednoosobowej opowieści. Otrzymujemy kompletne, dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach dzieło sztuki, które szanuje czas i inteligencję odbiorcy. W czasach, gdy rynek zalewany jest niedokończonymi produktami-usługami, Rockstar Games po raz kolejny staje na straży najwyższej jakości tradycyjnego gamingu.
To gra, obok której nie da się przejść obojętnie
Z perspektywy gracza, który spędził z tą branżą ponad dwie dekady, czuję ogromne wzruszenie i ekscytację. Pamiętam pierwsze kroki w trójwymiarowym Liberty City, pamiętam zachwyt nad San Andreas i rewolucję, jaką przyniosła piąta część. Ale to, co nadchodzi teraz, to nie jest po prostu kolejna odsłona - to monumentalny skok generacyjny, na który czekaliśmy długie trzynaście lat.
Czysta radość płynąca z oglądania tego zwiastuna przypomina mi, dlaczego w ogóle pokochałem gry wideo. To obietnica nieskończonej przygody, nieskrępowanej wolności i wejścia do świata tak doskonałego, że granica między fikcją a rzeczywistością zaczyna się zacierać. Każdy element tej układanki - od oświetlenia po psychologię postaci - składa się na obraz gry idealnej.
Przeczytaj również
Komentarze (36)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych