Gamescom 2026 – graliśmy w Dragon Ball Xenoverse 3. Szukaj, walcz, kustomizuj

Gamescom 2026 – graliśmy w Dragon Ball Xenoverse 3. Szukaj, walcz, kustomizuj

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 16:30
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Ekspansywne otwarte miasto, dziesiątki, jak nie setki znanych postaci, powtarzalne misje i niemal nieskończone możliwości kustomizacji. Jeśli grało się w jedno „Xenoverse”, to grało się w nie wszystkie. 

Spędziliśmy z synem kilkadziesiąt godzin w „Xenoverse 2”, ale muszę się przyznać, że nigdy go nie skończyliśmy. Robienie dziesiątek podobnych misji, treningi, dziwaczne kombinacje ras i strojów – w pewnym momencie mieliśmy już wrażenie, że stoimy w miejscu i nic się już w tej grze nie zmienia. Czy trzecia część serii da radę odmienić tę sytuację? Nie jestem na ten moment przekonany.

Dalsza część tekstu pod wideo

Choć mapa huba jest zauważalnie inna niż w przypadku części drugiej, sama rozgrywka wygląda na pierwszy rzut oka aż przesadnie znajomo. Biegamy od znacznika do znacznika, szukamy przedmiotów, podejmujemy się misji, których różnorodność kończy się zwykle na „pokonaj wszystkich przeciwników” albo „pokonaj przeciwników w wyznaczonym czasie”. Walki wciąż rozgrywają się na trójwymiarowych arenach, na których często niewielcy wrogowie potrafią się wręcz zgubić i później weź ich szukaj, podstawy sterowania i walki są wciąż takie same. Mówi się jednak, że diabeł tkwi w szczegółach.

Pierwszą, zauważalną zmianą, jest obecność nowej rasy do wyboru. Do ludzi, sayan, namekian, majinów i klany Friezy dochodzi szósta klasa – android. Niestety, nie mieliśmy okazji nim zagrać, więc trudno nawet powiedzieć, czy jej umiejętności specjalne zaprojektowane zostały ciekawie i zmyślnie. My do wyboru mieliśmy tylko człowieka i Saiyanina, więc wiadomo, że wybrałem tego drugiego, bo nawet po tylu latach nie ma wielu rzeczy fajniejszych niż przytrzymanie L2 i trójkąta, aby transformować się w formę super. W naszej wersji kodu wciąż ograniczona jest ona timerem, lecz ponoć w kolejnych buildach jej utrzymanie będzie zależne od poziomu naszej ki.

Gamescom 2026 – graliśmy w Dragon Ball Xenoverse 3. Garść nowości, ale w gruncie rzeczy to wciąż po prostu Xenoverse

Vegeta z Saiyan sagi
resize icon

Jedną z rzeczy, które zbieramy eksplorując mapę, są tak zwane karty Mistypix, przedstawiające postacie z różnych epok historii świata Dragon Ball. Jeśli zabrać je do czarownicy (zdecydowanie przyjemniejszej dla oka niż Wróżka Baba/Baba Gula z oryginalnego „Dragon Ball”), przywoła ona duszę tego wojownika, co spowoduje pojawienie się go jako postaci w hubie. Można wtedy z taką postacią rozmawiać, trenować jej techniki, polepszać naszą więź z nią, co z kolei pozwoli odblokowywać nowe umiejętności na drzewku rozwoju tejże postaci, da nam jej ciuchy i pozwoli przyzywać ją w trakcie walki.

Idąc do walki, możemy channelować czyjąś duszę. Da nam to umiejętności tej postaci – np. Garlic Gun, jeśli mamy wyekwipowaną duszę Vegety – jak i związane z nią comba i animacje. Niby pozwala to dostosowywać rozgrywke pod siebie, w praktyce jednak wygląda to jak zwykła zmiana tekstury z oryginalnej postaci na naszą i tyle. Trzeba jednak przyznać, że całkiem zabawnie wygląda, kiedy nasz super saiyanin zaczyna tańczyć jak baletnica, bo korzystamy z duszy Recooma. Ubrania można mieszać dowolnie, ale najlepsze efekty dają pełne kostiumy, gwarantujące różnego rodzaju buffy. Same dusze natomiast można podzielić na kilka kategorii. Niektóre z nich będą po prostu atakować, kiedy po naładowaniu specjalnego paska wdusimy L2 i trójkąt, inne założą nam jakiś buff, a jeszcze inne debuff na przeciwnika. Wszystkich dusz do odblokowania jest ponad sto i każda z nich oferuje nam jakieś ciosy, ulepszenia, buffy i co tam jeszcze. Tak więc, kiedy pisałem, że możliwości jest niemal nieskończona liczba, naprawdę nie przesadzałem.

Przyznam, że nie do końca już pamiętam, jak to wyglądało w dwójce, ale wydaje mi się, że nowością w części trzeciej jest również fakt, że bić przeciwnika możemy „do skutku” - jeśli nasz pasek życia spadnie dramatycznie do zera, to najpierw nasi kompani mają 10 sekund, aby postawić nas ponownie na nogi, a następnie zostajemy po prostu odrodzeni po upływie kolejnych 3 sekund. I można klepać Broly'ego dalej! Brzmi to jak niepotrzebne upraszczanie rozgrywki? Może trochę tak, ale pamiętajmy, że na koniec każdej misji jesteśmy oceniani, więc jeśli komuś zależy na wynikach, bonusach i tak dalej, to wciąż musi się postarać. Wydaje mi się, że to całkiem nieźle pomyślany złoty środek, bo powtarzanie tych trudniejszych walk bywa już naprawdę męczące. 

„Dragon Ball Xenoverse 3” to gra przede wszystkim dla fanów tego uniwersum i tego stylu rozgrywki. Oprawa graficzna, lekko mówiąc, nie powala, fabularnie będzie pewnie równie pretekstowo i mało istotnie, jak ostatnio, a jeśli ktoś nie jest już wkręcony w serię, to może nawet stwierdzić, że to przecież prawie ta sama gra. I niby narzekam, niby marudzę, a pewnie i tak wciśniemy z synem parędziesiąt godzin, bo to przecież Dragon Ball i wciąż gra się w niego całkiem przyjemnie.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper