Marvel Tokon: Fighting Souls pokazało wielki problem gier Sony? Kolejne potknięcie…

Marvel Tokon: Fighting Souls pokazało wielki problem gier Sony? Kolejne potknięcie…

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Sony dostało do ręki grę o Spider-Manie, Iron Manie i reszcie Marvela, oddało ją ludziom od Guilty Geara oraz Dragon Ball FighterZ, a potem przy premierze na PC znowu udało się sprawić, że sporą część rozmowy przejęły rzeczy dziejące się poza samą walką. Zamiast dyskusji o kombinacjach, nowych drużynach i tym, kto jest przesadzony, gracze zaczęli mierzyć spadki płynności, walczyć z logowaniem i sprawdzać, dlaczego ich kraj zniknął z mapy dostępności. 

Tutaj Marvel Tokon: Fighting Souls zaczyna wyglądać jak coś więcej niż kolejna gra z pechowym startem. Sony od kilku lat próbuje rozszerzać swoje największe produkcje poza PlayStation, szczególnie na PC, tylko przy kolejnych premierach regularnie zostawia na drodze tę samą skórkę od banana. Raz jest nią PSN, innym razem port wymagający kolejnych łatek, jeszcze innym decyzje, które z punktu widzenia właściciela platformy pewnie wyglądają rozsądnie, ale dla gracza są tylko dodatkową przeszkodą między „kup” a ekranem startowym. Jedno potknięcie można zrzucić na pecha. Gdy ślady butów zaczynają układać się w znajomy wzór, warto już zapytać, czy problem nie leży trochę wyżej.

Dalsza część tekstu pod wideo

Jeszcze jedno konto, jeszcze jedno hasło

Kupujesz grę na Steamie, płacisz za nią na Steamie, pobierasz ją przez Steam, uruchamiasz ze Steama i... Zanim wejdziesz do sieciowej części, ktoś wyciąga rękę po jeszcze jedno konto. Marvel Tokon: Fighting Souls wymaga profilu PlayStation do lobby, rankingowych i zwykłych walk online, prywatnych pokojów oraz innych funkcji sieciowych. Bez niego nadal można korzystać z całkiem sporej części gry offline, więc nie mamy tutaj zamkniętej bramy przed ekranem startowym. Mamy dodatkową budkę kontrolną.

Samo założenie konta trwa chwilę i pewnie dla wielu osób cała sprawa skończy się na przewróceniu oczami, wpisaniu maila oraz przejściu dalej. Problem z takimi wymaganiami rzadko polega jednak na tych kilku minutach. Gracz pecetowy ma już konto Steam, czasem Epic, Ubisoft Connect, EA, Battle.net, Rockstar Games Launcher i kilka innych cyfrowych breloczków wiszących przy kluczach. Każdy wydawca ma oczywiście świetny powód, żeby dołożyć własny. 

Sony ma w dodatku za sobą historię, przez którą gracze nie patrzą już na napis „wymaga konta PlayStation” jak na niewinną formalność. Helldivers 2 nadal posiada na Steamie informację o wymaganym profilu PSN, a temat łączenia kont zdążył wcześniej wywołać potężną burzę wokół jednej z największych pecetowych premier PlayStation. 

Sony nadal chce być gospodarzem

Z perspektywy PlayStation ten pomysł oczywiście ma sens. Konto daje własną relację z graczem, pozwala spiąć społeczność, profile oraz usługi i sprawia, że człowiek kupujący produkcję na Steamie nie znika całkowicie w ekosystemie Valve. Sony przez dekady budowało platformę właśnie na takim przywiązaniu. Tyle że PC rządzi się trochę inną logiką. Pecetowiec kupuje grę i najchętniej chciałby po prostu ją uruchomić.

Szczególnie dziwnie wygląda to przy bijatyce. Tutaj sieć nie jest małym dodatkiem schowanym trzy zakładki dalej. Ranking, szybki mecz z obcym graczem, pokój ze znajomymi - to dla wielu osób codzienny chleb całego gatunku. Można więc powiedzieć, że Tokon działa offline bez PSN i formalnie będzie to prawda. Można również kupić samochód i jeździć nim wyłącznie po własnym podjeździe. Wszystko zależy od tego, po co właściwie przyszliśmy.

Najbardziej szkoda, że podobne dyskusje potrafią przykrywać samą grę. Arc System Works przygotowuje bijatykę 4 na 4 z bohaterami Marvela, Spider-Man może tłuc się obok Iron Mana, a fani całymi godzinami mogliby rozbierać system walki na śrubki. Tymczasem po premierze na Steamie Tokon zebrało głównie negatywne recenzje użytkowników - 39 procent pozytywnych przy ponad 2,5 tysiąca ocen - i część rozmowy szybko skręciła również w stronę rzeczy, które z projektowaniem combosów nie mają wiele wspólnego. 

W tym miejscu leży szerszy problem pecetowej polityki Sony. Firma chce korzystać z ogromnej publiczności PC, ale wciąż nie do końca chce wejść tam jako zwykły wydawca. Zabiera ze sobą fragment własnego ogrodzenia. Czasem będzie nim konto, czasem integracja z usługami PlayStation, a gracz ma zaakceptować, że razem z grą kupuje mały kawałek ekosystemu. Biznesowo można to uzasadnić bez większego wysiłku. Znacznie trudniej to, co zyskuje na tym człowiek siedzący przed monitorem.

Może wystarczy po prostu sprzedać grę?

Sony ma dziś marki, których pecetowcom naprawdę nie trzeba wciskać dodatkową marchewką. God of War, Spider-Man, Ghost of Tsushima, Helldivers czy właśnie Marvel w rękach Arc System Works potrafią zainteresować ludzi własnym nazwiskiem. Każda dodatkowa bariera jest więc ryzykiem podejmowanym już po wykonaniu najtrudniejszej roboty. Klient przyszedł, wyjął portfel i chce grać.

Marvel Tokon: Fighting Souls nie polegnie oczywiście wyłącznie przez formularz logowania. O jego życiu zdecydują walka, balans, netcode, aktualizacje i ludzie, którzy zostaną przy nim na miesiące. Sony powinno jednak wyciągnąć lekcję z samego faktu, że znowu o tym rozmawiamy. Firma od lat próbuje otworzyć drzwi na PC, po czym regularnie ustawia w przejściu mały stolik z napisem „konto PlayStation tutaj”. Może kolejny krok jest prostszy, niż wygląda: zabrać stolik i pozwolić ludziom wejść.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper