„Zmęczenie superbohaterami” właśnie umarło? Ten film zarobił 932 mln dolarów w jeden weekend
Jeszcze niedawno superbohaterowie mieli podobno pakować peleryny do kartonów. Widzowie byli zmęczeni, uniwersa przepełnione, a każda kolejna scena po napisach budziła częściej westchnienie niż ekscytację. Hollywood zdążyło już niemal wypisać receptę: mniej trykotów, mniej portali, mniej ludzi spadających z nieba na trzy punkty podparcia. A potem przyszedł jeden weekend i ktoś dopisał do rachunku 932 miliony dolarów.
Być może więc całe „zmęczenie superbohaterami” od początku było źle nazwane. Publiczność nie miała dość ludzi w maskach. Miała dość filmów zachowujących się tak, jakby sama maska wystarczyła do sprzedania biletu. Teraz jeden z nich zrobił wynik, przy którym większość blockbusterów może tylko poprawić pelerynę i zejść mu z drogi.
932 miliony i peleryna nadal żyje
Spider-Man: Brand New Day wpadł do kin przez dach, rozwalił licznik i zostawił księgowych z miną ludzi, którzy właśnie odkryli dodatkowe zero w raporcie. Film zebrał 932 miliony dolarów na świecie podczas weekendu otwarcia, ustępując pod tym względem jedynie Avengers: Endgame. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie zgarnął 360 milionów, przebijając dotychczasowy rekord krajowego debiutu.
Oczywiście Pająk nie startował z pozycji zwykłego zawodnika. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci popkultury, Tom Holland wrócił po ogromnym sukcesie No Way Home, a poprzedni film zostawił Petera Parkera w miejscu, które aż prosiło się o ciąg dalszy. Świat zapomniał o jego istnieniu, przyjaciele ruszyli dalej, a bohater został sam z maską oraz miastem. Brand New Day nie musiało więc wymyślać emocji na potrzeby zwiastuna. Wystarczyło podnieść historię dokładnie tam, gdzie kilka lat wcześniej zabolała najmocniej.
Mimo tego skali wyniku nie da się wyjaśnić samą popularnością czerwono-niebieskiego kostiumu. Spider-Man był przecież popularny również wtedy, gdy inne komiksowe produkcje odbijały się od widowni i kończyły kinową trasę znacznie poniżej oczekiwań. Tym razem publiczność zobaczyła premierę, przy której chciała być od pierwszego weekendu. Tłum przyszedł sprawdzić, co stało się z Peterem Parkerem, zanim Internet zamieni cały film w miniatury, memy i sceny nagrane telefonem.
Zmęczenie miało inną twarz
„Zmęczenie superbohaterami” było bardzo wygodnym określeniem. Dwa słowa i nagle dało się nimi przykryć słabsze scenariusze, rozciągnięte uniwersa, bohaterów pozostawianych bez kontynuacji oraz produkcje wyglądające jak zwiastun filmu, który może kiedyś powstanie. Gdy wynik się nie zgadzał, winna była publiczność zmęczona pelerynami. Nikt nie musiał wtedy pytać, czy sam film dał jej choć jeden sensowny powód, żeby kupić bilet.
Widzowie nie podpisali jednak umowy, że będą chodzić na każdą premierę z logo Marvela albo DC. Przez pewien czas marki były wystarczająco silne, by sama obecność w większej układance tworzyła wydarzenie. Później układanka urosła tak bardzo, że część publiczności przestała wiedzieć, który element właśnie ogląda i kiedy zobaczy jego dalszy ciąg. Brand New Day wróciło do bohatera, którego ludzie znają, lubią i chcą śledzić bez studiowania mapy wieloświata. Rekord pokazuje, że taka więź nadal ma ogromną wartość.
Jeden weekend nie kasuje oczywiście wszystkich problemów kina superbohaterskiego. Spider-Man należy do garstki postaci zdolnych uruchomić podobną skalę zainteresowania, a jego sukces nie sprawi automatycznie, że następny komiksowy film dostanie od widzów taką samą taryfę. W ostatnich latach wyniki poszczególnych produkcji mocno się różniły, czasem nawet przy znanych bohaterach i dużych budżetach. Gatunek nie został cudownie uzdrowiony.
Najważniejsza lekcja dla studiów jest więc dość niewygodna. Nie wystarczy zrobić mniej filmów, zmienić harmonogram i przez kilka miesięcy powtarzać, że teraz liczy się jakość. Trzeba jeszcze przygotować historię, na którą ludzie naprawdę czekają. Brand New Day wykorzystało lata przywiązania do Petera, konsekwencje poprzedniej części i obietnicę bardziej osobistej opowieści. Pora przestać zakładać, że widz kupi bilet za sam widok maski.
Peleryna oczyszczona z zarzutów
Zmęczenie superbohaterami prawdopodobnie nie umarło, bo być może nigdy nie istniało w formie, którą tak chętnie opisywano. Publiczność była zmęczona nadrabianiem, przeciętnymi historiami oraz filmami, które odkładały najciekawsze rzeczy na następną część. Kiedy dostała bohatera z emocjonalnym bagażem i premierę pachnącą prawdziwym wydarzeniem, pojawiła się w kinach w liczbie zdolnej zawstydzić niemal całą historię box office’u.
932 miliony dolarów to więc rachunek wystawiony wszystkim, którzy zbyt długo mylili zainteresowanie marką z bezwarunkową lojalnością. Spider-Man pokazał iż widzowie nadal kochają wielkich bohaterów, ale oczekują od nich czegoś więcej niż kolejnej sceny po napisach. Peleryny mogą spać spokojnie. Ich właściciele muszą po prostu znowu mieć po co je zakładać.
Przeczytaj również
Komentarze (8)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych