Gothic Remake, Assassin’s Creed Black Flag i Black Ops 2 pokazują, że ludzie pragną powrotu do starych gier

Gothic Remake, Assassin’s Creed Black Flag i Black Ops 2 pokazują, że ludzie pragną powrotu do starych gier

Maciej Zabłocki | Wczoraj, 22:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google

Branża gier od lat próbuje przekonać nas, że przyszłość należy do ogromnych światów, wieloletnich planów rozwoju, przepustek sezonowych i produkcji, które nigdy nie powinny się kończyć. Tymczasem gracze masowo kupują przygodę pirata z 2013 roku, wracają do Górniczej Doliny i rzucają wszystko, żeby ponownie biegać po Nuketown. Być może wcale nie tęsknimy za starymi grami. Tęsknimy za tym, co stare gry robiły lepiej.

Trzy tegoroczne premiery pokazują skalę zjawiska. Assassin’s Creed Black Flag Resynced sprzedał się w dwóch milionach egzemplarzy pierwszego dnia i ponad trzech milionów w tydzień. Gothic 1 Remake przekroczył pół miliona kopii w siedem dni, zbliżając się na Steamie do 78 tysięcy jednocześnie grających. W przypadku Call of Duty: Black Ops 2 testowy widżet PS5 wskazał natomiast 5,25 mln aktywnych graczy w pierwszym tygodniu. Ta ostatnia liczba nie jest oficjalnym wynikiem Activision ani liczbą sprzedanych kopii, ale nawet potraktowana z odpowiednim dystansem pozostaje absurdalnie wysoka.

Dalsza część tekstu pod wideo

Najprościej powiedzieć, że dopadła nas wszystkich nostalgia. Ludzie chcą wrócić do czasów dzieciństwa, szkoły, studiów, pierwszego komputera albo konsoli kupionej za pieniądze odkładane przez pół roku. To prawda, tylko że niepełna. Nostalgia uruchamia zainteresowanie, ale nie tłumaczy, dlaczego miliony graczy są gotowe ponownie zapłacić pełną lub prawie pełną cenę. Moja teza jest więc trochę inna - ludzie nie pragną starych gier dlatego, że są stare. Pragną produkcji z wyraźną tożsamością, zamkniętą konstrukcją i zasadami, które nie powstały na posiedzeniu działu monetyzacji.

Statystyki pokazują bardzo ciekawe dane

Black Ops 2
resize icon

Zmienił się przy tym sam odbiorca. Według raportu ESA przeciętny amerykański gracz ma już 36 lat i gra średnio od 18 lat. To nie jest nastolatek szukający co tydzień nowej sensacji, lecz często dorosły człowiek z pracą, rodziną, obowiązkami i ograniczonym czasem. Ma pieniądze na kilka premier, ale niekoniecznie ma ochotę przeznaczyć 15 godzin na sprawdzanie, czy któraś z nich w ogóle zacznie mu się podobać. Dobrze znana nazwa staje się więc obietnicą konkretnej przygody i mechanik rozgrywki, których nie trzeba się uczyć na nowo.

Psychologia nostalgii również sięga głębiej niż zwykłe „kiedyś było lepiej”. Badania wiążą ją z poczuciem ciągłości własnej tożsamości - ze świadomością, że człowiek, którym jesteśmy dzisiaj, nadal ma coś wspólnego z osobą sprzed kilkunastu lat. Powrót do Górniczej Doliny, na pokład Kawki albo do multiplayera Black Ops 2 nie odtwarza wyłącznie samej gry. Odtwarza emocje, ludzi i fragment życia, z którym dana produkcja była związana. Badania nad znajomymi fikcyjnymi światami wskazują też, że wracamy do nich szczególnie chętnie, gdy jesteśmy zmęczeni, ponieważ przewidywalność zmniejsza wysiłek potrzebny do wejścia w ten unikalny świat. 

Tylko że ogromna część odbiorców remaków nie wraca do żadnych własnych wspomnień. W badaniu MTM przeprowadzonym na 1500 graczach z USA i Wielkiej Brytanii aż 85% osób korzystających w ostatnim roku z remake’u lub remastera nie grało wcześniej w pierwowzór. To właściwie rozbija najprostsze wyjaśnienie całego fenomenu. Jak można tęsknić za grą, której nigdy się nie uruchomiło?

Gothic Remake_1
resize icon

Można natomiast znać jej reputację. Młodsi gracze przez lata słyszeli, że Gothic stworzył jeden z najbardziej wiarygodnych światów w historii RPG, Black Flag jest najlepszą piracką przygodą, jaką kiedykolwiek zrobiono, a Black Ops 2 pozostaje szczytowym osiągnięciem wieloosobowego Call of Duty. Remake daje im możliwość uczestniczenia w czymś, co wcześniej znali tylko z filmów, memów i opowieści starszych graczy. To nie nostalgia osobista, lecz chęć nadrobienia fragmentu historii medium – tyle że bez walki z archaicznym sterowaniem, starym sprzętem i rozdzielczością przypominającą transmisję z kamery przemysłowej.

Gothic 1 Remake jest tu szczególnie ciekawy, bo nie odniósł sukcesu dzięki wygładzeniu wszystkich kantów. Nadal pozostaje grą surową, momentami nieprzyjemną i świadomie niewygodną. Świat nie ustawia się pod bohatera, wilk może rozszarpać go w kilka sekund, mapa nie jest usłana wskaźnikami z nawigacji, a postacie pamiętają zachowanie gracza. Kolonia funkcjonuje według własnych zasad i nie traktuje Bezimiennego jako wybrańca tylko dlatego, że siedzi po właściwej stronie monitora.

Właśnie tego może brakować części współczesnych produkcji. Gothic nie oferuje największego świata, setek znaczników ani przeciwników skalujących się grzecznie do poziomu postaci. Daje za to miejsce, które sprawia wrażenie istniejącego niezależnie od gracza. Remake poprawił prezentację i dostępność, ale nie wyrzucił podstawowej filozofii pierwowzoru. Pół miliona kopii w tydzień pokazuje, że gracze nadal potrafią zaakceptować niewygodę, jeśli w zamian otrzymują charakter i właściwą tożsamość. Wyniki sprzedażowe są bardzo zadowalające dla THQ Nordic, więc przypuszczalnie możemy oczekiwać, że powstanie remake drugiej odsłony. 

Nowy-stary Asasyn rozbił bank

AC Black Flag Resynced
resize icon

Black Flag Resynced działa na trochę innej zasadzie. Tutaj punktem wyjścia jest ogromna marka, ale również konkretna fantazja, której Ubisoft przez trzynaście lat nie zdołał skutecznie zastąpić. Karaiby, rozwój Kawki, szanty śpiewane przez załogę, abordaże, nurkowanie, polowanie na legendarne okręty i Edward Kenway - to zestaw elementów, który nadal brzmi bardziej kusząco niż kolejna mapa wypełniona czynnościami przygotowanymi według korporacyjnego szablonu. Resynced przebudował grafikę, walkę, parkour, skradanie i mechanikę morską, ale zachował rdzeń oryginału. W efekcie sprzedano ponad trzy miliony kopii w tydzień, a gra zaliczyła najlepszy debiut Assassin’s Creed na Steamie w historii serii.

Black Ops 2 jest jeszcze mocniejszym przypadkiem, bo nie dostał podobnej przebudowy. To port, nie remaster. Bez rewolucyjnej grafiki, bez międzyplatformowego multiplayera, za to z ceną wynoszącą 174 zł bez promocji i przepustką sezonową sprzedawaną osobno. Brakuje nawet kilku funkcji oryginału, w tym Theatre Mode. Activision zrobiło więc właściwie wszystko, by oferta wyglądała jak szybki skok na kasę, a gracze i tak rzucili się na nią bez większego namysłu. Dlaczego? Bo pod starą oprawą nadal znajduje się świetnie zaprojektowana gra. Black Ops 2 miał rozgałęzioną kampanię, system Pick 10 dający sporą swobodę budowania klas, czytelne mapy, dobry balans pomiędzy tempem i pozycjonowaniem oraz Zombies, które było pełnoprawnym filarem produkcji, a nie dodatkiem dopisanym na ostatniej prostej. Można było wejść, rozegrać kilka meczów i wyjść. Gra nie przypominała aplikacji, która po uruchomieniu atakuje użytkownika trzema walutami, pięcioma powiadomieniami i informacją, że ma cztery dni na zdobycie różowego karabinu.

Nie chodzi o to, że dawniej wszystkie gry były lepsze. To bzdura, którą bardzo łatwo sprzedać, bo pamiętamy klasyki, a zapominamy o tonach przeciętności zalegającej kiedyś na sklepowych półkach. Stare produkcje też miały błędy, płatne dodatki, głupie decyzje projektowe i zawartość wycinaną przed premierą. Różnica polega na tym, że najczęściej wiedziały, czym chcą być. Nie musiały jednocześnie walczyć o każdą godzinę życia gracza, symulować serwisu społecznościowego i przygotowywać miejsca na pięć lat sezonowych aktualizacji.

Górnicza Dolina
resize icon

Dochodzi do tego zwyczajne zmęczenie wyborem. W samym 2025 roku na Steamie pojawiło się ponad 21 tysięcy gier. Przy takiej podaży problemem przestaje być znalezienie czegokolwiek do grania. Problemem staje się znalezienie czegoś, czemu warto poświęcić choćby wieczór. Znana marka, wysoka ocena pierwowzoru oraz wspomnienia społeczności ograniczają ryzyko. Gracz nie kupuje wyłącznie produktu. Kupuje pewność, że jego coraz cenniejszy czas nie zostanie kompletnie zmarnowany. 

Dobry remake staje się więc mostem pomiędzy zaufaniem do przeszłości a wygodą teraźniejszości. Ma działać na obecnym sprzęcie, wyglądać przyzwoicie na dużym telewizorze, oferować współczesne sterowanie i usuwać najbardziej irytujące ograniczenia, ale jednocześnie nie może zgubić elementów, dzięki którym pierwowzór został zapamiętany. To trudniejsza sztuka, niż może się wydawać. Zbyt mało zmian daje leniwy port. Zbyt dużo zmian kończy się nową grą noszącą skórę dawnego klasyka.

Oczywiście wydawcy dostrzegają w tym przede wszystkim mniejsze ryzyko. Znana marka jest łatwiejsza do wypromowania, a sukces sprzed lat stanowi gotowy argument dla inwestorów. Jeśli każdy większy wydawca zacznie wyciągać z magazynu dowolną produkcję, zwiększać rozdzielczość i żądać 300 zł, bardzo szybko przejdziemy od nostalgii do przemysłowego szabrowania cmentarza. Samo stare logo nie wystarczy. Gracze wybaczą przestarzałą animację albo prostą konstrukcję misji, ale nie wybaczą braku szacunku do pierwowzoru.

Kiedyś nie było może lepiej, ale było ciekawiej i przyjemniej

Black Ops 2
resize icon

Gothic 1 Remake, Black Flag Resynced i Black Ops 2 reprezentują trzy różne sposoby przywracania dawnych gier. Pierwszy odbudowuje stary świat, zachowując jego bezkompromisowość. Drugi modernizuje wielki hit, rozwijając jego mechanikę i oprawę. Trzeci niemal po prostu stawia czternastoletnią grę na półce współczesnego sklepu. Wszystkie osiągnęły sukces, więc wspólnym mianownikiem nie może być technologia. Jest nim zaufanie do konkretnego projektu.

Ludzie chcą gier, które mają własny charakter, szanują ich czas i nie próbują natychmiast zamienić zainteresowania w wieloletni abonament emocjonalny. Nostalgia otwiera drzwi, ale za nimi musi nadal znajdować się dobra gra. Jeżeli nowoczesna branża chce zrozumieć popularność powrotów do przeszłości, powinna przestać pytać, ile jeszcze klasyków można odświeżyć. Chciałbym kiedyś cofnąć czas i ponownie wrócić do złotej ery gamingu na X360, albo jeszcze wcześniej, by raz jeszcze posmakować wszystkich tych wielkich premier na PS2. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google
Źródło: Opracowanie własne
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper