Sony i sprawa monopolizacji rynku - szczera opinia
Stało się. Zarządcy Sony podjęli decyzję, o której za kilka lat historycy branży napiszą jako początku ery totalnej cyfryzacji. Dokładnie 1 lipca Sid Shuman napisał: "produkcja wszystkich nowych gier na fizycznych nośnikach dla konsol PlayStation nie będzie kontynuowana od stycznia, 2028 roku" - wpis rozjuszył miliony. Decyzja ta jest równoważna z monopolizacją rynku - w zakresie dostępności oraz polityki cenowej. Wśród społeczności nie brakuje jednak optymistów wierzących, że japońska korporacja ugnie się pod presją tłumu i odwoła wcześniejsze postulaty. Zależnie od wyniku tej decyzji PlayStation, jako pierwsze z konsol, przejdzie w pełną digitalizację.
Cyfryzacja to owoc technologicznego postępu. Ten wypiera tradycję, którą stanowią fizyczne wydania gier. To trudne w akceptacji, a 1 lipca lista zażaleń na wall'u zdawała się nie mieć końca. Niesłabnące echa zaskakującego ogłoszenia od PlayStation dochodzą od społeczności oraz deweloperów. "Jestem smutny z tego powodu, ponieważ dorastałem z wydaniami fizycznymi" - Hideo Kojima, kreator serii Metal Gear Solid oraz Death Stranding wie co mówi. Od najmłodszych lat spędzał czas na studiowaniu dobrego kina. Jego socjalki pękają w szwach od postów, w których znany twórca chwali się posiadaniem wyjątkowych filmów w limitowanych wydaniach formatu DVD. "Gry różnią się tym, że po zakupie pobieramy je na HDD konsoli. Gdy jednak i one przejdą w streaming, także znikną" - dodaje Hideo.
Autor wypowiedzi obawia się, że zmienia się definicja zakupu gry. Konsumenci i konsumentki wydadzą środki za licencję a poczucie własności gier, które dawały i wciąż daję fizyczne edycje, totalnie zaniknie. "Jakaś firma zwyczajnie powie, aby wykupić subskrypcję" - brzmi to ciekawe z perspektywy wysoko cenionej osoby w branży, w dodatku tworzącej na zlecenie Sony (Death Stranding) i Microsoft (ODD). "Jesteśmy głęboko rozczarowani decyzją Sony o porzuceniu fizycznych nośników. Są one witalnym punktem ochrony, posiadania i wyboru klientów, i wartością, na której opieramy się od 2016 roku" - napisał Jon Gibson, założyciel Iam8bit. To amerykański sprzedawca merchandisingowy i wydawca gier. Firma puściła w rynek limitowane edycje Blue Prince i Fear the Spotlight. "Staramy się. aby tworzony przez nas gry były szeroko dostępne, co wiąże się z dystrybuowaniem fizycznych wersji. Wraz ze stopnie ewolucji rynku sprostamy oczekiwaniom kolekcjonerów" - napisano w oświadczeniu Atari, firmie, która rozhulała przemysł growy na przełomie lat 70/80. Już we wczesnych rozdziałach historii branży padały pomysły dystrybuowania gier poprzez sygnał telewizyjny. Tego chciał dokonać Ralph Baer z pierwszą konsolą do gier, Magnavox Oddysey.
Era cyfr

Frank Ciddalfi, założyciel Video Game History Foundation twierdzi, że gry wydawane na płytach już dawno przestały reprezentować stan faktyczny produktu. Wskazał popremierowe aktualizacje jako jedną z głównych przyczyn. Jako historyk branży gier zastanawia się nad terminem zdatności danej gry, gdy nośniki fizyczne znikną na stałe z rynku komercyjnego. "Wszyscy są zgodni co do tego, że to problem dla przemysłu gier. Trzeba zasiąść z tym przy stole i znaleźć solucję. Prośby do muzeów o pobranie GTA 6 i oczekiwanie, że przetrwa ono w takiej formie kolejne 50 lat nie jest optymalnym rozwiązaniem" - dodał. Gdy wygaśnie licencja, gdy dany tytuł zniknie ze sprzedaży cyfrowej, co nam pozostanie? Wspomnienie uwiecznione zrzutami ekranu? Materiał prywatny w YouTube? Z perspektywy współczesnego klienta/klientki to przesadne dramatyzowanie, lecz lwią część społeczności tworzą osoby wychowane "na płytach". Niebawem zakup gier z cyfrowego kramu PS3, PSP i PS Vita przejdzie do historii. Śpieszmy się kochać retro, bo tak szybko odchodzi.
"W odpowiedzi na zmieniające się trendy oraz preferencje użytkowników nowe gry na PlayStation pojawią się już tylko w formacie cyfrowym" - szokujący wstępniak Shumana postawił na baczność całą branżę. Jako konsument cenię wybór. Spędziłem ponad rok czasu z cyfrowymi wersjami gier, z zupełnie świadomego wyboru. Digitalizacja PlayStation odbiera tę możliwość. Firma odważnie podchodzi do działania pomimo pozwów jakie kierują pod jej adresem organizacje non-profit. Minął niecały rok od wpłynięcia pozwu z ramienia Stichint Massachade & Consument, holenderskiej fundacji konsumentów domagającej się od korporacji zadośćuczynienia 1.7 miliona graczy na kwotę 400 milionów dolarów. Powód? Sony Tax, zawyżone ceny gier oraz dodatków w PlayStation Store. "Przewaga Sony na konkurencyjnym rynku konsol nie jest naszą sprawą. Istotnym jest, że Sony wykorzystuję swoją dominację, aby przyćmić każdego innego sprzedawcę. Cyfrowych gier na konsolach PlayStation nie można nigdzie indziej poza PlayStation Store, więc presja cenowa nie istnieje" - przekazała w oświadczeniu Lucia Melcherts, szefowa organizacji. Według pozywających gracze zapłacili o 47% więcej za cyfrowe edycje gier niż w przypadku egzemplarzy sprzedawanych na płycie. A skoro cyfra eliminuje koszty związane z tłoczeniem, pakowaniem, magazynowaniem i transportem - powinno być odwrotnie. W poniedziałek, 29 czerwca odbyło się pierwsze przesłuchanie w tej sprawie. Jej przebieg i rozwiązanie może zająć całe miesiące.
Historyczna decyzja

W przeszłości Japończycy próbowali wcisnąć graczom konsolkę PSPGo, czyli wersję PlayStation Portable pozbawioną portu dysków UMD. Sprzęt okazał się porażką i zdawało się, że firma nigdy więcej nie sięgnie po zbliżone metody. Był to jednak zupełnie inny czas niż obecnie, a cyfryzacja miała dopiero nadejść. Przyrost sprzedaży e-wydań nastąpił dwa lata temu. Według raportu GSD (Games Sells Data) w 2023 roku sprzedano 72 miliony gier w pudełkach, co stanowiło 47% całości, reszta należała do sekcji cyfrowej. Rok później raport wykazał znacząca przewagę nie- fizycznej wersji, 75% sprzedaży pochodziło z e-dystrybucji, 25% w detalu. Postępująca cyfryzacja nakłania zarządy potężnych firm do zmiany polityki wydawniczej. Były szef PlayStation, Shawn Layden, kilka dni temu zdradził, że Sony latami przygotowywało się do tej zmiany. "W ciągu dwudziestoletniej pracy zadawano mi takie pytania rokrocznie" - wspominał (dzięki, Eurogamer). Jak sam zaznaczył w dalszej części wywiadu, większość nie oznacza całości, co odniósł do informacji, według której przeszło 80% zysków ze sprzedaży gier Sony pochodzi z dystrybucji cyfrowej. Sony wprawiło w osłupienie wszystkich, jednak od lat pisano, że usunięcie płyt na stałe to kwestia czasu. Trudne czasy czekają sprzedawców gier w pudełkach, w dłuższej perspektywie biznesy te są zagrożone, ich właściciele albo będą zmuszeni się przekwalifikować, albo sprostać nowemu wyzwaniu. Znikną nocne premiery gier, skoro te będą dostępne z poziomu konsoli wraz z wybiciem północy. Postęp ma swoją cenę i skoro już ceny gier w PlayStation Store są wysokie, taniej niestety nie będzie. God of War: Ragnarok w cyfrowej edycji Deluxe kosztuje 339 złotych, po prawie czterech latach od premiery. Podobnie jest z grą Horizon: Forbidden West. Eliminacja płyt to całkowity monopol producenta w kwestii cen. Produkcje od wewnętrznych studiów PlayStation bardzo rzadko ulegają promocjom. Czy taka przyszłość czeka resztę branży? Skoro lider konsol jako pierwszy idzie w cyfrę, reszta podąży jego śladem.
Przeczytaj również
Komentarze (12)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych