Nowa generacja kart graficznych będzie bazować na AI i uczeniu maszynowym. Jaka przyszłość czeka graczy PC?
Nowa generacja kart graficznych zapowiada się na jedną z najciekawszych od lat. NVIDIA i AMD coraz wyraźniej przesuwają ciężar z klasycznego renderingu na ray-tracing, path-tracing, akcelerację AI, kompresję geometrii, generowanie klatek i rekonstrukcję obrazu. Innymi słowy: następne Radeony i GeForce’y będą sprzętami projektowanymi pod obliczenia maszynowe i wykorzystanie sztucznej inteligencji do poprawy jakości obrazu.
Punktem wyjścia po stronie NVIDIA jest dziś seria GeForce RTX 50 oparta na architekturze Blackwell. Firma oficjalnie komunikuje ją jako platformę dla graczy i twórców z DLSS 4.5, piątą generacją rdzeni Tensor, czwartą generacją rdzeni RT, nowymi multiprocesorami strumieniowymi zoptymalizowanymi pod shadery neuronowe oraz path tracing wspierany renderingiem neuronowym. To ważne, bo RTX 60 będzie rozwinięciem kierunku, który dobrze znamy z Blackwella. Mniej gadania o czystym rasterze, więcej o AI, RT, płynności, rekonstrukcji obrazu i opóźnieniach. Niestety.
Kolejna generacja kart graficznych NVIDIA, czyli Rubin, jest przede wszystkim platformą AI/datacenter. NVIDIA pokazała nową architekturę jako cały ekosystem składający się z wielu elementów - między innymi GPU Rubin, CPU Vera, NVLink 6, ConnectX-9, BlueField-4 i Spectrum-6 zaprojektowany do obniżania kosztu inferencji i przyspieszania dużych modeli AI. Firma mówi też o Feynmanie jako kolejnej architekturze po Verze Rubin, ale znowu - w oficjalnych komunikatach to roadmapa infrastruktury AI, nie tabelka przyszłych kart dla graczy.
NVIDIA opóźni premierę RTX 60 dla graczy. Nie ma pośpiechu
Karty graficzne z rodziny RTX 60 mogą korzystać z architektury Rubin i oznaczeń GR20x, ale ich premiera jest nadal odległa. Co jednak istotne, NVIDIA zwykle przenosi kluczowe rozwiązania z dużych architektur do produktów konsumenckich, choć nie zawsze robi to jeden do jednego. Do tego dochodzi temat pamięci, który może być równie ważny jak sama architektura.
Według raportów z początku 2026 roku NVIDIA miała ograniczyć plany dotyczące nowych kart gamingowych, a seria RTX 60 mogłaby przesunąć się nawet na 2028 rok, między innymi przez napięcia na rynku pamięci. Tom’s Hardware przytaczało stanowisko NVIDIA, że popyt na GeForce RTX jest mocny, ale podaż pamięci jest ograniczona, a firma współpracuje z dostawcami, by maksymalizować dostępność. W kolejnej generacji VRAM będzie jednym z najważniejszych elementów, bo AI lokalne, tekstury wysokiej rozdzielczości i path tracing będą zjadać ogromne ilości pamięci.
Właśnie dlatego do rzekomych specyfikacji RTX 6090, RTX 6080 czy RTX 6070 podchodzę ze sporym dystansem, bazując oczywiście na plotkach, przeciekach i spekulacjach. W sieci krążyły informacje o układach GR202/GR203/GR205, 512-bitowej szynie, 32 GB GDDR7, 192 SM, piątej generacji rdzeni RT i szóstej generacji rdzeni Tensor. Brzmi pięknie, ale co ważne, NVIDIA nie pracuje jeszcze publicznie na finalnych nazwach SKU, nie są znane zegary, cele wydajnościowe, a według różnych źródeł gamingowe układy Rubin nie są jeszcze na takim etapie, by traktować podobne tabelki poważnie.
Najbardziej rozsądna prognoza dla RTX 60 jest więc taka, że jeżeli seria faktycznie oprze się na Rubinie, największy skok zobaczymy niekoniecznie w zwykłym rasteryzowaniu, ale w ray-tracingu, path-tracingu, shaderach neuronowych, DLSS nowej generacji i lokalnych obciążeniach AI. Plotki mówią o wyraźnym wzroście wydajności RT i około 35% poprawie czystego rastera względem RTX 50. W praktyce NVIDIA zapewne zagra tak, jak do tej pory - prawdziwe „wow” marketingowe przyjdzie z technologii rekonstrukcji obrazu, generowania klatek i coraz lepszego maskowania kosztów pełnego ray-tracingu.
AMD zapowiada wyrównaną walkę w kolejnej generacji GPU
Po stronie AMD sytuacja jest równie ciekawa, bo Radeon RX 9070 i RX 9070 XT były dopiero początkiem nowego rozdziału. AMD oficjalnie wprowadziło je jako karty z architekturą RDNA 4, 16 GB pamięci, przebudowanymi akceleratorami ray tracingu oraz mocniejszymi blokami AI. Firma od razu ustawiła RX 9000 jako serię dla graczy, którzy oczekują wysokiej wydajności, ale bez bezpośredniego pojedynku z najdroższymi GeForce’ami. To był ruch pragmatyczny: nie walczyć za wszelką cenę z RTX 5090, tylko wbić się w ten segment rynku, gdzie sprzedaje się najwięcej kart.
W tym przypadku musimy spojrzeć na nową architekturę kart graficznych od AMD. Nazywa się UDNA. AMD już w 2024 roku potwierdziło plan połączenia konsumenckiej architektury RDNA i serwerowej CDNA w jedną, zunifikowaną architekturę. Jack Huynh tłumaczył, że dzisiaj AMD ma osobne ścieżki dla Instinctów i Radeonów, a w przyszłości chce mieć jedno rozwiązanie dla klientów i centrów danych, żeby uprościć życie deweloperom i lepiej konkurować z ekosystemem NVIDIA. To może być największa zmiana w Radeonach od momentu odejścia od GCN.
Następca RDNA 4 bywa w przeciekach nazywany RDNA 5, UDNA albo Radeon RX 10000, ale AMD nie potwierdziło jeszcze finalnego brandingu konsumenckich kart. Możliwy scenariusz jest taki, że „RDNA 5” pozostanie roboczym określeniem architektury gamingowej, a UDNA będzie nazwą większej strategii. Możliwy jest też scenariusz, w którym AMD mocniej wypchnie UDNA marketingowo, żeby pokazać graczom, że Radeony korzystają z tej samej technologii, co akceleratory AI. Na dziś pewne jest tylko to, że po RX 9000 przyjdzie generacja projektowana z większym naciskiem na AI, ray-tracing i wspólne zaplecze programistyczne.
Jeżeli chodzi o datę premiery, partnerzy AMD przepytywani podczas Computex 2026 wskazywali raczej drugą połowę 2027 roku, a część mówiła nawet o możliwym przesunięciu realnej dostępności na początek 2028 roku. To pasowałoby do szerszego obrazu rynku. NVIDIA i AMD mogą wejść w następną generację w podobnym oknie, ale obie firmy mają dziś większe problemy. AI pożera moce produkcyjne, pamięć jest paskudnie droga, komponenty także drożeją, a gamingowe GPU nie są już najważniejszym produktem w korporacyjnej układance.
Najciekawsze przecieki o RDNA 5 nie dotyczą nawet liczby jednostek CU, tylko sposobu, w jaki AMD może wycisnąć więcej z samych shaderów. W kodzie LLVM pojawiły się ślady zmian związanych z gfx13, interpretowanym jako RDNA 5, oraz formatem VOPD3. W dużym skrócie AMD może ułatwić wykorzystanie dual issue, czyli wykonywania dwóch instrukcji w jednym cyklu, co w RDNA 3 istniało, ale przez ograniczenia parowania instrukcji nie zawsze dawało oczekiwane efekty. Jeśli RDNA 5 faktycznie poprawi ten element, wzrost wydajności może wynikać nie tylko z większego układu, ale też z lepszego wykorzystania tego, co już fizycznie siedzi w shaderach.
Drugim sygnałem kierunku AMD jest Dense Geometry Format i DGF SuperCompression. AMD opisuje DGF jako format kompresji geometrii, który ma robić coś podobnego do tego, co formaty DXT/ETC/ASTC zrobiły dla tekstur. W maju 2026 roku firma pokazała DGF SuperCompression, czyli warstwę zmniejszającą rozmiar danych DGF nawet o 22% i pozwalającą przygotowywać wspólne assety dla sprzętu obsługującego DGF i urządzeń bez takiego wsparcia. W świecie ray tracingu geometria, struktury przyspieszające i przepustowość pamięci będą równie ważne jak liczba teraflopów. AMD równolegle rozwija też FSR w stronę uczenia maszynowego, chcąc nawiązać realną walkę z DLSS 4.5 albo kolejnymi iteracjami.
Czego mogą spodziewać się gracze w najbliższej przyszłości?
Czy AMD wróci do segmentu absolutnego high-endu? To jest możliwe, ale niepewne. Krążyły przecieki o flagowym układzie RDNA 5 z 96 CU oraz mniejszych wariantach z 40, 24 i 12 CU, co sugerowałoby bardziej kompletną rodzinę niż RDNA 4. Jednocześnie sama firma wcześniej jasno komunikowała, że priorytetem w gamingu jest budowanie skali i udziałów rynkowych, a nie obsesyjna walka o „króla wydajności” za wszelką cenę. Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że AMD spróbuje wejść wyżej niż przy RX 9070 XT, ale będzie musiało zdecydować, czy opłaca się przepalać wafle i pamięć na wielkiego Radeona, skoro te same zasoby mogą zarabiać DUŻO więcej w AI i pół-customach.
Największy paradoks następnej generacji polega na tym, że karty graficzne dla graczy będą coraz bardziej zależne od rynku, który z grami ma niewiele wspólnego. AI wpływa na dostępność pamięci, ceny wafli, priorytety TSMC, harmonogramy premier i to, gdzie NVIDIA oraz AMD kierują swoje największe zasoby. Gracz patrzy na RTX 60 albo przyszłego Radeona i pyta: „ile FPS-ów dostanę w Wiedźminie 4?”. Korporacja patrzy na ten sam kawałek krzemu i zadaje pytanie - „czy więcej zarobię na karcie dla gracza, stacji roboczej, serwerze AI albo kontrakcie semi-custom?”. To brutalna rzeczywistość ale właśnie dlatego harmonogramy kolejnych GPU mogą być mniej przewidywalne niż dawniej.
Na dziś można więc powiedzieć, że następna generacja będzie przepotężna, ale nie należy oczekiwać prostego powrotu do dawnych rozwiązań, gdzie nowa karta po prostu miała więcej wszystkiego i temat był zamknięty. RTX 60 najpewniej pójdzie w stronę jeszcze mocniejszego AI, RT, DLSS i path tracingu, ale konkretne specyfikacje pozostają niepotwierdzone. Następne Radeony prawdopodobnie przyniosą RDNA 5 albo UDNA, mocniejszy nacisk na ray tracing, AI, kompresję geometrii i lepsze wykorzystanie shaderów, ale nazwy, daty i flagowe konfiguracje nadal są owiane tajemnicą. Pewne jest jedno. Nadchodzi generacja, w której sama karta graficzna będzie tylko połową historii. Drugą połową będzie oprogramowanie, pamięć, ekosystem i to, czy producenci zdołają przekuć AI-ową gorączkę w realną korzyść dla graczy, a nie tylko w wyższe ceny.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych