Największe zdrady w grach... Do dziś trudno je wybaczyć
Zdrada w grach boli trochę inaczej niż w filmach czy serialach. Tam możemy co najwyżej patrzeć, jak bohater popełnia błąd, komuś ufa albo zbyt późno orientuje się, że właśnie został wystawiony. W grach bardzo często jesteśmy bliżej całej sytuacji. To my wykonujemy zadania dla tej postaci, to my słuchamy jej przez kilka godzin, to my zaczynamy wierzyć, że skoro ktoś stoi po naszej stronie, to pewnie naprawdę stoi po naszej stronie. A potem przychodzi jeden strzał w plecy i nagle człowiek siedzi przed ekranem z miną, która mówi wszystko.
I dlatego niektóre growe zdrady pamiętamy po latach tak dobrze. Nie chodzi wyłącznie o sam fabularny twist, bo tych w grach przecież nie brakuje. Chodzi o poczucie, że ktoś wykorzystał nasze zaufanie - nie tylko zaufanie bohatera, ale też nasze, gracza, który przez długi czas dawał się prowadzić za rękę. Wiecie, są takie momenty, po których można wyłączyć konsolę, przejść się po pokoju i powiedzieć pod nosem: dobra, tego już nie wybaczę. I o takich właśnie zdradach będzie ten tekst - oto siedem największych zdrad!
Big Smoke - Grand Theft Auto: San Andreas
Są zdrady, które bolą dlatego, że kompletnie się ich nie spodziewamy, i są takie, które z perspektywy czasu wydają się niemal oczywiste. Big Smoke należy trochę do obu kategorii. Przez sporą część GTA: San Andreas funkcjonuje jak jeden z filarów Grove Street, a potem wychodzi na jaw, że za plecami CJ-a układał się z Ballasami, C.R.A.S.H. i całym tym brudnym układem, który rozbił ekipę od środka.
Shepherd - Call of Duty: Modern Warfare 2
Jeśli ktoś grał w Modern Warfare 2 bez znajomości spoilerów, to scena z Shepherdem mogła naprawdę zostawić ślad. Ghost i Roach wykonują robotę, zdobywają dane, docierają do punktu ewakuacji i przez chwilę wydaje się, że wszystko idzie zgodnie z planem. A potem padają strzały. Shepherd po prostu likwiduje ludzi, którzy wykonali dla niego zadanie, bo w jego wielkiej opowieści o wojnie, zemście i bohaterstwie nie było już dla nich miejsca.
Atlas - BioShock
Atlas to przykład zdrady szczególnie perfidnej, bo przez długi czas nie wygląda jak klasyczny zdrajca. Jest głosem w radiu, przewodnikiem po Rapture, kimś, kto zdaje się pomagać nam przetrwać w miejscu kompletnie obłąkanym, zalanym wodą, przemocą i resztkami wielkich idei. Gracz chętnie się go trzyma, bo w takim świecie każda odrobina kierunku wydaje się ratunkiem. A potem przychodzi słynne „Would you kindly” i nagle okazuje się, że wiele naszych decyzji wcale nie było naszymi decyzjami.
Micah Bell - Red Dead Redemption 2
Micah od początku śmierdzi problemami na kilometr, ale Red Dead Redemption 2 robi coś wyjątkowo bolesnego: pozwala nam patrzeć, jak ten problem powoli przeżera całą bandę od środka. To nie jest zdrada oparta na jednym gwałtownym zwrocie akcji, tylko raczej długie, paskudne gnicie relacji, zaufania i lojalności, które kiedyś trzymały ludzi Dutcha razem. Micah manipuluje, podsyca paranoję, korzysta ze słabości przywódcy i stopniowo wypycha Arthura na margines.
Wheatley - Portal 2
Na papierze zdrada Wheatleya brzmi prawie komicznie, bo mówimy przecież o gadatliwej, niezdarnej kuli, która przez długi czas bardziej przeszkadza, niż realnie pomaga. A jednak Portal 2 fantastycznie rozgrywa ten moment. Wheatley zaczyna jako towarzysz w absurdalnie niebezpiecznym miejscu, w którym każde wsparcie wydaje się lepsze niż samotne błąkanie się po laboratoriach Aperture. Jest zabawny, chaotyczny i pozornie nieszkodliwy. Potem dostaje władzę i bardzo szybko okazuje się, że najgorsze, co można zrobić z kimś głupim, ambitnym i zakompleksionym, to dać mu kontrolę nad całym systemem.
Albert Wesker - Resident Evil
Albert Wesker to taki typ zdrajcy, który z czasem stał się właściwie symbolem całej marki. W pierwszym Resident Evil przez długi czas funkcjonuje jako dowódca S.T.A.R.S., człowiek z pozycją, wiedzą i autorytetem. Niby chłodny, niby trochę zbyt spokojny, ale wciąż ktoś, komu bohaterowie powinni móc ufać, bo w obliczu koszmaru w rezydencji każde oparcie wydaje się na wagę złota. A potem wychodzi na jaw, że Wesker od początku grał na własnych zasadach, pracował dla Umbrelli i traktował resztę zespołu bardziej jak pionki w eksperymencie niż ludzi, których powinien chronić.
Solas - Dragon Age: Inquisition
Solas z Dragon Age: Inquisition zdradza w sposób znacznie cichszy, ale przez to chyba jeszcze bardziej podstępny. Nie wchodzi na scenę z pistoletem, nie podpala dokumentów, nie sprzedaje drużyny w jednej efektownej scenie. Przez długi czas jest towarzyszem, doradcą, kimś tajemniczym, ale też fascynującym - postacią, która wie o świecie więcej, niż mówi, i której perspektywa potrafi naprawdę wciągnąć. A potem okazuje się, że za tą spokojną twarzą kryje się Fen’Harel… Aj, bolało!
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Grand Theft Auto: San Andreas.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych