Graliśmy w Ace Combat 8 na specjalnym pokazie w Paryżu. Seria zmierza w dobrą stronę!

Graliśmy w Ace Combat 8 na specjalnym pokazie w Paryżu. Seria zmierza w dobrą stronę!

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 17:15

Kilkanaście dni temu miałem przyjemność gościć na specjalnym, przedpremierowym pokazie w Paryżu i wreszcie mogę podzielić się z wami moimi wrażeniami z rozgrywki. Na miejscu działo się naprawdę dużo (wojskowa odprawa, super klimat), a atmosfera gęstniała z każdą kolejną godziną spędzoną przed ekranem. W mrocznym, wypełnionym stanowiskami do grania pomieszczeniu łatwo było zapomnieć o otaczającym mnie świecie i całkowicie zanurzyć się w wirtualnym konflikcie.

Po spędzeniu trzech godzin z najnowszą produkcją studia Project Aces stało się dla mnie jasne, że nadchodząca odsłona to nie tylko rzemieślnicze rozwinięcie sprawdzonych pomysłów, ale krok w stronę znacznie głębszego doświadczenia.

Dalsza część tekstu pod wideo

Najnowsza część serii wita nas mrocznym, niezwykle klimatycznym prologiem, który od razu narzuca wysokie tempo i uświadamia stawkę całego konfliktu. Historia wrzuca gracza w sam środek przegrywanej wojny, gdzie siły zbrojne Federacji Centralnej Usei rozpaczliwie próbują przetrwać błyskawiczną ofensywę Republiki Sotoa. Lotniskowiec Endurance, na którym stacjonujemy, staje się naszym jedynym domem i zarazem centrum operacyjnym resztek floty. Od samego początku czuć tu ciężar odpowiedzialności, a perspektywa obrony uginającego się pod naporem wroga państwa buduje doskonałe napięcie.

O co chodzi w najnowszym Ace Combat 8? 

Ace Combat 8_1
resize icon

Fabuła produkcji opiera się na niezwykle intrygującym pomyśle, w którym centralną osią jest wojskowa propaganda. Poznajemy plan dowództwa mający na celu podniesienie morale żołnierzy, oparty na wykreowaniu medialnej legendy o genialnym pilocie. Tytułowe Skrzydła Theve to w rzeczywistości jedynie sprawnie poprowadzona kampania dezinformacyjna, której twarzą jest sympatyczny, acz zupełnie przeciętny lotnik o pseudonimie Rex. Jego głównym zadaniem na polu walki jest samo pojawienie się w rejonie starcia, a następnie szybka ewakuacja w celu zachowania życia i mitu niepokonanego asa.

Rozpoczynamy zmagania jako nawigator w maszynie wspomnianego Rexa, lecz pierwsza wspólna misja kończy się katastrofą i zestrzeleniem przez elitarną jednostkę wroga. Z prawdziwym bohaterem propagandy żegnamy się dość wcześnie, a my, jako ocaleni z katastrofy, otrzymujemy rozkaz przejęcia jego tożsamości. Przejmujemy zatem jego pseudonim, dowodzenie nad eskadrą Joker i od tego momentu musimy samodzielnie udźwignąć legendę, stając się symbolem nadziei dla całego narodu. Opowieść ta prezentowana jest poprzez przerywniki filmowe z perspektywy pierwszej osoby, co rzekomo stanowi pokłosie doświadczeń twórców przy trybie wirtualnej rzeczywistości z poprzedniej odsłony.

Ace Combat 8_2
resize icon

Rozgrywka stanowi fantastyczne rozwinięcie fundamentów, za które gracze pokochali siódmą część serii. Sterowanie maszyną pozostaje zaskakująco przystępne, dzięki czemu nie potrzebujemy encyklopedycznej wiedzy z zakresu awioniki, aby poczuć się jak prawdziwy weteran przestworzy. Szybkie namierzanie celów, płynna zmiana uzbrojenia oraz intuicyjne manewrowanie sprawiają, że już po krótkim samouczku z łatwością odnajdujemy się w chaosie bitwy. Mimo tej przystępności model lotu oferuje głębię, która premiuje precyzję i odpowiednie zarządzanie prędkością, szczególnie gdy na wyższych poziomach trudności widmo przeciągnięcia staje się realnym zagrożeniem.

Twórcy w mistrzowski sposób wykorzystali możliwości nowoczesnego sprzętu, co widać przede wszystkim w integracji z kontrolerem konsoli. Opór adaptacyjnych spustów idealnie oddaje fizykę lotu, pozwalając na własnych dłoniach poczuć siłę ciągu silników podczas przyspieszania oraz gwałtowne hamowanie maszyny. Wykonywanie ostrych manewrów i zwrotów przy wysokich przeciążeniach przekłada się na potężne wibracje, które doskonale potęgują iluzję przebywania w kokpicie myśliwca. Tego typu detale sprawiają, że każda walka kołowa nabiera zupełnie nowego, niezwykle namacalnego wymiaru.

Ace Combat 8_3
resize icon

Oprawa wizualna wypada znakomicie, a gra działa na zmodyfikowanym silniku Unreal Engine. Zespół deweloperski pokusił się o stworzenie autorskiego systemu odpowiedzialnego za generowanie warunków atmosferycznych, co zaowocowało niesamowicie realistycznymi, wolumetrycznymi chmurami. Zjawiska pogodowe nie są tu jedynie kosmetyką, ale realnie wpływają na przebieg misji, zmuszając nas do unikania gwałtownych burz zdolnych uszkodzić elektronikę naszego myśliwca. W jednej z misji gęste zachmurzenie całkowicie oślepiło moje radary, wymuszając śledzenie ogromnych maszyn wroga wyłącznie za pomocą wizualnych obserwacji smug kondensacyjnych.

Różnorodność przygotowanych zadań jest jedną z największych zalet testowanego przeze mnie fragmentu kampanii. Każda z siedmiu ukończonych misji charakteryzowała się unikalnym motywem przewodnim, nie pozwalając nawet na chwilę znużenia. Od klasycznych potyczek myśliwców wysoko nad chmurami, po skomplikowane operacje precyzyjnego bombardowania okrętów wroga, systematycznie narzucane nam są nowe wyzwania. Poczucie skali i rozmachu potyczek znacznie wzrosło, a pole bitwy w żadnym momencie nie wydawało się puste czy pozbawione dynamiki.

Ace Combat 8_4
resize icon

Najlepszym dowodem na kreatywność projektantów jest starcie z gigantycznym lądowym pancernikiem, które przypominało walkę z mechanicznym potworem niszczącym ogromną metropolię. Monstrum to, uzbrojone w potężne działa elektromagnetyczne i roje dronów, było niemal niezniszczalne dla konwencjonalnego lotnictwa. Aby je zatrzymać, musiałem osłaniać kolumnę naziemnych ciężarówek z ładunkami wybuchowymi, a ostatecznie doprowadzić do zawalenia się okolicznych wieżowców prosto na gąsienice kolosa. Manewrowanie pomiędzy drapaczami chmur przy jednoczesnym unikaniu gęstego ognia przeciwlotniczego zapewniało ogromne dawki adrenaliny.

Podczas wykonywania zadań nie jesteśmy jednak osamotnieni, a system dowodzenia skrzydłowymi doczekał się istotnych usprawnień. Za pomocą przycisków kierunkowych możemy na bieżąco wydawać rozkazy naszej eskadrze, nakazując im atakowanie konkretnego celu, rozproszenie się czy zapewnienie nam bezpośredniej osłony. Zaimplementowano również delikatne elementy wyborów fabularnych w trakcie lotu. W jednej z potyczek mogłem zadecydować, czy na prośbę mojego podkomendnego oszczędzę wrogich pilotów, co w dłuższej perspektywie ma wpływać na losy poszczególnych postaci i ostateczny kształt opowieści.

Ace Combat 8_5
resize icon

Poziom trudności został wyważony w bardzo przemyślany sposób, oferując łagodniejsze wejście w zabawę, ale stawiając twarde warunki w późniejszych etapach. Poprawiono wprawdzie obszary trafień i skuteczność flar ratunkowych, co znacznie ułatwia pierwsze godziny zabawy, lecz z czasem sama przeżywalność na polu bitwy staje się ogromnym wyzwaniem. W poprzedniej odsłonie najczęściej walczyliśmy z uciekającym czasem, natomiast tutaj priorytetem jest unikanie zestrzelenia przez rosnące w siłę oddziały wroga. Wymusza to na graczu nieustanną koncentrację, ostrożniejsze zarządzanie zasobami i unikanie brawury.

Udźwiękowienie stanowi natomiast perfekcyjne dopełnienie kinowego charakteru całej produkcji. Muzyka buduje niesamowicie podniosły nastrój, a ryk silników oraz świst rakiet potęgują surowy realizm starć. Pewnym mankamentem pozostaje jednak natłok komunikatów radiowych, który w krytycznych momentach bitwy staje się wręcz przytłaczający. Gdy dowództwo, sojusznicy i wrogowie bez przerwy przekrzykują się w słuchawkach, łatwo przegapić istotne wskazówki dotyczące aktualnego celu misji. Zerknijcie poniżej na fragmenty rozgrywki, jakie nagrałem podczas mojej wyprawy do Paryża. Film wrzucam bez komentarza, czysty gameplay. 

Mimo tych drobnych, dźwiękowych niedociągnięć, nie zdołałem wyłapać niczego innego. Nawet sama historia zapowiada się interesująco. To kompletne, przemyślane i niezwykle angażujące doświadczenie, które z powodzeniem wyznaczy nowe standardy w swoim gatunku na długie lata. Produkcja wyciąga odpowiednie wnioski z sukcesu poprzedniczki, oferując znacznie lepszą oprawę, dojrzalszą narrację oraz nieporównywalnie większy rozmach terytorialny.

Pozostaje jedynie trzymać kciuki, aby deweloperzy poświęcili nadchodzące miesiące na ostateczne doszlifowanie balansu ścieżek dialogowych. Oczekiwania są ogromne, lecz wszystko wskazuje na to, że 2 października otrzymamy dzieło niemal wybitne w swojej klasie, a przy tym w pełni dopracowane. Będzie to bez wątpienia tytuł, obok którego żaden miłośnik lotnictwa wojskowego nie będzie mógł przejść obojętnie, a dla nowych graczy stanowić będzie doskonałą przepustkę do tego fascynującego uniwersum.

Źródło: Opracowanie własne
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper