Rockstar Games, najwyższa pora na ten ruch. Zróbcie coś z tym fantem

Rockstar Games, najwyższa pora na ten ruch. Zróbcie coś z tym fantem

Mateusz Wróbel | Dzisiaj, 09:00

Rockstar Games to w świecie gamingu postać niemal mityczna. Deweloper, który nie gra według ogólnie przyjętych zasad, nie bierze udziału w targowym wyścigu zbrojeń i odzywa się tylko wtedy, gdy faktycznie ma coś do powiedzenia.

Ta aura tajemniczości i ekskluzywności działała przez lata, budując napięcie, którego nie potrafi podrobić nikt inny. Jednak w 2026 roku, gdy technologia pędzi na złamanie karku, ta cisza zaczyna być dla fanów po prostu uciążliwa.

Dalsza część tekstu pod wideo

Oczywiście, wszyscy wiemy, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w biurach Rockstara. Cała machina produkcyjna jest obecnie nastawiona na jeden cel: listopadową premierę Grand Theft Auto VI. To bez wątpienia najbardziej wyczekiwana produkcja w historii tego medium, projekt o skali, która prawdopodobnie zdefiniuje branżę na nową dekadę. Ale czy to oznacza, że cały świat musi stanąć w miejscu, a inne legendarne marki mają zostać odstawione na boczny tor w formie półśrodków?

Red Dead Redemption na ratunek

Red Dead Redemption 2
resize icon

Niedawno doczekaliśmy się premiery odświeżonego Red Dead Redemption 1. Rockstar łaskawie rzucił nam port, który trafił na PlayStation 5 oraz nową konsolę Nintendo - NS2. I choć powrót do przygód Johna Marstona w wyższej rozdzielczości był miłym akcentem, trudno nie odnieść wrażenia, że to jedynie przystawka, która zamiast zaspokoić apetyt, tylko bardziej go rozdrażniła. To był bezpieczny ruch, niemal techniczny obowiązek, by domknąć historię na nowoczesnych platformach.

Prawdziwy problem leży jednak gdzie indziej i na imię mu: Arthur Morgan. Od ponad dwóch lat gracze, recenzenci i techniczni entuzjaści niemal błagają o natywną wersję Red Dead Redemption 2 na PlayStation 5 oraz Xbox Series X. Obecnie, grając w ten majstersztyk na najmocniejszych konsolach, wciąż jesteśmy uwięzieni w 30 klatkach na sekundę, co w 2026 roku, przy telewizorach z wysokim odświeżaniem, jest doświadczeniem zwyczajnie bolesnym i niegodnym tej produkcji.

To fascynujące i frustrujące jednocześnie, że jedna z najpiękniejszych gier w historii, która wciąż zawstydza oprawą nowsze tytuły, jest technicznie ograniczona przez architekturę z 2018 roku. Rockstar Games, macie w rękach diament, który wymaga jedynie lekkiego szlifu, by lśnić pełnym blaskiem na sprzęcie obecnej generacji. A my, gracze, czujemy się tak, jakbyśmy mieli kluczyki do Ferrari, ale mogli jeździć nim tylko po parkingu przed supermarketem.

Plotki w branży nie cichną - mówi się, że remaster RDR 2 faktycznie powstaje i jest już na bardzo zaawansowanym etapie. Co więcej, niektórzy informatorzy twierdzą, że projekt jest niemal gotowy do wypuszczenia. Dlaczego więc wciąż panuje grobowa cisza? Teoria o „nieodwracaniu uwagi od GTA 6” wydaje się logiczna z punktu widzenia korporacyjnego Excela, ale w rzeczywistości jest nieco naciągana. Fani Rockstara to grupa, która potrafi kochać kilka marek jednocześnie bez uszczerbku dla portfela.

Zrozumiałbym tę powściągliwość, gdybyśmy prosili o całkowity remake zbudowany od zera. Ale my prosimy o standard, który inni deweloperzy wprowadzili lata temu. CD Projekt RED odświeżył Wiedźmina 3, Sony zaktualizowało swoje największe hity, a Wy, Rockstar, trzymacie nas w niepewności, jakby dodanie trybu 60 klatek i szybszego ładowania z SSD było tajemnicą państwową o najwyższym priorytecie.

Działajcie

John Marston
resize icon

Rockstar Games, najwyższa pora na ten ruch. Zróbcie coś z tym fantem, bo cierpliwość społeczności ma swoje granice. Nie potrzebujemy widowiskowego zwiastuna podczas Super Bowl ani wielogodzinnych transmisji na żywo. Pokazaliście przy okazji zapowiedzi GTA 6, że macie unikalną zdolność trzęsienia całym internetem za pomocą jednego, prostego komunikatu tekstowego.

Wykorzystajcie to ponownie. Potwierdźcie istnienie wersji RDR 2 na obecną generację zwykłym tweetem. Napiszcie jedno zdanie: „Tak, Arthur Morgan powróci w lepszej jakości”. Tyle wystarczy, by uspokoić nastroje, uciąć spekulacje i dać nam nadzieję, że jedna z najlepszych historii w dziejach gier nie zostanie zapomniana pod stertą marketingu nadchodzącego GTA.

Dla wielu z nas przygoda Arthura to coś więcej niż tylko gra. To emocjonalna podróż przez umierający Dziki Zachód, która zasługuje na to, by być przeżywana w 4K, z ray-tracingiem i płynnością, która pozwoli w pełni docenić każdy detal świata. Odmawianie tej grze technicznego upgrade’u jest niemal grzechem wobec własnego dziedzictwa. To tak, jakbyście odmawiali odrestaurowania arcydzieła malarstwa, bo akurat budujecie nowe skrzydło muzeum.

Strategia milczenia zaczyna działać - w moim odczuciu - na niekorzyść Rockstar Games. Każdy kolejny pokaz State of Play czy wydarzenie konkurencji, na którym nie pojawia się logo RDR 2, buduje jedynie niepotrzebną frustrację. Gracze nie chcą kupować kolejnych wersji portów gier sprzed dwóch dekad, chcą móc w pełni cieszyć się tym, co stworzyliście stosunkowo niedawno i co wciąż jest bądź co bądź szczytem możliwości narracyjnych.

Arthur Morgan zasługuje na godne pożegnanie z tą generacją konsol, a my zasługujemy na to, by wiedzieć, czy warto trzymać miejsce na dysku. Zróbcie to dla Arthura, dla Johna i dla nas wszystkich, którzy wciąż chcą wierzyć, że Rockstar Games to studio, które stawia graczy i ich doświadczenia na równi z wynikami finansowymi.

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Red Dead Redemption 2.

Źródło: Opracowanie własne
Mateusz Wróbel Strona autora
Na pokładzie PPE od połowy 2019 roku. Wielki miłośnik gier wideo oraz Formuły 1, czasami zdarzy mu się sięgnąć również po jakiś serial. Uwielbia gry stawiające największy nacisk na emocjonalną, pełną zwrotów akcji fabułę i jest zdania, że Mass Effect to najlepsza trylogia, jaka kiedykolwiek powstała.
cropper