Death Stranding 2: On the Beach - czy limit pomysłów został wyczerpany?

Death Stranding 2: On the Beach - czy limit pomysłów został wyczerpany?

Krzysztof Grabarczyk | Wczoraj, 11:00

Ile można iść? Patrząc na Sama Bridges'a, bohatera obu części gry Death Stranding, wydaje się, że w nieskończoność. Jednak każda, nawet najbardziej uniwersalna koncepcja ulega eksploatacji. W ubiegłym roku przywitaliśmy z drugą częścią wyprawy znanego kuriera z misją zjednoczenia Ameryki, rozbitej przez straszliwy kataklizm, tytułowe Wdarcie Śmierci. Produkcja zebrał bardzo pozytywne noty, w tym za rozgrywkę, fabułę i ciekawe odniesienie do aktualnej rzeczywistości. Reżyser, Hideo Kojima słynie z częstowania graczy metaforami, lub jak określają niektórzy komentatorzy, kojimizmami. Dokąd zatem idzie marka zainicjowana po odejściu japońskiego twórcy z szeregów Konami?

Hideo chciał, aby Death Stranding 2: On the Beach spolaryzowało graczy. Jest to o tyle ciekawe, że autor napisał poprzednią część w myśl łączenia się, by w sequelu postawić pytanie: czy powinniśmy się łączyć? ("Should we have connected?" znalazło się na większości materiałów promocyjnych z gry). Fabularnie otrzymujemy rozwinięcie wątków z oryginału z tą różnicą, że dawni pionierzy (Fragile) stali się zależni od nowej sytuacji. Amerykański rząd nie myśli tylko o zjednoczeniu, lecz o kontroli wszystkich obywateli. Death Stranding 2 głębiej zanurza się w polityce, jest synergiczne z czasem, w którym trafiło na rynek (napięcia geopolityczne, AI).

Dalsza część tekstu pod wideo

Gra nie stosuje niebezpiecznych chwytów z punktu widzenia mechanik. Produkcja stała się nawet łaskawsza dla wprawionych graczy, bo to oni zapewne wyczują, że gra się po prostu łatwiej. Zespół deweloperski obrał rejony korzystniejsze w zakresie rzeźby terenu. Poprzednio wyruszyliśmy naprzeciw trudnej, skandynawskiej rzeźbie terenu. Częściej planowałem trasę, ostrożniej dobierałem rodzaj sprzętu, po prostu więcej czasu spędziłem na selekcji w menusach. Aktualnie biorę przesyłkę, a trasy nie wyznaczam, lecz planuję „w biegu” skanując obszar co kilkadziesiąt kroków. Jednak nic nie może równać się z podziwianiem wspaniałego krajobrazu, nawet jeśli teren działania w oryginale wydawał się ciekawszym wyzwaniem. 

Ciąg dalszy

undefined

Death Stranding 2: On the Beach jest dostępne również na komputerach osobistych. To, prawdopodobnie, jedna z ostatnich produkcji ze studia PlayStation, która zasili katalog Steam i Epic Games Store. Ostatnie doniesienia wskazywały, że Sony rezygnuje z wydań komputerowych w celu powrotu do całkowitej wyłączności. To wynik sprzedaży dotychczas opublikowanych gier na PC, który okazał się poniżej oczekiwań korporacji. "Kiedy tworzyliśmy oryginał, to eksperymentowaliśmy z różnorodnością silnika Decima, po prostu zależało nam, aby jak najszybciej stworzyć i wypchnąć tą grę" - wyznał Akio Sakamoto, dyrektor techniczny Death Stranding 2: On the Beach. W przypadku sequela, ten czas był sprzymierzeńcem, bo Sony do momentu wydania gry zdążyło się wystrzelać z gier na wyłączność, i zaliczyło sromotną porażkę związaną z Concord. Odkąd japońska korporacja postawiła na kreację tytułów usługowych, sprawy nie mają się najlepiej, czego dowodem są komplikacje wynikające z produkcji Marathon od studia Bungie, kupionego przez Sony kilka lat temu. Firma powinna wrócić do czasów, gdy na pierwszym miejscu liczyło się uzupełnianie katalogów o gry dla pojedynczego gracza. I jak widać, tak się właśnie stanie.

Trudno przewidzieć, jak długo będziemy wyczekiwać kolejnej odsłony. Hideo Kojima aktualnie zajęty jest pracą nad ODD, ciekawie zapowiadającym się horrorem, powstającym we współpracy z firmą Microsoft. Znalazł jednak czas, aby zebrać i przelać swoje myśli na papier w kontekście Death Stranding 3. "Napisałem już koncept DS3, więc mam to w bazie. Liczę, że ktoś go dla mnie stworzy" - Kojima od czasów prac nad cyklem Metal Gear Solid lubił bawić się w inicjatora. W czasach, gdy pracował w Konami, często mówił, że chętnie powierzyłby prace nad kolejnymi częściami komuś innemu. Koniec końców, to właśnie on stawał ze sterami nowego projektu. Pomimo zmiany pracodawcy, nie opuściły go stare nawyki.

Przechodzona koncepcja?

undefined

Death Stranding powstało w trudnym czasie dla japońskiego twórcy. Kojima, gdy zaczynał ten projekt miał problem z uzyskaniem kredytu w japońskim banku, bo nie mając za plecami potężnego mocodawcy i złożonego studia, mało kto chciał dać twórcy sporą sumkę bazując "tylko" na jego twórczym dorobku. Koniec końcow, udało się. Gdy dzisiaj piszemy o Death Stranding 2: On the Beach, produkcji reklamowanej przez samo PlayStation, produkcji z masywnym feedbackiem społeczności i wreszcie gry celnie nawiązującej do skomplikowanej sytuacji współczesnego świata, trudno nie napisać o czymś innym, niż o sukcesie. Zdaje sobie sprawę, że produkcja kolejnej gry cyklu zrodzi problem już w fazie projektowania, gdy twórcy przysiądą do omawiania bazowego założenia. Po raz trzeci dostarczanie przesyłek do skrytych pod ziemią prepersów może już nie zostać tak ciepło przyjęte. Hideo Kojima znany jest ze swojej nieprzewidywalności, więc trudno mi uwierzyć, że postawi na odtwórczość rozgrywki. Na pierwsze konkrety musimy jeszcze długo poczekać. 

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Death Stranding 2: On the Beach.

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper