Mafia 5 praktycznie potwierdzona?! Są dwa kierunki - ale który będzie lepszy? 

Mafia 5 praktycznie potwierdzona?! Są dwa kierunki - ale który będzie lepszy? 

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30

Wystarczyło kilka sygnałów, by znów ruszyły rozmowy o przyszłości Mafii. Nie tyle o samej marce, bo ta przecież regularnie wraca do dyskusji, ile o tym, w jakim kierunku powinna pójść dalej. Mafia: The Old Country bardzo wyraźnie odbiła od skojarzeń z dużą, bardziej swobodną strukturą i postawiła na ciaśniej prowadzoną, bardziej zwartą opowieść. Dla jednych to był powrót do korzeni, dla innych znak, że seria trochę za mocno zacisnęła krawat. Tak czy inaczej, po takim ruchu trudno nie patrzeć na kolejną odsłonę jak na coś więcej niż zwykłe „co dalej?”.

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak co innego - kolejna Mafia mogłaby pójść w dwie strony i obie da się sensownie obronić. Z jednej mamy wizję miasta, które oddycha, pozwala zjechać z głównej drogi i daje to przyjemne wrażenie, że mafijna historia dzieje się w świecie większym niż sama fabuła. Z drugiej - bardziej zwarte doświadczenie, bez rozlewania treści na siłę, za to z mocniej trzymanym tempem i narracją, która nie gubi ciężaru po drodze. I właśnie tu zaczyna się prawdziwy dylemat, bo Mafia 5 wcale nie musi tylko kontynuować serii - może też zdecydować, czym ta seria ma właściwie być w kolejnych latach.

Dalsza część tekstu pod wideo

Jak dawniej…

Droga bliższa starszym odsłonom ma w sobie coś, czego tej serii naprawdę nie warto wyrzucać przez okno. Chodzi o to bardzo konkretne wrażenie, że miasto nie musi być wielkim placem zabaw pełnym znaczników, żeby działało na wyobraźnię. Wystarczy, że żyje gdzieś obok fabuły. Że pozwala pojechać inną ulicą, zatrzymać się na chwilę, poczuć rytm epoki i uwierzyć, że ta historia dzieje się w miejscu większym niż sama misja. Właśnie dzięki temu pierwsze Mafie miały swój urok.

I to jest kierunek, który dałoby się dziś odświeżyć bez robienia z Mafii kopii wszystkiego, co już znamy z innych wielkich marek. Nie potrzeba tu dziesiątek aktywności, wież do odkrywania i mapy zasypanej ikonami. Wystarczyłoby miasto, które ma atmosferę, ma ciężar i pozwala chwilę w nim pobyć, zanim fabuła znowu złapie za gardło. Mafia zawsze najlepiej działała wtedy, gdy łączyła filmowy rytm z poczuciem, że za rogiem toczy się jeszcze jakieś inne życie - niewidoczne wprost, ale stale obecne.

Taki powrót miałby jeszcze jedną zaletę - pozwoliłby serii znów oddychać własnym tempem. Nie wszystko musiałoby być podane od linijki, nie każda scena musiałaby od razu pchać gracza do kolejnego punktu. Czasem wystarczyłby przejazd przez miasto, krótki postój, kawałek muzyki z epoki i ten charakterystyczny moment, w którym świat robi większe wrażenie właśnie dlatego, że nie próbuje bez przerwy zabawiać. Mafia mogłaby dzięki temu odzyskać coś bardzo swojego - elegancję spokojniejszego prowadzenia, bez utraty narracyjnego ciężaru.

A może nowe podejście

Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że Mafia: The Old Country bardzo wyraźnie skręciła w stronę bardziej zwartej, liniowej opowieści. Twórcy sami mówili o odejściu od bardziej rozlanej, open-worldowej formuły i powrocie do mocniej prowadzonej narracji, bliższej korzeniom serii. I szczerze, coś w tym podejściu naprawdę jest.

Bo może właśnie dziś Mafia nie potrzebuje większej mapy, tylko większej pewności siebie. Zamiast próbować udowadniać, że też potrafi zrobić "dużą grę", mogłaby postawić na to, co zawsze było jej najmocniejszą kartą - klimat, dialogi, zdrady, napięcie i poczucie, że każda kolejna scena ma znaczenie. Taka ciaśniejsza formuła potrafi działać bardzo dobrze, jeśli twórcy wiedzą, jak prowadzić historię i nie rozwadniają jej niepotrzebnym bieganiem od znacznika do znacznika.

Gdybym więc patrzył na to chłodno, powiedziałbym tak - starsza ścieżka kusi romantyzmem miasta i tej pięknej iluzji swobody, ale nowa może dać serii coś dużo cenniejszego, czyli wyrazistość. A Mafia wyjątkowo mocno potrzebuje dziś właśnie wyrazistości. Nie kolejnej gry, która chce być większa od wszystkich, tylko takiej, która od pierwszej sceny wie, czym chce być. Jeśli Hangar 13 naprawdę zbuduje na tym, co sugeruje The Old Country, może z tego wyjść nie tylko bezpieczna kontynuacja, ale też najczytelniejsza tożsamość tej marki od lat.

Co preferujecie?

Finalnie wszystko rozbija się tu nie o sam numer przy tytule, ale o to, jaką Mafią ta seria chce być w kolejnych latach. Może wrócić do formuły, w której miasto ma własny rytm, a gracz dostaje trochę przestrzeni, by chłonąć klimat i poczuć, że uczestniczy w czymś większym niż tylko ciąg misji. Może też pójść w stronę bardziej zwartej, pewniej prowadzonej opowieści, która nie próbuje rozpraszać uwagi dodatkami i od razu stawia na historię, napięcie oraz tempo. Obie drogi mają sens, ale żadna nie obroni się sama z siebie.

Mafia nie stoi przed wyborem między "starym" a "nowym" wyłącznie dla zasady. Ona stoi przed szansą, by wreszcie bardzo jasno określić swoją tożsamość. Czy ma być elegancką, filmową opowieścią z miastem oddychającym gdzieś obok fabuły, czy może mocno skrojonym doświadczeniem, które od początku do końca trzyma gracza za gardło? Jedno jest pewne - byle jaki kompromis nikogo tu nie zadowoli. Ta seria zasługuje na kierunek, który będzie czuć od pierwszych minut. 

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Mafia: The Old Country.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper