2026 należy do gier dla jednego gracza? Oto 10 gier, na które warto czekać

2026 należy do gier dla jednego gracza? Oto 10 gier, na które warto czekać

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30

Przez ostatnie lata można było odnieść wrażenie, że branża gier coraz częściej próbuje przekonać nas do jednego - najlepiej bawić się tam, gdzie coś nigdy się nie kończy. Sezony, przepustki, aktualizacje, wielomiesięczne plany rozwoju i ciągłe pompowanie sieciowych doświadczeń stały się dla wielu wydawców niemal obowiązkowym kierunkiem. Czy to jednak oznacza, że gry dla jednego gracza zeszły na dalszy plan? Nic z tych rzeczy. Wystarczy spojrzeć na to, jak zapowiadają się kolejne miesiące 2026 roku.

Obok całego tego hałasu wokół usług, sieciowych modeli i kolejnych prób zatrzymania gracza na setki godzin, wciąż jest miejsce na produkcje, które po prostu chcą opowiedzieć dobrą historię, wrzucić nas w interesujący świat i pozwolić przeżyć coś po swojemu. Nie zamierzam oczywiście udawać, że każdy z tych projektów okaże się strzałem w dziesiątkę, bo to byłoby zbyt łatwe. Warto jednak przyjrzeć się dziesięciu tytułom, które już dziś sprawiają, że 2026 może naprawdę należeć do gier dla jednego gracza.

Dalsza część tekstu pod wideo

007 First Light

Bond od IO Interactive wygląda jak jedna z tych premier, które nie próbują tylko żyć dawną legendą, ale faktycznie chcą do niej coś dopisać. Premiera została wyznaczona na 27 maja 2026 roku, a sam pomysł na młodego Bonda, który dopiero zasługuje na swoje „007”, brzmi dużo ciekawiej niż kolejna bezpieczna wycieczka po znanych motywach. Jeśli to dowiezie klimat, tempo i swobodę działania w stylu IOI, może z tego wyjść naprawdę mocny singlowy akcyjniak.

Beast of Reincarnation

To jeden z tych tytułów, które już samym punktem wyjścia potrafią przyciągnąć uwagę. Gra zadebiutuje 4 sierpnia 2026 roku i stawia na układ, który brzmi trochę dziwnie na papierze, ale w praktyce może dać bardzo świeże połączenie akcji, taktyki i emocji. Do tego dochodzi postapokaliptyczna Japonia i walka, która nie wygląda na zwykłe bezmyślne machanie mieczem, tylko na coś znacznie bardziej wymagającego.

Fable

Nowe Fable ma w sobie coś, czego dziś wielu dużym RPG-om zwyczajnie brakuje - poczucie charakteru. Oficjalne okno premiery to jesień 2026, a całość znów ma kręcić się wokół otwartego Albionu, wyborów i reputacji, czyli rzeczy, bez których ta marka nie miałaby sensu. Jeśli Playground Games naprawdę złapie odpowiedni balans między humorem, baśniowością i przygodą, może z tego wyjść jedna z najważniejszych singlowych premier drugiej połowy roku.

Kena: Scars of Kosmora

Pierwsza Kena wyglądała bajkowo, ale pod tym ładnym obrazkiem kryła całkiem konkretne starcia i sporo uroku. Kontynuacja również jest szykowana jako singlowe, fabularne action-adventure i tym razem zabierze nas na wyspę Kosmora, gdzie znów pojawią się duchowi towarzysze, zagadki i walka oparta na nowych umiejętnościach. To może być jedna z tych gier, które nie będą najgłośniejsze, ale po premierze wiele osób zacznie o nich mówić zaskakująco ciepło.

The Blood of Dawnwalker

Tutaj potencjał czuć z daleka, bo sam pomysł na bohatera rozdartego między człowieczeństwem za dnia a wampiryczną naturą nocą brzmi jak materiał na naprawdę mocne RPG. Twórcy celują w 2026 rok i od początku sprzedają ten projekt jako singlowe, fabularne dark fantasy z otwartym światem i dużym naciskiem na narrację. Jeśli system wyborów i ten dzienno-nocny rozdźwięk faktycznie będą miały ciężar, może z tego wyjść jedna z najciekawszych nowych marek w całym roku.

Onimusha: Way of the Sword

Powrót Onimushy po tak długiej przerwie sam w sobie budzi ciekawość, ale ważniejsze jest to, że Capcom nie wygląda tu na studio, które chce tylko odkopać starą nazwę z archiwum. Gra pozostaje singlowym projektem i ma zabrać nas do mrocznego Kioto z epoki Edo, gdzie samuraj z Rękawicą Oni mierzy się z nadprzyrodzonym złem. Jeśli całość utrzyma odpowiedni ciężar walki i klimat japońskiej grozy z fantasy, może to być jedna z większych niespodzianek końcówki roku.

Silent Hill: Townfall

Nie każdy horror musi walić gracza po głowie hałasem, żeby działać. Townfall na razie ma tylko okno „2026”, ale już dziś wygląda jak projekt, który stawia bardziej na niepokój, tajemnicę i samotne brnięcie przez coś bardzo nieprzyjemnego niż na tani efekt. Pierwszoosobowa perspektywa, nowy protagonista i osobna, zamknięta historia sugerują, że to może być jedna z tych gier, które nie będą krzyczeć najgłośniej, ale zostaną w głowie na długo.

Control Resonant

Remedy najwyraźniej nie zamierza iść na skróty, bo zamiast bezpiecznego powrotu do znanych rozwiązań próbuje rozepchać świat Control jeszcze szerzej. Control Resonant wciąż celuje po prostu w 2026 rok, ale już teraz wiadomo, że będzie singlowym action RPG z Dylanem Fadenem, zniekształconym Manhattanem i bardziej agresywną walką opartą na nadnaturalnych zdolnościach. Brzmi to jak gra, która może albo kompletnie odlecieć, albo zachwycić - a w przypadku Remedy to akurat dobra wiadomość.

Brigandine Abyss

Na takich listach łatwo wpaść w pułapkę samych wielkich, głośnych marek, a potem zapomnieć, że singleplayer żyje też strategią. Brigandine Abyss ma trafić w 2026 roku i od początku jest przedstawiane jako jednoosobowe fantasy strategy RPG, w którym wybieramy jedną z sześciu frakcji i kształtujemy losy całego kontynentu. To może nie będzie tytuł dla każdego, ale dla ludzi tęskniących za bardziej taktycznym, spokojniejszym graniem zapowiada się naprawdę smakowicie.

ONTOS

Frictional Games raczej nie bierze się za byle co, a ONTOS wygląda jak gra, która chce uderzyć jednocześnie klimatem, tajemnicą i niepokojem. To singlowy projekt planowany na 2026 rok, osadzony w przerobionym księżycowym hotelu Samsara, gdzie jako Aditi będziemy rozplątywać coś znacznie większego niż zwykłą zagadkę science fiction. Jeśli ktoś lubi, gdy gra nie tylko prowadzi za rękę, ale też zostawia z niewygodnymi pytaniami, ten tytuł spokojnie może wskoczyć wysoko na listę najbardziej intrygujących premier roku.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper