W World of Tanks: HEAT gra się świetnie! Playtest nowej, dynamicznej odsłony czołgów w stylu Call of Duty

W World of Tanks: HEAT gra się świetnie! Playtest nowej, dynamicznej odsłony czołgów w stylu Call of Duty

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 22:00

Po kilkunastu latach rozwijania jednej, wysoce sprecyzowanej formuły, Wargaming stanął przed wyraźnym problemem wyczerpującego się formatu. Właśnie zakończyła się zamknięta beta World of Tanks: HEAT, w której braliśmy aktywny udział, weryfikując, jak studio zamierza przyciągnąć zupełnie nową generację graczy. Nie jest to kolejny moduł dorzucony do klasycznego klienta, ale potężna, w pełni niezależna i samodzielna produkcja.

Akcja gry została osadzona w alternatywnej rzeczywistości po drugiej wojnie światowej, co z miejsca rozwiązuje ręce głównym projektantom. Zamiast niewolniczego trzymania się historycznych i archiwizowanych specyfikacji, do naszej dyspozycji oddano eksperymentalne, nierzadko wręcz prototypowe maszyny bojowe. Globalny konflikt w tym uniwersum nigdy nie wygasł, co stanowi solidne, choć mocno umowne tło dla intensywnych działań zbrojnych. Producent absolutnie i w pełni świadomie odciął się od powolnego, symulacyjnego ciężaru pierwowzoru na rzecz dynamicznej akcji. A to był strzał w dziesiątkę!

Dalsza część tekstu pod wideo

Fundamentem rozgrywki w HEAT jest drastyczna zmiana tempa i przejście w stronę mechanik znanych z najpopularniejszych obecnie strzelanek drużynowych. Model poruszania się i prowadzenia walki przypomina bardziej dynamikę wieloosobowych trybów ze znanych FPS-ów niż powolne, pozycyjne wymiany ognia, do których przyzwyczaiło nas zwykłe WoT. Architektura zabawy bezpośrednio wymusza nieustanny ruch, drastyczne skracanie dystansu i agresywne przejmowanie strategicznych punktów kontrolnych. Taktyka polegająca na długotrwałym kampieniu na obrzeżach mapy została tutaj systemowo i bezlitośnie zneutralizowana. Gra jest więc o wiele przystępniejsza dla każdego miłośnika drużynowej rywalizacji. Nie będą zadowoleni tylko najwięksi miłośnicy oryginału, ale przecież nikt im tego nie zabiera. 

World of Tanks: HEAT to może być hicior

WOT HEAT 1
resize icon

Najistotniejszą innowacją zmieniającą postrzeganie całej marki jest implementacja systemu Agentów, którzy na stałe zastępują wirtualne, anonimowe załogi. Decydujemy się na wybór konkretnego bohatera, który jednoznacznie definiuje naszą funkcję na polu bitwy, przynależąc do jednej z trzech ściśle określonych klas. Obrońca absorbuje obrażenia i obstawia twardo linię frontu, Szturmowiec stawia na ponadprzeciętną mobilność i szybkie flankowanie, a Strzelec Wyborowy trzyma adwersarzy na dystans. Mamy tu do czynienia z podejściem konstrukcyjnym wyjętym wprost z gatunku hero-shooterów. Każdy więc znajdzie coś dla siebie, bo niczym się to nie różni od wyboru specjalizacji z Battlefielda czy Call of Duty. 

Pula pojazdów jest nierozerwalnie związana z postaciami, ponieważ każdy z Agentów posiada na ten moment przypisane do siebie dwie unikalne maszyny. Na start otrzymujemy natychmiastowy dostęp do podstawowego wozu, podczas gdy drugi wariant sprzętowy odblokowujemy naturalnie poprzez wbudowany system progresji konta. Wybór konkretnego modelu to zaledwie punkt wyjścia, ponieważ czołgi podlegają tu bardzo zaawansowanym modyfikacjom. Architektura ulepszeń pozwala precyzyjnie dostroić parametry defensywne i ofensywne do indywidualnego stylu prowadzenia starć.

Zastosowanie umiejętności specjalnych oraz potężnych zdolności ostatecznych to parametr, który z pewnością najmocniej zaingeruje w przyzwyczajenia weteranów serii. Podczas wymiany ognia sukcesywnie ładujemy paski postępu, aby w punkcie krytycznym aktywować tarczę energetyczną, zmasowany ostrzał rakietowy czy mechanizm znacznego przyspieszenia. Umiejętne i zsynchronizowane z resztą zespołu zarządzanie tymi zasobami operacyjnymi staje się kluczowym aspektem walki o końcowe zwycięstwo. Strzelanie w odpowiednie fragmenty wrogich jednostek przestało być jedynym wyznacznikiem umiejętności gracza.

W ramach zamkniętych testów otrzymaliśmy tryby zabawy zoptymalizowane pod kątem potyczek 10v10 oraz 5v5 graczy. Wariacje takie jak Podbój, Zabójstwo Potwierdzone, Umocniony Punkt czy wreszcie klasyczna Kontrola to formaty świetnie zadomowione na rynku e-sportowym. Algorytmy przyznawania punktów są czytelne, a mapy zostały stworzone w oparciu o filozofię wielu przecinających się szlaków uderzeniowych. Projektanci zadbali o to, by całkowicie zlikwidować wąskie gardła prowadzące do kwadransowych impasów.

World of Tanks: Heat 2
resize icon

Wprowadzono system nielimitowanych odrodzeń, który według mnie całkowicie redefiniuje ekonomię ryzyka w trakcie trwania pojedynczej sesji meczowej. Zniszczenie prowadzonego pojazdu nie oznacza już definitywnego wyrzucenia do menu głównego, a stanowi zaledwie kilkusekundową przerwę przed ponownym lądowaniem na froncie. Prowadzący czołg nie jest w żaden sposób karany za brawurowe manewry wykluczeniem z zabawy, co w naturalny sposób napędza nieprzerwaną rotację w centrum walki. Wprowadzenie tej mechaniki skutecznie leczy produkcję z najbardziej zniechęcającego i frustrującego elementu oryginału, dynamizuje rozgrywkę i przede wszystkim czyni ją dużo bardziej zjadliwą dla fanów bezstresowej zabawy. 

Mechanika modyfikacji arsenału została zaprojektowana niezwykle szczegółowo, opierając się na elastycznym, punktowym systemie instalacji ulepszeń. Zmianie ulega nie tylko specyfikacja pancerza czy kaliber głównego działa, ale także dziesiątki mniejszych podzespołów decydujących o przyczepności czy czasie celowania. To jest dosłownie żywcem wyjęte z Call of Duty, ale to bardzo dobrze, bo znajdzie wielu zwolenników. Aspekt wizualny uzupełnia obszerny katalog elementów kosmetycznych obejmujących rzadkie malowania oraz dedykowane zawieszki. Wiadomo, personalizacja musi być, ma to wbrew pozorom duże znaczenie dla graczy i pozwala wypracować unikalny charakter danej maszyny. 

World of Tanks: Heat wybuchy
resize icon

Realizacja starć nadal wymusza znajomość prawideł fizyki i odpowiedniego celowania (naboje naturalnie opadają, dystans od przeciwnika ma więc duże znaczenie), jednak próg wejścia w zaawansowaną mechanikę został drastycznie zredukowany. Zaimplementowano w pełni zmodernizowany interfejs celownika, który poprzez czytelny system rentgenowski na bieżąco ewaluuje matematyczne szanse na penetrację wskazanego elementu. Nowe rozwiązania informatyczne zdejmują z barków użytkownika przykry obowiązek studiowania encyklopedii grubości opancerzenia dla każdego wypuszczonego modelu. Zmagania stały się tym samym znacznie bardziej transparentne i po prostu uczciwe względem nowych odbiorców.

Wycięcie z kodu gry klasycznego wsparcia artyleryjskiego to niesamowicie odważna decyzja. Analizując metryki, wyeliminowano po prostu klasę odpowiedzialną za bezkarne zadawanie uszkodzeń z bezpiecznej strefy rozmieszczonej na drugim końcu areny. Konfrontacje nabrały przez to wyłącznie bezpośredniego i kontaktowego charakteru, gdzie o przyjęciu obrażeń decyduje wyłącznie nasz błąd taktyczny. Równowaga rozgrywki i ogólna przejrzystość pola bitwy odnotowały według mnie gigantyczny skok jakościowy. Gra wypada dużo korzystniej i czytelniej, jest przystępna, szybsza i przyjemna. 

World of Tanks: HEAT nie tylko dobrze wygląda, ale jest także świetnie zoptymalizowany

Celowanie
resize icon
 

Oprawa graficzna World of Tanks: HEAT bazuje na zaawansowanym technologicznie i świetnie zoptymalizowanym silniku autorskim nowej generacji. Podczas testów nie miałem absolutnie żadnych problemów z połączeniem, płynnością czy jakimikolwiek błędami. Silnik gry zachowywał doskonałą płynność działania w środowisku DirectX 12, a jakość generowanego obrazu deklasuje to, co oferuje nam kilkunastoletnia platforma. Stopień detali uszkodzeń, wolumetryczne zadymienie, zaawansowana fizyka zawieszenia czy jakość materiałów pancerza mogą się podobać i jestem bardzo ciekaw, jak to będzie śmigać na konsolach.

Architektura sieciowa została od podstaw, intencjonalnie zaprojektowana z uwzględnieniem natywnej obsługi rozgrywki międzyplatformowej. Producenci zagwarantowali w pełni bezproblemową synchronizację dla użytkowników komputerów osobistych oraz konsol PlayStation 5 i Xbox Series X/S, włączając w to płynne transferowanie postępów profilu. Wspólny algorytm dobierania przeciwników zapewnia błyskawiczne zapełnianie dostępnych miejsc. Zastosowano tutaj po prostu obowiązkowy pakiet funkcji, którego bezwzględnie wymaga dzisiejszy rynek. Osobiście nie miałem żadnych problemów ze znalezieniem osób chętnych do zabawy. A World of Tanks: HEAT dostarcza ogromne pokłady satysfakcji, gdy zdołamy wygrać bitwę z jakimś czołgiem, albo samodzielnie wpłynąć na przebieg zmagań. 

Przedstawiciele studia Wargaming stanowczo określają przyjętą strategię mianem „free-to-win”, co w praktyce ma oznaczać całkowite odcięcie się od mechanik faworyzujących płacących graczy. Wirtualny sklep zaoferuje wyłącznie modyfikatory o charakterze kosmetycznym, przepustki bitewne oraz opcjonalne pakiety przyspieszające zdobywanie punktów doświadczenia. Wszelkie elementy mające bezpośredni wpływ na potencjał bojowy maszyny będą możliwe do odblokowania wyłącznie poprzez standardową progresję i czas spędzony na serwerach. Trzymam twórców za słowo, że będą się tego twardo trzymać. 

Wspomniane oszczędzacze czasu pozwolą na szybsze odblokowanie drugiego, alternatywnego czołgu dla wybranego Agenta czy instalację zaawansowanych podzespołów w warsztacie, eliminując konieczność wielogodzinnego uczestnictwa w bitwach w celu zdobycia odpowiedniej waluty. Budowa długowiecznego ekosystemu wymaga utrzymania bardzo delikatnego balansu między zachęcaniem do mikropłatności, a sztucznym i frustrującym spowalnianiem rozwoju konta.

Gdy spoglądam na ten projekt chłodnym okiem, widzę niestety pewne zagrożenia. Na mniejszych arenach nielimitowane odrodzenia w połączeniu z ciągłym odpalaniem zdolności specjalnych potrafią wygenerować gigantyczny chaos. W takich warunkach wszelka taktyka szybko schodzi na dalszy plan, a mecz zamienia się w radosną i pozbawioną większego sensu wymianę ognia. Poważnym problemem na obecnym etapie jest również bardzo skromny garaż. Zaledwie dwa czołgi przypisane do jednego Agenta to zdecydowanie zbyt mało, żeby uchronić graczy przed szybko wkradającą się rutyną. Wargaming ewidentnie goni za najnowszymi trendami, próbując przenieść do siebie mechaniki z popularnych hero-shooterów. To jednak mocno ryzykowne zagranie, bo marka może utracić nieco swój charakter. Mam nadzieję, że twórcy zdają sobie z tego sprawę i będą często wydawać aktualizacje. 

World of Tanks: HEAT to wręcz radykalne odejście od schematu powolnego pozycjonowania i ostrożnego wychylania wieży zza naturalnych osłon. Synergia pomiędzy wybranym Agentem, a jego maszyną wymusza na graczu zupełnie nowy, znacznie bardziej agresywny sposób myślenia o przestrzeni na mapie. Czołgi w tej odsłonie, mimo zachowania wyczuwalnej bezwładności i masy charakterystycznej dla tonowych kolosów, sprawnie reagują na komendy, pozwalając na szybkie manewry oskrzydlające czy użycie zaimplementowanego systemu przyspieszenia. Brak klasycznego ostrzału artyleryjskiego sprawia, że zespoły chętniej angażują się w otwarte konfrontacje.

Wargaming udowodniło zamkniętą betą, że absolutnie nie zamierza po raz kolejny zaspokajać potrzeb miłośników wiernej rekonstrukcji bitewnej. HEAT celnie wypełnia przestrzeń pomiędzy taktycznymi grami wideo, a najbardziej zręcznościowymi strzelankami, serwując znakomity, przemyślany w najmniejszych detalach model jazdy i prowadzenia ostrzału. Twórcy mają przed sobą potężne zaplecze do wykreowania bardzo silnej i zaangażowanej społeczności od absolutnych podstaw. Mnie pozostaje teraz jedynie monitorowanie harmonogramu prac i oczekiwanie na konkretną datę rynkowego debiutu. Jest na co czekać! 

Źródło: Opracowanie własne
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper