Czy GTA VI potrzebuje większej mapy? Dobre pytanie... 

Czy GTA VI potrzebuje większej mapy? Dobre pytanie... 

Kajetan Węsierski | 18.04, 14:00

Przy grach takich jak GTA VI bardzo łatwo wpaść w prosty tok myślenia: większe musi oznaczać lepsze. Większa mapa, więcej aktywności, więcej dróg, więcej punktów na ekranie - wszystko to brzmi dobrze w nagłówkach i świetnie działa na wyobraźnię. Tyle że historia otwartych światów już nieraz pokazała, że sam rozmiar jeszcze niczego nie załatwia. Czasem potrafi wręcz zaszkodzić, jeśli za tą skalą nie idzie odpowiednia gęstość, rytm i poczucie, że świat naprawdę ma sens.

I właśnie dlatego pytanie o mapę w nowym GTA wydaje mi się dużo ciekawsze, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Bo nie chodzi wyłącznie o to, jak duże będzie Vice City i jego okolica, ale o to, czy Rockstar znów znajdzie właściwe proporcje między przestrzenią a zawartością. W końcu najlepiej wspomina się nie te światy, które były po prostu ogromne, tylko te, które cały czas dawały powód, żeby skręcić z głównej drogi i sprawdzić, co czeka za rogiem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Plotki, ploteczki…

Plotki o wielkości mapy GTA VI krążą od dawna, ale w ostatnich miesiącach wyraźnie się zagęściły. Najczęściej przewija się dziś scenariusz, według którego nowa odsłona ma być wyraźnie większa od GTA V, choć niekoniecznie aż tak absurdalnie wielka, jak sugerowały najbardziej rozpalone internetowe teorie. W obiegu najczęściej pojawiają się szacunki mówiące o świecie mniej więcej dwa do dwa i pół raza większym od mapy z Los Santos, a podstawą dla tych wyliczeń są głównie fanowskie projekty mapowania, analiza zwiastunów i stare wycieki.

Najciekawsze jest jednak to, że sama skala to tylko część tej opowieści. Z tych wszystkich analiz wyłania się raczej obraz świata bardziej zróżnicowanego niż po prostu „większego Vice City”. Mówi się o całym stanie Leonida, z rozbudowanym miejskim centrum, terenami bagiennymi, wybrzeżem i bardziej rozległym zapleczem poza samą metropolią.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć jedną rzecz: to nadal są plotki i rekonstrukcje społeczności, a nie oficjalny komunikat Rockstara z dokładnym rozmiarem świata. Dlatego najlepiej patrzeć na te doniesienia jak na kierunek, a nie jak na twardy fakt. Na dziś najbardziej prawdopodobny wydaje się nie scenariusz z mapą trzy czy cztery razy większą od poprzednika, ale taki, w którym GTA VI będzie po prostu największym światem Rockstara do tej pory.

Czy to dobrze? 

Moim zdaniem GTA VI nie potrzebuje większej mapy tylko po to, żeby można było wrzucić do materiałów promocyjnych jeszcze większą liczbę kilometrów kwadratowych. Otwarty świat nie robi największego wrażenia wtedy, gdy jest ogromny, ale pustawy, tylko wtedy, gdy daje poczucie, że wszędzie coś może się wydarzyć. W grach Rockstara od dawna najważniejsze nie było przecież samo „ile”, ale to, jak bardzo konkretne miejsca potrafiły mieć własny charakter. Ulica, plaża, zadupie na odludziu, bar przy trasie - wszyscy to znamy. 

Z drugiej strony trudno też udawać, że większa mapa nie ma sensu przy marce takiej jak GTA. Ta seria zawsze sprzedawała fantazję o wielkim, żywym świecie, w którym można się zgubić, pojechać przed siebie bez planu i po godzinie nadal mieć wrażenie, że niczego jeszcze nie widziało się do końca. Jeśli więc Rockstar rzeczywiście chce zrobić mapę większą, to samo w sobie nie jest problemem. Problem pojawiłby się dopiero wtedy, gdy rozmiar stanie się celem samym w sobie, a nie narzędziem do budowania lepszej przygody.

Najbardziej przekonuje mnie więc taki scenariusz, w którym GTA VI dostaje świat nie tyle dużo większy, co po prostu lepiej rozciągnięty i bardziej różnorodny. Nie chodzi o to, żeby między jednym miastem a drugim wrzucić dziesięć minut pustej jazdy. Chodzi raczej o to, żeby każde nowe miejsce miało własny rytm, własną atmosferę i poczucie, że nie istnieje tylko po to, by powiększyć mapę. Wiecie na pewno, co mam na myśli. 

Dlatego odpowiedź brzmi dla mnie tak: GTA VI nie potrzebuje większej mapy za wszelką cenę, ale potrzebuje mapy lepszej. Jeśli będzie większa - świetnie, pod warunkiem że Rockstar zapełni ją sensem, detalami i tym typem życia, za który ludzie kochają tę serię. Bo na końcu i tak nikt nie będzie wspominał samego rozmiaru. Będziemy wspominać miejsca, sytuacje i to jedno dziwne skrzyżowanie albo motel na końcu świata, które nagle okażą się ciekawsze niż pół mapy w innej grze.

Podsumowując… 

Cała ta rozmowa o wielkości mapy wydaje mi się trochę źle ustawiona. To bardzo nośny temat, dobrze brzmi w przeciekach i jeszcze lepiej działa na wyobraźnię, ale sam w sobie nie odpowiada na najważniejsze pytanie. Bo w przypadku GTA VI nie chodzi przecież o to, czy świat będzie po prostu większy niż wcześniej. Chodzi o to, czy będzie chciało się w nim siedzieć godzinami, zbaczać z trasy, sprawdzać głupie tropy i zwyczajnie chłonąć jego klimat.

Jeśli Rockstar znowu trafi w to uczucie, rozmiar naprawdę zejdzie na dalszy plan. Można zrobić mapę ogromną i szybko o niej zapomnieć, a można stworzyć świat, który zostaje w głowie przez lata, choćby nie był rekordowy na papierze. I właśnie na to najbardziej liczę - to, że znowu da powód, by zgubić się w nim bez żadnego planu.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper