Remake Uncharted - czy jest nam potrzebny?
Dotarliśmy do ciekawych czasów, w których deweloperzy, zamiast sequeli, rewitalizują pierwowzory sztandarowych marek. Trudno inaczej napisać choćby o popularnej serii Uncharted, inspirowanej pulpowymi historyjkami, na czele z Indianą Jonesem oraz sukcesem marki Tomb Raider, przechodzącej po 2000 roku spadek formy, zmianę studia i oporność w adaptacji nowych trendów. Postać sarkastycznego zawadiaki, Nathana Drake'a stała w całkowitej opozycji do Lary Croft, bo twórcy Fortuny Drake'a poszli za przygodowo-filmową narracją, za intensywnością wydarzeń na ekranie, i oczywiście nowymi technologiami. W przyszłym wybije 20.lecie serii, co stwarza niepowtarzalną okazję do powrotu jednej z największych gwiazd współczesnego PlayStation.
Od premiery gry Uncharted: Zaginione Dziedzictwo upłynęło dziewięć lat, była to ostatnia z dotychczasowych odsłon serii kierująca uwagę graczy na Chloe Frazer oraz Nadine Ross, bohaterkach znanych z poprzedniczek. W produkcji nie wystąpił już Nathan Drake (Nolan North), choć nie zabrakło jego brata, Samuela (Troy Baker). Reżyser Uncharted 4: Kres Złodzieja wierzył w transcendentność opowieści o ludziach, niezależnie od wizji artystycznej wskazując wpływ gry The Last of Us na kształt ostatniej, choć najlepszej i najdojrzalszej z przygód Drake'a. Różnica pomiędzy trzema pierwszymi grami cyklu znanymi z PlayStation 3 a jego czwartym rozdziałem jest, dosłownie, epokowa. Oryginał powstawał pod kuratelą innego zespołu w Naughty Dog, pod wprawnym pisarstwem Amy Hennig i techniczną wiedzą Richarda Lemancharda, który nazwał proces produkcji gry "operacją na niestabilnym pacjencie" - w materiałach dokumentujących narodziny projektu.
Dla większości zespołu tworzącego oryginalne Uncharted kluczem do sukcesu był "przełącznik" - z cartoonowej, antropomorficznej stylistyki, w tym geometrii obiektów i modelu rozgrywki na wizję z ludzkimi postaciami biorącymi udział w wielkiej przygodzie, pogoni za nieodkrytym skarbem, by przy okazji nie dać się zabić. Cenię amerykańskie studio, choć jego członkowie nie byli i nie są innowatorami. Od samych początków twórcy przebierali i wybierali, ich zdaniem, najmocniejsze cechy najlepszych rozwiązań i unifikowali w nową grę. Uncharted: Fortuna Drake'a jest takim właśnie plonem inspiracji, wykorzystującym techniczne walory docelowej platformy (PlayStation 3). Gra okazała się na skutecznym promotorem technicznego potencjału konsoli, że sprzedawano ją w zestawie, podobnie jak inne hity Sony pochodzące z tamtego okresu (MotoStorm, Ratchet & Clank: Tools of Destruction).
Śladem odkrywcy

Uncharted: Fortuna Drake'a ukazało się w listopadzie, 2007 roku, zbierając medialne laury, choć po wielkie wyróżnienia sięgnął wydany dwa lata później sequel, Uncharted 2: Pośród Złodziei, ewolucyjny w każdym aspekcie - od rozgrywki po fabułę. Celem studia Naughty Dog z czasem stało się blendowanie emocjonujących scenariuszy z mechaniką, co było rzadko spotykanym zjawiskiem w grach przygodowych sprzed Uncharted, chociażby w aspekcie technologicznym. Wcześniej udało się to jedynie Resident Evil 4 oraz Gears of War, grach ze wspólną perspektywą (kamery nad prawym ramieniem postaci). Nie zostały one przywołane bezcelowo, Uncharted: Fortuna Drake'a korzysta z ich elementarnych cech. Jeremy Huxley, były deweloper w Naughty Dog wypowiedział się nt. wpływu gry japońskiego Capcomu na cały, współczesny gamedew, w podobny sposób wyraził się o produkcji studia Epic Games. Fortunie Drake'a w ogólnym rozrachunku bliżej do drugiej z wymienionych. Na pierwszy rzut oka, Uncharted wyglądało jak odpowiedź Sony w kontekście Gears of War, gdy seria ukazywała się wyłącznie na konsolach Xbox, dzisiaj się to zmieniło, natomiast dwie dekady temu o atrakcyjności sprzętów decydowały tytuły na wyłączność.
Nathan Drake w towarzystwie Eleny Fisher przybywał na panamskie wybrzeże, aby odkryć prawdę o istnieniu skarbu El Dorado, o którym napisał sir Francis Drake w pamiętniku odnalezionym przez bohatera. Autorzy scenariusza postanowili umieścić w grze nawiązania do postaci historycznej. "W 2007 roku niewiele rzeczy pozostało nieodkrytych, więc postanowiliśmy, że akcja będzie orbitrować wokół historycznych tajemnic - co jeśli sir Francis Drake miałby potomków i faktycznie pozostawił po sobie dziennik z mapą drogocennego skarbu" - wyjaśniał Evan Wells w rozmowie z zagraniczną redakcją IGN. Sam należę do grona osób, które zainteresowały się prawdziwymi dziejami Francisa Drake'a po ukończeniu pierwszego Uncharted. Większość graczy nie zachwyciła się adnotacją do historii, lecz faktem, że była to dopracowana, regrywalna pozycja, jedna z pierwszych gier obsługująca system trofeów (przyznać się, dla ilu z Was to pierwsza platynka w karierze?). Jako jedyna odsłona skupia się na zasadzie trzech jedności - akcji, miejsca oraz czasu. Wraz z rozwojem cyklu twórcy rzucali bohaterów w przeróżne rejony świata i okresy.
Główną zaletą Fortuny Drake'a jest przystępność rozgrywki, w grze znalazło się miejsce na strzelanie, pościgi i proste łamigłówki z imponującym sposobem prezentacji. Pomimo upływu lat tytuł wciąż angażuje, zwłaszcza w zremasterowanej edycji, która przez określony czas była dostępna za darmo w sklepie PlayStation. „Amy Hennig wpadła na pomysł, aby umieścić dalekiego potomka sir Francisa Drake’a” - opowiadał Richard Lemarchand (Games Radar, 2014). Finalnie, Hennig rozstała się ze studiem Naughty Dog, gdy przysiadała do prac nad czwartą częścią. Powód? Oficjalnie odeszła w przyjaznych warunkach. Nieoficjalnie, została „wypartą” przez reżyserów The Last of Us, Bruce’a Straileya i przywoływanego już w tekście Neila Druckmanna. Uncharted 4 w wielu aspektach upodobniło się do historii Joela i Ellie, co wynikało ze zmiany podejścia w stawianiu narracyjnych filarów. Do tamtej pory cykl opierał się na pulpowej kliszy, sami twórcy określali przygody Drake’a „pulpowymi grami akcji” - sporo w tym prawdy. Uncharted powróciło w 2022 roku za sprawą odświeżonego wydawnictwa, Kolekcja Złodziei, zawierającego Kres Złodzieja oraz Zaginione Dziedzictwo dostosowane do możliwości PlayStation 5. Była ostatnia aktywność serii na rynku, być może z czasem ten stan rzeczy ulegnie zmianie. Nic nie umknie uwadze fanów.
Powrót Drake'a?

Oryginalne Uncharted jest wyjątkowe - z oczywistych powodów odstaje jakością, lecz jako jedyne wyróżnia się stałym miejscem akcji. To początek historii Nathana, wprowadzenie do świata pełnego odkryć i odniesień do historycznych miejsc/postaci. W grudniu, 2017 roku, firma Sony ogłosiła, że łączna sprzedaż wszystkich gier spod znaku Uncharted przekroczyła 41 milionów egzemplarzy, wliczając wersje fizyczne oraz cyfrowe. Trudno zatrzymać taki pociąg, nawet jeśli studio słynie z kreacji nowych franczyz, pozostawiając te istniejące (Crash Bandicoot, Jak and Daxter). W przygotowaniu znajduje się Intergalactic: The Heretic Prophet, produkcja budząca niemałe emocje na obecnym etapie prac. Od lat mnożą się zapytanie o przyszłość uniwersum Uncharted, czy Naughty Dog faktycznie zaprzestało dalszego rozwoju serii, czy może przekazali je innym zespołom? Wiarę w kreację nowego projektu przywróciło sławne Kotaku. Redakcja udostępniła relację Shauna Esacgy'a, współreżysera Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, na której twórca umieścił zdjęcie armaty przypominającej tę z czwartej odsłony, ponadto, zdjęcie podpisał słowem "Research" - internauci szybko ustalili, że fotografię wykonano w porcie George (Trynidad i Tobago). Oczywiście, Escayg mógł przebywać na wyjeździe z powodów prywatnych, niekoniecznie służbowych. To nie koniec poszlak wskazanych przez fanów, którzy odkryli, że w grafikach koncepcyjnych Fortuny Drake'a znajdują się szkice podobnego działa, co nie zostało uwiecznione w finalnej wersji gry. Stąd padają domysły o możliwej renowacji oryginału.
W 2024 roku ze studiem Naughty Dog pożegnał się Vinit Agarwal, reżyser gry sieciowej osadzonej w świecie The Last of Us, bardzo często nazywanej Frakcjami. Ze wszystkich gier-usług odrzuconych przez Sony, to właśnie ta decyzja wydawała się najmniej słuszna. Tryby sieciowe w The Last of Us: Remastered wciąż okupują wierni gracze, serwery nadal żyją, a oczekiwanie Frakcje miały dopełnić sukces The Last of Us: Part II. Według Agarwala, który wyjechał do Japonii celem założenia własneogo studia, w 2020 roku zarządcy PlayStation zgodzili się na rozwój projektu z uwagi na globalną pandemię, czasu, gdy ludzie odnajdywali się w Sieci. Gdy obostrzenia zelżały ustalono, że sieciowe The Last of Us nie zagwarantuje wielomilionowej bazy aktywnych użytkowników, więc grę skasowano. Agarwal utrzymuje, że w momencie anulacji tytuł był gotowy w 80%. Gdy opuścił studio zarządzane obecnie przez Neila Druckmanna, trwały prac nad dwoma grami dedykowanymi pojedynczym odbiorcom. O Heretic już słyszeliśmy, tajemnicą pozostaje drugi nieujawniony tytuł. Nieznane są również postępy prac, nawet jeśli zdjęcie Shauna Escayg'a dotyczyło uniwersum Uncharted, trudno wyrokować, czy to remake lub nowy rozdział.
Przypadek gry The Last of Us: Part, czyli remake'u hitu z 2013 roku udowodnił, że członkowie studia są konserwatywni w nadpisywaniu zawartości. Produkcję cechuje dbałość o graficzne detale, natomiast fabuła, ilość odwiedzanych lokacji, dialogi i model rozgrywki pozostały koncepcyjnie nietknięte. Pikanterii doda fakt, że dyrektorem kreatywnym gry był wielokrotnie przywoływany Shaun Escayg, zastępujący w tej roli Neila Druckmanna. Uzupełnienie oryginalnego Uncharted o niewykorzystane motywy oraz zupełnie nowe sceny, dialogi oraz lokacje byłoby oczywiste z punktu widzenia osób pamiętających pierwszą przygodę Nathana i sam nie wyobrażam sobie kogoś innego w roli głównej niż Nolan North. Czy takiej gry potrzebuje współczesny rynek? Jako historii przepisanej na nowo, utrzymanej w narracyjnym tonie Kresu Złodzieja, uzupełnionej o dodatkowy kontent - jak najbardziej. W sam raz na 20. rocznicę cyklu, która wypada w listopadzie, 2027 roku.
Przeczytaj również
Komentarze (17)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych