Początki kolekcjonerstwa? Pamiętacie jeszcze te zabawki z Kinder Niespodzianki? 

Początki kolekcjonerstwa? Pamiętacie jeszcze te zabawki z Kinder Niespodzianki? 

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30

Czasem wystarczy jedno małe, plastikowe cacko schowane w szufladzie, żeby człowiek nagle wrócił myślami do zupełnie innej epoki. Do momentu, w którym sama czekoladka była tylko początkiem, a prawdziwe emocje zaczynały się dopiero po rozchyleniu żółtego pojemniczka. Dziś kolekcjonerstwo kojarzy się z limitowanymi wydaniami, półkami pełnymi figurek i polowaniem na coraz droższe rzeczy, ale dla wielu z nas wszystko zaczynało się znacznie skromniej.

Z tego względu tak łatwo wraca mi się do zabawek z Kinder Niespodzianki. Z  tym wyjątkowym sentymentem. To były małe rzeczy, ale potrafiły wywołać ogromną radość - zwłaszcza gdy trafiało się coś z serii, którą naprawdę chciało się skompletować. Trochę przypadek, trochę ekscytacja, trochę dziecięce przekonanie, że następnym razem na pewno wypadnie ten brakujący element. Trudno o lepszy początek kolekcjonerskiej przygody.

Dalsza część tekstu pod wideo

Happy Hippos

Zaczynamy o Hipopotamów, bo to w ogóle osobna liga. Kinder wracało do nich wielokrotnie i właśnie one stały się dla wielu osób najbardziej klasycznym symbolem tamtych zabawek. Na przełomie lat 90. i 2000. przewijały się kolejne warianty. To były figurki, które miały charakter, pozy i stroje, a nie tylko „ładny kolor plastiku”. Nic dziwnego, że do dziś to właśnie hipki najczęściej wracają w takich wspominkach.

Happy Hippos
resize icon

Top Ten Teddies

Misie z tej serii bardzo dobrze łapały klimat tamtego Kindera - trochę przesady, trochę humoru i dużo łatwo rozpoznawalnych motywów. W katalogach z końcówki lat 90. przewijają się choćby te z 1999 roku. To dokładnie ten typ serii, który świetnie wyglądał jako komplet, bo każda figurka robiła coś trochę innego, ale razem miały wspólny rytm i styl.

Top Ten Teddies
resize icon

Fantasmini

Duszki świecące w ciemności to jedna z kolekcji, które bardzo mocno weszły ludziom do głowy, bo miały w sobie coś trochę zabawnego, a trochę „magicznego”. Sama nazwa Fantasmini do dziś wraca przy wspominkach o Kinderze, a w polskich zestawieniach starych serii nadal są wymieniane jako jedne z najbardziej pamiętnych. Do dziś mam kilka gdzieś zakopanych na strychu, jestem pewien! 

Fantasmini
resize icon

Aqualand

To już seria bardzo mocno kojarzona z przełomem wieków i z tym okresem, gdy Kinder lubiło bawić się wodnym, wakacyjnym klimatem. W katalogach kolekcjonerskich Aqualand regularnie pojawia się jako jedna z klasycznych figurek z tego czasu. To właśnie takie serie dobrze pokazują, że Ferrero miało wtedy mocne wyczucie tematu - nie robiło tylko pojedynczych postaci, ale małe mikroświaty, które od razu dawały wrażenie kompletnej, zamkniętej zabawy.

Aqualand
resize icon

Funny Fanten

Słonie też miały swój mocny moment i dla wielu osób były jednymi z najbardziej charakterystycznych figurek tamtego okresu. W obiegu kolekcjonerskim lata 1998-1999 regularnie wracają przy tych nazwach. To znów był ten typ serii, który bardzo dobrze działał jako zestaw - każda figurka niby osobna, ale razem tworzyły wyraźnie rozpoznawalny motyw.

Funny Fanten
resize icon

Pingui Beach

Pingwiny to kolejna rzecz, która bardzo mocno siedzi w zbiorowej pamięci ludzi wychowanych na Kinderze. W starszych kolekcjach przewijały się różne warianty, a Pingui Beach jest jedną z nazw regularnie powracających w obiegu kolekcjonerskim. To były figurki wdzięczne, zabawne i bardzo „półkowe” - idealne do ustawiania obok siebie i porównywania, którego pingwina jeszcze brakuje.

Pingui Beach
resize icon

Happy 2000

Koniec lat 90. i początek 2000 roku wręcz prosił się o taką serię. W katalogach kolekcjonerskich Happy 2000 pojawia się jako jedna z bardzo charakterystycznych kolekcji z tamtego momentu. To dobry przykład tego, jak Kinder potrafiło łapać konkretny nastrój epoki - nie tylko robić zwierzaki czy postaci, ale też budować małe serie osadzone w danym czasie i jego estetyce.

Happy 2000
resize icon

Krokodyle 

No i jeszcze krokodyle, bo bez nich taki zestaw wspomnień byłby zwyczajnie niepełny. Polskie i nostalgiczne zestawienia starych serii wymieniają je regularnie obok hipopotamów i duszków, a reklamy Kinder z początku lat 90. pokazują, że były jedną z najmocniej zapamiętanych grup figurek. Może nie zawsze były najbardziej eleganckie, ale miały dokładnie to, co w Kinderze działało najlepiej - były wyraziste. Zbieraliście? 

Krokodyle 
resize icon

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper